Sędziowie w 1/8 finału? Z alergią na czerwone kartki
Weszło

Sędziowie w 1/8 finału? Z alergią na czerwone kartki

Wypaczenia, przekręcone wyniki, drużyny niesłusznie wyrzucone za burtę? Takich historii w 1/8 finału mistrzostw świata nie oglądaliśmy, na co bez wątpienia spory wpływ miał system VAR. Ale też nie możemy napisać, że ta faza mundialu pod względem sędziowskim przebiegła szybko, gładko i przyjemnie. Przeciwnie, mieliśmy sporo kontrowersji, i to nawet nie takich związanych bezpośrednio z sędziowaniem, ale raczej z trendami wyznaczanymi przez światową federację.

„Protect the players” – do pewnego czasu dewiza szefa europejskich sędziów, Pierluigiego Colliny ewidentnie przestała obowiązywać, a najlepszym przykładem są wytyczne dla arbitrów prowadzących mecze w Rosji. Co więcej, dziś można odnieść wrażenie, że chronione jest wszystko inne, poza zawodnikami i ich zdrowiem – tempo gry, poziom widowiska (żeby tylko ktoś nie grał w przewadze!) czy szeroko pojęte bezpośrednie środki stosowane w grze defensywnej. Patrząc wyłącznie po meczach 1/8 finału można było zacząć się zastanawiać, co musi zrobić zawodnik, by wylecieć z boiska. Przytoczmy kilka przykładów:

– W meczu Argentyny z Francją Otamedni – po raz drugi na tym turnieju, po uprzednim nastrzeleniu piłką głowy Rakiticia – kopię futbolówkę z całej pety w leżącego Pogbę. Ale nie ogląda za to czerwieni (a faulujący wcześniej Francuza Mercado nie ogląda nawet żółtka). Ta sytuacja chyba najlepiej obrazuje styl sędziowania na tym mundialu:

– W meczu Danii z Chorwacją w końcowej fazie dogrywki Jørgensen fauluje idącego na pustą bramkę Rebicia, który – gdyby nie ten faul – strzeliłby gola. Jakkolwiek spojrzeć, 1000 na 1000 takich sytuacji zamieniłby na bramkę. Co na to arbiter? Dyktuje rzut karny i sięga jedynie po żółtko dla Duńczyka. Powód? Jørgensen próbował zagrać piłkę, więc w świetle obowiązujących rekomendacji decyzja arbitra była jak najbardziej prawidłowa. Ale z tzw. duchem gry za wiele wspólnego nie miała…

– W meczu Meksyku z Brazylią, kiedy piłka pozostaje poza grą, Layun celowo staje na nodze Neymara. Wiadomo, Brazylijczyk dodaje potem wiele od siebie, ale przewinienie Meksykanina nie pozostawia najmniejszych wątpliwości. Wychowaliśmy się w czasach, w których za takie zagrania z miejsca pokazywany był as kier, a tutaj… Obyło się bez żadnej kartki! Najprawdopodobniej VAR nie zakwalifikował zagrania pod bezpośrednią czerwień, bo instrukcje dla sędziów są takie, by wykluczali zawodników wyłącznie po użyciu sporej siły (np. po urwaniu rywalowi nogi). Tu siła nie była zbyt duża, więc arbiter główny nawet nie został zaproszony do monitora.

– Podobna sytuacja miała miejsce w meczu Anglii z Kolumbią, gdzie przeciwnika bez piłki zaatakował Barrios. Uderzył go głową w klatkę piersiową, a po chwili cios przeszedł także na żuchwę. A to, nawet w myśl obecnych rekomendacji, powinno zakończyć się czerwienią. Ale oczywiście tej sędzia nie pokazał…

– A zaraz potem Ashley Young nie wyleciał z boiska po takim wejściu:

* * *

Cały mecz Kolumbii z Anglią był pełen niesportowych zagrań, brutalnych fauli i wszelkiej maści przepychanek. Jakkolwiek spojrzeć, FIFA dotychczas uczyniła wiele, by więcej meczów na mundialu wyglądało właśnie w ten sposób. Jeżeli do czegoś możemy przyczepić się na turnieju w Rosji, to właśnie do brutalności gry oraz sędziowskiej pobłażliwości. Poprzez bezsensowne rekomendacje tolerujące bardzo ostrą grę tego mundialu jeszcze nie udało się zepsuć, ale – o ile ktoś nie zatrzyma tego trendu – w najbliższej przyszłości mecze piłkarskie staną się produktem wyłącznie dla ludzi o bardzo mocnych nerwach. A chyba nie do końca o to w całej tej zabawie chodzi…

Fot. Newspix.pl