O Hazardzie, co zabrał nas w piłkarski Eden (21)
Blogi i felietony

O Hazardzie, co zabrał nas w piłkarski Eden (21)

Miała być magia na meczach Canarinhos? Miała. I wczoraj była. Nie ich winą, że w rolę magika wcielił się Eden Hazard.

Słuchajcie, ja wiem, że Lukaku ostatecznie pozbawił Lewego miana najbardziej znanego RL9 świata. Facet jest wielki jak Hulk, powinien rozpędzać się w tempie czołgu T-34, a tymczasem zbiera się jak struś pędziwiatr. Mówili o nim, że to silne chłopisko do puszczenia korzeni w polu karnym, a tymczasem obejrzeliśmy kolejny mecz, w którym kontruje lepiej niż postacie z Tekkena.

Wiem, widziałem co grał De Bruyne, czyli belgijski Piotrek Zieliński. Podania – cytując klasyka – sztos. Belgijski tempomat, do tego decydujące dotknięcia piłki, pocisk na 2:0 – wszystko autorstwa Romka z „Rodziny zastępczej”. Courtois też wczoraj zatrzymał kanarkową nawałnicę, bo oddajmy Brazylii, że w drugiej połowie w zasadzie założyła Belgom hokejowy zamek.

Ale jakkolwiek ci wszyscy zawodnicy zagrali bardzo dobrze, może nawet świetnie, może nawet wybitnie, tak Hazard napisał historię. Nie wiem, czy ktokolwiek powtórzy jego wyczyn. Obstawiam, że nie, nigdy.

Dziesięć prób dryblingu, dziesięć udanych. Rekord mundiali. Rekord bity nie z reprezentacją Sri Lanki, której FIFA wręczyła dziką kartę, nie z drużyną Telewizji Śląsk czy inną Panamą B, tylko z Brazylią.

Z Brazylią, która przystępowała do turnieju z mianem najrzetelniejszej defensywy turnieju, mianem popartym drobiazgowymi wyliczeniami statystycznymi.

Z Brazylią w ćwierćfinale, w meczu o strefę medalową, w meczu o przejście do historii belgijskiej piłki, nawiązanie do legend.

A jednak Hazard kiwał kiedy tylko chciał. Ostatnio coś takiego widziałem, gdy starszy brat kolegi, chodzący już do liceum, grał z nami drugoklasistami na boisku w lesie.

I nawet jemu czasem udało się wejść wślizgiem – moja specjalność po dziś dzień – i wybić go z rytmu. Nie miał nigdy stuprocentowej skuteczności. Hazarda nie udało się Brazylijczykom zatrzymać ani razu. Jedyny sposób – przewrócić go faulem, włożyć mu mop w szprychy. Ale bez przekroczenia regulaminu był nieuchwytny.

Powtórzę grafikę OPTA, którą macie na czołówce, bo kadr nie pokazuje wszystkiego.

Screen Shot 07-07-18 at 10.47 AM

Kiwał gdzie mu się podobało. A przecież to może przerośnięta, może kilogramowa, ale wisienka na torcie jego popisu. Czekałem i się doczekałem – czysta futbolowa poezja, skrót zagrań Hazarda z meczu z Brazylią.

Niespotykane połączenie piłkarskiej mądrości, błyskotliwości i wytrzymałości. Belgowie oddychali w końcówce rękawami, a niezmordowany Hazard znowu gdzieś uciekał skrzydłem, wygrywając bezcenny czas.

Co dla mnie też kluczowe, ani razu nie naciągał arbitra na widmowy faul. Podczas gdy Neymar, który miał na tym turnieju spróbować przejąć schedę po CR7 i Messim (jak to śmiesznie z perspektywy brzmi!), skompromitował się doszczętnie, Hazard pokazał jak należy grać. Przy jego stylu gry, mógł lecieć jak długi co chwilę, a jednak nie tylko pokazywał, że tak nie trzeba robić, ale udowadniał, że leżakowanie po prostu się nie opłaca. Spowalniasz grę. Marnujesz okazję na strzał, na kontrę, na cokolwiek, a dodatkowo marnujesz czas.

Przykładowo zobaczcie w powyższym filmiku akcję z 3:26. Dziewięćdziesiąt dziewięć koma dziewięć procent współczesnych zawodników po wejściu Marcelo wyłożyłoby się na plecy. Belgia prowadzi przecież 2:0, opłaca się zawodnikowi leżakować, ukraść parę sekund. Co robi Hazard? Mimo wejścia w nogi nie przewraca się, tylko ucieka Brazylijczykowi z kontrą czterech na dwóch.

