Czas wypowiedzieć wojnę złodziejom czasu (19)
Blogi i felietony

Czas wypowiedzieć wojnę złodziejom czasu (19)

Zamieszanie wokół rzutów wolnych zjada średnio dziesięć i pół minuty. Rzuty z autu blisko osiem minut. Kornery to czwórka, wybicia piłki przez bramkarza też czwórka. Nawet zmiany zjadają 180 sekund, tak samo celebra po golu.

To oficjalne dane analizy rozpływania się czasu podczas meczów mundialu. Przerw jest od cholery, rzeczywistej gry – bywa, że ledwie 45 minut.

I niby wszyscy o tym wiemy, niby wszyscy się z tym pogodziliśmy. Mecz i tak jest dostatecznie długi, by nie robić z tego wymówki. Raz rywal gra na czas, raz ty grasz na czas – tego rodzaju pokątna sprawiedliwość, ale sprawiedliwość.

Niemniej dopiero co zobaczyliśmy jak VAR może uzdrowić niejeden mecz. Wystarczy, że sędzia nie będzie kipiał arogancją, a powtórki mogą czynić cud uzdrowienia chorego w innym wypadku spotkania. To dowód, że nawet radykalne zmiany należy rozważać poważnie, jeśli mają piłce pomóc.

Dziewięćdziesiąt minut meczu to świętość. Ikoniczna cecha piłki. Można nie wiedzieć o niej nic, nie interesować się nią, mieć futbol gdzieś, ale nie da się żyć w naszym kręgu kulturowym i nie wiedzieć, że tyle kopie się piłkę. To jak 2+2=4.

Ale moim zdaniem dziewięćdziesiąt minut powinno wylądować w muzeum, a zostać zastąpione przez licznik realnego czasu gry. Każda przerwa to zatrzymany zegar, tak jak w koszykówce.

Półtorej godziny zostać, po takiej radykalnej zmianie, nie może, bo mecz zbyt by się wydłużył, trwałby kilka godzin. Dzisiaj piłka ma idealny format, ani za krótki, ani za długi; nie jest przypadkiem, że długość meczu koresponduje choćby z długością filmów.

Ale dwie połowy po, powiedzmy, trzydzieści minut realnego czasu gry? Życie pokazuje, że byłoby podobnie czasowo licząc całość, ale zmieniłaby się jedna, fundamentalna kwestia – kradzież czasu nie miałaby żadnego sensu.

Naprawdę. Jak nożem uciął. Koniec.

Ile razy mam wątpliwości, czy piłkarz zespołu, który prowadzi 1:0 po godzinie gry ultraważnego spotkania, naprawdę właśnie dostaje z bólu białej gorączki. Znacznie bardziej prawdopodobny w większości przypadków jest scenariusz, według którego on po prostu wie, że każda ukradziona sekunda zbliża do sukcesu. Przeciągniesz raz, drugi, trzeci, siedemnasty i mamy końcowy gwizdek. Sędzia niby zawsze tłumaczy, że doliczy, że pamięta, ale jest jasne, że nawet jak dołoży pięć minut, to i tak złodzieje czasu wygrali, są na plusie.

Przy zatrzymywanym zegarze choćby leżeli po widmowym faulu pół godziny, nie zbliża ich to ani trochę do zwycięstwa.

Kradzież czasu meczowego staje się coraz bardziej upierdliwą plagą. Nawet ci amatorzy kwaśnych jabłek, którzy w karkołomny sposób próbowali argumentować, że błędy sędziowskie dodają piłce uroku, wywołują dodatkowe emocje, nawet ci szaleńcy stoją na nieporównywalnie mocniejszej pozycji, niż ktokolwiek, kto chciałby przekonywać, że leżakowanie po urojonym faulu jest fajne.

Szczególnie, że takich osób nie ma. W tym nie ma nic efektownego, nic ciekawego, nic dodającego uroku. Jest to wyłącznie mielizna, meczowy muł, który odstrasza od telewizora.

A grajcie sobie chłopcy na czas, droga wolna, ale wymieniając podania, ale nigdy przewracając się i udając, że wypadł wam dysk, względnie celebrując trzy minuty wykonanie wybicia z pola bramkowego. To jest nóż w plecy wbijany całej dyscyplinie.

Co ciekawe, poważne gremia już rozważają rewolucję. Rok temu Guardian, czyli źródło więcej niż poważne, doniósł o dyskusji w IFAB, czyli organizacji zajmującej się tworzeniem oraz nowelizacją przepisów gry w piłkę. Plan dokładnie taki, o jakim napisałem powyżej – dwie połowy po 30 minut, zatrzymywanie czasu. Wszystko celem rozwiązania problemu gry na czas i przyspieszeniu gry.

