Ręka Boga, edycja: Luis Suarez
Weszło

Ręka Boga, edycja: Luis Suarez

– „Ręka Boga” należy do mnie, nie do Maradony. Wykonałem najlepszą interwencję turnieju.

Tak Luis Suarez skomentował swój siatkarski blok z ćwierćfinału Urugwaj – Ghana z 2010 roku. Futbolowi bogowie tego dnia wspięli się na wyżyny swoich umiejętności fabularnych.

***

Pierwszy w historii afrykański mundial miał być zarazem tym, który wyważy zespołom z Czarnego Lądu na oścież wrota do strefy medalowej. Lata temu Afrykanie zerwali łatkę piłkarskiego pariasa, którego nie wiadomo w ogóle po co zaprasza się na imprezę dla najlepszych. Dodali wiele kolorytu, napisali kilka legend, z Rogerem Millą i Senegalem kończącym złotą erę Trójkolorowych na czele.

A przecież i tak nawet najlepsze wyniki zespołów z Afryki na finałach nie odpowiadały ogólnemu rozwojowi tutejszej piłki. Przyzwyczailiśmy się, że afrykańscy piłkarze potrafią być niekwestionowanymi gwiazdami futbolu. Do RPA też przywozili zastęp kozaków, z Eto’o, Drogbą i Yayą Toure na czele. Do tego dzięki udziałowi gospodarza, w turnieju brała udział rekordowa liczba afrykańskich reprezentacji – aż sześć.

Ale RPA wystarczyło pary tylko na piękny gol otwarcia Thshabalaly i ogranie rozbitej konfliktami wewnętrznymi Francji. Nigeria i Kamerun skompromitowały się zajmując ostatnie miejsca w swoich grupach. Algieria nawet nie strzeliła bramki. Wybrzeże Kości Słoniowej miało może pecha trafić na Brazylię i Portugalię, ale fakt jest faktem:

Porywający, radosny afrykański futbol, którym miała stać ta impreza, nie zaistniał. Ostatecznie honoru całej Afryki broniła Ghana. Nie szarżując, grając zdyscyplinowany futbol i pamiętając o tyłach, zespołowi Milovana Rajevaca udało się pokazać cztery litery Serbom i Australijczykom.

Screen Shot 07-05-18 at 01.06 PM

Rywalem w kolejnej rundzie było USA, których występ na mistrzostwach porwał Amerykę. Jankesi złapali bakcyla. Zremisowany mecz z Anglią na dzień dobry położył grunt pod ogólnonarodową szajbę. 2:2 ze Słowenią było emocjonującym bojem. A potem przyszło starcie z Algierią i gol Donovana, który przeszedł do historii amerykańskiego sportu.

Internet obiegły wtedy liczne filmy, o jakich Amerykanów nie podejrzewano: gremialnie oglądany mecz, dzika radość. USA wreszcie skumało o co w tym wszystkim chodzi, na czym polega mundialowa, a może po prostu piłkarska magia.

Do meczu z Ghaną – w swoim mniemaniu – przystępowali jako faworyt, w końcu zwycięzca grupy. Wszystko jednak po to, by po porażce – gol w dogrywce Gyana – do legendy przeszła ta okładka.

Screen Shot 07-05-18 at 01.08 PM

Ghana w ćwierćfinale. Tylko dwóm afrykańskim drużynom udało się wcześniej dotrzeć do takiego etapu. Kamerun w 1990 trafił na Anglię z Linekerem, Plattem czy Gascoignem, a Senegal w 2002 złotym golem wyrzucił z imprezy Ilhan Mansiz.

Ghana, podobnie jak Senegalczycy, nie trafiała na potęgę. W zgodnej opinii był to najsłabiej obsadzony ćwierćfinał. Gdzie indziej Holandia mierzyła się z Brazylią, Argentyna z Niemcami, względnie Hiszpanie, mistrzostwie Europy, mieli wystąpić przeciwko rewelacyjnemu Paragwajowi.

Urugwajczycy uchodzili jednak za zespół, który mimo siedmiu oczek w grupie, a także mimo awansu do najlepszej ósemki, wciąż nie został poważnie przetestowany. 0:0 z Francją? Tą samą, którą ograło RPA i Meksyk? Trójkolorowi byli przecież wtedy tak słabi, że o ich żenującym występie powstawały w Anglii letnie przeboje.

Poza tym Urusi ograli RPA, Meksyk i Koreę Południową. Wiadomo, że na mistrzostwa nie wpuszczają cieniasów, ale to nie byli faworyci. Skład Urugwaju – fajny, wyrównany, już z Cavanim, Muslerą, Godinem czy Lodeiro, ale dychą i niekwestionowaną gwiazdą był Forlan grający w Atletico. Luis Suarez przyjeżdżał do RPA z Holandii, Cavani z Palermo.

Młodzi gniewni.

