Najgłupsze teorie na temat zatrudnienia Brzęczka
Weszło

Najgłupsze teorie na temat zatrudnienia Brzęczka

Zatrudnienie Jerzego Brzęczka było oczywistym szokiem dla całego środowiska. Szokiem tam wielkim, że powstało kilka opinii, które zdobyły wielką popularność, mimo że są całkowicie bezsensowne. Rozprawiam się z najgłupszymi powielanymi tekstami.

***

„Jerzy Brzęczek został selekcjonerem, bo jest tani!”

Tak, to zdecydowanie najgłupsze, co przeczytałem. Ale dość powszechne. Autorom tej teorii chciałem zalecić proste ćwiczenie:

– Spróbujcie sobie wyobrazić, że idziecie do firmy, w której dysponujecie nieswoimi pieniędzmi. Jeśli zarobicie dla niej nawet sto milionów, albo dwieście, to niczego to w waszym życiu nie zmieni, bo przecież nie macie możliwości wypłacenia tej kasy samemu sobie. Niech to na przykład będzie jakaś spółka skarbu państwa. Wyobraźcie sobie, że szefujecie PKP.

– Drugi etap polega na uświadomieniu sobie wymagań, jakie przed wami są stawiane. Chcecie osiągnąć sukces, wszystko należycie zorganizować. Możecie zatrudnić za ogromną kasę menedżera z kolei niemieckich albo japońskich. W ogóle was to nie boli, ponieważ pieniądze są, jest ich dużo i co ważne, są to pieniądze w sumie niczyje. Możecie je więc przeznaczyć na dowolny cel. Zbierzecie plusy na dzień dobry – „oho, otacza się fachowcami”.

– Od tego, jak pójdzie zatrudnionemu menedżerowi zależy to, jak będziecie rozliczani i zapamiętani. To przecież oczywiste, że mówicie sobie: wezmę najlepszego fachowca, a on mi zrobi robotę. Nie myślicie: postawię na tańszą opcję, bo wprawdzie to nie moja kasa i wprawdzie ona sobie leży na kontach, ale jakoś tak głupio wydawać.

Zbigniew Boniek wydaje NIESWOJE pieniądze. Prezesuje organizacji, która tych pieniędzy ma BARDZO DUŻO. Mógłby wydać na trenera 5 milionów euro rocznie i nic by się nie zawaliło. Na zdrowy rozum: skoro mógłby to zrobić i uważałby, że tak będzie dla kadry lepiej i by od tego nie zbiedniał, to chyba by to zrobił, prawda? Nie jest prezesem klubu, który dysponuje własnymi środkami i nawet jeśli nie musi oglądać każdej złotówki, to jednak ogląda – bo głupio tak szastać groszem.

Nie twierdzę w tym punkcie, że Brzęczek to strzał w dziesiątkę. Twierdzę, że Brzęczek nie jest wyborem wynikającym z biedy.

Przy okazji warto jednak zwrócić uwagę, że swego czasu Rosja zatrudniła Fabio Capello. Gdyby Zbigniew Boniek zatrudnił kogoś typu Fabio Capello, w zasadzie miałby – jak to się ładnie mówi – „czyste papcie”.

– Nie wyszło mu? No sorry, panowie, ale sądziłem, że mu wyjdzie, sami chcieliście zagranicznego trenera. Skąd mogłem wiedzieć, że będzie aż tak źle?

A gdyby mu wyszło?

– O, brawo Boniek, świetny wybór, odważny, takiego fachowca potrzebowaliśmy. Wreszcie trener z najwyższej półki!

No więc tak naprawdę wyborem Brzęczka prezes PZPN kładzie głowę na pień. Mógł zagrać na alibi i wybrać wariant, w którym nikt się go nie czepia nawet w razie niepowodzenia, a wybrał wariant, w którym w razie niepowodzenia cała złość skupia się na nim. „Co ty człowieku wymyśliłeś, powierzyłeś kadrę amatorowi!”.

Aha, Rosja zapłaciła Fabio Capello 32 miliony euro odszkodowania za zerwanie kontraktu. Bałagan musieli ogarniać rosyjscy trenerzy, w tym Stanisław Czerczesow tak jakby wyciągnięty z polskiej ekstraklasy.

***

„Polski trener nie będzie szanowany, nie będzie mieć autorytetu!”

To jest zdanie, które w zasadzie najgorzej świadczy nie o trenerze, tylko o piłkarzach. Oznaczałoby to bowiem, że traktujemy reprezentantów Polski jak jakąś klasę specjalną, durni bez krzty inteligencji i generalnie totalnych nieogarów.

Ja o nich tak złego zdania nie mam.

Moim zdaniem trener wchodzi do szatni, potem wychodzi na trening, potem przygotowuje odprawę, a na końcu piłkarze spotykają się w hotelowym pokoju i mówią do siebie: – Ty, niegłupi ten gościu.

Albo spotykają się i stwierdzają: – To jest totalny kretyn.

I na pewno nie jest tak, że spotykają się i mówią: – Niegłupi ten gościu, ale go nie szanuję, bo z Płocka.

Mieliśmy nie tak dawno w Legii człowieka z rzekomym autorytetem, ale problem polega na tym, że piłkarze w trzy dni zorientowali się, że to tak naprawdę pozer, aktor i laik. A potem trafili pod skrzydła asystenta pozera, aktora i laika i nagle doszli do wniosku, że ten asystent to w sumie nie taki głupi kolo. Mówiąc krótko – autorytetu nie wpisuje się na Wikipedii, to nie jest tak, że nabyty w jednym miejscu autorytet lata za tobą świecie. Gdy wchodzisz do nowego miejsca, musisz wszystko udowadniać od początku. To znaczy, oczywiście… Jeśli przyjdzie trener z wielkim nazwiskiem to z założenia ten autorytet ma, ale jeśli okaże się głąbem – to ma go przez tydzień, dwa albo przez miesiąc. Potem już nie, jak Sampaoli w Argentynie. I w drugą stronę – może przyjść ktoś bez autorytetu i dzięki solidnej pracy go nabyć.

Poza tym nie popadajmy w skrajności. Jerzy Brzęczek nie jest człowiekiem znikąd. 42 razy zagrał w reprezentacji Polski, był kapitanem kadry olimpijskiej. Jego relacja z Jakubem Błaszczykowskim może być w pewnych momentach niezręczna, ale kto na dzień dobry założy, że facet, który wychował Błaszczykowskiego jest durniem bez pojęcia? No Błaszczykowski tak nie pomyśli. Piszczek też nie. Myślę, że Lewandowski też nie. Kto? Któryś z młodszych zawodników? Kto? Bereszyński? Rybus? Z jakiego powodu?

***

„On niczego nie osiągnął, jest niegodny tego stanowiska”

To akurat szczera prawda, że niczego nie osiągnął, więc w pierwszym odruchu należałoby napisać: dokładnie! Ale w drugim: co z tego?

Czytałem kilka dni temu, że niby kandydatem na trenera Polski jest Slaven Bilić i dostawałem zajadów ze śmiechu, bo żadnym kandydatem nie był i nigdy nie będzie. Między innymi z powodu znacznych różnic w postrzeganiu etyki pracy. Ale ten Bilić był trenerem wymarzonym dla wielu kibiców. Z jakiego powodu?

Przejął kadrę Chorwacji mniej więcej na podobnych zasadach, na jakich Brzęczek teraz przejął naszą. Kimże Bilić był w świecie szkoleniowców, zanim powierzono mu reprezentację? Kimże w świecie szkoleniowców był Gareth Southgate zanim objął Anglię? Właśnie Chorwację do finału mistrzostw świata wprowadził Zlatko Dalić, który jako trener był całkowitym no-namem. I co, gdzie ten autorytet? Czy Modrić i Rakitić nie szanowali go tylko dlatego, że Dalić nie prowadził wcześniej żadnego znaczącego klubu, a co gorsza nawet nie grał zbyt dobrze w piłkę?

Federacje zatrudniają trenerów często nie dlatego, że coś wcześniej osiągnęli, ale dlatego, że widzą w nich cechy pozwalające osiągnąć coś w przyszłości. Bo praca trenera i praca selekcjonera to dwie zupełnie inne bajki. Historia polskich selekcjonerów to z reguły historia ludzi, którym nazwisko zbudowała reprezentacja – tak było z Górskim, Piechniczkiem, Engelem czy Nawałką. I paradoksalnie ci, którzy nazwisko zbudowane mieli już wcześniej – jak Wójcik, Janas czy Smuda – radzili sobie gorzej.

Trend powierzania reprezentacji byłym zawodnikom jest dość powszechny, o ile w danym kraju uda się natrafić na byłego zawodnika, który jest wystarczająco inteligentny, wystarczająco wykształcony, wystarczająco predysponowany. Jeśli jest bardziej Southgatem niż Gascoignem.

***

„Potrzebny nam jest trener, który już coś w Europie wygrał”

Ale konkretnie co wygrał? Mistrzostwo świata? Mistrzostwo Europy? Wygrał ligę włoską albo angielską? Sprecyzujmy, bo się gubię. Trenerzy, którzy coś regularnie w Europie wygrywają nie chcą pracować z reprezentacją Polski, ponieważ po prostu mają lepsze posady. Bardziej ich rajcujące. Bardziej dla nich naturalne.

Najśmieszniejsze jest to, że gdyby zatrudniony został Gianni di Biasi, o którym Boniek sam mi kiedyś mówił, że to ciekawe nazwisko dla naszej kadry i że facet zrobił dobrą robotę w Albanii, to zostałoby to przyjęte z dużym uznaniem. A jednak, z całym szacunkiem, to tylko Gianni di Biasi, którego półka z trofeami jest tak samo pusta jak moja.

Obcy paszport nie stanowi, a przynajmniej nie powinien stanowić atutu. Wręcz przeciwnie. Ja uważam, że Polak – ze znajomością polskich piłkarzy, ze znajomością polskiego rynku, z odpowiedzialnością za misję życia – ma na dzień dobry więcej atutów od zagranicznego trenera, o ile założymy, że zawodowe kompetencje obu są na identycznym poziomie. Problem polega na tym, że te kompetencje trudno zmierzyć, skoro nigdy nie dane im było pracować w identycznych warunkach.

