post Avatar

Opublikowane 07.07.2018 14:10 przez

Sebastian Warzecha

Ludzie myśleli, że jest ofiarą przemocy domowej, spodenki na pierwszą walkę kupiła za pięć złotych w second handzie, ukończyła kurs kaskaderski i próbowała wielu ekstremalnych sportów, m.in. skoków ze spadochronem. Nie przeraziły jej, choć boi się za to otwartych akwenów i pająków. Najważniejsze jednak, że strachu nie czuje przed żadną rywalką. Dlatego jest drugą Polką w UFC , walczyła już o mistrzowski pas, a teraz ponownie zbliża się do takiej szansy. Karolina Kowalkiewicz.

Późny start

Pierwsza walka Karoliny w karierze odbyła się 4 marca 2012 roku. Choć „karierze” to zbyt mocne słowo, trudno uznać, że rozpoczynało ją tamto starcie – jego organizatorem była Amatorska Liga MMA, cała impreza odbyła się w Sochaczewie. Nie chcemy tu dyskredytować walk organizowanych przez ALMMA, ale powiedzmy sobie szczerze: do gal, w których udział brała Karolina w kolejnych latach, ma się to jak Kielce do Mediolanu. Niby oba miasta to stolice mody, a jednak różnica jest aż nazbyt widoczna.

Inna sprawa, że rywalka, z którą Karolina się mierzyła, jest warta wspomnienia – była to bowiem Joanna Jędrzejczyk. Tak, ta sama, która przez długi czas trzymała pas mistrzowski UFC. I ta sama, która pokonała Karolinę w walce o niego. Zresztą po raz drugi, bo sześć lat temu też była lepsza. Ale do tego jeszcze przejdziemy.

Co ważne, Karolina zaczęła późno. W teorii. Miała 26 lat, gdy odbyła pierwszą amatorską (i zawodową, dwa miesiące później) walkę w karierze. I jak na ten start doszła zaskakująco wysoko. Sęk w tym, że kobiece dywizje – przynajmniej na razie, gdy tak naprawdę wciąż się rozwijają – trudno oceniać.

Jacek Adamczyk, mmarocks.pl:

To jest ta specyfika kobiecych dywizji, trochę inaczej to tam wygląda. To kwestia konkurencji, liczby zaangażowanych osób, zawodniczek… Moglibyśmy powiedzieć, że to późny start, ale u Karoliny ten naturalny talent można było zaobserwować już w trakcie pierwszego występu. Być może późno się to wszystko zaczęło, ale jednak u pań naprawdę inaczej to wszystko wygląda. Można oczywiście powiedzieć: „patrzcie, ona jest fenomenem”, ale jednak nie zawsze można to wpisać w tak prosty szablon.

Oceniajmy więc to, co możemy ocenić. A pewni jesteśmy kilku rzeczy. Po pierwsze, że należałoby podziękować babci Karoliny, bo podobno to ona przeniosła na nią zamiłowanie do wysiłku fizycznego. Nie dziwimy się, skoro „pewnego razu, gdy przywieziono węgiel, babcia sama przerzuciła ponad tonę”. Po otrzymaniu takiej informacji bylibyśmy zaskoczeni, gdyby Karolina nie doszła wysoko. Po drugie, Kowalkiewicz znacząco pomogło to, że już wcześniej trenowała krav magę, została nawet jej instruktorką. To nie tak, że do MMA weszła nagle dziewczyna, która postanowiła, że może warto spróbować. Kowalkiewicz była gotowa na to, co może ją spotkać w oktagonie. Najlepiej podsumowują to jej zawodowe walki: zaczęła przecież od bilansu 10-0.

