Najmocniejsza grupa na mundialu w całości pojechała do domu…
Weszło

Najmocniejsza grupa na mundialu w całości pojechała do domu…

Ależ mamy mundial pełen niespodzianek: z turniejem pożegnali się mistrzowie świata Niemcy, Rosja wyrzuciła za burtę faworyzowaną Hiszpanię, a dziś przyszedł czas na kolejną sensację. Impreza została osierocona przez wszystkich przedstawicieli grupy H.

A przecież zdaniem Roberta Lewandowskiego to właśnie „polska” grupa miała być tą najsilniejszą na mundialu. Tak mówił na konferencji po meczu z Kolumbią: – Gdy pytaliście, czy jesteśmy faworytem tej grupy, odpowiadałem, że nie. Moim zdaniem to jest tak naprawdę najcięższa grupa na mistrzostwach. Dziwiliście się, nie chcieliście do końca usłyszeć tego, o czym ja mówię.

Cóż, trudno nie zauważyć, że 1/8 finału rozliczyła tę opinię. Jeszcze tylko grupa B w całości pojechała do domu, a reszta „czwórek” zostawiła w Rosji choć po jednym przedstawicielu.

Grupa A – Urugwaj, Rosja
Grupa B – nikt
Grupa C – Francja
Grupa D – Chorwacja
Grupa E – Brazylia
Grupa F – Szwecja
Grupa G – Belgia, Anglia
Grupa H – nikt

I zastanówmy się: kogo tak naprawdę wystawiła grupa H do dalszej fazy? Wczoraj Japonię, która z jednej strony potrafiła zaskoczyć Belgię i wyjść na 2:0, ale z drugiej pokazała w bramce jednego z największych parodystów w historii mistrzostw. A Kolumbia dziś też nie zagrała niczego wielkiego, tak jak nie grała niczego wielkiego przez cały mundial. Odpalił im Yerry Mina, strzelec trzech bramek w trzech meczach. Pozostałe dwa trafienia Kolumbijczycy zaliczyli – a jakże – w meczu z nami. Gdy rywal był nieco poważniejszy, żadna akcja ofensywna w ich wykonaniu nie zakończyła się golem, jeśli nie opierała się na stałym fragmencie gry.

Jeśli dodać do tego, że dziś ekipa Pekermana skupiała się głównie robieniu zamieszania niezwiązanego ze sportem…

…i pokazała poza tym malutko umiejętności czysto piłkarskich, to trudno brać takiego rywala za mega kozaka. Ale jednocześnie aż boli, że kapitan polskiej reprezentacji mówił w odniesieniu do Kolumbii o różnicy klas między nimi a nami. Kolumbijczyków z mistrzostw wyrzuciła reprezentacja, która ostatni raz ćwierćfinał tego turnieju widziała trzy edycje wcześniej.

Możemy się więc zgodzić, że trudność naszej grupy polegała na wyrównanych siłach, nie było jednej drużyny, która przewyższałaby wszystkie o głowę. Jednak to jak z Ekstraklasą – tam też zespoły są równe, ale przecież nikt nie powie, że mocne.

Fot. Newspix