W tym momencie – tak w ramach podsumowania całej dyskusji – raz jeszcze wkleję fragment swojej książki, w którym rozprawiam się z opinią, że polscy trenerzy są słabi, ponieważ nikt ich nie chce w zagranicznych ligach. Myślę, że jest tu sporo zdań, które można dopasować do sytuacji Jerzego Brzęczka…

Jakim słowem najlepiej scharakteryzować odczucia wobec polskich trenerów piłkarskich? Pogarda. Nasi szkoleniowcy są permanentnie wykpiwani, wytykani palcami, pogardzani właśnie, a przecież nie każdy z nich to Smuda. Sam przez długie lata niezwykle sceptycznie podchodziłem do ich kompetencji. Jednak z im mniejszej odległości przyglądałem się, w jakich warunkach pracują, tym nabierałem coraz większej wyrozumiałości, a momentami też szacunku. Uprawiają oni zawód ekstremalny – równie dobrze mogliby startować w Rajdzie Dakar, mając na wyposażeniu deskorolkę, suchy prowiant i parę sandałów.

Na dowód, jak słabych mamy trenerów, bardzo często podawany jest argument: „Są tak słabi, że nikt ich nie chce zatrudniać za granicą”. Czytałem go setki albo i tysiące razy, używali go nawet na pozór poważni ludzie, tak zwani eksperci. Niestety, rzadko kiedy ktoś zadaje sobie trud, by zastanowić się: a w sumie to dlaczego nikt ich tam nie zatrudnia? Czy aby na pewno z powodu poziomu?

Jeśli przeanalizujemy zagraniczne ligi i pracujących w nich trenerów, to z wyjątkiem bardzo specyficznej, przepompowanej pieniędzmi Premier League, we wszystkich pozostałych rozgrywkach zdecydowanie dominują lokalni szkoleniowcy. Zajrzymy do Hiszpanii – prawie sami Hiszpanie. Do Włoch – prawie sami Włosi. Francja – niemal wyłącznie Francuzi. Holandia – sami Holendrzy. I tak dalej. Nie wiem, skąd się wzięło tak powszechne przekonanie, że trenerzy innych narodowości fruwają sobie po świecie i raz trenują tam, raz gdzie indziej, a tylko Polacy tkwią wyizolowani we własnej lidze. Aktualnie nie ma to pokrycia w faktach. Zostać trenerem w dobrej zagranicznej lidze można na dwa sposoby. Przede wszystkim: należy osiągnąć spektakularny sukces w europejskich pucharach. Nawet to nie jest gwarancją otrzymania posady w innym kraju, ale powiedzmy, że to idealny punkt wyjścia. Pytanie – jak zdefiniować sukces? Dla Mourinho i Villasa-Boasa było to wygranie europejskiego trofeum, co stanowiło przepustkę do największych klubów świata. Ale już dla trenera białoruskiego BATE niewątpliwy wyczyn stanowiły kolejne awanse do Ligi Mistrzów. Czy zrobiło to na kimś wrażenie? No, nie za bardzo. Ma moment Wiktora Gonczarenkę zatrudnił rosyjski średniak, ale koniec końców chłop całkowicie przepadł i obecnie nawet nie pracuje jako pierwszy trener. Europa widziała, że osiągał wyniki ponad stan, a jednak tylko pokiwała z uznaniem głową i odwróciła się na pięcie. Gonczarenko bowiem – jakie to proste – jest Białorusinem. A skoro jest Białorusinem, to jego szanse na angaż w jednej z najsilniejszych lig świata są znikome albo żadne. Mógł się zahaczyć jedynie w Rosji. I to naprawdę bez znaczenia, czy prowadzi świetne treningi, ma taktykę w małym palcu i czy rozpracowuje rywali w pięć minut.

Polscy trenerzy też mogliby przedstawić się szerszej publiczności, odnosząc sukcesy w Europie, i w ten sposób chociaż powalczyć o zainteresowanie z innych krajów. Ale nasuwa się oczywista wątpliwość: czy polskie kluby mają potencjał, by cokolwiek osiągnąć w Europie? I czy jeśli nie mają, to jest to akurat wina szkoleniowców? Jeszcze do tego wrócimy…

Drugim sposobem, aby dostać pracę w zagranicznej lidze, jest… bycie znanym, chociażby lokalnie. Po prostu – jeśli swego czasu grałeś w danej lidze, jeśli dałeś się poznać jako inteligentna i godna zaufania osoba, jeśli nauczyłeś się języka i wrosłeś w miejscową społeczność, to jest szansa, że ktoś powierzy ci drużynę. Spójrzmy na ligę hiszpańską. Pracuje w niej obecnie pięciu zagranicznych szkoleniowców. Diego Simeone w Atletico (były piłkarz Atletico), Zinedine Zidane w Realu (były piłkarz Realu), Eduardo Berizzo w Celcie (były piłkarz Celty), Constantin Gâlcă w Espanyolu (były piłkarz Espanyolu) oraz Gary Neville, zatrudniony akurat z innego klucza, czyli dzięki biznesowym relacjom z właścicielem Valencii.

Możemy poszukać jakichś egzotycznych nazwisk w różnych ligach. Darije Kalezić, trener Rody Kerkrade? Praktycznie całą karierę piłkarską spędził w Holandii. Pál Dárdai w Hercie Berlin? Wieloletni zawodnik Herthy. Viktor Skripnik w Werderze? Były piłkarz Werderu. Slaven Bilić w West Hamie? Niegdyś grał w West Hamie. I tak dalej… Widać tu niezaprzeczalną prawidłowość.

Polacy też bywali zatrudniani na identycznych zasadach. Zbigniew Boniek prowadził kluby we Włoszech właśnie dlatego, że zapracował na to swoją postawą na boisku, gdy był jeszcze piłkarzem. Uznano, że jest osobą na tyle inteligentną i znającą futbolowe realia, że sobie poradzi. Nie tak dawno Jan Urban objął Osasunę Pampeluna. Dostał tę posadę nie dlatego, że komuś imponowały wyniki z polskiej ligi, lecz dlatego, że był doskonale znany miejscowym działaczom i kibicom. Od lat w Szwajcarii między klubami skacze Ryszard Komornicki, który zapuścił tam korzenie. Najdłużej w branży działa Henryk Kasperczak, który zakończył karierę piłkarską w Metz, a potem w tym samym Metz rozpoczął trenerską. Zbliżony był szlak Piotra Nowaka w USA.

Nie jesteśmy więc dyskryminowani. Jedyny problem polega na tym, że przez lata nie dorobiliśmy się zbyt wielu dobrych piłkarzy, którzy wyjechaliby za granicę i zapracowali na ponadczasowe uznanie. Wyjazdy naszych zawodników zazwyczaj kończyły się szybkim powrotem do kraju i opowieściami o niesprzyjających okolicznościach w obcym otoczeniu. A jeśli już któryś zawodnik wyjechał, zaaklimatyzował się, nauczył języka i potrafił zaskarbić sympatię fanów oraz prezesa, to rzadko kiedy okazywał zainteresowanie trenerką. Nasi zawodnicy częściej jako królowie życia wracali do Polski, trwonili tu pieniądze i ewentualnie dopiero kiedy w kieszeni zrobiło się już naprawdę pusto, zaczynali myśleć o trenowaniu jako o wyjściu awaryjnym.

Gdyby nasi piłkarze byli gwiazdami w najsilniejszych ligach świata, to pewnie co piąty, co ósmy albo co dziesiąty byłby też w nich trenerem. tak jak gwiazdą był Boniek w Serie A i od razu mu tam zaufano. Ale niestety, piłkarzy, którzy naprawdę coś znaczyli za granicą, mieliśmy tylu co kot napłakał.

Nie zgadzam się więc ze stwierdzeniem, że polscy trenerzy są słabi, ponieważ za granicą nikt ich nie zatrudnia. Tak samo nie zatrudnia nikt trenerów z Rosji, Czech, Słowacji, Bułgarii, Szwecji, Grecji… I tak dalej. Nikt też nie zatrudnia – poza Anglią – trenerów z Anglii, boom na Holendrów dawno się skończył, Niemcy siedzą głównie u siebie. To ogólnoświatowa prawidłowość, że prezesi klubów – co zrozumiałe – chcą powierzać zespoły osobom, które doskonale znają język, realia, środowisko, ligę… Czasami trafiają się przeprowadzki w ramach jednego kręgu kulturowego, czyli Austriak może pracować w Niemczech albo Niemiec w Austrii, ale praktycznie nie da się znaleźć przykładów, by ktoś ze wschodniej Europy poleciał do zachodniej wyłącznie na bazie odnoszonych we własnej lidze wyników.

Proszę więc stawiać sto innych zarzutów polskim trenerom, ale akurat nie ten.

***

Problem z naszymi trenerami jest taki, że w zasadzie nie da się ich zweryfikować, a przynajmniej nie poprzez przyłożenie tej samej miary co do trenerów z zagranicznych klubów. Wykonują zupełnie inny zawód i mają w rękach inne narzędzia. Usystematyzujmy… Jakie zadania można postawić przed nowym trenerem? Tak generalnie, w największym skrócie?

1. Zbudowanie kadry
2. Opracowanie taktyki
3. Trenowanie zawodników
4. Codzienne zarządzanie

Punkt pierwszy… W poważnych ligach szkoleniowcy mają ten komfort, że budują drużyny po swojemu. Przychodzą, rozglądają się po klubie, szukają zgniłych jabłek, wreszcie przedstawiają prezesowi listę: tych sześciu piłkarzy należy się pozbyć, natomiast potrzebuję dwóch obrońców, lewego pomocnika, defensywnego pomocnika i napastnika grającego tyłem do bramki. Zazwyczaj już podczas negocjacji kontraktu trener wie, jaką sumę będzie mógł wydać na przebudowę drużyny. Wie też, jakim systemem będzie chciał grać i jakich będzie potrzebował do niego wykonawców. Każdy prezes ma świadomość, iż zatrudnienie nowego szkoleniowca kosztuje – nie tylko trzeba pokryć jego pensję, ale też liczne wydatki. U nas natomiast drużyny ligowe nie mają swoich architektów – patrzysz na nie i nie wiesz, kto je zbudował. Ten klub w krótkim czasie miał pięciu trenerów, ten ośmiu, ten sześciu…

– Na razie graj tym, co masz – mówi prezes. A sekwencja zdarzeń zawsze taka sama: drużyna słabo gra, zwalniany jest trener, przychodzi nowy i dostaje tę samą drużynę, która znowu słabo gra, więc znowu zwalniany jest trener… Piłkarze utrzymują się na powierzchni, ciągle mają pracę, ponieważ nawet nie ma kto ich wyrzucić. Kluby są nie dość, że zbyt biedne, aby sprowadzić zastępców, to jeszcze zbyt biedne, by wypłacić rekompensatę za rozwiązanie umowy niechcianemu zawodnikowi. Drużynę powinno się konstruować jak samochód. Każda śrubka powinna być na swoim miejscu. Trener – jako konstruktor – ma za zadanie dopasować elementy i sprawić, by pojazd notował jak najlepsze efekty. Trzymając się tego porównania, u nas stoi Fiat 125p. Wsiada jeden trener, samochód jedzie kiepsko. Wołają: – Wysiadaj! Wsiada kolejny trener, znowu to samo. I znowu go wołają: – Wysiadaj! Kierowcy się zmieniają, ale wciąż siadają za kierownicą tego samego rzęcha.

