Wielki bramkarz, który rozminął się z formą w najgorszym momencie
Weszło

Wielki bramkarz, który rozminął się z formą w najgorszym momencie

Na mundialu po prostu musisz mieć dobrego bramkarza. Twoja obrona może stanowić monolit, ale przy natłoku meczów w końcu zaśpi raz czy drugi i właśnie wtedy golkiper musi wejść ubrany cały na biało, by pomóc. Wydawało nam się, że Hiszpanie co jak co, ale ten warunek spełnią z palcem w tyłku. Niestety dla nich, David de Gea na mistrzostwa dojechał tylko ciałem, duch nie wstał nawet z łóżka.

Przypomnijmy jedną statystykę z wczorajszego Redakcyjnego OS-u, bo jest ona tak szokująca, że sami wciąż ledwie w nią wierzymy. 1 – David de Gea zaliczył w Rosji jedną skuteczną interwencję. Jedną! Mniej niż każdy inny bramkarz od 1966 roku (bo od wtedy gromadzi się takie dane) który rozegrał przynajmniej trzy spotkania. Spodziewaliśmy się tego przecież prędzej chyba po każdym bramkarzu na tych mistrzostwach, ale nie po de Gei. W przeliczeniu na 90 minut facet zaliczył 0,3 interwencji na mecz, kiedy średnia w Premier League dla porównania wyniosła 3,1. Na angielskich boiskach zaliczył 18 czystych kont, nie popełnił żadnego błędu prowadzącego bezpośrednio do bramki. Zresztą, to tylko suche statystyki, a kontrast lepiej odda obrazek. Hiszpan wielokrotnie ratował United dupsko, najlepszym przykładem będzie starcie z Arsenalem – gość odbijał wówczas piłki jak opętany.

No, nijak ma to się do choćby tej sceny z mundialu…

Ale okej, to się mogło przytrafić każdemu, natomiast de Gea po prostu nie był sobą przez cały czas. Weźmy choćby mecz z Rosjanami – pewnie, trudno obwiniać golkipera za rzuty karne i absolutnie nie będziemy tego robić, natomiast Hiszpan znów nie dał nic ekstra od siebie. A przecież jedenastki wykonywane przez bandę Czerczesowa nie były perfekcyjne. Raz Hiszpanowi piłka poszła po ręce, raz gdzieś pod brzuchem. Miał pecha, ale też brakowało mu błysku.

Hiszpanii wysypał się więc już podstawowy klocek w budowli, a przypomnijmy tylko mistrzostwa z RPA, kiedy zostawili resztę rywali w polu. Wówczas w bramce stał Iker Casillas i był w naprawdę wybornej formie, puścił ledwie dwie bramki, zachował pięć czystych kont. Ekipa del Bosque nie sięgnęłaby wówczas po mistrza, gdyby nie Iker. Wystarczy przypomnieć finał i sytuację sam na sam z Robbenem albo obronioną jedenastkę z Paragwajem, by ta teza znalazła mocne argumenty.

Wtedy Hiszpania miała silne plecy w bramce, teraz ich zabrakło. Nie jest powiedziane, że i z de Geą w najlepszej formie ta kadra zaszłaby dalej, ale z pewnością dałaby sobie większe szanse. Natomiast podkreślmy jedno: to wciąż wielki bramkarz. Po prostu jego moment słabości przyszedł w najgorszym momencie, toteż być może zawiódł również Hierro. Postawił na nazwisko, mocne i uznane, natomiast bez formy. Gdyby patrzył na dyspozycję, trudno wierzyć, by Arrizabalaga znajdował się w gorszej. I pewnie on potrafiłby akurat w tym czasie dać kadrze więcej.

Fot. Newspix

KOMENTARZE (11)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Rudy z UE

Jak Ci sie chce, to sprawdź staty Wojtusia, w zasadzie to samo, albo za 2-3 dni jak ten tekst poleci w dół strony, pozmieniaj nazwy klubów i wstaw Wojtusia, wyjdzie na to samo.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Jarek Gierczak

Tylko że 4 lata później był kompletnie bez formy i grał tylko za nazwisko.

wscieklybajpas

Szczesney bardzo dobrze bronił w Juventusie. były nadzieje że w reprezentacji to powtórzył. no ale niestety wolał grać jak szmata.

Kcramsib

A skąd wiesz, że „bardzo dobrze bronił” w Juventusie? W praktycznie wszystkich ważnych meczach siedział na ławce, na boisko wypuszczano go tylko na rywali, z którymi czyste konto zachowałby pewnie nawet gk z tamtejszej drużyny u-15. Jasne, miał jedną dobrą interwencję (i znów: interwencję, nie cały mecz) w meczu z Romą, ale co z tego? Fabiański takie akcje dostawał cztery razy na kolejkę…

Zresztą, jakby go tak w tym Juventusie cenili, to nie kupiliby miesiąc temu Perina z Genoi – gość jest od Szczęsnego młodszy, wcale nie gorszy… no i jest Włochem, co nie jest bez znaczenia. Jak zdrowie pozwoli, przez dobrą dekadę pozycji numer 1 nie odda…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kcramsib

Już przed mistrzostwami nasłuchałem się od niektórych że Fabiański jest przeciętniakiem a Szczęsny to niemal top-5 bramkarzy świata a ja nie znam się na piłce, bo śmiem twierdzić że jest inaczej – widać jak wyszło. Ok, poniosło mnie z tym u15, ale nie przesadzajmy z jego rolą: choćby z wymienionymi przez Ciebie Romą (pierwszy mecz) czy Interem (który przez cały mecz oddał raptem 3 strzały…) Szczęsny zagrał wyłącznie z uwagi na kontuzję Buffona – gdyby nie ona Polak nie powąchałby murawy. Odkąd Gigi się wyleczył, na 16 meczów ligowych Szczęsny 11 razy siedział na ławce, wychodząc jedynie na „potęgi” z Benevento (4-2), Crotone (1-1) czy Udinese (plus wspomniany drugi mecz Romą, kiedy mistrzostwo było już pozamiatane)… był w grze? No nie był, jakkolwiek by się nie próbowało zakrzywić rzeczywistości.

Allegri powiedział, że Szczęsny jest numerem 1. A co miał powiedzieć? Nawałka też od x czasu ściemniał, że nie wie kogo zrobi jedynką na MŚ, choć wszyscy wiedzieli jaka jest prawda… jasne, Szczęsny może zacząć sezon w bramce, ale to rywal będzie miał większy kredyt zaufania – w perspektywie max roku to Perin będzie „jedynką”.

Pozdrawiam.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

koster
Notts County F.C.

A pamiętacie Kariusa w finałowym meczu LM? To popatrzcie teraz na Kariusa i popatrzcie na De Gea. Widzicie co ich łączy? No własnie! Po prostu Bóg w końcu zabrał się za tych pajaców z debilnymi kucykami.

wpDiscuz