Moim zdaniem to powinien być kolejny krok po VAR. Będzie żal rozstawać się z klasycznym, dziewięćdziesięciominutowym formatem, ale ile w wewnętrznym proteście z nostalgii, a ile z rozsądnych argumentów? Tak jak VAR wypowiedział wojnę krętaczom naciągającym na jedenastki, tak to byłaby wojna wypowiedziana krętaczom specjalizującym się w przepuszczaniu minut przez palce.

Leszek Milewski

KOMENTARZE (22)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Stój Chalina
Leeds United

Popieram w 100%!!!

StalinMourinho

Ja również. Zatrzymywać czas w momentach kiedy Geymar odwala swoją pajacerkę albo bramkarze wożą się z gałą po całym polu karnym jakby im tchu brakowało.

Paul07

To nie jest najważniejsza zmiana, która powinna być wprowadzona jak najszybciej. Taką zmianą są chellenge, ilość i zasady na jakich miałyby się odbywać do dyskusji. Bo pomimo waru, ktoś jeszcze czasem klopsa zrobi i wtedy robi się lipa.

Jazon

Też się nad tym zastanawiałem, Fajnym wyjściem byłoby rozwiązanie stosowane w piłce ręcznej, gdzie czas jest zatrzymywany na polecenie sędziego. Dłuższa przerwa-zegar stop, Gramy standardowe 90 minut, bez doliczania czasu. Ostatnia akcja do momentu wyjścia piłki za linię boczną

gryf01

Zgadzam się w zupełności. Piłka nożna to jedyna dyscyplina w której zawodnik z korzystnym wynikiem może się po prostu położyć na trawie i poczekać do końca. Teraz, podczas tego Mundialu, wygląda to jeszcze gorzej – czas z tym skończyć!

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

R

To było dawno temu testowane. Na MŚ we Włoszech / 1990 / obok standardowego zegara wyświetlano w transmisjach zegar czasu efektywnego. Zwykle ledwo przekraczał 50min. Potem się z tego wycofano. Chyba żeby nie denerwować ludzi.

Francescoli

Zabrakło mi: „Napisz autorowi, że straciłeś 3.47 min. na przeczytanie tego tekstu”.

A poważnie, spotkania oglądane z pełną atencją zdarzają mi się w ciągu roku mniej razy, niż mam palców u dłoni, a nie jestem drwalem. Mój współczesny mecz to stały twitterowo-postowy strumień komentarzy i okazjonalne spojrzenie na ekran, gdy głos komentatora nabiera ekscytacji

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Kiedyś na jednym z mundiali (1994) Kolumbia z Valderamą w meczu grupowym z Niemcami (1-1, dający im awans do 1/8) odpierdzieliła symulkę na 27 minut czystego czasu gry. Leżeli co faul i turlali się jak dzisiejszy błazen z Brazylii.

blazej przybylowicz

Kolumbia nie grała w 1994 z Niemcami. I nawet nie wyszła z grupy.

zapewne chodziło Ci o 1990.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Pewno tak :)

MaciekGKS

Leszek,
Uważam, że 2×30 minut to za mało. Zwróć uwagę, że z VAR mecz trwa regulaminowe 90 minut + doliczone 6/7 minut. Nawet odejmując wyliczone w leadzie 28,5 minuty czasu nieefektywnego wychodzi 67,5/68,5 minut czasu efektywnego. Zatem średnio według Twoich założeń mecz trwałby niemal o 10 minut krócej niż obecnie! Dlatego zamiast 2×30 powinno być 2×35. Po pierwsze, patrz wyżej. Po drugie, nawet symbolicznie lepiej brzmi 2×35 niż 2×30 (ta piątka robi różnicę 😉 ).
Swoją drogą te obliczenia pokazują, że sędziowie techniczni odwalają straszną kaszanę dodając w trakcie meczu klasycznie 0/1 min do pierwszej połowy i 2/3 do drugiej (z VAR x2). De facto powinni dodawać spokojnie po około 10 minut do każdej z połów!
Warto też zwrócić uwagę, że zatrzymywanie zegara funkcjonuje w większej liczbie sportów. Oprócz koszykówki identyczne zasady stosuje się w hokeju na lodzie. Nie wiem tylko jak w hokeju wygląda sytuacja, gdy bramka padnie po syrenie końcowej przy założeniu, że krążek został uderzony przed upływem czasu. W koszykówce to jest tzw. buzzer beater, gdzie zalicza się punkty o ile piłka opuściła ręce przed syreną końcową. Z kolei w piłce ręcznej stosuje się częściowe zatrzymywanie czasu. Ale to z kolei jest dla mnie też do poprawy, bo psuje grę szczególnie w końcówce meczu. Wszak często się zdarza, że gra jest przerwana np. faulem a czas leci niefektywnie.
Jeśli miałbym zaproponować jeszcze jakieś zapożyczenia z innych sportów to z pewnością byłoby to zachowanie z piłki ręcznej gdy chodzi o stratę piłki. Tam zawodnik jest zmuszony przez regulamin do natychmiastowego zostawienie piłki na parkiecie w chwili usłyszenia gwizdka. Sam przyznaj, że strasznie wkurwia gdy w piłce nożnej nie możesz szybko wznowić gry bo przeciwnik trzyma piłkę przez kilka sekund, zazwyczaj biegnąc w przeciwnym kierunku przeczekując aż drużyna odbuduje ustawienie obronne. Zabija to tempo gry i odbiera atakującym element zaskoczenia. Karanie żółtkiem za takie niesportowe zachowanie byłoby OK.