Nikt niczego nie konstruuje. nie ma klubu, w którym szkoleniowiec mówi, iż chce grać konkretną taktyką i potrzebuje do niej zawodników o konkretnej charakterystyce. Nie zdarza się, że dłubie przy tym swoim eksponacie i w końcu mówi: – Nie, jednak ta część ponownie do wymiany, koszty nie grają roli.

– Prawda jest taka, że my grzebiemy w śmietniku. Jeśli pozwala nam się sprowadzić piłkarza, to pod warunkiem że będzie za darmo i że nie będzie chciał dużo zarabiać, a najlepiej jeszcze, żeby był na tyle głupi, żeby nie trzeba było mu regularnie płacić – powiedział mi kiedyś polski trener. – Przychodzimy do klubów wtedy, gdy jest naprawdę źle, zespół w kryzysie. Zazwyczaj nie można już dokonywać transferów. Albo się udaje podźwignąć zespół, z którego zbudowaniem nie mieliśmy nic wspólnego, albo nie. Jeśli się uda, latem może pozwolą ci sprowadzić dwóch piłkarzy. Dwóch, ale osiemnastu będzie tych samych, którzy wcześniej pogrążyli twojego poprzednika. Możesz mieć nadzieję, że ciebie akurat nie pogrążą, ale to dość naiwne. Z reguły ci chłopcy albo są po prostu słabi, albo źle dobrani.

No dobrze. Trener przejmuje już zespół. Pal licho, czy ceni piłkarzy, których dostał, czy nie i czy ma cokolwiek do powiedzenia w kwestii przebudowy składu. Przejdźmy do punktu drugiego – opracowanie taktyki. Najpopularniejszym twierdzeniem w Polsce jest takie, iż szkoleniowiec powinien dobierać taktykę do materiału ludzkiego, jakim dysponuje. Czyli już na wstępie musi się naginać. Jeśli przeprowadzicie sondę wśród trenerów, bardzo wielu wam powie, że ich ulubiona taktyka to 4-3-3. A na pytanie, dlaczego w takim razie jej nie stosują, zgodnie odpowiedzą: – Ponieważ nie mam do niej wykonawców.

Gdyby polski klub zatrudnił Guardiolę, Mourinho, Kloppa czy jeszcze innego Enrique, żaden prezes nie odważyłby się powiedzieć: – Dobierz taktykę do tych piłkarzy, których tu mamy… Nie, tamci przyszliby jako szefowie, którzy całą przestrzeń uporządkują na swoją modłę. Jeśli Guardiola od sezonu 2016/2017 będzie trenerem Manchesteru City, to tam doskonale wiedzą, iż wypłacenie mu astronomicznej pensji to dopiero początek, a nie koniec wydatków. Może więc w kwestii prowadzenia treningów i codziennego zarządzania da się znaleźć pewne podobieństwa?

No niestety – niekoniecznie.

Przypomina mi się historia sprzed kilku lat. Maciej Skorża był trenerem Wisły Kraków. Napisałem, że za kilka dni zostanie zwolniony – po spotkaniu z Jagiellonią Białystok, i to bez względu na wynik. Wiedziałem to od Andrzeja Czyżniewskiego, któremu z kolei wyznał to sam Skorża. faktycznie – w poniedziałek Skorża pożegnał się z posadą.

Kilka dni później znowu zadzwonił „Czyżyk”, z jeszcze lepszą informacją: – Trenerem Wisły będzie Wilfried Schaefer.

– A skąd ta pewność? – spytałem Andrzeja, który wtedy był dyrektorem sportowym Arki Gdynia.

– Ponieważ człowiek od nas ze sztabu jest z nim ciągle na linii, kiedyś pracowali razem i analizują teraz kontrakt. Znają się od lat. Pomaga mu w kwestiach papierkowych.

Schaefer – niemiecki trener z charakterystyczną lwią grzywą – nie porozumiał się jednak z Wisłą, ponieważ ta nie chciała wydać odpowiednich pieniędzy na jego sztab (co po latach potwierdzał mi jeszcze Bogdan Basałaj, były prezes Wisły). Najlepiej, gdyby Schaefer przyjechał sam, i najlepiej, żeby pracował za wikt i opierunek. Schaefer wsiadł do samolotu i wrócił do siebie, a awaryjnie wytrzaśnięto Kasperczaka. Zorganizowano wtedy jedną z najbardziej żenujących konferencji w historii naszej ligi: utytułowany trener na dzień dobry musiał z kartki przeczytać przeprosiny skierowane do właściciela Wisły Bogusława Cupiała. Nie do końca wiadomo, za co przepraszał. Chyba za niewinność.

W każdym razie jeśli polski trener idzie na rozmowy do klubu, to zazwyczaj dowiaduje się, że nie ma co marzyć o sprowadzeniu całego swojego sztabu – brak na to środków. W porywach może ktoś mu pozwoli zatrudnić jednego asystenta (ale to pod warunkiem, że trener jest naprawdę pożądany, zazwyczaj sięga się po następnego w kolejce – takiego, który nie ma wygórowanych żądań). Trafia więc szkoleniowiec do nowego środowiska i nie dość, że piłkarzy nie ma i nie będzie mieć swoich, to jeszcze musi bezpośrednio współpracować z ludźmi, których zastanie na miejscu, nawet jeśli ani ich nie ceni, ani nie lubi, ani im nawet nie ufa (często to tzw. zaufani ludzie prezesa). Nie jest to najbardziej komfortowe rozwiązanie.

Później z tym sztabem i z tymi piłkarzami trzeba przenieść się na boisko. O ile boisko jest. Bardzo lubimy oglądać zdjęcia baz treningowych w Anglii i jednocześnie zupełnie ignorujemy fakt, że nie zbudowano ich po to, żeby ładnie wyglądały na zdjęciach, ani też nie powstały dlatego, że nie wiadomo było, co zrobić z hektarami nieużytków. Mają swój oczywisty cel. Ale że w Polsce takich nie ma? Cóż z tego! Polscy trenerzy, nieudacznicy, nie potrafią trenować!

Sytuacja powoli się poprawia – z akcentem na „powoli”. Wciąż w ekstraklasie są kluby, które nie mają gdzie przeprowadzać codziennych zajęć. Podbeskidzie Bielsko-Biała jeszcze niedawno jeździło na treningi do pobliskiej miejscowości, gdzie czekało niepełnowymiarowe, nieskoszone boisko. Stróż powiedział, że mógłby regularnie kosić trawę i malować linie, ale za 500 złotych miesięcznie, na co prezes klubu Wojciech Borecki nie przystał. W czasach gdy Manchester City wydał ponad miliard złotych na centrum treningowe, klub polskiej ekstraklasy nie chciał płacić 500 złotych za skoszenie trawy. Wymowne?

Zestawianie trenerów polskich z zagranicznymi nie ma najmniejszego sensu. Gdy Mourinho przełamuje barierę miliarda euro wydanych na transfery, gdy Jürgen Klopp zamawia wielką i kosztowną maszynę, mającą ćwiczyć refleks zawodników, nasi szkoleniowcy zastanawiają się, gdzie przeprowadzić trening, gdy spadnie śnieg. Gdy Arsenal odbywa najkrótszą podróż samolotem na mecz (14 minut od startu do lądowania), piłkarze Pogoni ruszają w dziesięciogodzinną podróż autokarem. Nie dałbym sobie nawet palca uciąć, że którykolwiek z wielkich trenerskich autorytetów poradziłby sobie w naszej lidze – dostając do dyspozycji tak skromne środki i tak nieliczne narzędzia. A przecież mowa o elicie – o ekstraklasie, szesnastu najlepiej zorganizowanych klubach w Polsce, podlegających wymogom podręcznika licencyjnego.

Jeśli tak wygląda rzeczywistość na szczycie, to jak wygląda niżej? W drugiej, trzeciej, czwartej lidze? Jak tam pracują trenerzy? Gdzie prowadzą treningi? Czym? Jaką mają pomoc? Jaki sztab? Ilu jest dietetyków w niższych ligach? Łatwo powiedzieć: mamy słabych szkoleniowców, bo tym jednym zdaniem – prymitywnym – przykrywa się milion innych zaniedbań, w krótkim czasie nierozwiązywalnych.

Aż nasunęła mi się opowieść, jak Adam Fedoruk – niegdyś świetny piłkarz – trenował klub w niższej klasie rozgrywkowej, zdaje się, że Olimpię Elbląg.

– Prezesie, mamy jedną piłkę do ćwiczeń – mówi do prezesa.

–No i co?

– No, wie prezes. Przydałoby się więcej piłeczek. Moglibyśmy jakieś kupić.

– Ty masz tak słabe wyniki, że przez ciebie muszę teraz mecz kupić, a nie piłki!

***

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, że jako naród – w sensie piłkarskim – jesteśmy niesamowicie zakompleksieni. Taka pozostałość po komunie, że wszystko, co zagraniczne, musi być lepsze. Zdaje nam się, że kiedy tylko przyjedzie ktoś z zagranicy, to trzeba wytężyć słuch i sumiennie robić notatki, bo ktoś taki z pewnością wie o futbolu znacznie więcej niż polscy trenerzy. Niegdyś wraz z Piotrem Koźmińskim z „Super Expressu” na kolację do warszawskiej restauracji zaprosiliśmy Raymonda Domenecha, byłego selekcjonera reprezentacji Francji, autora fantastycznej książki „Straszliwie sam” (polecam, jeśli nie czytaliście). Domenech to uroczy człowiek, a rozmowa z nim – sama przyjemność.

Czułem się naprawdę poruszony. Siedzieliśmy na tarasie razem z człowiekiem, który całkiem niedawno zdobył wicemistrzostwo świata, a zarazem z człowiekiem, którego jeszcze bardziej niedawno uznano za najgorszego trenera w dziejach Francji i niemal skazano na banicję. Z kimś, kto zarządzał Zidane’em, Henrym i innymi wielkimi zawodnikami. Powiedział wtedy mnóstwo interesujących rzeczy, chociażby to, że nigdy nie wybaczy Zidane’owi czerwonej kartki w finale mundialu. Wtedy też – mimo że tematyka nie była jeszcze tak powszechnie podnoszona jak dziś – stwierdził: – Wiecie co jest największym problemem francuskiego futbolu? Nie mogę tego powiedzieć głośno, bo zostałbym uznany za nietolerancyjnego, ale… największym problemem francuskiego futbolu jest islam. Od najmłodszych reprezentacji, od juniorów, aż po reprezentację dorosłą. Muzułmanie odgradzają się od innych, coraz częściej po prostu gardzą pozostałymi członkami zespołu. Widać to na stołówce, w szatni, na boisku. Problem narasta z każdym rokiem. I kiedyś ten problem zdusi naszą piłkę. Już dusi.

