Sprzedanie ideałów czy rozsądek? Buffon poszuka triumfów w Paryżu
Weszło

Sprzedanie ideałów czy rozsądek? Buffon poszuka triumfów w Paryżu

W cieniu mundialowych ćwierćfinałów sfinalizowano jeden z największych hitów transferowych letniego okienka. Gianluigi Buffon po odejściu z Juventusu został piłkarzem PSG. Plotkowano o tym od wielu tygodni, sprawa miała być już przesądzona miesiąc temu, ale pewnie niektórzy do końca łudzili się, że Gigi wybierze inny kierunek.

Przejście do Paryża bowiem nie do końca pasuje do jego dotychczasowego wizerunku. On, symbol przywiązania do barw klubowych, który został w Juventusie nawet po karnej degradacji do Serie B. On, który najbardziej płakał po przegranych barażach ze Szwecją i przepraszał przed kamerami cały naród. On, który potrafił pocieszać rywali. On, który bił brawo przy hymnie Szwedów, podczas gdy cały stadion gwizdał. Generalnie Buffon zawsze był postrzegany jako człowiek grający niezwykle fair, reprezentujący czyste, sportowe wartości, od których współczesny futbol coraz bardziej odchodzi.

A teraz Buffon zasila szeregi klubu, który jest uważany za jeden z symboli tego odejścia od pierwotnych ideałów piłki i sportu jako takiego. Klubu znajdującego się w rękach szejków, idących na skróty, wydających bezwstydnie setki milionów euro, psujących rynek i bez cienia zażenowania omijających Finansowe Fair Play jak przy transferze Neymara. No, można było poczuć się rozczarowanym.

Gdy Gigi ogłaszał swoje odejście – i stało się jasne, że jednak nie zawiesi jeszcze butów na kołku – wydawało się, że najprędzej mógłby iść do ligi MLS czy tak jak teraz Andres Iniesta – do Japonii. Do miejsc, w których też można dobrze zarobić i nie grać na ogórkowym poziomie, a w których nie płacą pieniędzmi w różny sposób skażonymi jak w krajach petrodolarowych, Rosji czy Chinach. Wyszło inaczej. Trudno, stało się.

Odkładając na bok sentymenty, ruch Buffona z pragmatycznego punktu widzenia wygląda ze wszech miar rozsądnie. W wieku 40 lat dostaje pensję w wysokości 4 mln euro (kontrakt na rok z opcją przedłużenia), zostaje w centrum Europy i walczy o równie ambitne cele jak w Juventusie. Ze „Starą Damą” nigdy nie wygrał Ligi Mistrzów, to jego największe niespełnienie w karierze, ale może na mecie uda mu się to z PSG? Ambicje francuskiego giganta w tym względzie są jasno sprecyzowane. A Włoch wcale nie musi się tylko przyglądać, bo nie sposób zakładać, by miał regularnie przegrywać rywalizację z Alphonse Areolą czy Kevinem Trappem. Jeżeli chcesz doświadczonego rezerwowego bez ciśnienia na granie, to bierzesz sobie 35-letniego Lee Granta ze Stoke – jak uczynił Manchester United – a nie jednego z najlepszych bramkarzy w historii. Zwłaszcza gdy zamierzasz mu zgotować powitanie tak gorące, że będzie się mogło równać tylko z prezentacją Davida Beckhama, Zlatana Ibrahimovicia czy Neymara.

Fot. FotoPyk