Wieteska przed pierwszym z wielu testów
Weszło

Wieteska przed pierwszym z wielu testów

Jasne, świetnie byłoby, gdyby o sile polskich klubów stanowili młodzi Polacy, oczywiście najlepiej wychowankowie. Jest to piękny obrazek, ale: po pierwsze rzadko widziany, pewnie zbyt rzadko, po drugie trzeba też pamiętać, że o miejscu na placu nie może decydować paszport i PESEL. Tylko umiejętności. I jak tak patrzymy na Legię przystępującą do meczu z Cork City, to nachodzi nas pewna myśl. Mateusz Wieteska może właśnie dziś zacząć swoją drogę, by udowodnić, że większy futbol go nie przerośnie.

Obrońca zapewne zagra w pierwszym składzie obok Remy’ego i Astiza, gdyż Pazdan pauzuje za kartki z ubiegłorocznej nieudanej europejskiej przygody. Naturalnie mecz z Irlandczykami to jeszcze nie są Himalaje futbolu, ale przecież pamiętamy z przeszłości, że polskie kluby potrafiły wypieprzać się, wchodząc na kopiec kreta. Dobra postawa Wieteski byłaby więc pozytywnie odebrana, może jako obietnica, że tego chłopaka rzeczywiście stać na krok do przodu. Legia wcześniej go nie chciała, oddała do Górnika, ale zapewniła sobie prawo odkupu za nieco więcej niż frytki. A skoro Wieteska w sezonie 17/18 pokazał się z dobrej strony, to wrócił na Łazienkowską.

Obrońca, grając w Zabrzu, wyglądał jak nowoczesny piłkarz, nie unikał podłączania się do ofensywy, umiejętnie wyprowadzał piłkę. Był niesamowicie waleczny, miał dobry timing w powietrzu i w pewnym momencie stał się dla Górnika niezbędny. Dość powiedzieć, że z graczy z pola to właśnie Wieteska przebywał najwięcej na boisku, co pokazuje małą liczbą żółtych kartek (tylko siedem) i dobre zdrowie. A jeszcze: w naszych notach z obrońców Górnika był najlepszy (średnia 5,11). Kolejny atut Wieteski o którym jeszcze nie wspomnieliśmy, to oczywiście skuteczność – chłopak walnął siedem bramek, czyli jakkolwiek spojrzeć, ściągany do Legii na pozycję napastnika Kante zanotował jedynie dwie sztuki więcej.

Jednak żeby nie zrobiła nam się z tego specjalna laurka, warto podkreślić, że Wieteska ma za uszami na przykład błędy indywidualne. InStat wyliczył mu aż 10 błędów prowadzących bezpośrednio do gola. Dużo, no ale w tym wieku wtopy też trzeba gdzieś zaliczyć.

Bo właśnie: Wieteska ma tylko 21 lat, istnieje więc szansa, że Legii uda się jeszcze na tym chłopaku sporo zarobić. Czy istnieje lepsze klubowe okno wystawowe, niż udział w europejskich pucharach? Warunek jest oczywiście jeden, Mateusz musi wyciągnąć wnioski z poprzednich rozgrywek, eliminować błędy indywidualne i wciąż poprawiać nawet te elementy, które dotychczas wychodziły mu dobrze.

Trzymamy kciuki, bo dobrych stoperów polska piłka znowu tak dużo nie ma.

Fot. FotoPyk