Kicker ostro o Lewym: w jego świecie winę za niepowodzenia ponoszą inni

O tym, że Robert Lewandowski na mundialu nie tylko beznadziejnie zaprezentował się na boisku, ale też poza nim, pisaliśmy już wielokrotnie (między innymi TUTAJ). Nie tylko nie zrobił nic, by przybliżyć naszą drużynę do dobrych rezultatów, ale jeszcze poszedł w jakieś dziwne wymówki czy przerzucanie odpowiedzialności na kolegów z drużyny. To, czego w największym stopniu zabrakło (poza dobrą grą) to oczywiście uderzenie się w pierś – chociażby takie, jakie oglądaliśmy w wykonaniu reprezentantów Niemiec. A Lewy przeciwnie, posypał popiołem wiele głów, ale swoją jakby najmniej, co w jego przypadku w gruncie rzeczy nie jest niczym nowym. I tak, jak jego beznadziejne występy nie umknęły uwadze świata, tak podobnie stało się z jego wypowiedziami.

W ostatnim, papierowym wydaniu niemieckiego Kickera można było przeczytać bardzo mocne słowa skierowane bezpośrednio pod adresem kapitana reprezentacji Polski. Fragment tekstu na Twitterze przetłumaczył dziennikarz Przeglądu Sportowego, Michał Trela.

Jakkolwiek spojrzeć, trudno o trafniejsze podsumowanie boiskowych i pozaboiskowych występów Lewandowskiego na mundialu. Piłkarza regularnie grającego w klubie bez kłopotów zdrowotnych, który na konferencji po meczu z Kolumbią zaczął analizować, w jaki sposób problemy z regularną grą czy zdrowiem obniżają jakość gry zawodników. Robert – oczywiście bez podawania nazwisk – rozkładał na czynniki pierwsze, jakie kłopoty mogli mieć Błaszczykowski, Grosicki, Milik czy Krychowiak, a słowem nie zająknął się, co wpłynęło na jego słabą dyspozycję. Potrafił jedynie rzucić, że nie jest typem zawodnika, który mija pięciu rywali, ale nie  zadał sobie choćby pytania, dlaczego nie pokazał ani jednego ze swoich typowych atutów. Dlaczego nie potrafił utrzymać się przy piłce z obrońcą na plecach? Dlaczego przegrywał pojedynek za pojedynkiem? Dlaczego zmarnował swoje dwie stuprocentowe sytuacje strzeleckie?

On jednak wolał snuć wynurzenia o najsilniejszej na mundialu grupie H. A turniej po chwili brutalnie zweryfikował poziom merytoryki zawarty w jego słowach. Wolał powiedzieć, że na nic więcej nie było nas na mundialu stać, podczas gdy na turnieju oglądaliśmy wiele ekip, które walką i zaangażowaniem potrafiły wygrywać z papierowymi faworytami.

Jakkolwiek spojrzeć, dziś Lewandowski, który do niedawna był wręcz wzorowym przykładem skromnego profesjonalisty oraz idealnego partnera w szatni, swoimi nierozważnymi wypowiedziami podważył swoją pozycję zarówno w reprezentacji, jak i w klubie. Wszyscy znamy jego marzenia i wielkie plany, ale Kicker, magazyn opiniotwórczy, po mundialu oficjalnie przestał go zaliczać do napastników światowej klasy. Na wyrost? Tak czy inaczej – wymowne.

Fot. Newspix.pl