Wyszkolić, wygrać i zadziwić. Wielcy sportowcy małej Chorwacji
Inne sporty

Wyszkolić, wygrać i zadziwić. Wielcy sportowcy małej Chorwacji

Modrić, Rakitić, Mandzukić, Kovacić, Perisić, Subasić… Wszyscy aż cmokają z zachwytu nad znakomitą generacją chorwackich piłkarzy, ale ten niewiele ponad 4-milionowy kraj potrafił wydać na świat także gwiazdy innych dyscyplin. Sportowy potencjał Chorwacji wyciskany jest jak cytryna. Znaczy się jak limun.  

Igor Stimac, brązowy medalista mundialu we Francji, został kiedyś zapytany, jaki jest sekret sukcesu sportowców z jego ojczyzny.

Sportowcy są naszymi najlepszymi ambasadorami. Wojna, to wszystko co się wydarzyło, jest wielką inspiracją, energią, żeby reprezentować Chorwację. Zaszliśmy tak daleko bez infrastruktury, tylko z dobrymi trenerami i ludźmi. Nie musimy uczyć naszych dzieci hymnu. Nie powiedziałbym, że są nacjonalistami, ale jest w nich narodowa duma. Oni wiedzą, że muszą walczyć – powiedział były piłkarz.

A przypomnijmy, mówimy o kraju, który jest niepodległy od 1991 r. Kraju, który przez cztery kolejne lata był pustoszony przez wojnę domową. Kraju, gdzie sport czynnie uprawia 350-400 tys. mieszkańców.

Lekkoatletyka, czyli „sportski” 

Chorwacja pod własną flagą na letnich igrzyskach olimpijskich startuje od Barcelony. Od 1992 r. udało się jej zdobyć łącznie 33 medale, w tym jedenaście złotych. Główną dostarczycielką była lekkoatletyka, która dała pięć krążków, w tym trzy najcenniejsze. Chorwacka „lekka” wielkie gwiazdy ma dwie: Sandrę Perković i Blankę Vlasić.

Pierwsza, chociaż ma dopiero 28 lat, jest już chodzącą gablotą na trofea. Dziewczyna z Zagrzebia w ostatnich latach zabetonowała światowy rzut dyskiem, gromadząc dwa olimpijskie złota (Londyn i Rio de Janeiro), dwa tytuły mistrzyni świata i cztery mistrzyni Europy. I jest to dorobek osoby, która w wieku 18 lat otarła się o śmierć.

Perković trafiła wtedy do szpitala z 41-stopniową gorączką i potwornym bólem brzucha. Lekarze nie potrafili postawić dobrej diagnozy. Nie rozpoznali na czas, że to zapalenie wyrostka robaczkowego i ten pękł. Doszło do zakażenia sepsą, a Sandra przeszła dwie ciężkie operacje. – Lekarze powiedzieli mojej matce, że 90 proc. osób nie przeżywa tak poważnego zabiegu. Kazali jej wracać do domu i modlić się – opowiadała po latach zawodniczka, która wygrała pojedynek o życie.

RIO DE JANEIRO, Aug. 16, 2016 Sandra Perkovic of Croatia competes during the final of women's discus throw at the 2016 Rio Olympic Games in Rio de Janeiro, Brazil, on Aug. 16, 2016. Sandra Perkovic won the gold medal. dh) (Credit Image: Wang Lili/Xinhua via ZUMA Wire) IGRZYSKA OLIMPIJSKIE W BRAZYLII BRAZYLIA FOT.ZUMA/NEWSPIX.PL POLAND ONLY!!! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Plamą na życiorysie jest jednak dopingowa wpadka z 2011 r. W jej organizmie wykryto wówczas metyloheksanaminę. Dyskobolka tłumaczyła się, że środek znajdował się w nowym napoju energetycznym, po który sięgnęła. Rodzima federacja uznała tłumaczenie lekkoatletki, że specyfik wzięła przypadkowo, ale i tak musiała odpokutować sześć miesięcy.

