Neymar – bohater tragiczny czy zwykły lamus?
Weszło

Neymar – bohater tragiczny czy zwykły lamus?

Nie ma na tych mistrzostwach drugiego piłkarza, który byłby głównym bohaterem tak wielu  memów. Neymar turlający się przez drogę, Neymar padający na ziemię po strzale wyimaginowanego snajpera, Neymar jak aktor z Bollywood… Tak, nas też to bawi. I tak, też uważamy, że Brazylijczyk zachowuje się pipowato. Ale staniemy też nieco w jego obronie, bo powoli zaczyna nas drażnić to polowanie na nogi gwiazdy PSG.

Na sprawę Neymara można spojrzeć bardzo powierzchownie. Szczególnie wtedy, gdy mecze ogląda się raczej na twitterowych memach. Widzisz typa, który po drobnym kontakcie wije się po boisku niczym wąż podłączony pod 220V. Trudno w tej sytuacji nie pomyśleć „no co za pipa…”. Nas też te dzikie obroty i pirueciki bawią. Podobnie jak bawił i żenował nas teatralny upadek gwiazdy Brazylii w starciu z Kostaryką, po którym sędzia podyktował rzut karny, a po wideoweryfikacji go odwołał.

Faktem jest, że Neymar symuluje, udaje i oszukuje. Dżentelmeni o faktach nie dyskutują, a zatem zadajmy sobie pytanie – dlaczego on to permanentnie robi?

Wydaje się, że to po prostu mechanizm obronny. Nie ma na tych mistrzostwach częściej faulowanego piłkarza. Zerknijcie na statystyki:

antoni

Wszystko wskazuje na to, że Neymar tytuł najczęściej wycinanego piłkarza utrzyma do końca mistrzów, bo goniąca go trójka Messi, Ronaldo, Busquetes już z turniejem się pożegnała. Ponadto jego przewaga jest tak duża i tak sukcesywnie rośnie, że trudno spodziewać się, że takiego Rakiticia faulować będą częściej.

Mamy też wrażenie, że żaden inny zawodnik na mistrzostwach nie jest powalany tak ostro i tak uważnie pilnowany. I nie ma też piłkarza, który na tej imprezie tak często grałby rywalom na nosach. Weźmy na przykład mecz ze Szwajcarią. Neymar wykonał w tym spotkaniu dziewiętnaście (!) dryblingów i został sfaulowany dziesięć razy. Nikt nie był tak często cięty równo z trawą na ostatnich pięciu mundialach.

Gość jest po prostu DEMOLOWANY. Rywale wiedzą, że w pewnym sensie to na nim opiera się brazylijska maszyna ofensywna i od pierwszych minut starają się wybić mu futbol z głowy. Więc kopią, pchają, łapią za koszulkę, atakują wślizgiem, podcinają i skrobią po kostkach.

Oto kolejno wypisane dryblingi, % udanych dryblingów i liczba wywalczonych rzutów wolnych Brazylijczyków w meczu ze Szwajcarią. Neymara dość łatwo zlokalizować:

antoni

Jak to mawiał Radosław Kałużny – u Neymara „pojawia się flustracja”. I choć te symulki są żenujące, to wydaje nam się, że w ten sposób Brazylijczyk uruchamia mechanizm obronny. Jego stawy skokowe też mają swoją wytrzymałość i gość nie może być tak orany w nieskończoność. Kiedyś organizm powie „stop”, dlatego Brazylijczyk akcentuje każdy najmniejszy kontakt, by uczulić sędziów na to, że rywale wychodzą na niego jak wieśniacy na polowaniu na ogra.

Pozostaje się jednak zastanowić, czy reagowanie w taki sposób – podkreślanie ostrej gry przeciwników symulowaniem w sytuacjach niegroźnych – nie przynosi czasem odwrotnego skutku. To znaczy sędziowie zaczną machać ręką na brutalne ataki na nogi Neymara, bo pomyślą, że skoro znów wywinął siedem obrotów po upadku na boisko, to na pewno po raz wtóry udaje. I wtedy, chłopie, będziesz miał przesrane.

Fot. newspix