Dobra gra na mundialu i transfer do Arsenalu
Weszło

Dobra gra na mundialu i transfer do Arsenalu

Mundiale kreują gwiazdy i nowych, wartościowych zawodników. Jednych zapamiętuje się na lata, bo walnie przyczyniają się do zdobywanych tytułów, inni odpadają w przedbiegach, ale i tak pozostawiają po sobie bardzo dobre wrażenie, a ich umiejętności nie umykają skautom czołowych europejskich klubów. Kimś takim jest na przykład Lucas Torreira. Chyba najlepszy, obok Cavaniego, zawodnik Urugwaju w meczu 1/8 finału i gość, który przejdzie dziś testy medyczne w Arsenalu.

Oczywiście, Kanonierzy nie brali pod uwagę tylko i wyłącznie jego postawy na mundialu, bo to piłkarz, który zdążył już potwierdzić swoją klasę na boiskach Serie A. Tak naprawdę spoglądali w jego kierunku już od dłuższego czasu, ale konkrety zaczęły się pojawiać niedawno. Na początku lipca Daily Mail podał, że Arsenal jest gotowy zapłacić 22 miliony (ostatecznie cena okazała się wyższa). Dwa dni temu transfer praktycznie potwierdziło BBC, jakiś czas wcześniej przebąkiwał o nim również ojciec piłkarza. Zresztą, nawet sam Torreira podsycał spekulacje, czyszcząc swojego Facebooka ze wzmianki o grze w Sampdorii.

Jeżeli chodzi o jego klasę piłkarską, dość powiedzieć, że w ostatnim sezonie zaliczył najwięcej odbiorów w lidze. To taki urugwajski Mascherano, tylko że jakieś kilkanaście lat młodszy i kilkanaście razy bardziej mobilny. Umie podłączyć się do ataku, huknąć z dystansu czy wykończyć akcję. W ostatnim sezonie, w barwach Sampdorii, czterokrotnie zapakował piłkę do bramki. Jest też bardzo ofiarny. Nie boi się wsadzać głowy tam, gdzie inni… A zresztą, sami zobaczcie.

Generalnie ma wszystko, czego oczekuje się od zawodnika na pozycji środkowego lub defensywnego pomocnika. No i daleko mu do typowego przecinaka. Roberto Druda, skaut Pescary, w której Torreira zaczynał swoją europejską karierę, przyznawał nawet, że ma papiery na bycie lepszym niż Verratti.

Jego papierkiem lakmusowym, potwierdzeniem klasy, występ na mundialu przeciwko Portugalii. Sto procent wygranych pojedynków główkowych przy 1,68 m wzrostu musi działać na wyobraźnie. Wielkie zawody rozgrywał Cavani, defensywę mistrzów Europy straszył Suarez, ale kluczowym zawodnikiem okazał się gracz z drugiego szeregu, trochę od czarnej roboty. Właśnie Lucas Torreira.

Tym bardziej może dziwić, że Oscar Tabarez – którego Torreira nazywa nauczycielem życia – tak długo nie znajdował dla niego miejsca w składzie. Notorycznie pomijał go przy powołaniach, dając mu szansę dopiero w marcowych meczach towarzyskich. Grał ogony, przecież nawet na mundialu, w dwóch pierwszych spotkaniach, wchodził z ławki. Ale w końcu zyskał zaufanie i odpłacił się przede wszystkim wspomnianym starciem z Cristiano Ronaldo i spółką.

Wydaje się, że Arsenal dokonał bardzo przemyślanego ruchu. To nie jest zawodnik, którego talent eksplodował na mundialu. Bardziej gracz, który potwierdził na nim swoją klasę. O ofercie Arsenalu mówiło się już od dłuższego czasu. Kanonierzy mają zapłacić około 30 milionów euro w ciągu trzech lat.

Karol Linetty straci głównego konkurenta do gry w pierwszym składzie, ale niech jeszcze nie otwiera szampana. Z Udinese przyszedł bowiem 22-letni Jakub Jankto, który ma za sobą całkiem udany sezon.

Testy medyczne w Arsenalu przejdzie dziś także Matteo Guendouzi, 19-latek z Lorient. Pozycja podobna, również defensywny pomocnik. Przychodzi z drugiej ligi, nie zawsze miał pewne miejsce w pierwszym składzie. Jest to oczywiście inwestycja na przyszłość.

Unai Emery, obok dwóch wymienionych zawodników, ma do dyspozycji jeszcze kilku innych nowych graczy. Do Arsenalu dołączyli już Leno, Sokratis i Lichtsteiner. Cóż, przed trenerem bardzo trudne wyzwanie. Zastępowanie legend nigdy nie jest łatwe, o czym brutalnie przekonywało się już wielu szkoleniowców. A on będzie musiał wejść w buty Arsene’a Wengera. Z takim zawodnikiem jak Torreira powinien mieć jednak nieco łatwiej.

Fot. Newspix.pl