Blanka Vlasić to natomiast jedna z najlepszych skoczkiń wzwyż ostatniej dekady. Wicemistrzyni olimpijska z Pekinu, brązowa medalistka z Rio, dwukrotna mistrzyni świata, mistrzyni Europy i podwójna halowa mistrzyni świata – sporo tego, a trzeba jeszcze podkreślić, że w całej historii dyscypliny wyżej od niej skoczyła tylko Bułgarka Stefka Kostadinowa w latach 80. (209 cm, przy 208 cm Chorwatki). I pomyśleć, że Blanka w dzieciństwie chciała być sprinterką… Ciekawa historia związana jest też z jej rzadkim imieniem. To pomysł ojca, byłego dziesięcioboisty, który w 1983 r. zdobył medal na igrzyskach śródziemnomorskich w Casablance. Marokańskie miasto po prostu przypadło mu do gustu.

Najnowszą bohaterką Chorwatów w lekkiej atletyce jest z kolei Sara Kolak, niespodziewana mistrzyni olimpijska w rzucie oszczepem z Rio. 23-latka była zwyciężczynią pamiętnego finału, w którym naszej Marii Andrejczyk do brązu zabrało dwóch parszywych centymetrów.

Piłka ręczna, czyli „rukomet”

Dla nadwiślańskiego kibica szczypiorniaka reprezentacja Chorwacji kojarzy się przede wszystkim z rzeźnią, jaką ten zespół urządził Polakom podczas mistrzostw Europy w 2016 r. Podopieczni Michaela Bieglera zostali zdemolowani w Krakowie 23-37, a klęska zamknęła im drogę do wymarzonego półfinału na własnej ziemi. Cóż, pocieszenie jest takie, że w ostatnich dwóch dekadach nie tylko my zebraliśmy od nich takie baty.

Chorwacja to jedna z najlepszych reprezentacji w historii piłki ręcznej. W latach 1994-2017 ich ekipa stawała na podium aż trzynastu imprez mistrzowskich, zdobywając przy tym też najcenniejsze laury, a więc mistrzostwo olimpijskie (Atlanta i Ateny plus jeszcze brąz w Londynie) oraz mistrzostwo świata w 2003 r.

Ten bałkański kraj dał światowej piłce ręcznej graczy wybitnych. Rozgrywający Ivano Balić, który zakończył karierę trzy lata temu, w 2003 i 2006 r. był wybierany przez Międzynarodową Federację Piłki Ręcznej (IHF) na najlepszego zawodnika globu. Mało tego, kiedy w 2010 r. oficjalny serwis ihf.info zapytał kibiców, kto jest dla nich najlepszym graczem w całej historii, na chorwacką gwiazdę zagłosowało aż 48 proc. osób. Drugi był Francuz Nikola Karabatić (33 proc.), a trzeci dobrze nam znany Tałant Dujszebajew (16 proc.).

AUSTRIA WIEDEN 30.01.2010 MISTRZOSTWA EUROPY EURO 2010 PILKA RECZNA RUNDA FINALOWA POLFINAL POLSKA - CHORWACJA NZ IVANO BALIC CRO FOT MICHAL NOWAK / NEWSPIX.PL WIEN 30.01.2010 MEN'S EUROPEAN CHAMPIONSHIP HANDBALL EURO 2010 AUSTRIA FINAL ROUND SEMI FINAL POLAND - CROATIA MICHAL NOWAK / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Axel Springer Poland

Balić to jednak nie tylko znakomity szczypiornista, ale też gracz lubiący wywoływać wokół siebie trochę szumu. Tak było chociażby w 2009 r., kiedy Chorwacja podczas organizowanych u siebie MŚ zajęła tylko drugie miejsce. Dla Ivano srebrny medal był najwyraźniej jak medal z buraka, dlatego odmówił zawieszenia krążka nad szyi, po czym upchnął go w kieszeni jak jakąś chusteczkę. Innym razem zbeształ dziennikarzy mówiąc, że mają chyba strasznie nudne życie, skoro grzebią w jego prywatnych sprawach. A kiedyś powiedział też, że w ogóle ma wszystko gdzieś, bo ani nie ogląda telewizji, ani nie czyta gazet, ani nie wchodzi do internetu.