I wreszcie po trzecie – od czasu jej debiutu trochę się zmieniło:

– Przygotowania zleciały bardzo szybko, nawet nie zauważyłam kiedy nastał maj. Pamiętam, że bardzo stresowałam się, że na ważeniu muszę rozebrać się do bielizny. Na szczęście walka była zakontraktowana na 61kg, a ja ważyłam niecałe 56 kg więc na wagę weszłam w spodniach i koszulce. Samą walką się nie denerwowałam, wręcz przeciwnie, byłam bardzo ciekawa jak to wszystko będzie wyglądało i nie mogłam się doczekać. Kiedy wchodziłam do klatki moja rywalka Marzena Wojas już tam na mnie czekała. Oślepiały mnie reflektory i prawie nic nie widziałam. Cały czas zerkałam pod nogi, ponieważ było tam sporo kabli i nie chciałam się potknąć lub przewrócić. Sama walka przebiegła bardzo szybko. Udało mi się zrealizować plan taktyczny i zakończyć wszystko w pierwszej rundzie. Sędzia przerwał pojedynek po serii moich ciosów z dosiadu. Wiedziałam, że wygrałam, ale w pierwszej chwili nie potrafiłam się cieszyć ponieważ martwiłam się czy nie zrobiłam Marzenie krzywdy.

(Nie)zwykła

Gdyby spotkana przypadkowo na ulicy powiedziała wam, że jest jedną z najlepszych zawodniczek MMA na świecie, prawdopodobnie byście nie uwierzyli. Nie chodzi tylko o posturę, ale i o to, że trudno zmazać jej uśmiech z twarzy, wchodzi z nim nawet do ringu. Nie pozuje na dominatorkę, nikogo nie udaje. Gdy „Super Express” nazwał ją kiedyś „maszyną do zabijania”, powiedziała tylko, że nie ma zamiaru tego komentować, bo jest zawodniczką, a nie maszyną. Koniec tematu.

Radiu ZET mówiła w marcu tego roku:

Gdy wchodzę do oktagonu, jestem bardzo szczęśliwa. Wciąż to powtarzam: ja po prostu kocham to co robię i jak jestem w oktagonie, to wiem, że jestem w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. I się tym cieszę. (…) Kiedyś postawiłam wszystko na jedną kartę i to się opłaciło, dziś mogę dzięki temu żyć na fajnym poziomie. Ludzie czasem mówią – ale ty masz szczęście, nie musisz pracować. Ale to nie prawda, trening to moja praca, bardzo ciężka, codzienna praca. Ale też taka praca, którą kocham.

Zresztą, nawet jej motto brzmi „rób, to co kochasz, a sukces przyjdzie sam”. Jeśli ktoś szukałby potwierdzenia tych słów, to Karolina jest ich najlepszym przykładem. Zakochała się w MMA od swojej pierwszej walki, została w tym sporcie i… jest niemal na szczycie. Co warte podkreślenia – wciąż pozostając sobą. Niepotrzebne było jej nakręcanie sensacji w stylu Conora McGregora. Na każdym kroku podkreśla, że obecnością na największych galach po prostu spełnia swoje marzenia. Kiedyś, w wywiadzie dla portalu fightmmania.pl, zapytano ją, czy czuje się gwiazdą. Jej odpowiedź?

– Nie, broń Boże. Staję się bardziej popularna i rozpoznawalna, ale gwiazdą nigdy nie będę się czuła. Dla mnie to jakaś totalna abstrakcja, gwiazdy to są na niebie. Ja jestem sportowcem. [Sportowcy też zostają gwiazdami] potem kończy się to wielkimi skandalami. Nie, dziękuję. Ja wolę po cichutku robić swoje.

Przede wszystkim jednak: nie umie w trash-talk. Serio, sama to przyznała. Raz, że jej to nie wychodzi, a dwa, że po prostu tego nie lubi. Nie dla niej obrażanie przeciwniczek. Wręcz przeciwnie – na każdym kroku podkreśla, że szanuje każdą rywalkę, jaką spotkała na swojej drodze. Po przegranej walce z Claudią Gadelhą pisała na Facebooku, że „Claudia była lepsza (…) chciałam jej jeszcze raz pogratulować i podziękować za walkę. Jesteś niesamowitym sportowcem i wspaniałym człowiekiem, to był dla mnie zaszczyt, że mogłam się z Tobą zmierzyć”.