– Nasri był takim problemem? To tego rodzaju muzułmanin? – spytałem.
– Nie, Nasri jest muzułmaninem, kiedy mu to wygodne. On jest zwyczajnie wredny.

Przegadaliśmy ze trzy godziny, poznając sekrety francuskiej kadry narodowej (dwadzieścia minut analizował przypadek Davida Trezegueta, by stwierdzić na koniec, że to po prostu – tak po ludzku – jest kompletny głupek), aż doszliśmy do Laurenta Blanca.

– Wiecie, co jest największą siłą Blanca? – spytał Domenech.

– Nie.

– Jest mistrzem świata.

– I co z tego?

– Kiedy ja wchodzę do szatni, muszę piłkarzy przekonać do siebie słowami, taktyką, organizacją, muszę potrafić ich zmobilizować. oni i tak mogą mieć to gdzieś, bo akurat kupili nowe auto. A Blanc wchodzi i mówi: „Jestem mistrzem świata”. I to już, wystarczy. Voilà! Nic więcej nie musi dodawać. On mówi tylko to, naprawdę! „Cześć, jestem mistrzem świata”. Oni rozdziawiają gęby, bo widzieli Blanca w telewizji, jak podnosił puchar. I tak to jest mniej więcej z polskimi i zagranicznymi trenerami w naszej lidze. Polscy muszą na sto sposobów udowadniać swoją wartość, a zagraniczni – wystarczy, że coś powiedzą w obcym języku. Jakiś banał, ale po angielsku/niemiecku/francusku z pewnością będzie brzmiał poważniej.

Weźmy cały wybór selekcjonera. Media krzyczały: cudzoziemca, koniecznie cudzoziemca! Nie tworzyły „rysopisu” trenera idealnego, nie wynotowywały cech, które są kluczowe. Po prostu – cudzoziemiec! Byle jaki, ale cudzoziemiec! Polacy z góry uważani byli za tych gorszych, a gdy się okazało, że ten Nawałka wcale nie taki zły, to nagle słychać cichutkie: „no dobra, jeden Nawałka się nadawał…”. Ja natomiast jestem pewny, że nadawało się wielu. Tylko że przez większość kariery nie mieli żadnych możliwości, aby popracować w takich warunkach, w których mogliby pokazać wszystko, co potrafią.. Głównie walczyli nie z przeciwnikami, tylko z codziennymi przeciwnościami losu.

***

Najłatwiej powiedzieć: polski trener jest głupi. Można dodać kpiąco: tak zwana polska myśl szkoleniowa. Jeszcze jakiś piłkarz pójdzie do zagranicznego klubu i powie: o, tutaj to się naprawdę ciężko trenuje, nie to co u nas! Bo w sumie – dlaczego u nas nie trenuje się tak ciężko jak w najlepszych ligach? Teoretycznie nic nie stoi na przeszkodzie, tak? Ale to taka teoria dla małych dzieci…

Kiedy Łukasz Piszczek odchodził z Polski do Niemiec, profesor Jan Chmura był zafascynowany jego możliwościami fizycznymi – tym, jak szybko organizm Piszczka się regeneruje, jak bardzo dostosowany jest do wysiłku. Chmura twierdził, że mamy do czynienia z fenomenem. Sęk w tym, że do topowych lig trafiają właśnie najlepsi z najlepszych, światowa śmietanka. A jeśli organizmy nie wytrzymują (Mateusz Klich), to nie ma problemu – znajdzie się takie, które wytrzymają. Materiał ludzki, z jakim pracują trenerzy na Zachodzie, czy nam się to podoba, czy nie, jest zupełnie inny niż ten, z jakim pracują nasi szkoleniowcy. Dlatego inaczej dobierać trzeba intensywność, obciążenia…

Owszem, mógłby polski trener powiedzieć: będziemy trenować jak najmocniej, zostaną tylko najtwardsi. Tylko co by mu było po przeciążanych, ewentualnie kontuzjowanych zawodnikach, którzy w meczach nie byliby w stanie dobrze kopnąć piłki? Jak długo taki trener by się utrzymał?

W Polsce i tak coraz bardziej podkręca się obciążenia, ale powoli, bo zbyt drastyczne przestawienie wajchy nie skończyłoby się dobrze ani dla szkoleniowca, ani dla zawodników. Jeśli piłkarz mówi, że dopiero za granicą przekonał się, co znaczy mocny trening, to wcale nie znaczy, że tutaj trenował źle – być może trenował optymalnie, biorąc pod uwagę możliwości (limity) większości zawodników. A on jeden przebił się właśnie dlatego, że miał jeszcze rezerwy.

***

Celowo w tym rozdziale przejaskrawiam, przedstawiam fakty korzystne dla polskich trenerów, biorę ich aż tak zdecydowanie w obronę, niemal utulam. Tekstów napastliwych przeczytaliście przecież już całe mnóstwo, po co wam jeszcze jeden? Gdybyśmy teraz siedli przy piwie i zaczęli rozmawiać o tych naszych rodzimych szkoleniowcach, na pewno szybko znaleźlibyśmy powód do drwin, wytypowalibyśmy sześciu czy ośmiu ludzi, którzy zupełnie nie pasują do zawodu. Razem z wami śmiałbym się z trenerów, którzy przez lata dali się poznać z jak najgorszej strony, opowiadałbym o nich zabawne anegdoty. Tylko że ja miałbym w pamięci, iż bez trudu podobnych ananasów da się znaleźć w każdym innym kraju, a nie tylko w Polsce.

Nie lubię, gdy sami z siebie – Polacy z Polaków – robimy głupków, zapóźnionych intelektualnie prowincjuszy. Mamy wspaniałych naukowców, nasi matematycy pomogli wygrać II wojnę światową, a Mikołaj Kopernik zrozumiał wszechświat na długo przed tym, zanim oderwaliśmy stopy od ziemi. Dlaczego mielibyśmy być zbyt tępi na coś tak banalnego jak piłka nożna? To tylko gra drużynowa, jedenastu na jedenastu. Nie potrafię znaleźć ani jednego powodu, dlaczego Polak zdaniem tak wielu osób nie obejmie jej swoim małym rozumkiem. Przypominam, że stawiając takie tezy, oceniacie też samych siebie czy swoje dzieci.

To tylko futbol. Tylko. Można go komplikować na sto sposobów, poddawać komputerowej analizie, rozkładać na milisekundy i szukać wrażliwych momentów. Można. I polscy trenerzy też to robią. Też siedzą godzinami wgapieni w ekran, też analizują spotkania swoje oraz przeciwników, też przeprowadzają arcyszczegółowe badania i pomiary. I też wiedzą, że najlepiej mieć cały czas piłkę i co jakiś czas strzelać w bramkę. To naprawdę nie jest odkrycie na miarę Marii Skłodowskiej-Curie. Koniec końców mówimy o naprawdę prostej grze. Przecież nawet tak ją definiują – że taka popularna, bo prosta.

Setki, tysiące trenerów rok w rok się edukuje, inwestują w siebie, wydają pieniądze na kursy i pomoce naukowe, jeżdżą na staże, zamiast polecieć na wakacje, prowadzą trening za treningiem. W zamian otrzymują kpiny i pogardę – tylko dlatego, że Hiszpanie, Niemcy czy Francuzi są w tym sporcie lepsi. Apeluję, by zastanowić się, czy są lepsi dlatego, że mają lepszych trenerów, czy może dlatego, że ci trenerzy pracują w Hiszpanii, Niemczech czy we Francji.

KRZYSZTOF STANOWSKI

KOMENTARZE (145)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Po pierwsze, nie zwracajcie uwagi na Stanowskiego, bo on jest raczej z tych debili bardziej niereformowalnych. Po drugie, nic nie trwa wiecznie i nawet jeśli Boniek z PZPN do tej pory robili źle, to mogli trochę zmądrzeć z czasem. Wśród trenerów zdecydowanie największą karierę w historii zrobił Ferguson. Nikt może się nie zbliżyć nawet do jego osiągnięć. Przez kilkanaście lat można było mu wytykać, że nic nie robi tak jak Wenger i ciągnie ManU na dno, ale on realizował wielki plan i jak odpalił, to nie było co zbierać z rywali przez około 20 lat. Nawet Liverpool strącił z grzędy.
Nie powinno się patrzeć tylko na nazwiska, ale też na rzeczywistość.

karasinio

Guardiola go wciągnie nosem. Dziękuję za uwagę.

Wicher

Guradiola to inny typ człowieka. W Anglii nie osiągnie nawet połowy tego co Ferguson, ale nie dlatego, że jest słabszy, ale dlatego, że po prostu odejdzie po zdobyciu jeszcze 2-3 Mistrzostw, albo po tym jak wygra LM z City. Nie będzie miał motywacji żeby zostać dłużej. Dlatego też odszedł z Barcelony gdzie wygrał wszystko co było do wygrania i Bayernu, z którym nie zdobył tylko LM. Nie ma co ich porównywać.

Ponczkowski
Rodowity Czerwony Diabeł

Ale że kiedy można było wytykać ze nie robi tak jak Wenger i ciągnie na dno? Zagubiles się w czasoprzestrzeni?
Sir był trenerem United 10 lat wcześniej niż Wenger przyszedł do Arsenalu to raz. Dwa że pierwszy puchar zdobył z United po 4 latach pracy.
Tak ze co ty tutaj pierdolisz za farmazony?

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Wcześniej był w Aberdeen, ale w ManU długo mu nie szło. Wszyscy uważali, że skończy jak Wenger. Ale on był lepszy. Poza tym z głębii duszy stwierdził, że Henderson jest patałachem pod względem techniki. Tak robi człowiek, który zna się na swojej robocie. Jednak najważniejsze są wiara i serce.

Ponczkowski
Rodowity Czerwony Diabeł

Długo mu nie szło? Skończy jak Wenger?
Nie zabieraj głosu jak się na czymś nie znasz i nie masz o temacie pojęcia.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Skończy jak Wenger, ale biorąc pod uwagę zarówno Aberdeen i ManU, a w przypadku Wengera tylko Arsenal.

facemob

Bo miał piłkarzy to mu zaczęło iść. PROSTE

WhyAlwayMe

Najlepsze momenty Stan Mundialu #27

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

martini_007

Moja teoria jest taka, że jesteście przydupasami Bońka.

tristan

To nie teoria, to jest FAKT.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Rok tem zatrudniliby Magierę! To je ‚urwa dramat. Koleś po dobrym sezonie i bez żadnych osiagnięć. Nic nie wygrał.