Kiedy powoli schodził z parkietu, chorwacka piłka ręczna nie musiała jednak czekać na jego następcę. Nową gwiazdą okazał się Domagoj Duvnjak (też rozgrywający), który w 2013 r. został drugim Chorwatem z nagrodą dla najlepszego zawodnika świata. Już w wieku 19 lat trafił do Bundesligi, gdzie występuje do dziś. Kilka lat temu wyciągnąć stamtąd próbowało go nasze Vive Kielce. Na stole wylądował ponoć milion euro rocznych poborów, ale Chorwat i tak się nie skusił.

Tenis ziemny, czyli po prostu „tenis”

4-milionowy kraj jest też dumny z Marina Cilicia, czyli chłopaka urodzonego w świętym Medziugorie w Bośni i Hercegowinie (rodzice są jednak Chorwatami). Na zawodowstwo przeszedł w 2005 r., po zwycięstwie w juniorskim French Open.

Łatwo nie miał, bo trafił na erę Rogera Federera, Rafy Nadala i Novaka Djokovicia. Ale był jednym z niewielu, którzy potrafili wbić się w to towarzystwo i zdobyć tytuł wielkoszlemowy. Dniem chwały dla 198-centymetrowego Chorwata był US Open w 2014 r., kiedy doszedł do finału, w którym pewnie pokonał Kei Nishikoriego. To był dla niego moment przełomowy, później zaliczył jeszcze finały Wimbledonu i Australian Open. Dzięki temu zameldował się na trzecim miejscu w światowym rankingu singlistów, które zajmował od stycznia do kwietnia tego roku (aktualnie jest piąty). Wiadomo, za takimi wynikami musiał też iść gruby szmal. Jak podaje oficjalny serwis ATP World Tour, Cilić – który łącznie wygrał osiemnaście turniejów – podniósł z kortu ponad 24 mln dolarów. A przecież gość dopiero we wrześniu skończy trzydziestkę, więc na pewno jeszcze coś do tej kupki dorzuci. Pieniądze go jednak nie zmieniły. Jest osobą głęboko wierzącą, co często lubi podkreślać. – Dziękuję Bogu i Matce Bożej z Medziugorie, że wskazali mi ścieżkę – mówił przed ubiegłorocznym finałem Wimbledonu, który ostatecznie przegrał z Federerem.

US OPEN 2014 NOWY JORK 08.09.2014 US OPEN TURNIEJ TENISOWY WIELKOSZLEMOWY FINAL MEZCZYZN MARIN CILIC CHORWACJA PRZECIWKO KEI NISHIKORI JAPONIA N Z MARIN CILIC MAREK JANIKOWSKI US OPEN 2014 NEW YORK 08.09.2014 US OPEN TENNIS TOURNAMENT MENS SINLES FINAL MARIN CILIC CROATIA AGAINST KEI NISHIKORI JAPAN ON PHOTO MARIN CILIC MAREK JANIKOWSKI / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Ale w życiu Cilicia były też pewne grzeszki. Chodzi o wpadkę dopingową z 2013 r. W jego organizmie znaleziono niketamid, związek chemiczny działający pobudzająco. To była jednak mętna sprawa, ponieważ substancja występowała w glukozie branej przez tenisistę i zdaniem specjalistów, środek nie miał raczej wpływu na jego formę. Sam Cilić bronił się, że nie sprawdził po prostu składu specyfiku, po który sięgnął. Początkowo został zawieszony na dziewięć miesięcy, ale karę skrócono następnie do zaledwie czterech.

Marin jest następcą innego bohatera kortów z Chorwacji, czyli Gorana Bregovicia Ivanisevicia – sensacyjnego zwycięzcy Wimbledonu z 2001 r., medalisty olimpijskiego z Barcelony i w szczytowym momencie drugiego zawodnika światowego rankingu. Po latach, legenda ze Splitu przez pewien czas była zresztą trenerem Cilicia. Ostatnio jego szaloną historię szerzej opisaliśmy w tekście „Czego bym teraz nie zrobił, zawszę będę zwycięzcą Wimbledonu”.

Narciarstwo alpejskie, czyli „alpsko skijanje

Polska może pochwalić się zdobyciem 22 medali zimowych igrzysk olimpijskich. Chorwacja, w której mieszka obecnie ponad dziewięć razy mniej ludzi i która pod swoją flagą startuje dopiero od 27 lat, ma medali 11. Całkiem nieźle, prawda? Chociaż trzeba podkreślić, że ten dorobek Chorwaci zawdzięczają niemal w całości narciarstwu alpejskiemu, a dokładnie słynnej rodzinie Kostelić, która zgarnęła aż dziesięć medali.