Ghanie kibicował w tym meczu cały kontynent. Areną – mogące pomieścić 84 tysiące widzów Soccer City, największy obiekt mistrzostw, na którym rozegrano też finał. Urugwaj obchodził niechlubną rocznicę czterdziestu lat odkąd doszli do finałowej czwórki, czyli czasów Pele i Gerda Mullera.

Wynik w doliczonym czasie gry pierwszej połowy otwiera Muntari. Muntari, który kilka dni wcześniej miał zostać wyrzucony z drużyny za krytykę selekcjonera, który jego zdaniem nie obdarza tak wybitnego talentu jak on dostatecznym zaufaniem.

Strzał – ani szczególnie mocny, ani szczególnie piękny. Ale Muslera nawet przez moment nie spodziewał się, że Muntari może okazać się dostatecznie wielkim szaleńcem, by spróbować. Przeliczył się. Wpadło.

Z rzutu wolnego wyrównał Forlan po znacznie lepszym jakościowo uderzeniu.

1:1, dogrywka, czyli niby emocje, ale z drugiej strony byłby to mecz ginący w cieniu ćwierćfinałowych hitów, gdyby nie końcówka. Końcówka porażająca, końcówka tak nasycona dramatyzmem, jak to tylko możliwe.

Końcówka zapewniająca meczowi nieśmiertelność.

Ostatnie sekundy, doliczony czas doliczonego czasu gry dogrywki. 121 minuta. Ostatnia akcja meczu, rzut wolny dla Ghany, która naciskała od dobrych kilku minut. Muslera wychodzi w powietrze, ale mija się z piłką. Appiah ma pustą bramkę, strzela z trzech metrów. Trafia w nogi stojącego na linii Suareza.

Screen Shot 07-05-18 at 01.37 PM

Obrońcy Urugwaju i Muslera wciąż totalnie zakręceni, bo pozwalają Adiyahowi na dobitkę głową.

Kłębowisko ciał.

Drugi metr.

Screen Shot 07-05-18 at 01.38 PM

Suarez broni rękami. To samo chciał zrobić Jorge Fucile, tylko nie dał rady. Nie ma żadnych wątpliwości – czerwona kartka i jedenastka.

Do karnego podchodzi Gyan, lider, gwiazda, w dodatku gość uważany za jednego z najlepszych specjalistów od jedenastek w Afryce. Człowiek potrafiący odłączyć układ nerwowy, który swój kunszt dwa razy potwierdził już w RPA, bo wszystkie bramki Ghany w fazie grupowej to jego strzały z wapna. Mało tego – jego trafienie w dogrywce z USA dało awans do ćwierćfinału. Jak nikt nadawał się na herosa.

Można się kłócić, że tego karnego wcale nie wykonał źle. Zmylił Muslerę. Piłka pewnie zmierzała w środek bramki, podczas gdy urugwajski golkiper poleciał w prawo. Nie miałby nic do powiedzenia.

Ale futbolówka wylądowała na poprzeczce.

Jeszcze sędzia nie odgwizdał końca, a już Afrykanie padli na kolana. Czekało ich dalsze strzelenie.

Gyan pokazał jaja. Sam podszedł pierwszy podczas serii karnych. Nie zawahał się ani chwili, a jego uderzenie było nie do obrony. Kumple nie trzymali jednak ciśnienia, spudłowali Mensah i Adiyiah, przez co najlepsza szansa Afryki na strefę medalową poszła do śmieci.

Hollywoodzki scenariusz staje się faktem. Napastnik dokonujący dramatycznej parady w obronie. Niejednoznacznej etycznie, ale skutecznej. Mistrz karnych, który nie trafia, i grzebie szanse na zostanie bohaterem. A wszystko, jak uwielbiają w Hollywood, o wielką stawkę i rozgrywające się na sam koniec.

Karne od 6:45:

Dyskusja wokół zachowania Suareza trwała wiele dni. Bohater czy oszust? John Pantsil, kapitan przegranych, nie miał wątpliwości:

– Suarez to oszust, a sędzia podjął błędną decyzję. Nie wiem co sobie myślał, powinien uznać bramkę tak czy siak.

Nawet postacie nie związane w żaden sposób z futbolem, jak premier Wielkiej Brytanii David Cameron, zabierały głos: „Suarez dał zły przykład”.

Z drugiej strony Suarez przekonywał, że choćby sto razy miał podjąć wybór, postąpiłby tak samo, byle dać swojemu zespołowi choć cień szansy. Co być może najistotniejsze, nawet Gyan przyznał, że nie wahałby się ani chwili. Wtórował mu Andrew Ayew.

Prawda jest taka, że Suarez przekroczył przepisy i został w ich ramach ukarany. Czerwona kartka i jedenastka – trudno o większy wymiar kary. Wszystko odbyło się w ramach futbolowego prawa.

Ile ważnych meczów rozgrywało się poza nimi? Gdy ktoś wymuszał jedenastkę, gdy sędzia faulu w polu karnym nie dostrzegł, gdy decydujące trafienie padało ze spalonego?