Lluc93

MP, awans z grupy LM, a osiągnięciem Brzęczka co jest? Utrzymanie się w III lidze z Rakowem?

Misquamacus

Ty to dopiero jesteś życiowym przegrywem, a jednak jeszcze oddychasz. Zupełnie niepotrzebnie…

Misquamacus

Jest jakikolwiek sensowny powód, dla którego tak się rzucacie? Przykłądy Anglii czy Chorwacji to dla was za mało?!? Tępe, zdechłe chuje, ot co.

martini_007

Zdjęcie profilowe Misquamacus patrząc na poziom jaki sobą reprezentujesz, to jednak twoja dalsza egzystencja jest pozbawiona sensu. Smutne.

Misquamacus

Oj, straszne. Jak zwykle, jak wszystkie tępe polaczki, plujesz i sracz na człowieka, bez żadnego powodu. Powinni ci w końcu odłączyć respirator, bo prądu na ciebie szkoda.

tristan

Gdyby to taki Lato zatrudnił Brzęczka to pierwszy byś skrytykował ten wybór, ale wiadomo, inny prezes, inne postrzeganie.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Nie patrzmy na takich ekspertów jak Stanowski i wszystkich, co chwalą za ten mundial Belgię i Urugwaj. Belgia zagrała dobrze z Brazylią, Urugwaj z Rosją i to tyle. Jak ktoś gra na mundialu po jednym dobrym meczu, to jest żenada. Nie zwracajmy nawet uwagi na tych weszlaków, co chwalą Belgię i Urugwaj za ten mundial. Top 5: 1. Brazylia (mimo wszystko), 2. Chorwacja, 3. Francja, 4. Rosja, 5. Anglia. Bardzo łatwo ułożyło się to.
PS. Ja jestem ekspertem właśnie dlatego, że nie spinają mi się poglądy. Trafiamy do świata, gdzie mieszają się materia, energia, czas i przestrzeń. Trafiamy więc do świata, gdzie wszystko jest POmieszane i naszą ludzką misją życiową jest, żeby wszystko oddzielać w tej sytuacji. Nie jest tak? Nie wierzcie więc w niepotwierdzonych geniuszy, bo to też tylko ludzie są i oni nie mogą być ponad rzeczywistością. Tylko ja jestem POnad wszystkim co najmniej.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Żenada jest oczywiście zarówno przed jak i po tym jednym dobrym meczu. Nie można podchodzić tak do mundialu, że zepniemy się na jeden mecz, a resztę będziemy grali byle jak i już będzie wszystko super. To ewidentnie za mało na tak prestiżowym turnieju.

tuta

Przecież na ciebie też nikt nie będzie patrzył, nikt cię nie posłucha, nikt nie wezmie powaznie, wiec na jaką cholerę się tak produkujesz. Co za pier..lenie? Przydupasy Bońka, układy, układziki. Pewnie jesteś jednym z tych, którzy wierzą, że światem rządzą Reptilianie, kosmici i masoneria chce nas wszystkich wybić. Ty nie jesteś ponad, ty żeś przedstawiciel januszlandii, której nigdy nie dogodzisz, bo zawsze się do czegoś dojebie. Wygraliby 9-0, to zaraz byś tu ryczał, ze przecież mogli 10-0.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Ostatniego zdania zdecydowanie nie rozumiem tutaj. Urojenie?

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Lepiej zedytuj swój komentarz, bo ostatnie zdanie razi i nikt go nie zrozumie tak czy siak.

Piotr Szkudlarek
Warta Poznań

koles, brazylia nigdy nie bedzie w top 5 z taką grą obronną.

Ekstraklasa stan umysłu
Kartofliska

Zgadzam się, kurwa, bezapelacyjnie ze wszystkim. No, oprócz „młodszych zawodników” jak Rybus. Ten kolo urodził się w 1989 roku. A Janas i Engel osiągnęli z kadrą dokładnie to samo. Ciężko mówić, że jeden wyrobił sobie nazwisko, a drugiemu poszło trochę gorzej.

glitch3179

Ale Engel potrafi lepiej nawijać że był sukces nawet jak go nie było.

Borubar
Pogoń Szczecin

A jakie są teorie przemawiające za tym, że to jest dobry kandydat? Bo takich nikt nie pokazał, poza bajdurzeniem o cechach osobistych i tym podobnych farmazonach, na szczęście dla ich autorów zupełnie nieweryfikowalnych.
Weryfikowalne jest natomiast następujące:
1. Jerzy Brzęczek to trener, który na poważnie istnieje w ligowej piłce od niecałego roku. Wcześniejsze jego zabawy z trenerką kończyły się fiaskiem po niespełna sezonie pracy.
2. Jerzy Brzęczek nigdy nie wygrał z prowadzoną drużyną MP ani PP. Nie został nawet wicemistrzem. Nie awansował nawet do pucharów. No chyba jakiegoś minimum potwierdzenia kwalifikacji można by od najważniejszego trenera w kraju wymagać.
3. Nie istnieje żadna weryfikowalna kategoria, w której Jerzy Brzęczek byłby lepszy od Michała Probierza, Piotra Stokowca, trenera Skorży czy Brosza. Wręcz przeciwnie, w każdym takim zestawieniu wypadnie gorzej.
4. Jerzy Brzęczek nie odnosił również żadnych sukcesów jako trener reprezentacji młodzieżowych.

Doprawdy długie i niby przekonujące są te wywody o braku wyższości zagranicznych trenerów nad polskimi. Nie potrafi pan jednak odpowiedzieć na pytanie, dlaczego niemiecki czy francuski średniak nie wyraził na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat choćby cienia zainteresowania szkoleniowcem pracującym w ekstraklasie. To co, piłkarze z ekstraklasy czy nasi skauci są ok i znajdują zatrudnienie w poważnych ligach, ale trenerzy nie. To się kupy nie trzyma.

tristan

2018
Grzesiu Lato nadal jest prezesem PZPN. Nagle ogłasza, że nowym trenerem reprezentacji został Jerzy Brzęczek. Trener który został zwolniony z Rakowa, Lechii. Sam podał się do dymisji w GKSie po kompromitacji. W Wiśle Płock był asystentem Furmana. Już widzę ten pojazd po prezesie.Niestety, Bońkowi trzeba słodzić bo się narcyz obrazi.

Nie Ma Spalonego, A Jednak

No właśnie, że nie. Jakoś tak już w życiu jest, że jak Boniek ogłosi selekcjonerem Brzęczka, to brzmi to sensowniej niż Lato, który ogłaszałby nawet jakiegoś Capello, czy innego.

wkttos

Chyba Boniek rozpisal konkurs na najbardziej pochwalny artykul wybrania nowego selekcjonera. Jeszcze nie przeczytalem zadnej krytyki na zadnej stronie!

slash1024
Nowa Sól

Może dlatego, że większość słusznie uważa, iż nie należy po kimś jechać zanim jeszcze na dobre nie zacznie pracy.

wkttos

Rozumiem, ze Twoim zdaniem to najlepszy z mozliwych wyborow? Pewnie nie, ale zdaniem PZPNu tak, bo go wybrali. Niech mi ktos zatem wytlumaczy jak mogli go uznac za najlepszego mozliwego selekcjonera. Nie znajduje argumentow.

slash1024
Nowa Sól

Sam sobie odpowiedziałeś na pytanie – nie, nie uważam tego za najlepszy wybór. Jednak nauczony różnymi doświadczeniami wiem, że już teraz nie warto użalać się nad wyborem i krytykować ZB czy JB.
Poczekajmy trochę, zobaczymy czy to wypali i wtedy wszyscy będziemy mądrzejsi.
Domyślam się, że ZB nie ma na celu szkodzenia polskiej piłce więc ufam, że wybór którego dokonał był przemyślany, a zapewne ma większy pogląd na całą sytuację niż my tutaj, którzy wyrażamy swoje opinie.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

A czy po Putinie ktoś ciśnie w Rosji? Tak się nie robi po prostu. Tchórz unikał wszystkich meczów oprócz Arabii Saudyjskiej, a tylko Urugwaj rzucił całe swoje siły, żeby sprać ekipę nie walczącą za bardzo już o nic, bo wyjście z grupy było najważniejszym priorytetem. Ja wiem, że Boniek to nie Putin, ale tu potrzebne jest 100% poświęcenie, żeby miał szansę być taki przynajmniej w połowie, bo innych kandydatów do tego miana w Polsce nie widać.

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Panu red. Stanowskiemu polecam lekturę „Wywierania wplywu na ludzi” Roberta Cialdiniego. Klasyka psychologii społecznej. Mowa jest tam między innymi o regule zaangażowania i konsekwencji. W skrócie, ta reguła stanowi (nomen-omen), że jak się jakąś tezę, czy przekonanie bardzo popiera, to żeby zjechać na dół można nawet być przekonanym do wejścia do szybu windowgo, w którym nie ma kabiny windowej. Przekonany o słuszności swoich tez pisze zatem sążniste elaboraty o zaletach zjeżdżania szybem windowym, w którym nie ma kabiny. A następnie dla udowodnienia, że ma rację, wsiada do szybu bez windy i cały czas udowadniając, że ma rację – spierdala się spektakularnie w dół. Tak, jak redaktor Stanowski uczynił to tym felietonem.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Zajebiste XD

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Ale to było dobre

Michael900

Trenerzy są dobrzy tylko dlatego, że mają dobrych piłkarzy?
A dlaczego piłkarze są dobrzy? Moim zdaniem m.in dlatego, że mają dobrych trenerów.
I cyk, koło się zamyka.

Borubar
Pogoń Szczecin

Nie wytłumaczysz. Pan Stanowski ubzdurał sobie, że trenerzy to jest jakaś specjalna kasta, która rozliczana jest zupełnie inaczej od każdego innego członka drużyny. Ta kasta jest przywiązana do swojego podwórka, nigdzie nie może się wybić. W skrócie: polskiego trenera nie ma w Bundeslidze, bo nie jest Niemcem. Szkoda tylko, że przykłady Jugoli czy Węgrów zadają kłam takiej teoryjce.

kibic sukcesu

Skoro polscy trenerzy tacy dobrzy, to czemu polskie kluby z seryjnym mistrzem nie mogą się do nich przekonać i zatrudniają na zasadzie: byle zagranicznego, byle nie polskiego?

slash1024
Nowa Sól

bo to działa w myśl zasady „wszystko co zagraniczne jest lepsze”, a niestety (a może własnie stety) nie zawsze jest to prawdą.
Przykład? zamiast stawiać na młodych polaków, ściąga się szrot, który niektórzy nazywają piłkarzami tylko dlatego, że są zza granicy. A jeżeli ściągnie się kogoś z kraju czy z ligi piłkarskiej potęgi to od razu jest powszechne przekonanie, że ten gościu rzuci polską ligę na kolana. Rzeczywistość najczęściej bywa brutalna.