Dla wielu najlepszą narciarką alpejską jest Lindsey Vonn. Owszem, blondwłosa Amerykanka jest rekordzistką pod względem liczby pucharowych zwycięstw (82), ale Janica Kostelić może się do niej tylko uśmiechnąć jeśli chodzi o najważniejsze trofeum, czyli właśnie medale olimpijskie. Vonn ma bowiem trzy krążki (jeden złoty, dwa brązowe), a Chorwatka aż sześć (cztery złote, dwa srebrne). Jej popisem były przede wszystkim igrzyska w Salt Lake City w 2002 r., gdzie wygrała slalom gigant, slalom i kombinację. Była też pięć razy mistrzynią świata i trzykrotnie zdobyła Puchar Świata. A przecież dziewczyna zakończyła karierę mając tylko 25 lat. Wszystko przez kontuzje, głównie kolan. Taka była jednak cena bycia na początku XXI w. pierwszą damą chorwackiego sportu.

03.01.2018, Crveni Spust, Zagreb, CRO, FIS Weltcup Ski Alpin, Zagreb, Slalom, Damen, 1. Lauf, im Bild Janica Kostelic (CRO) // in action during 1st run of ladie' s Slalom of FIS ski alpine world cup at the Crveni Spust in Zagreb, Croatien on 2018/01/03. EXPA Pictures © 2018, PhotoCredit: EXPA/ Sportida/ Vid Ponikvar *****ATTENTION - OUT of SLO, FRA***** NARCIARSTWO ALPEJSKIE PUCHAR SWIATA SEZON 2017/2018 FOT.EXPA/NEWSPIX.PL AUSTRIA, Italy, Spain, Slovenia, Serbia, Croatia, Germany, UK, USA and Sweden OUT! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Chociaż co ciekawe, po latach przyznawała, że mała też już problemy z motywacją. Sport zaczął ją męczyć. – Po prostu poczułam, że mam już dość sukcesów. Byłam zadowolona z tego, co osiągnęłam, nie chciałam być chciwa na kolejne medale i rekordy do pobicia. Normalne życie jest super – mówiła Janica, która jednak i tak została przy narciarstwie, współpracując z kadrą narodową.

W której świetnie radził sobie też jej starszy o trzy lata brat, Ivica. Jemu Chorwacja zawdzięcza cztery srebrne medale olimpijskie (Turyn, Vancouver, Soczi), jeden tytuł mistrza świata oraz wygraną w generalce Pucharu Świata.

Ale ojczyzna „zawdzięcza” mu też i odrobinę wstydu. W 2003 r. „Ivko” został bohaterem skandalu, o którym pisały nawet amerykańskie media, które przesadnie nie informują o sportach zimowych, jeśli akurat nie trwają igrzyska. Narciarzowi oberwało się za słowa, że jego zdaniem nazizm, czyli narodowy socjalizm, był „zdrowszym” systemem niż komunizm, bo nie niszczył ambitnych jednostek w społeczeństwie. Później zagraniczne media wyciągnęły też jego dawne wypowiedzi, w których wyrażał „podziw” dla rozmachu niemieckiej armii podczas drugiej wojny światowej. Kostelić, który mocno interesuje się historią wojny, bronił się, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu. Chociaż jak łatwo się domyślić, takie tłumaczenia nie zdały się na wiele.

Koszykówka, czyli „košarka”

Kiedy cała nasza historia NBA zamyka się tak naprawdę tylko w Marcinie Gortacie, Chorwaci zawsze mieli za kogo trzymać kciuki. Z tego kraju do dziś na amerykański rynek wyeksportowano ponad dwudziestu graczy. Kiedy przed rokiem oficjalny serwis NBA przygotował zestawienie 70. najlepszych Europejczyków w historii ligi, znalazło się tam sześciu Chorwatów. Najwyżej sklasyfikowani zostali oczywiście Drażen Petrović (10.) i Toni Kukoć (11.). Kolejni to Dino Radja, Dario Sarić, Bojan Bogdanović i Gordan Giricek.