Cwaniactwo Suareza? Może. Ale Urugwajczyk nie zawinił bardziej, niż obrońca, który wykonuje faul taktyczny. Ale oszustwo? Pierwowzór ręki Boga był w porównaniu o wiele grubszym, bardziej śmierdzącym numerem.

Leszek Milewski

KOMENTARZE (19)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Marek83

Te sugestie, żeby uznać bramkę, do teraz brzmią groteskowo. Jak można uznać coś, czego nie było? A gola Chorwatom w ostatnim meczu też dać? Przecież Rebic by to strzelił, gdyby nie Duńczyk-oszust.

Cantorro
Accrington Stanley

Takie szuje jak Suarez powinny być już dawno temu wycięte równo z trawą za tego typu chamskie zagrywki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Marek83

„A czemu takiej jak sytuacja Suareza nie uznać, skoro ręką piłkę zatrzymuje zawodnik, który nie jest do tego uprawniony, i która to piłka leci w światło bramki?”
Bo nie wpadła do bramki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Aerth

Przepis będzie martwy, bo wtedy nikt nie będzie tak zagrywał jak Suarez. Urugwajczyk zrobił co zrobił dokładnie dlatego, że to, w krótkiej perspektywie, dawało wymierny efekt. A, że ostatecznie dało też w dłuższej? Nie jest ani winą jego ani przepisów, że Gyan trafił z karnego w poprzeczkę.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Grandal
Legia Warszawa

Co Ty za brednie opowiadasz? Nigdy taki przepis nie zostanie wprowadzony i bardzo dobrze. Wskaż mi choć jeden powód dlaczego uznać gola jeśli piłka nie przekroczyła linii bramkowej. Jeden, ale nie taki pokroju… „bo leciała w światło bramki”.
Inaczej sprawa by się miała, jeśli Suarez uniknąłby kary, czerwonej kartki… a sędzia nie zobaczyłby tej ręki. Sam piłkarz zapierałby się, że nie dotknął piłki ręką. Tu moglibyśmy mówić o śmierdzącym oszustwie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Grandal
Legia Warszawa

„Niech wszyscy stoją na linii bramkowej i celowo bronią sobie rękami, w końcu za to jest głupi rzut karny,”
Wszyscy powiadasz? Meczu by się szybko zakończył… Skończ już.

LOBO

Chociażby dlatego, że przepisy w takiej sytuacji przewidują czerwoną kartkę.
Daj żyć.

Wladimiro

Od ok. dwóch lat przepisy przewidują, że gdyby w takiej sytuacji piłkę zatrzymał np. chłopiec od podawania piłek, to sędzia może uznać gola (mimo, że go przecież nie było). Jeżeli zatrzyma ją zawodnik – to już gola nie będzie. Czy to nie absurd? http://sport.tvp.pl/25274644/nowe-przepisy-pilkarskie-dowiedz-sie-co-sie-zmieni

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Grandal
Legia Warszawa

Tu nie ma żadnej dyskusji o jakimś wydumanym oszustwie czy cwaniactwie Suareza. Bronił, żeby piłka nie wpadła do bramki. Zrobił to niezgodnie z przepisami więc został surowo ukarany. Jego decyzja w tym momencie jedynie słuszna.
Lament piłkarzy Ghany? Widać, jak lamentują przybijając sobie piąteczki, podnoszą łapki w górę w geście zwycięstwa.
Wszyscy, którzy twierdzą, że bramka winna być uznana niech lepiej poluzują gumkę w gaciach.

Nie chcę się czepiać, ale...

Przepisy przepisami, ale tak, czy inaczej z honorem to zagranie wiele wspólnego nie miało, a już na pewno nie z fair play. Co, oczywiście, nie zmienia faktu, że gdyby Gyan tego karnego trafił, to dziś nie byłoby o czym gadać.

Laguna

Suarez to raczej do cyklu ,,Zęby boga”.

Vallarr

Ble, dubel do skasowania.

Vallarr

Dla mnie to jest sztandarowy przykład PRAWIDŁOWEGO zachowania. Nie oszustwa, bo nikogo nie oszukiwał. Nie cwaniactwa, bo oczywiste było, że za to zapłaci. Zrobił jedyną rzecz, która pewną porażkę zamieniła w niemal pewną i była to prawidłowa decyzja – nawet gdyby tego karnego strzelono. Popełnił przewinienie, ale został za nie ukarany i zespół też. I słusznie, oczywiście.

W tej akcji Suarez pokazał, że stać go na podejmowanie prawidłowych decyzji w ułamku sekundy. Szkoda, że potem o tym zapominał 😛

Frodo Vagins
Drużyna Pierścienia

,,Wiadomo, że na mistrzostwa nie wpuszczają cieniasów,…” i tu bym z autorem polemizował. Przykładem może tu być do niedawna 5 zespół rankingu FIFA. Czyli szanowny autorze okazuje się, że czasem cieniasów wpuszczają.

wpDiscuz