Komunista

Takie czasy, że totalne zero i nikt, bez sukcesów i osiągnięc jest promowany.
Z mojej strony bojkot FC Rudy Zjeb. i tyle.

Takata
[ ⚫ ]

„Mieliśmy nie tak dawno w Legii człowieka z rzekomym autorytetem, ale problem polega na tym, że piłkarze w trzy dni zorientowali się, że to tak naprawdę pozer, aktor i laik.”

Ale tak Magierę pojechać na Weszło to jest nowość.

Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko

Cała legiełka to banda aktorów, pozerów i frajerów, którzy już nie długo przyjmą wielkiego, gruzińskiego Kutaisa w dupsko.

Zbigniew_Cumidor

No kuźwa Stanowski to ja płacę grube pieniądze za książkę, a ty tutaj tej biedocie, za darmo, udostępniasz tak obszerny fragment. Nie tak się umawialiśmy!

MArekPolkowski

„Czyszczenie” Brzęczka przez Weszło – loading… zaraz okaże się i będą nam wmawiać że Brzęczek to polski Mourinho i lepszego wyboru nie mogło być.. kogo by Boniek nie zatrudnił to powiecie że wybrał najlepiej..

Ubeccy ojcowie użytkownika Juri nokautują i rozdziewiczają go w jego brzydkie, owłosione dupsko

Polski Mourinho to akurat dronofil i specjalista od 711 połączeń z fryzjerem.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Jak dalej będziesz chwalił Mourinho, to wszyscy dadzą ci ignora. Portugalczyk to taki sam hochsztapler jak Hiszpan z sekty zwanej Katalonią. Teraz mamy nową rzeczywistość, a ci kolesie wyglądają, jakby byli pod nią i już nie będą osiągać sukcesów, chyba że mają swoich agentów i wtyki na weszło, co śledzą moje komentarze. Inaczej są skończeni. Rzeczywistość jest POnad nazwiskami co najmniej, ale pewnie nawet i ponad, ale ja skromny jestem.

naguso

Takata
[ ⚫ ]

Niektóre argumenty nieco gimnazjalne, niemniej jednak zgadzam się z sentymentem w artykule i nie uważam, że Brzęczek to jakaś totalna wtopa. Z ciekawostek , obaj (Brzęczek i Nawałka) prowadzili GKS Katowice i to Brzęczek wyciągnął lepszą średnią punktową. Wisła Płock Brzęczka punktowała na podobnym poziomie do Górnika Nawałki. Kilka rzeczy, w których Brzęczek wydaje się lepszym:
– Umiejętność organizowania gry ofensywnej i dobre oko do ofensywnych zawodników
– Jest młodszy i w związku z tym pewnie nie będzie sie upierał przy nietrafionych pomysłach i zawodzących go zawodnikach
– Strzelił gola na Wembley

Takata
[ ⚫ ]

No i strzelił też gola Brazylii.

Taiczo

No i wszystko jasne, czyli Brzęczkowi się uda bo skoro Nawałce się udało to temu na pewno też.
Argument, że ja pierdole, ale cóż to jest Polska tutaj logika nie dotarła.

slash1024
Nowa Sól

jak w przypadku gdzie skreśla się kogoś zanim coś rozpoczął…

JacekNH

Osiągnięcia trenerskie Jerzego Brzęczka: 2010-2014 – Raków Częstochowa – zwolniony 2014-2015 – Lechia Gdańsk – zwolniony Osiągnięcia trenerskie Jerzego Brzęczka: 2010-2014 – Raków Częstochowa – zwolniony 2014-2015 – Lechia Gdańsk – zwolniony 2015-2017 – GKS Katowice – dymisja Osiągnięcia trenerskie Jerzego Brzęczka: 2010-2014 – Raków Częstochowa – zwolniony, 2014-2015 – Lechia Gdańsk – zwolniony, 2015-2017 – GKS Katowice – dymisja, 2017 – Wisła Płock – wybrany na trenera reprezentacji Polski

varak
RKS Radomiak Radom

Panie Stanowski, a nie dało rady wkleić całej książki? Ja rozumiem, że pisać się nie chce, tymczasem ZiBi kazał i trzeba wrzucić 83 teksty zachwalające wybór Brzęczka, ale może jednak bez przesady?

ahmed

ten wybor jest skandaliczny, to takie nieodpowiedzialne zagranie… na zasadzie, jak sie uda, jestem niemal geniuszem, a jak nie… trudno. zadnego argumentu, zadnej wizji. czysty hazard. trener jest slabiutki, nieprzygotowany do tej funkcji. Nawalka przynajmniej mial przetarcie. szykuje sie lanie od makaronow… dostana rywalana przelamanie.

eneene5

.

eneene5

No kurwa, zawsze mozna kupić malucha, wystartować w wyscigu F1 i liczyć, ze reszta nie dojedzie do mety! Stanowski w kampanii sprzedawania tombaku:)

Raducioiu

Zacznijmy od punktu pierwszego i na nim poprzestanmy. a
Jeżeli tak jak pisze autor, wybór ten nie wynikal z biedy,a prezes mógłby, gdyby tylko chciał, zatrudnić trenera z nazwiskiem, a tego nie zrobił,to niestety,ale uważam to za najgłupsze posunięcie w jego obecnej kadencji.
Na poparcie swoich wyborów pasowałoby mieć jakiekolwiek ,choćby tylko od oka argumenty.
Wszak ludzie się interesują ,chcą wiedzieć, to w końcu najważniejsza drużyna w kraju.
Być może takie usłyszymy,ale spróbujmy się chwilkę nad nimi zastanowić.
I tak,po dłuższym namyśle, pozostaje stwierdzić,że to po prostu czysty wybór na udo.
Się udo albo się nie udo.
Więcej argumentów „za”, szczerze powiedziawszy, nie widzę.
No może jeszcze należy wspomnieć,że skoro z Nawalka się udało, to dlaczego nie teraz?
I to w zasadzie tyle.Prawdziwy szał.
Natomiast skoro problemem nie jest kasa ,to ciekawi mnie czym na wyróżnienie zasłużył sobie Jerzy w zestawieniu z takimi panami jak:
Prandelli, Bilic, Hiddink,Carlos Queiroz,
Bert van Marwijk.
To tak na szybko, pewnie jeszcze trochę nazwisk moglibyśmy tutaj umieścić.
I jeszcze jedno pytanie :
Czemu żaden polski trener nie prowadzi normalnego zachodniego klubu ani reprezentacji ?

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Sam zgłoś się na selekcjonera. Ja uważam, że najważniejsze są wiara, serce i Ferguson. Jeśli ty uważasz inaczej, to uważasz, że jesteś mądrzejszy od Fergusona i ode mnie. Od Brzęczka na pewno też, skoro od Fergusona i ode mnie. Wolisz cudotwórców jak Mourinho czy Guardiola. Ale oni są zbyt drodzy, więc sam się zgłoś. Na pewno nadajesz się lepiej, niż Brzęczek. Prosta logika. Ja bym ci kibicował mimo wszystko. Skoro mamy takiego eksperta.

slash1024
Nowa Sól

a skąd przeświadczenie, że wymienieni trenerzy w ogóle byliby zainteresowani posadą selekcjonera reprezentacji naszego pięknego kraju? Nie oszukujmy się, nie jesteśmy Hiszpanią czy Francją. Nie mamy po pięciu równorzędnych kandydatów na jedną pozycję. Tutaj naprawdę trzeba się trochę napracować, żeby z tych puzzli, które mamy poskładać coś sensownego. Nie każdy trener/selekcjoner ma ochotę na tego typu zabawy skoro może zarabiać większe pieniądze za łatwiejszą robotę. Zejdźmy na ziemię i nie wyobrażajmy sobie, że najlepsi selekcjonerzy na świecie tylko czekali kiedy A.Nawałka zakończy prace z kadrą żeby wskoczyć w jego miejsce.

Raducioiu

Ja nie chcę mieć przeswiadczenia, chciałbym usłyszeć od prezesa,że wszyscy uznani selekcjonerzy(lub choćby tych kilku) mają nas w dupie ,więc dajemy szansę młodemu zdolnemu Jurkowi,który ma szansę udowodnić wszystkim,że jednak Polak potrafi.
Chciałbym transparentności i szczerości ,bo to w końcu drużyna nas wszystkich.
Niestety najprawdopodobniej tak nie będzie.

slash1024
Nowa Sól

A to tutaj się zgodzę. Forma w jakiej się to odbyło trochę trąci amatorką. Miała być konferencja 23 lub 24 lipca gdzie poznamy trenera i szczegóły z jego zatrudnieniem, a tutaj nagle bum i ogłoszenie nominacji, a do czasu konferencji nie udzielamy żadnych komentarzy. Przecież to prawie dwa tygodnie.
Drużyna niestety już teraz nie jest nas wszystkich, bo są ogromne podziały już przed nowym rozdziałem tej kadry. Ja jednak mam nadzieję, że to się zmieni za parę miesięcy.

DeSToR

Pan Stanowski jakiś dziwnie aktywny dziś. I te artykuły… jakieś takie „obiektywno”-obronne. Przypadek?

Orw14
Legia, RMCF, CFC

To jaką gimnastykę słowną odpierdalają wszyscy dziennikarze sportowi w Polsce, nasuwa tylko jeden wniosek. Ten zawód nie pełni już takiej funkcji jak kiedyś, jesteście zwykłymi prostytutkami. A boniek to alfons.

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

Zażarta walka o Złotego Goebbelsa trwa w najlepsze wśród pismaków

piotrz

Magiera Czesio a teraz Brzęczek. Towarzystwo wzajemnego lizania się po fiutach.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Nie bądźcie jak Wieś, który skonfliktował się z całym światem, a kiedy już nie miał z kim się skonfliktować, to ostro zaczął konfliktować się z… powietrzem.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Ja mogę być prostym człowiekiem (może nawet zbyt prostym?), ale lepiej być prostym człowiekiem, niż kombinować tak jak wy, jak słoń pod górę niemalże. Wierzycie w zagranicznych trenerów i ich cuda, ale nawet nie precyzujecie dlatego. Najpierw poszukajcie jakichkolwiek argumentów, ale to też nie wystarczy, bo później jeszcze trzeba te argumenty sprecyzować (to znaczy wyjaśnić w sposób dopieszczony), a wy tego nie potraficie, bo jesteście żenująco słabi. Jesteście słabi zarówno psychicznie, jak i intelektualnie, a jedynie silni fizycznie. Haha, hehe. Ja wygrywam, wy przegrywacie, ale to ja jestem MR1! Zaorałem was wszystkich?