Niezapomniany Petrović, który przed politycznym przewrotem reprezentował barwy Jugosławii, doprowadził później Chorwację do wicemistrzostwa olimpijskiego w Barcelonie. Był już wtedy graczem New Jersey Nets. Trafił tam z Portland, gdzie w sezonie 1989/1990 zagrał nawet w finałach. Jego karierę przerwała niestety śmierć w wypadku samochodowym w wieku zaledwie 29 lat.

Był jednak jednym z najlepszych strzelców ligi początku lat 90. Reggie Miller stwierdził nawet, że dla niego był najlepszych „trójkowym” w ogóle, a mówił to już w erze Stephena Curry’ego. Chociaż liczby faktycznie przemawiają na razie za Petroviciem, który w czasie swojej kariery w NBA trafił 43,7 proc. rzutów za trzy. Steph wykręca obecnie w tym elemencie statystyki minimalnie niższe – 43,6 proc. Chorwat jest pod tym względem trzecim zawodnikiem w NBA, Amerykanin czwartym.

0d1ac5922b78f14e6ae5

Najbardziej utytułowanym Chorwatem jest jednak oczywiście Toni Kukoć, trzykrotny mistrz ligi z Chicago Bulls, facet, który biegał po parkietach NBA przez trzynaście sezonów (1993-2006). Naturalnie najbardziej zapamiętany został z czasów chicagowskich, gdzie wprawdzie nie był podstawowym graczem, ale rezerwowym już świetnym. Byle kto nie dostałby przecież nagrody dla najlepszego rezerwowego ligi, a ta powędrowała do jego rąk w 1996 r.

Piękna kariera, chociaż początki za oceanem nie były łatwe. Wszystko dlatego, że nie był ulubieńcem… Michaela Jordana. Mike lubił czepiać się graczy z zagranicy – taki miał po prostu styl sprawowania rządów w drużynie – dlatego nie było zmiłuj. Głównym celem jego ataków był właśnie Kukoć, a także Australijczyk Luc Longley.

Tak tamte czasy wspominał ich kumpel z drużyny Steve Kerr: – Michael miał powody, żeby się ich czepiać. Musieli czasem dostać kopa w dupę. Zwłaszcza Toni miał niesamowity talent, ale był czasami taki wyluzowany. Ja też czasem bywam wyluzowany, ale kiedy trzeba, to się koncentruję. Mam w sobie taki guzik… Nieraz potrafiłem się wściec tak bardzo, że mogłem przywalić. Ale nigdy nie widziałem, żeby Toni kogoś uderzył. Był chyba z punktu widzenia Michaela zbyt grzeczny.

RAFAŁ BIEŃKOWSKI  

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (15)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Pinker

Polska, około 39 mln kraj.
Jak się uda to coś kiedyś zdobędziemy.
W piłce nożnej na pewno nie.
Może siatkówka, może ręczna…. a w sumie lekkoatletyka jeszcze jakoś działa, skoki narciarskie i żużel. Reszta? Wstyd!
Naprawdę szkoda :(

Tekker
Fiorentina

To co mają powiedzieć Chińczycy? Tam to jest dopiero szkoda i wstyd.

Mat20

Chińczycy to jeszcze coś mają ale Indie? Żenada. Kompletne zero.

Użytkownik usunięty

Warszawscy Hindusi nakurwiają tylko w krykieta

Kunta Kinte
Wybrzeże Klatki Schodowej

Sporty zespołowe nam nie leżą… Im więcej osób na boisku/parkiecie, tym trudniej dogadać się…

FalszywyProfil

Chorwaci mają tyle sukcesów, bo nie jęczą i nie samobiczują się tyle, co Polacy. Wszyscy Bałkańcy uważają się za zajebistych, a swoje kraje za zajebiste, nawet jeśli by się waliły i sypały. A w polskim internecie, np. na weszlo, jedno wielkie jęczenie. Ten tekst też jest smętno jęczący, bo o ile Chorwacja miała więcej, iepszych, medali w piłce ręcznej, to jednak Polska też z nimi wygrywała, ostatnio na Igrzyskach w Rio, parę miesięcy po tej klęsce u nas. Rzeczywiście teraz w ręcznej u nas wymiana pokoleniowa, ale mówimy o poprzednich latach w tym tekście. Podsumowując, Polska miała i ma też wybitnych sportowców, kwestiia w tym, że rzeczywiście , mogłoby ich być jeszcze więcej, zważywszy na nasz potencjał.