Inna sprawa, że to właśnie ten obraz – miłej, uśmiechniętej dziewczyny – można uważać za kreowany przez nią i UFC wizerunek. Jacek Adamczyk:

Mam wrażenie, że Karolina medialnie nastawia się zupełnie inaczej i bardzo podkreśla swoją kobiecość. To jest takie moje odczucie. Dużo zdjęć podkreślających jej urodę… To jest trochę inny sposób sprzedawania się, taki jak ten, który próbowała prezentować Paige VanZant, która jeszcze na dodatek występowała w amerykańskiej wersji „Tańca z Gwiazdami”. Takim sposobem też może zyskiwać, tym bardziej, że – i to jest banał, co teraz powiem – w tej kobiecej kategorii kobiecość jest sprawą oczywistą. Joanna Jędrzejczyk starała się zrobić duże wrażenie swoją dzikością, pewnością siebie, agresją, którą wyrażała i to nie wszystkim się podobało. Karolina tego nie robi.

Choć media usilnie starają się dowieść, że istnieje tu jeden wyjątek…

JJ

Cztery lata, siedem miesięcy i osiem dni. Tyle dzieliło oba starcia Joanny Jędrzejczyk z Karoliną Kowalkiewicz. Trudno uwierzyć, że w tym czasie przeszły drogę od amatorskiej ligi i gali w Sochaczewie do walki o pas mistrzowski największej federacji MMA na świecie. Dodajmy jeszcze, że odbywającej się w legendarnym Madison Square Garden w Nowym Yorku. Historia jak z bajki, która happy end zarezerwowała jednak tylko dla pierwszej z nich.

Jędrzejczyk obroniła pas za sprawą jednogłośnej decyzji sędziów. Walka była interesująca, jednak głównie ze względu na to, co działo się przed nią. I to był chyba jedyny raz, kiedy Karolina dała się wciągnąć w historię sterowaną przez UFC. Pamiętamy wyciągnięty w stronę Joanny środkowy palec, gdy starły się na zapleczu. Pamiętamy całą gadkę poprzedzającą walkę, kiedy każda starała się dopiec drugiej. Kilka lat wcześniej Karolina mówiła, że Jędrzejczyk lubi. Od czasu walki diametralnie się to zmieniło i… trwa do dziś.

Gdy Joanna straciła pas, Karolina powiedziała, że szkoda jej „koleżanki” po fachu. Bo, mimo że jej nie lubi, to szanuje dokonania, jako sportowca. Kiedy jednak przyszło do rewanżu Jędrzejczyk z Rose Namajunas, to Kowalkiewicz jasno powiedziała: „kciuki będę trzymać za Rose”. Powód? „Joanna obraża mnie w każdym możliwym wywiadzie”. Zresztą, już wcześniej zdążyła powiedzieć, że po pierwszej walce JJ dostała „to na co zasługiwała”.

Jędrzejczyk za to powtarzała, że Kowalkiewicz „jest fałszywa i mówi o niej złe rzeczy”. Jakie rzeczy? Podobno poszło o to, że Karolina stwierdziła – jeszcze przed ich walką – że Joanna się jej boi, a ona zabierze jej pas. Na ile pierwsze było prawdą – nie wiemy. Drugie się nią nie okazało.

Czy to tylko nakręcana przez UFC i media historia, w której nie ma nic wielkiego? Tak jeszcze niedawno twierdził Łukasz Zaborowski, trener Karoliny. Z drugiej strony, skoro rok po ich walce, w październiku 2017 roku, Jędrzejczyk potrafiła obrażać Kowalkiewicz… to może i coś jest na rzeczy.

Mówią, że Rose Namajunas idzie po pas mistrzowski. Tak jak Karolina Kowalkiewicz, ale kim do kurwy jest Karolina? Pobiłam ją w walce. Miała może z 10 sekund swojej przewagi w naszym starciu i ludzie tylko to pamiętają? Nie pamiętają jak ją zlałam?

Fakt, zlała. Sęk w tym, że obecnie bliżej mistrzowskiego tytułu jest właśnie Kowalkiewicz.

Ostatnia szansa?

Teraz, zgodnie z plotkami dochodzącymi z UFC, przed Karoliną starcie z Jessicą Andrade. To rywalka w typie Claudii Gadelhy, a ta – jak już wiecie – Polkę pokonała. Zresztą jako jedyna zrobiła to przed czasem. Jacek Adamczyk:

– To są właśnie tego typu rywalki, z którymi Karolina, w moim odczuciu, może mieć problemy. Bardzo chciałbym się mylić, bardzo chciałbym wyjść na ignoranta, ale mam wrażenie, że to znów takie zestawienie, w którym daje się Karolinie ogromne wyzwanie. Właśnie dlatego, że to zawodniczka, która będzie chciała zmiażdżyć, zniszczyć, ubić Karolinę, ale również ją bardzo mocno sponiewierać. Życzę Karolinie, żeby przemogła te ewentualne problemy.

Co jednak istotniejsze, głośno mówi się o tym, że zwyciężczyni tej walki dostanie szansę na zmierzenie się w starciu o mistrzowski pas. A ten nosi ze sobą Rose Namajunas, którą… Kowalkiewicz już raz pokonała. Rewanż, zakończony w ten sam sposób, ale z mistrzostwem na szali, byłby mile widziany. W marcu Karolina mówiła, że chce stoczyć w tym roku trzy walki i wygrać wszystkie. Jedną ma już za sobą. Matematyka tu nie kłamie – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to rywalką numer dwa byłaby Andrade, a trójką Namajunas. To wszystko jest istotne też ze względu na to, że Kowalkiewicz rok temu powiedziała wprost: „będę walczyć jeszcze 2-3 lata”. W teorii więc może to być jej ostatnia szansa. Ale czy na pewno?

Jacek Adamczyk:

– Poczekajmy. W kobiecych dywizjach wszystko troszkę inaczej wygląda. To na pewno jest szansa… być może ostatnia, tak bym powiedział. Ale niekoniecznie. Wiele się może tu zmienić, nie wiemy na razie, co UFC ostatecznie zrobi z kobiecymi dywizjami. Mam zresztą wrażenie, że ostatnio panuje tam, przez to natężenie różnych wydarzeń, chaos. Jeśli ktoś uzna, że wypada go opanować, to weźmie się też za układanie kobiecych dywizji. I w tej sytuacji myślę, że to jeszcze nie jest ostatni dzwonek.

Na ten moment Karolinie pozostało skupić się na treningach w swojej rodzinnej Łodzi, której znaczenie podkreśla niemal na każdym kroku. Tak samo jak to, że jest z Polski. Mamy nadzieję, że za kilka miesięcy będzie mogła powiedzieć: „Jestem z Łodzi, jestem z Polski, jestem mistrzynią UFC”.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. NewsPix

Opublikowane 07.07.2018 14:10 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 1
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Weszło
05.06.2020

Czołg, który wiecznie jest w naprawie. William Remy znowu się rozkraczył

Gdy William Remy przychodził do Legii Warszawa, nie musieliśmy specjalnie się wysilać, żeby znaleźć plusy tego transferu. Oto do Ekstraklasy wjeżdżał gość, który regularnie grał w Ligue 1, o którego zabiegały angielskie kluby. Oczywiście – wjeżdżał do niej dlatego, że w międzyczasie pokłócił się z szefostwem i trochę od piłki odpoczął. Ale jednak argumentów za […]
05.06.2020
Uncategorized
05.06.2020

Mickey van der Hart – osąd bohatera

W Poznaniu najgorętszym tematem ostatnich dni jest obsada bramki. Najpierw Mickey van der Hart w meczu z Legią popełnił błąd, który kosztował Kolejorza stratę punktów i pogrzebanie marzeń o walce o mistrzostwo Polski. Kilka dni później lechici podpisali kontrakt z Filipem Bednarkiem. My w tym całym galimatiasie postanowiliśmy usiąść sobie przed komputerem na dłuższą chwilę […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Bednarek: „Chcę mieć carte blanche. Transfer do Lecha traktuję jako krok naprzód”

Dlaczego zdecydował się na transfer do Lecha Poznań? Czy nie było dla niego problemem porzucenie dotychczasowego życia w Holandii? Jak zapatruje się na czekającą go rywalizację z Mickeyem van der Hartem? Dlaczego śmieje się, że trener bramkarzy Lecha prędzej będzie musiał nauczyć się holenderskiego niż jego przyszły konkurentem miałby nauczyć się polskiego? Jak na ten […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Julian Weigl może się zacząć bać jazdy klubowymi autokarami