Staszek Anioł

„De facto powinni dodawać spokojnie po około 10 minut do każdej z połów!” – nie za bardzo. Czas dolicza się za „nienormalne” przerwy w grze, czyli nie liczy się do tego wykonywanie stałych fragmentów (oprócz ewidentnego ich przedłużania, ale o tej „ewidentności” decyduje tylko sędzia).

Janko_Buszewski

jak tylko sędiza doliczy więcej niż 5 to zaraz jest milion komentarzy i twórców spiskowych teorii dziejów, że to specjalnie pod kogoś by sobie strzelili. A ty chcesz tak co mecz?

nadir

Popieram. Pamiętam jak wielką zmianą, równie rewolucyjną, było wprowadzenie w siatkówce punktu po każdej akcji powiązane z rozciągnięciem seta do 25 pkt. I skończyło się cierpienie, kiedy drużyny zdobywały punkt czasami po 8-9 rozegranych akcjach, a sety, chociaż liczone do 15 pkt., ciągnęły się w nieskończoność.

Voitcus

Nie zgadzam się, że po wprowadzeniu przerw kradzież czasu nie będzie miała miejsca. Celowe zatrzymywanie gry ma także inny cel – koledzy zdążą wrócić na swoje pozycje. W piłce nożnej ma to znaczenie, bo odległości są znacznie większe niż w koszykówce.
Oczywiście jest sens w tym, żeby zatrzymywać czas, może pomysł kol. Jazona (nie umiem podlinkować komentarza) o zatrzymywaniu czasu na większe przerwy decyzją sędziego byłby dobrym kompromisem.

gryf01

Pamiętam tą zmianę w siatkówce. Uważałem wtedy, że zmiana jest niepotrzebna, bo siatkówka była dobra taka jaka była. Byłem w błędzie – ta zmiana odświeżyła i zrewolucjonizowała cały sport który zyskał na atrakcyjności i popularności. Dobre porównanie!

Laguna

Z jednej strony chciałbym ukrócenia permanentnego krętactwa, polegającego na wykradaniu czasu.Z drugiej strony, tej komercyjnej, mecz piłkarski stałby się trudnym do okiełznania w ramach czasowych produktem telewizyjnym. Stacje TV utrzymują ten biznes. Trudno mi uwierzyć, że zgodzą się na to, aby mecz trwał 60 min, albo 79 min, albo 96 min. Widzę tutaj jedynie możliwości reformy w ramach istniejącego formatu.

Staszek Anioł

Nic nie wskazuje, żeby takie przypadki, jak różnice w czasie sięgające ponad 30 minut zdarzały się częściej niż raz na tysiąc przypadków. Nie widzę na przykład powodu, żeby zatrzymywać czas przy wyjściu piłki za linię boczną, tak samo jak przy rzucie wolnym pośrednim wykonywanym „bez gwizdka”.

Forbrich-Barber
Amica Wronki

Niestety wątpię aby coś takiego zostało wprowadzone, a to ze względu na jedną rzecz – telewizje i ich kolosalne pieniądze.
Ramówki w TV nie są z gumy, wszystko musi być tam na tip top, więc wątpię aby zgodziły się na takie frywolne podejście.

PuszkinParowkin

Hej Weszło, usuńcie tego pajaca z portalu, bo tylko zaśmieca spamem.

michal_bn

Nie
To raczej nierealne. Wystarczyłoby zatrzymywać czas w ostatnich pięciu minutach i czasie doliczonym każdej połowy, a informacje o przedłużeniu meczu dawać w czterdziestej minucie.

wpDiscuz