Chata Kumba

Litości…nie porównuj żużla, który jest popularny tylko w Polsce a uprawiany może w 10 krajach i z koszykówką. Skoki narciarskie to samo. Niszowe sporty uprawiane na świecie przez może 2 tysiące ludzi mają się nijak do popularności kosza, ręcznej czy nawet narciarstwa alpejskiego.

chozjor_dadybicz

Z tą ręczną to też nie przesadzaj. Fakt, zdecydowanie popularniejsza niż żużel, ale na świecie też nie jest to nie wiadomo co.

tss

A można dodać jeszcze osiągnięcia z bardziej niszowych sportów, np. z waterpolo.

Yarek

To smutne, że w kraju o krótszej historii i mniejszym kilkukrotnie sport zawodowy stoi na zdecydowanie lepszym poziomie niż w Polsce. Widać, że ciężka praca, więcej pokory i domyślam się mniej korupcji, przynosi efekty w postaci sukcesów w wielu dyscyplinach, a szczególnie w grach zespołowych. Mieliśmy swoich 3 zawodników w rozgrywkach NBA ale tylko o jednym możemy powiedzieć, że gra tam na stałe i jest przynajmniej rozpoznawany. Chorwaci mogą się pochwalić graczami posiadającymi mistrzowskie pierścienie. Dotyczy to nie tylko Chorwacji, ale również Serbia i Słowenia mają w przypadku koszykówki lepszych graczy niż my. Pozostaje wiara, że obecne młode pokolenie i nastolatkowie będą inspirowali się sportowymi tytanami ciężkiej pracy i za kilka czy kilkanaście lat będziemy mieli więcej powodów do radości podczas imprez sportowych o randze mistrzowskiej, którymi zachwyca się cały świat. Oczywiście nie można zapominać o tym, że osiągaliśmy medale mistrzostw czy igrzysk w grach zespołowych, ale nie są to niestety powtarzalne sukcesy i bardzo często szybko znikają te osiągnięcia, z uwagi na brak następców…

Użytkownik usunięty

fakt, chorwackiej piłce nigdy nie było korupcji :]

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Zeljko Mavrovic :)

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

To jest kraj, który w dużej mierze ukształtowała wojna. Aczkolwiek i przed nią byli patriotami swojej ojczyzny.
W 1990 roku mieszkałem w Niemczech w domu akademickim z chłopakiem z Chorwacji, który studiował teologię.
Miał zostać księdzem. Na wieść o wojnie wrócił, by walczyć.
Nigdy nie zapomnę 30.000 Chorwatów maszerujących przez Freiburg, gdzie mieszkało 200.000 ludzi, w proteście przeciwko wojnie w Chorwacji. Nie zapomnę też wakacji w Chorwacji w 2009 roku i drogi ze Splitu do Zagrzebia udekorowanej portretami Ante Gotoviny, chorwackiego bohatera najpierw oskarżonego za zbrodnie wojenne, a w 2012 uniewinnionego przez Trybunał ONZ.
W wojnie w Chorwacji Serbowie i Bośniacy wyrzynali Chorwatów, w Bośni – Chorwaci i Serbowie – Bośniaków. Tak, jak Chorwaci ustasze i serbscy czetnicy. Ale i jedni i drudzy są gotowi dać się pokroić za swoje kraje. I widać to też na boisku.

mathias_c

Panie Autor!

zapomniałeś o piłce wodnej – w Cro to jest 3 sport zaraz po piłce nożnej i koszykówce.
Mają worek medali olimpijskich.
Może mniej popularna dyscyplina w Polsce ale olimpijska i to od pierwszej nowożytnej olimpiady!

nauro

warto wspomnieć, że rodzonym bratem Blanki Vlasić jest piłkarz Nikola Vlasić, który w ubiegłym roku przeszedł z Hajduka Split do Evertonu

wpDiscuz

INNE SPORTY

k2_andrzej_bargiel_marekogien-191
19 lipca, 13:10