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Miało być dlaczego, ale już tego nie cofnę?

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Czytalem juz wiele debilnych tekstow, ale ten zasluguje na specjalne wyroznienie w kategorii wchodzenia Bonkowi tak gleboka jak nikt jeszcze nie zaszedl.
1. Otoz to jest problem „publicznych” podmiotow, ze nie bawi sie swoimi pieniedzmi tylko cudzymi. Kroluje w takich podmiotach nepotyzm, kunkatorstwo i korupcja. I nie inaczej jest w PZPN. Boniek mial kruszyc beton i chuja zrobil. Wskoczyl na ciepla posadke i doji ile wlezie.
2. Moze Boniek nie chce miec trenera z charyzma, moze woli MBW, cieple kluchy, co to Bonkowi slownie nie przypierdoli, ze gowno osiagnal jako trener/selekcjoner i zeby mu sie do roboty nie wpierdalal.
3. Kazdy kierownik potrzebuje posluchu. Moze on wynikac z sily, osiagniec czy charakteru. Brzeczek nic nie osiagnal jako trener, w sumie byl mocno przecietnym pilkarzem. Juz widze jak Brzeczek opierdala Milika, skoro pozwalal Furmanowi by ten mu nasral do kuwety.
4. Przyklad Chorwacji i Bilica w sumie w punkt, bo przeciez futbol chorwacki to Mamic i spolka, stad kariera Bilica wcale nie dziwi. I w tej perspektywie Brzeczka tez nie.
5. Gareth Southgate pracowal, trenowal i zdobywal szlify w Anglii. To jednak inne buty niz praca w Wisle Plock czy Lechii. Zdecydowanie wyzsza szkola jazdy. Kadre objal w trybie awaryjnym, a ze dobrze mu szlo to zostal.
6. Stanowski juz pisal o trenerze na lata, robiac z siebie idiote dla kolegi. Co z tego wyszlo wszyscy wiemy. Jak pacynka nie ma autorytetu to konczy sie to wpierdolami jak z Borussia. Jak pacynka nie ma warsztatu to konczy sie wpierdolami jak z Hiszpania za Smudy.

romek83

Ekspert to osoba która potrafi coś przewidzieć.Szczegolnie powiedzieć A gdy inni mówią B a sprawdza się A. Wy tego nie potraficie. Praktycznie zawsze się mylicie. Nawet wczoraj w relacji live polozyliscie kreskę na Chorwacji gdy moja żona mówiła że Chorwacja jeszcze się nie poddala.
Tak moja żona jest większym ekspertem niż wy dziennikarze. To jest największy problem.
My nie mamy szkolenia, nie mamy żadnego systemu i nawet nie czerpiemy wzorów chociażby z Niemiec. To ze paru piłkarzy gra gdzieś tam na zachodzie to czysty przypadek. W 40 mln kraju ktoś się znajdzie choć i tak zarejestrowanych piłkarzy jest mniej niż np w Szwecji.
Do czego zmierzam:Pan Brzeczek jest kompletnym no name, który z Wisłą Płock zajął miejsce w górnej tabeli. Tylko w tej lidze każdy przegrywa z każdym i zespoły są bardzo wyrównane. Jego weryfikacja mogłaby przyjść w tym sezonie tak jak weryfikowany był Latal, Kocian czy Stokowiec. Jednak on dostaje kadrę. To jest śmiech na sali.
Trzeba było zatrudnić trenera z zagranicy, bo poza Beenhakkerem ciągle zatrudniamy jakiś amatorów z naszej ligi których szczytem możliwości jest później druga liga niemiecka. Taka jest prawda i tyle.

Dobry trener jak np obecny trener Iranu naprawdę mógłby może coś wycisnąć z tych naszych piłkarzy, ale nigdy się nie dowiemy, bo zawsze zatrudniamy jakiś amatorów.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Śmiem twierdzić, że Wisła Płock, to bardziej drużyna Masłowskiego niż Brzęczka. Cieszmy się, że Magiery nie wybrali – choć ten akurat trener, sukces jeden ma.

Lelumpolelum

Taaa, albo przyszedłby trener z zagranicy, spoza środowiska, zupełnie niezależny finansowo i po kilku-kilkunastu miesiącach nieciekawych wyników zacząłby opowiadać, że takie wyniki nie powinny nikogo dziwić, bo nie ma programu szkolenia młodzieży(albo jest on o kant dupy rozbić), że trenerów jest tyle co kot napłakał i są kiepsko szkoleni, że krajowa liga to gówno na patyku, itd. , itp. Po dobrych kilku latach rządów Zbigniewa Bońka można by oczekiwać jakichś zmian organizacyjnych w polskim futbolu, które pozwoliłyby patrzeć z nadzieją na przyszłość. Już zostawmy tego Brzęczka, ja chciałbym zobaczyć ilu nowych trenerów po merytorycznym kształceniu, co rok wysyła w Polskę szkoła w Białej-Podlaskiej, co konkretnie się robi, czy jest szansa na powstanie ośrodka podobnego do Clareifontaine, jeżeli nie to dlaczego? Też nie lubię robienia z Polaków głupków i prowincjuszy, nie lubię wtłaczania poczucia niższości, ale prawda jest taka, że kardiochirurga Polka nie trzeba się wstydzić i bać, można go pokazać światu, natomiast trenerów piłki nożnej mamy do dupy. Dowodem na to jest smutny fakt, że rzadko który dostaje pracę za granicą, a w poważnej lidze to już kompletnie żaden. Kurna, nawet Fin z dekadę temu trenował w Szkocji. Zub na peryferiach futbolu, Urban nic nie pokazał, Smuda w 2.Bundeslidze też nie. Naszych nikt nie chce, a jak dostaną małą szansę, to jej nie wykorzystują. Ekstraklasa dołuje, jak nasi ligowcy z trenerami Polakami wyjeżdżają na zagraniczne wojaże, to efekty są opłakane. Dlatego tak wielu ludzi uważa polskich trenerów za marnych fachowców i chyba lud na forum Weszło ma rację.

KazimierzZdzislaw
FC Grammar Nazi

Panie Krzysztofie 😉
Ten artykuł jest tak napisany, że zamiast nazwiska Brzęczek, można by podstawić: Magiera, Probierz, Michniewicz, Stokowiec, Urban, Nowak oraz 10 innych, a i tak wszystko by się zgadzało 😉

romek83

No dokładnie bo trenerów którzy ciągle w naszej słabej lidze są naokraglo zatrudni jest bez liku. Problemem jest gdy trzeba zagrać 2 dobre sezony plus dobra gra w pucharach.
To dla naszej polskiej myśli szkoleniowej jest niemożliwe. Dlatego nikt ich nigdy nie zatrudni na Zachodzie.
My potrzebujemy piłkarskiego Lozano który nas podniesie z syfu w którym jesteśmy. Tego nie zrobi żaden polski trener.

FCKierpce

Boniek musiał naprawdę się skompromitować, skoro Pan Stanowski wymęczył na szybko aż dwa artykuły na ten temat. Kiedy prezes robi głupoty to redaktor Karnowski (tfu! Stanowski! pomyłeczka, przepraszam!) musi zrobić swoje. Oczywiście mnie przekonał: najważniejsza drużyna sportowa w kraju jest przecież od tego, by uczył się na niej fachu facet, który do tej pory się raczej wykładał. Już samym swym wyglądem (trochę szczerbaty) budzi szacunek. To przecież oczywiste. #Brzęczekteam

Bolo

Panowie, po prostu pompowanie balonu trzeba zacząć od zera, i nie potrzeba do tego na początku jakiegoś wielkiego nazwiska.

Projekt marketingowy „łączy nas piłka” pochłonął dużo środków i dużo pracy, żeby wmówić milionom Polaków, że przeciętniacy są na 7 miejscu na świecie.

Przez ostatnie tygodnie byliśmy światkami hucznego przebicia balonu, wszyscy zaangażowani w jego pompowanie spieniężyli swoje udziały w postaci kontraktów reklamowych.

Teraz Polacy nieprędko dadzą się nabrać, więc balon trzeba zacząć pompować powoli, od nowa, nieznanymi nazwiskami, bo następne huczne spieniężenie dopiero za kilka lat.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Jestem szmatą moralną. Gorszy jest tylko Wieś, który sprowadził mnie na 2. miejsce od końca pod względem moralności.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Nie ryzykujcie, bo ja wolę robić to za was i ściągać z was presję. Od jutra i tak cały świat i cała rzeczywistość zaczną się niemalże w 100% od nowa i od zera. Tylko prawa fizyczne zostaną takie same i rozpęd większości ludzi świata nieświadomych rzeczywistości. Oni są kapitalistycznie rozpędzeni. To sportowcy głównie są. Nie próbujcie ich zatrzymywać, bo w łeb dostaniecie (od nich).

romek83

Dlaczego nie Latal, Stokowiec, Kocian, Probierz. Wszyscy mieli dobre 1 sezony a Kocian nawet doszedł z Ruchem do 4 rundy el. LE…
Takich sezonówcow mamy co rok. Drugi rok to nagle zjazd, bo cześć piłkarzy odchodzi (tutaj Kante, Reca czy Michalak) i ten fenomen trenerski walczy o utrzymanie poczym jest zwalniany. Tak jest niemal zawsze.

Raducioiu

Tylko koni żal.A szczególnie jednego.
Co by nie gadać o Lewym i jak na niego nie narzekać to najprawdopodobniej długo takiego zawodnika nie będziemy mieli.
I szkoda ,że nie dane nam jest na razie zobaczyć tego pokolenia pod ręką uznanego selekcjonera z nazwiskiem.
Eksperyment z Nawalka już skończony.
Nie można było teraz spróbować trochę innej opcji?
Nieistotne czy eksperyment z Brzeczkiem będzie udany,średnio udany czy nieudany.
Nie będziemy po prostu wiedzieć ile z Lewego (jeszcze nie najstarszego) i spółki byłby w stanie wycisnąć prawdziwy kozak trenerski, który z niejednego pieca chleb jadł.
A później ? Będzie za późno.

romek83

Paru tam piłkarzy coś umie i gra na Zachodzie, ale jak prowadzi ich amator z polskiej ligi to cóż.

Roni_Bydlak
VeB!