Zdarzały się przypadki piłkarzy, którzy bali się podróży samolotem. Wystarczy wspomnieć Dennisa Bergkampa czy naszego Tomasza Łapińskiego, który z powodu strachu przed lataniem nie zdecydował się na zagraniczny transfer, rezygnując z możliwości zrobienia międzynarodowej kariery. Do tej pory nie słyszeliśmy o zawodniku, który odczuwałby coś podobnego do jazdy autokarem. Nie zdziwimy się jednak, gdyby Julian […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czasy się zmieniają, a panowie zawsze są w Komisji Licencyjnej

Futbol się zmienia, czasy się zmieniają, a panowie dalej są w komisji. W Komisji Licencyjnej. Dwa słowa i już wiadomo, że nie ma za co chwalić, tylko jest do czego się przyczepić, bo nie pamiętam momentu, w których ten twór działałby poprawnie. W każdym razie na pewno nie jest to rok 2020. A będzie tylko […]
05.06.2020
Anglia
05.06.2020

Werner w Londynie. Rodzi się wielka Chelsea?

Po zakończeniu sezonu Timo Werner przeniesie swoje talenty na Stamford Bridge. To jeszcze nie jest pewne, ale angielskie i niemieckie media prześcigają się w potwierdzaniu tego transferu. Cena? Między 55 a 60 milionów euro. Tyle wynosi klauzula, którą trzeba wpłacić za wykup Niemca z Lipska. Co to oznacza? Ano to, że Red Bull dostaje dobrą […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Bitwa o utrzymanie w 1. lidze – czy Chrobry ucieknie GKS-owi?

Jeden punkt – tyle w pierwszej po restarcie kolejce rozgrywek wywalczyły łącznie Chrobry Głogów i GKS Bełchatów. Punkt, który premiuje Chrobrego, bo pozwolił głogowianom oddalić się od rywala w walce o utrzymanie. Jeśli gospodarze pokonają bełchatowian w bezpośrednim starciu, ucieczka może być jeszcze bardziej udana. Dlatego też z ciekawością przyglądamy się temu pojedynkowi i podpowiadamy, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Stanowisko: czy licencje dla Rakowa i Lechii to skandal?

Raków nie ma własnego stadionu, Lechia notorycznie zalega z płatnościami. Na pierwszy rzut oka – to jakiś żart, że takie kluby otrzymały po raz kolejny licencję. A jak jest, gdy spojrzymy na sprawę szerzej? Krzysztof Stanowski w cotygodniowym felietonie dla Kanału Sportowego podejmuje temat Rakowa i Lechii. 
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Sebastian Przybyszewski: Łazarek pytał – „masz nogi z rabarbaru”?

Sebastian Przybyszewski to były zawodnik między innymi ŁKS Łódź, Pogoni Szczecin, Warty Poznań, Hetmana Zamość i Śląska Wrocław. Wielkiej kariery w Ekstraklasie nie zrobił, trochę zabrakło do granicy 50 meczów, ale polską piłkę pierwszej dekady XXI wieku poznał całkiem nieźle. W dużej mierze o tym jest rozmowa z byłym obrońcą. Jak to jest zamienić w […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Grad goli we Freiburgu? Matchday Boost na wygraną Borussii w BETFAN!

Piątek z Bundesligą? Dobry początek weekendu! Borussia (ta z dziwniejszą nazwą) jedzie dziś do Freiburga. A że te drużyny zwykle fundują nam niezłe show, liczymy na fajerwerki. Liczymy także na wygraną po atrakcyjnych kursach u legalnego bukmachera BETFAN, który przygotował nawet specjalną promocję na to spotkanie. Freiburg – Borussia Moenchengladbach Ostatnie mecze bezpośrednie: PRWPW Poprzednie […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Nawet derby nie są w stanie wygrać z pandemią

W Niemczech protestowali na ulicach i w internecie, w Czechach kilkudziesięcioosobowe grupy kibiców zbierały się pod stadionami wznowionej ligi. Jeszcze przed zawieszeniem rozgrywek, wielotysięczne grupy fanatyków ustawiły się pod zamkniętymi obiektami choćby w Walencji czy Paryżu. W niektórych państwach kibice głośno sprzeciwiają się grze przy pustych trybunach. W innych zwyczajnie próbują się dostać na miejsca […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Lechia świetnie czuje się w Zabrzu. Czy to się dziś potwierdzi?

Dzisiejszy hit dnia to bez wątpienia starcie Lechii Gdańsk z Górnikiem Zabrze. Nie bez powodu odwróciliśmy kolejność, bo lechici na Śląsku czują się jak w domu. Do Zabrza wchodzą jak do siebie i wyjeżdżają z niego z trzema punktami. Czy tak samo będzie i tym razem? Typujemy to spotkanie razem z eWinnerem i podpowiadamy – […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Za taką kasę, to można zmienić polską piłkę

45 milionów złotych to fura pieniędzy. Przeciętnemu Polakowi trudno byłoby zarobić taką kwotę przez całe swoje życie. Jakie są opcje na zostanie milionerem i wzbogacenie się o 45 milionów? Można próbować z inwestycjami, jednak trzeba mieć do tego wkład i zmysł przedsiębiorcy. Zostaje gra w Eurojackpot, w której do wygrania jest właśnie ta kwota! Za […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Lucky Loser na 1. ligę w Totolotku! Zakład bez ryzyka do 25 PLN!

Promocja „Lucky Loser” u legalnego polskiego bukmachera Totolotek powraca! W najbliższy weekend bez ryzyka zagramy mecze na zapleczu Ekstraklasy. Pierwsza kolejka po restarcie rozgrywek nie obfitowała co prawda w emocje, ale… Damy chłopakom trochę czasu, żeby się rozkręcić. W 24. serii gier nie wypada już stracić punktów, tak samo jak… kasy. Dlatego pierwszoligowe mecze warto […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Piotr Parzyszek – wciąż trochę napastnik-zagadka

Piotr Parzyszek przychodząc do Piasta Gliwice stanowił zagadkę dla 99,9 procent obserwatorów. Prawie nikt nie widział go wcześniej w akcji, nie licząc ewentualnie jednego czy dwóch występów w młodzieżówce. W drugiej lidze holenderskiej błyszczał, w drugiej lidze belgijskiej miał niezłe liczby, ale w Eredivisie mocniej nie zaistniał, od Championship się odbił, nie poszło mu też […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Górnik Zabrze na pustym stadionie. Straci swój atut?

Czy po meczu Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk można się wiele spodziewać? Teoretycznie tak, w końcu to piątkowy hit. Praktycznie? Cóż, prawdopodobnie czeka nas pojedynek dwóch najmniej kreatywnych drugich linii w naszej lidze. Przynajmniej jeśli chodzi o środkową strefę boiska, bo liczymy, że imprezę rozruszają trochę koledzy śmigający po bokach. Czy Conrado będzie odpowiedzią na […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Quiz piłkarski: kapitanowie w Ekstraklasie

Już dziś startuje kolejna seria gier w Ekstraklasie, ale zanim piłkarze znów wybiegną na boiska, postanowiliśmy sprawdzić, jak dokładnie oglądaliście pierwszą kolejkę po przerwie. Tym razem w naszym quizie piłkarskim pytamy o kapitanów – czy potraficie wskazać wszystkich, którzy wyprowadzali drużyny na boiska w 27. kolejce? Podrzucamy wam czterdzieści nazwisk (niektóre są zaskakujące nawet dla nas) […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Kucharski: „Budżet na transfery mamy jak w maju 2019”

— Temat jest trudny, ale przemiana zespołu trwa. Latem zeszłego roku zaczęliśmy układać puzzle od nowa, wielu zawodników odeszło, wielu przyszło. Zimą, w drugim etapie, dorzuciliśmy kolejne ogniwa. Teraz zaczyna się trzecia część rozdania. Już zrobiliśmy dwa kroki w kierunku Europy, ale praca nie jest skończona. Zespół wymaga trzech–czterech zawodników z jakością do pierwszej jedenastki. […]
05.06.2020