Screen Shot 07-07-18 at 11.00 AM

Hazardzie, wiem, że to czytasz, więc tym samym przepraszam, że cię lekceważyłem. Biorąc pod uwagę kontekst, stawkę, rywala i całą meczową dramaturgię, twój wczorajszy występ był lepszy, niż hat-trick Ronaldo z Hiszpanią.

***

Mam nadzieję, że wczorajszy mecz oglądał też Mbappe i dokładnie przyjrzał się, kto tu robił show. Nie powiem, że Kylian ma papiery na wielkie granie, bo już gra wielką piłkę. Ale nie dało się nie zaczerwienić z zażenowania po tej symulce.

Ja straciłem do niego w jednej sekundzie wszelką sympatię.

Eden, daj dzieciakowi szkołę.

***

Cavani wielkim nieobecnym, jak Boniek z Włochami w półfinale 1982. Nie będę się znów wydurniał mówiąc, że z nim Urugwaj by to wygrał.

Ale by to wygrał.

Albo i nie, tak cz siak moje wczorajsze typy jak na razie leżą i kwiczą. Ciekawostka – oglądam mecz Kolumbii z Anglią. Żona za Kolumbią. Ja początkowo za Angolami, potem za dogrywką.

W końcu przychodzi opieprz.

– Wiedziałam. Jak tylko zacząłeś im kibicować, musieli przegrać.

Leszek Milewski

Napisz autorowi, żeby zajął się hodowlą jedwabników

KOMENTARZE (9)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

„Brazylią, która przystępowała do turnieju z mianem najrzetelniejszej defensywy turnieju”
ha
ha
dobre, dobre
Toż oni grają jak na podwórku, lej po bombie w środku pola, przewidywalnie, wszystko grane do Neymara, boczni obrońcy zostawiający autostradę na kontratak, ja nie wiem jak ktokolwiek mógł ich upatrywać na faworyta mundialu
Brazylia defensywnie i taktycznie to jest druga liga europejska, coś pomiędzy Sevillą a Lyonem

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Oho i jeszcze bezecenski atak nienawiści pod adresem Kyliana
Widziałem powtórki na reddicie i został chamsko uderzony w żebra przez Suareza
Piszcie sobie co chcecie hejterzy ale to uroczy, ciepły, wspaniały i skromny chłopak, który za rok-dwa będzie regularnie zdobywał ZP
Allez!!!
Do boju Francjo, na przekór wszystkim nienawistnikom

Rudy z UE

chciałbym go do Farsy, ale Oni kupią pewnie Mateusza Klicha

pep pep

są duże plusy i są pewne małe minusy- Eden Hazard nie zaliczyl żadnego kluczowego podania i zepsuł dwie kontry na zamkniecie meczu.
Co do Lukaku to to że dysponuje dużą szybkością jest oczywistą oczywistoscią od lat

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Sam nie wiem czy wtedy chciał strzelać z lewej nogi czy zagrywać płasko na długi słupek do Lukaku
Bardzo przyjemnie się go ogląda w grze, niesamowita zwinność, zmiana kierunku, twardo trzyma się na nogach, klei futbolówkę jak magic
Widać francuską szkołę

Janko_Buszewski

parę dni temu się chwaliliście, jacy to jesteście lepsi od innych, bo nie zrobicie żartu z nazwiska Miny, bo wasz humor jest oh tak bardzo lepszy. Po czym robicie zart wykorzystując imię Hazara. No kurwa faktycznie, ten jest o tyle bardziej wysublimowany. Nic tylko dopisać wasze ulubione (haha) by nikt nie przegapił, że trzeba się zaśmiać

szemrany
Legia

„bo w końcu Eden to Hazard, ale czy Hazard to Eden?”
kmwtw 😀

tss

Jeśli już gdzieś zabrał to „do Edenu” a nie „w Eden”.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Tak na serio – MVP. Zobaczcie, gdy przyjmuje piłkę, albo ją prowadzi, czujnie się cały czas rozgląda, jakby miał ptasie oczy po obu stronach czaszki. Te jego zwody nie są jakieś spektakularne, wręcz bardzo naturalne. Patrząc na niego przewidujesz, że może on to zrobi, bo to oczywiste, więc chyba nie, ale on jednak to robi i dokręca stylem plus 20%, co daje sukces i przewagę. Wszyscy plujący ostatnio na Belgów powinni pochylić głowy. Brazylia została – jakby to określić? – potraktowana jak grupa cwaniaków w faveli przez Jeana-Clauda Van Damme w filmie karate. Jeb jeb i spierdalać do domu.

wpDiscuz

INNE SPORTY

k2_andrzej_bargiel_marekogien-191
19 lipca, 13:10