Jeszcze jedna teoria – król jest nagi. Szkolenie na wszystkich szczeblach leży, myśl trenerska kest sprzed wieku a w PZPN same wałki. Zagraniczny mógł to nagłośnić. I nie chciał by się działkować. Głupie? Może dla niektórych.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Kurwa, zrozumcie. To jest na 100% jasne, że ja będę cisnął po Bońku i Brzęczku, jak im nie będzie iść. Perfekcja byłaby jedynie wtedy, kiedy to ja zostałbym selekcjonerem, ale ja nie mam (urojonego) pomysłu na tą kadrę i bałbym się presji, a przede wszystkim to oni mnie nie chcą i już robią sobie pod górkę w stosunkach ze mną. Będzie gorąco. Tylko najsilniejsi wytrzymają przyszłość.

MARCRAFT
Juventus di Torino Football Club, Seleção Portuguesa de Futebol, Cristiano Ronaldo 7

Każdy mógłby być CR7, ale to socjalizm zabija wiarę i zadowala was wszystkich. Oddajcie wszystko i zapierdalać, to wtedy Polska na 100% będzie mistrzem świata!!! Precz z demagogią, herezją i demoralizacją socjalizmu… Nawet kapitaliści czasami wariują, kiedy znajdują się w bagnie socjalizmu, bo nawet ich myślenie jest tłamszone, mimo że próbują się bronić. Nie mówię o tzw. libertarianach, bo to lewactwo jest. Tylko konserwatywny liberalizm i monarchia krula Korwina!

thinktonio
KS Armado

Po pierwsze, należy zastanowić, dlaczego zatrudniono Brzęczka.
I taki portal jak weszło mógłby się pokusić o dobrą analizę, ale obawiam się, że to przerasta Panów redaktorów.

Tak a’propos często zamiast danego artykułu czytam tylko komentarze, w których można czasami przeczytać coś ciekawego.

Po drugie, następnie należy zastanowić się czy był potencjalnie lepszy kandydat?
Oczywiście po wynikach się dowiemy.
Jedno spostrzeżenie jest dobre. Wybór Brzęczka przypomina wybór Nawałki. A w czym może być lepszy Brzęczek od Nawałki? Chyba przygotowanie fizyczne do turnieju, bo tu stary trener dał ciała po całości – chyba trudniej o większego dyletanta. Jest też druga rzecz, otóż w reprezentacji więcej osiągnął Brzęczek (mimo, że olimpijskiej) niż Nawałka (sukces na Olimpiadzie vs tragedia 1978).

Można również zastanowić się nad idealnym kandydatem.

Po pierwsze, powinien mieć doświadczenie w graniu lub trenowaniu jakieś reprezentacji na dużym turnieju i najlepiej żeby miał jakiś sukces. Dobrym przykładem jest obecna Francja, która gra chu…wą, brzydką piłkę, ale jestem pewien, że tak ma być, bo ich celem jest wygranie turnieju, a nie noty artystyczne. Deschamps ma zarówno doświadczenie jak i sukcesy zarówno jako piłkarz i jako trener, i to widać po Francji. Oczywiście Francja ma dobrych grajków, ale Brazylia ma lepszych, ale Brazylia nie ma lepszego trenera. I żeby nie było sercem jestem za Chorwacją, tak jak byłem za Belgią, ale rozum mówi Francja wygra.

Ja wolałbym Bilicia. Dlaczego, bo ma doświadczenie (oba piłkarskie i trenerskie – możecie powiedzieć, ze słabo mu poszło Euro 2012, ale z kim odpadł z Mistrzem i Wicemistrzem i to po równych meczach). Drugie, w Polsce, ogólnie Jugosłowianie się dobrze odnajdują. Trzecie, związane z drugim, jakby chciał jakiegoś młodego grajka powołać, to najpierw by zadzwonił do jakiegoś Chorwata z polskiej drużyny z pytaniem o kolegę z zespołu (może nie w każdym zespole, ale w dużej liczbie są gracze z Chorwacji).

Zatem dalej pytanie jest otwarte dlaczego Brzęczek, oprócz podobieństwa z Nawałką. Być może kolejną rzeczą będzie promocja młodych graczy z Polski. To co zrobił Nawałka na Euro, a zawalił na Mundialu.

Na koniec chce dodać, że przed Brzęczkiem dużo trudniejsze zadanie. Nawałka, spierdzielił Euro mając Polaków w topowej formie, jego minimalizm zemścił się w meczu z Portugalią (strzelić jednego i cofnąć się). Brzęczek nie będzie miał takich piłkarzy.

Do weszło, do red. Stanowskiego,
Fajne są wasze teksty, o klubach w I czy II lidze, tak trzymać, ale jak chcecie coś zmienić, to róbcie więcej tekstów i wywiadów o szkoleniu dzieci i młodzieży.
Nasza reprezentacja na obecnym mundialu idealnie pokazuje mecze w ligach dziecięcych. W większości klubów najważniejsze, są warunki fizyczne, taktyka, to laga do przodu i zero ryzyka (nie kiwaj się, bo stracisz, nie podawaj za dużo, bo też możesz stracić), I drużyna daje chłopaków do II drużyny, bo najważniejsze są ranking i wygrać, a nie nauczyć się.

Pozdrawiam,

Poznaniak

Typowo polskie slugusowskie wchodzenie do dupy Zaden narod nie potrafi tego robic w tak precyzyjny i perfekcyjny sposob jak Polacy Facet bez doswiadczenia odpowiedniego warsztatu trenerskiego Jeden z tzw republiki kolesiow Jak go wypoeprza zaraz bedzie a nie mowilem bylem przeciwny itd Polak potrafi i tylko Polak

WF
MKS

Oczywiście nie zgadzam się z teorią z jakim to złym materiałem genetycznym muszą pracować nasi trenerzy. Dlaczego akurat ten fatalny materiał trafia do piłki nożnej. Do lekkiej atletyki np. nie. Albo do takiej siatkówki. My po prostu nie mamy trenerów którzy są w stanie wyszkolić piłkarzy. Jak ich mamy mieć jeśli sam PZPN blokuje dostęp do wykonywania zawodu trenera. Tylko 200 trenerów z UEFA PRO. Jak w końcu kiedyś będziemy mieć trenerów będziemy potęgą. Właśnie ze względu na liczebność naszej populacji i jej potencjał genetyczny.

Kuba_Lajer

Hm

JacekNH

Kto jeszcze nie był trenerem kadry, niech się zgłosi do p. Bońka

fronda

Ale nie odniosłeś sie do prawdziwego powodu.Boniek nie chce miec trenera ,który ma nazwisko i fika.Woli posłusznego.

theczarek

Stano, na argument ze trener nie musi mieć osiągnięć żeby mieć szacunek, odpowiedział Ci ten Francuz ktorego cytujesz dalej gdy opowiadał o Blancu.
W tym momencie przestałem czytać, Stano jak zwykle bez głębszego przemyślenia analizuje piłkę :) na czuja się da ale chyba jednak nie zawsze 😛

theczarek

To samo przykłady trenerów którym wyszło / nie wyszło. Otóż tacy są po obu stronach sukcesów i porażek.
Czyli artykuł pod tezę, żaden obiektywny punkt widzenia. Naprawdę miejcie to na uwadze że to żadna analiza przypadku a zwykle szukanie potwierdzenia dla rzuconej tezy.
Identyczny można napisać pod tezę ze Brzeczek to absolutna pomyłka. No naprawdę niemal Identyczny z niemal takimi samymi przykładami :)

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Ego polskiego kibica, wieloletnio gnojone nieporadnością systemu, grajków i selekcjonerów, cokolwiek to znaczy, nie wytrzyma kolejnej defilady ochlapusów twierdzących, że przegrywając wszystko – ugrali maxa, bo takie są realia.

Pawel_Jumper

KRZYSZTOF GRATULUJE ŚWIETNEGO WYSTĘPU W NAJLEPSZYM PROGRAMIE INFORMACYJNYM W POLSCE

Artykuł też niczego sobie. Prawie na poziomie Włodara.

=
„Nie widzę powodu, żeby Polska nie mogła być dobra w coś tak prostego jak piłka nożna”
Szkoda, że jakoś nauka, osiągnięcia i logika przeczą temu stwierdzeniu od 40 lat.

Raducioiu

Miałem nadzieję,że Błaszczykowski z Piszczkiem zwolnią miejsce młodszym ,nie ze względu na to,że sobie nie poradzą w lidze narodów,ale ze względu na to,że w kontekście mistrzostw Europy rozpatrywani być juz nie powinni.Szkoda więc czasu na przedłużanie agonii, unikanie nieuniknionego.
Pytanie czy Jerzy z miejsca odpali Jakuba ? Przypuszczam,że wątpię.

Raskolnikov74

Dawno nie czytalem takiego steku bzdur. Artykul na zamowienie jak sie patrzy.

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Smutne jest to, że Grzegorz Lato i Zbigniew Boniek, wielcy polscy piłkarze, noszą w sobie jakąś graniczącą z idiosynkrazją awersję do zachodnich trenerów. O ile mogę zrozumieć Latę, który nie grzeszy lotnością umysłu, o tyle Boniek i z charakteru i z inteligencji to jeden najciekawszych onegdaj ludzi w polskim sporcie. Ale jest w nim jakaś niezrozumiała zaciętość – ta sama, która nie pozwala mu odnosić się z szacunkiem do klubu, w którym osiągnął największe sukcesy i który w odwecie wywalił go z galerii sław.
Wybór Brzęczka to działanie, którego nie broni nic, jeśli spojrzeć na nie przez pryzmat teorii i praktyki podejmowania decyzji.
I dlatego też każe zadać pytanie o rolę Pana Prezesa w klęsce Polski w Rosji.
Symbolem relacji Bońka z Nawałką było wywalenie tego ostatniego za drzwi, kiedy po ME poprosił o podwyżkę. Boniek go złamał, kazał mu przystać na swoje warunki. Człowieka, który w 1978 roku był wybrany do jedenastki mistrzostw świata., faceta który w gronie trenerów na mundialu zarabiał jedynie gorzej niż milioner Sisse i ubogiego Senegalu. Tak można zarządzać pewnie stadniną kłusaków w Rzymie, ale nie związkiem piłkarskim.

Pawel_Jumper

Potwierdzone info z tym wyjebaniem za drzwi po prośbie o podwyżkę po ME?

ps. Chyba Ci to „onegdaj” nie siadło.

KręciNasZdzisek
KS Nadstal Krzaki Czaplinkowskie

Poczytaj, skąd już po ME wziął się DeBiasi. A onegdaj użyłem świadomie. Starsi panowie po andropauzie popadają w niezrozumiały stupor, z którym i przy decyzji o Nawałce i o Brzęczku mamy do czynienia.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz