Spróbujmy. Kto z naszych po tym mundialu jest wygrany/najmniej przegrany?
Weszło

Spróbujmy. Kto z naszych po tym mundialu jest wygrany/najmniej przegrany?

Ten mundial był dla nas jedną wielką klęską, pod każdym względem. Nawet w wygranym meczu musieliśmy się ośmieszyć w oczach świata, a to już wyższa szkoła jazdy. Szukanie w takiej sytuacji kadrowiczów, którym można turniej zapisać na plus i zakładać, że ich akcje wzrosły, jest zadaniem karkołomnym. To jak szukanie nieobitego samochodu na złomowisku. Nie uda się. Ujmijmy więc rzecz inaczej: kto z biało-czerwonych wraca do domu z najmniejszym poczuciem wstydu? Przy takim postawieniu sprawy kilka nazwisk znajdziemy.

W pierwszej kolejności będzie to Łukasz Fabiański. Adam Nawałka kolejny raz pokazał, że mając do wyboru „Fabiana” lub Wojciecha Szczęsnego, postawi na tego drugiego, o ile nie ma między nimi drastycznych różnic w formie i sytuacji klubowej. Po prostu bardziej ceni Szczęsnego. Na Fabiańskiego stawiał, gdy musiał lub gdy nie wypadało w krótkim okresie zmieniać bramkarza bez powodu. Eliminacje zakończyły się w październiku, mistrzostwa rozpoczynały w czerwcu. Wystarczająco dużo czasu, by móc twierdzić, że rywalizacja zaczęła się od nowa i do ostatniego momentu ważyły się jej losy. A na koniec i tak będzie bronić Wojciech.

Po fakcie wychodzi, że Fabiański zapewne dałby więcej, że w drugiej połowie meczu z Senegalem nie wyskoczyłby na piwo, otwierając drogę do bramki Niangowi. Kto wie, czy ten moment nie zaważył na całym naszym niepowodzeniu na rosyjskim turnieju. Gdybyśmy przynajmniej zremisowali na otwarcie (a przy 0:1 wciąż było to realne), atmosfera byłaby potem zupełnie inna. A tak przegraliśmy i to na dodatek po jednym z najbardziej kuriozalnych goli na mundialu. O ile nie najbardziej kuriozalnym.

Jak interweniuje się na przedpolu, Fabiański pokazał już w 1. minucie spotkania z Japonią. Po parunastu kolejnych minutach miał już na koncie dwa obronione strzały, czyli więcej niż Szczęsny przez dwa mecze. Oczywiście to trochę inna skala niż pozostałe sytuacje, w których kapitulował bramkarz Juventusu, ale fakt ten jest dość nośny.

Najbardziej „Fabian” zapunktował jednak wypowiedzią po ostatnim gwizdku z Japonią. Jako jedyny bez owijania w bawełnę przeprosił za cyrk w końcówce, mimo że w tej kwestii od niego zależało najmniej. A w zasadzie nic. Jeżeli w West Hamie nie zacznie sezonu na ławce, nowy selekcjoner (?) musiałby się bardzo nagimnastykować, by ewentualnie wytłumaczyć to, że broni ktoś inny.

Bezsprzecznie wzrosły notowania Rafała Kurzawy. Pojechał do Rosji jako ten, który w razie czego zagwarantuje jakość przy stałych fragmentach gry. Jak się niestety okazało, to był nasz jedyny sposób na strzelanie goli, bo ani w ataku pozycyjnym, ani w kontrach nie mieliśmy atutów. Mimo to odchodzący z Górnika Zabrze pomocnik z Senegalem i Kolumbią był obserwatorem. Z Japonią natomiast zagrał od początku i na tle kolegów wyglądał jak rutyniarz, który zalicza właśnie dwudziesty występ na wielkiej imprezie. Robił swoje ze stojącej piłki (ukoronowaniem asysta), a chwilami potrafił również dawać jakość w rozegraniu. Nawałka ukręcił na siebie dodatkowy bicz. Okazało się, że trzymał na ławce kogoś, kto mógł dać więcej niż zgrane karty. Dla samego zainteresowanego nic straconego – jeśli w nowym klubie będzie w miarę regularnie pojawiał się na boisku, nie sposób będzie go pomijać przy powołaniach. A może dobry mecz na MŚ pomoże mu w otrzymaniu atrakcyjniejszych ofert – o ile jest jeszcze do wzięcia.

Na pewno nie w taki sposób chciał to zrobić, ale Kamil Glik pokazał, ile znaczy dla polskiej obrony. Zabrakło go z Senegalem i odczuwaliśmy to w tyłach wyraźnie. Z Kolumbią po urazie Michała Pazdana Nawałka podjął irracjonalną decyzję, żeby wpuścić go na 10 minut, gdy mieliśmy już trójkę w plecy. Glik zapewniał, że był gotowy na cały mecz. Skoro tak, dlaczego nie zagrał od początku? A skoro nie zagrał, jaki sens miało wpuszczanie w takim momencie kogoś – tak by wynikało z decyzji trenera – nieprzygotowanego do gry? Nadal trudno to pojąć. W każdym razie stoper Monaco przeciwko Kolumbijczykom nie mógł już niczemu zaradzić, było pozamiatane. Z Japonią wstawiono go do wyjściowego składu i poza samym początkiem, zaprezentował swój normalny, wysoki poziom. Kilka razy nas ratował. Jeżeli nie skończy z kadrą, nadal powinien być ważną postacią biało-czerwonej defensywy.

Po Senegalu jedynym zawodnikiem, który mógł zobaczyć małego plusa przy swoim nazwisku był Michał Pazdan. Tylko on udźwignął ciężar gatunkowy meczu. Zaprezentował się lepiej niż w większości sparingów przed mundialem i lepiej niż przez ostatnie miesiące w barwach Legii. Z Kolumbią już bardziej dostosował się do poziomu reszty – zwłaszcza po pierwszym golu – choć i tak to nie on był najmocniej zamieszany w stracone gole. Pazdan pewnie liczył, że udany turniej pozwoli mu wreszcie wyjechać za granicę. Cóż, z pewnością mu nie przeszkodzi, a to już coś. Problem w tym, że o jego transferze mówi się co okienko od dwóch lat i ciągle nic. A czas leci, we wrześniu skończy 31 lat. Jego atrakcyjność na rynku wciąż spada. To lato będzie już naprawdę ostatnim momentem na zmiany, chyba że w przyszłości piłkarz zadowoli się egzotycznym kierunkiem, atrakcyjnym głównie finansowo.

No… Także tego… W zasadzie na tej czwórce lista pozytywów mogłaby się zakończyć. Ewentualnie można jeszcze dopisać Jacka Góralskiego. Dlaczego? Potwierdził, że jeśli chodzi o swoje główne zadania (przeszkadzanie rywalom, odbiory) nadaje się nawet do ważnych meczów. Statystyki to potwierdzały. Z Kolumbią wygrał 12 z 18 pojedynków w obronie i miał 5 odbiorów (na 8 prób). Z Japonią też miał najwięcej odbiorów w polskim zespole (5).

Gorzej, że mając już piłkę przy nodze, tracił orientację w terenie i poza podaniem do najbliższego – przeważnie do tyłu – nic nie był w stanie zrobić. Ze słabiutką Litwą miał przebłyski ofensywne, na poważnym poziomie nie było na to szans. Tak jednowymiarowy zawodnik czasami może być przydatny, ale trudno budować na nim skład.

Zastanawialiśmy się chwilę nad Arturem Jędrzejczykiem. Zagrał dopiero z Japonią i niczego nie zepsuł. Jeżeli komuś to wystarczy, niech będzie.

Aha, i jeszcze jedna postać. Karol Linetty. Jakim cudem? Ano takim, że nie zagrał ani minuty, więc można mówić, że pewnie dałby więcej niż będący bez formy Grzegorz Krychowiak. Dochodzi jeszcze lekkie współczucie dla pomocnika Sampdorii, który w eliminacjach występował regularnie, a teraz nie dostał choćby symbolicznej szansy, mimo że otrzymał ją nawet Sławomir Peszko.

Sami widzicie, że w normalnych okolicznościach żaden z powyższych prawdopodobnie nie byłby nawet brany pod uwagę przy wręczaniu wyróżnień. Nikogo innego jednak nie znajdziemy.

Jacy wygrani, taki mundial.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (33)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mertens

„Po Senegalu jedynym zawodnikiem, który mógł zobaczyć małego plusa przy swoim nazwisku był Michał Pazdan” co za brednie, najlepiej zagrał Rybus, niczego nie spartolił, a i dograł 2 dobre piłki w pole karne które stworzyły jakieś tam zagrożenie. Łysy oddawał piłkę za darmo praktycznie za każdym razem i zaspał przy bramce na 1-0, przy drugim golu też źle ustawiony.

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Rybus grał niewiele lepiej od reszty. Moim zdaniem na pochwały zasłużył jedynie Karolek Linetty i Bartuś Białkowski, bo w przeciwieństwie do reszty oni niczego nie spierdolili.

Mertens

Ale po Rybusie niczego nie oczekiwano, tym bardziej należy mu się pochwała. Z czystym sumieniem może jechać do domu.

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

To prawda, że od Rybusa nikt już niczego nie oczekuje.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

I Sekretarz KC PZPN
Nie doczytałem chyba

Faktycznie pojebane. Mógł mu dać chociaż pół meczu z Japonią. Co byśmy stracili?

pep pep

czy choćby minutę, nie wiem czy ktoś tu jest po prostu dobrym człowiekiem w tych oko;icznościach

Pałlo Kutińjo
Sporting Krzyczki Żabiczki

Linetty to największy przegrany. W świetle formy Krychowiaka, wstawienie Linettiego nie byłoby żadnym ryzykiem.

Tak jak lubię Krychowiaka, tak po prostu jest cieniem siebie sprzed dwóch lat i zasługuje co najwyżej na ławkę.

FC Bazuka Bolencin

Nawałka miał w kadrze tylko jednego pomocnika, który jest klasyczną boiskową „ósemką” i oczywiście nie dał mu pograć ani minuty. Nie mówię, że by to nam w jakiś sposób pomogło, ale praca domowa nie odrobiona przez selekcjonera – jedynka z przygotowania taktycznego, ale mnie to jakoś specjalnie nie dziwi..

jpr1

A wie ktoś w jakim stanie zdrowia i formy był Linetty? Czy po prostu z definicji jesteście lepszymi selekcjonerami, niż Nawałka i tylko przez niedopatrzenie nie prowadzicie żadnej reprezentacji na Mundialu?

pep pep

rzeczywiście to miało znaczenie w ostatnich minutach niskiego pressingu z Japonią- sam Nawałka mógłby wejść bez zadnego ryzyka dla tak pilnowanego wyniku (gdyby wcześniej sam się powołał do kadry 23)

jpr1

Oczywiście, w ostatnich minutach forma nie miała żadnego znaczenia, ale stan zdrowia? Forma mogła mieć znaczenie przy wcześniejszych meczach i składzie wyjściowym na Japonię.

FC Bazuka Bolencin

Niezależnie w jakim był stanie to podejrzewam, że poniżej „średniej krajowej” by nie zszedł 😀

bastion79
KS Milan

Chyba wam ta ruska gorzała nieźle w głowach namieszała. Kurzawa rutyniarz? Pierwsze połowa pełna elektryka, druga lepiej ale tylko na zasadzie, że w krainie ślepców jednooki królem. Co do tytułu, odpowiedź brzmi: Kotorowski, pozostałym karny kutas. Za całokształt mistrzostw.

Bartek BAchorski

Dodałbym jeszcze Bednarka bo zagrał na 2,5 meczu na wielkim turnieju i strzelił nawet bramkę. W normalnej sytuacji, ze swoimi umiejętnościami nie miał prawa zagrać więcej niż 45 minut na tym turnieju. Zdobył doświadczenie, które może przekuć w coś większego. Do tego kto za pół roku będzie pamiętał o jego błędach? Nawet jak przez następny rok będzie grał słabo to dzięki tym mistrzostwom dostał kredyt zaufania od piłkarskiego swiata. Nikt przecież nie zrezygnuje tak łatwo z młodego obrońcy, który w wieku 22 lat ma za sobą 215 minut i gola na MŚ, a jak ktoś zrezygnuje z niego to pewnie znajdą się niezłe kluby chcące go zatrudnić.
Co do Góralskiego to tak nadaje się do ważnych meczów, świetnie odbiera co potwierdził w przegranym 3-0 meczu z Kolumbią. Że też Kolumbia poradziła sobie bez takiego Góralskiego. Pewnie gdyby w Japonii grał piłkarz o jego charakterystyce, taki od czarnej roboty i przeszkadzania to pewnie wygraliby z nami ;). Taki jednowymiarowy zawodnik bywa przydatny tak bardzo, że 95% poważnych klubów i reprezentacji na świecie nie gra takim zawodnikiem.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Pozory mylą. Pazdan i Glik fatalny bilans statystyk gry w defensywie.

Dg21SStW0AEe85F.jpg
pep pep

Takie czy inne statystyki zazwyczaj nie uwzględniają takich elementów w defensywie jak złe ustawienie , nieuzasadnione zatrzymanie się, odpuszczenie rywala, ,,asysty do rywala” czy złamanie linii spalonego. Bednarek takich rażących błędów popełnił w turnieju pięć, wręcz kryminalnych. Glik i Pazdan aż takich nie popełnili choć rzeczywiście są powszechnie przeceniani, Pazdan np poza tragedią w rozgrywaniu żle ustawiał się z COL. U Fabiańskiego nie pamięta się, że prawie strzelił gola Glikiem (nie wielbłąd, niełatwa piłki ale był niedostatek jakości w tej interwencji).. U Jedrzejczyka że każdy jego wypad ofensywny kończył się niemal kompromitująco.
Powszechnie niedoceniany jest Góralski (nr 1 w całych MS pod względem liczby odbiorów wg niektórych danych, gdyby grał obok dobrej 8 czy 10 to by był po prostu chwalony) oraz Grosicki (ok 20 miejsca pod względem kluczowych podań w MS ). Niedoceniani są też Lewandowski, Krychowiak i Piszczek (tylko z COL), a to dlatego, że od nich oczekiwało się najwięcej i nie są mierzeni jedną miarą z innymi – oczywiście byli słabi ale nie aż tak. Błąd Krychowiaka z SEN przy 1 meczu był trzeciorzędny (trzeci winny w niewielkim stopniu, na Euro też zaliczał głupie straty i babole ale wszystkie naprawione. Natomiast tu Fakt złamał linie spalonego z COL. Ale za to zdobył gola, był bliski drugiego, zagrał jedno super długie podanie z COL do RL, z JAP nie zaliczył ani jednej poważnej straty, wg whoscored i tak wyszło , że ma trzecią średnią not w drużynie. RL za to oddał stosunkowo wiele strzałów, co jest lepsze niż w przypadku kilku innych najgorszych napastników w MS którzy oddali zero lub jeden strzał, a mieli podobną liczbę strat

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

skorup

No dalej się spuszczajcie nad Glikiem. xD
Podobno Lewandowski porównał kolegów do gówna. A co zrobił Glik, który pojechał po młodych kadrowiczach? Też w zasadzie przyrównał ich do gówna.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

nieobiektywny
Szczupak Złotoria. Baleja Starosielce

JB: przejmie ,,piłeczkę”, czyli co, ma być tak samo ,,dobry” jak Marciniak, czy na odywrót, bo nie czaję aluzji?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

bart007

Milik – najgorszy indywidualny wystep polskiego pilkarza w calosciowej historii mundialu.

LaMachete

Pazdan nie ponosi winy za gole z Kolumbią bo się sprawnie przemieścił ze swojej pozycji i przyglądał z daleka rozwojowi sytuacji.

KOTWICA NIE WIEM GDZIE JESTEM.png
nieobiektywny
Szczupak Złotoria. Baleja Starosielce

Wystawiając oceny naszym wróblom (szczególnie tym którzy grali tylko w ostatnim meczu) , trzeba wźiąć poprawkę na postawę repry Japonii.
Nie jest to cienką drużyna, jednak w meczu z nami ostatnią rzeczą, którą chcieli osiągnąć była wygrana.

jpr1

Fabiański nie wyskoczyłby na piwo i mielibyście do niego pretensje, że stał w bramce jak kołek zamiast próbować ratować sytuację. Kurzawa – z Japonią świetnie, ale tak naprawdę robił robotę Zielińskiego. Zaryzykowalibyście wystawienie skrzydłowego, który rok temu grał z Górnikiem w I lidze zamiast rezerwowego playmakera Napoli? Zwłaszcza, że w tej roli nie grał nawet w Górniku?
Jak by wypadł z Kolumbia i Senegalem, dużo silniejszymi fizycznie? Możemy tylko gdybać. Wpuszczenie Glika na 10 minut to co innego, niż wpuszczenie go na 90. I mecz z drobnymi Japończykami to jednak co innego, niż mecz z Kolumbią od 1. minuty. Najwyraźniej trener uznał, że to za wcześnie. Linetty – opowiadać może rózne rzeczy. Szczerze mówiąc dziwiłem się, że jedzie. W reprezentacji nigdy nie zagrał dobrego meczu (Zielińskiemu kilka razy się zdarzyło), w dodatku pokazał się jako dosyć „szklany”.

CRY

Linetty zdecydowanie największym wygranym, że nie brał udziału w tym cyrku Nawałki.

ml14

Najwiekszym wygranym jest wg mnie… Marcin Kaminski…. troche mu urlop zj… ale przynajmniej Kamil pojechal. Karol L. … na szczescie jest spokojny, inteligentny i poukladany – przeciez moglby powiedziec co o tym g… mysli… nawalka i kabaret z grosickim… ale pytanie po co chcial kubusia wpuscic? zeby nabil licznik? pozegnal sie z reprezentacja? no przeciez zrobi mmu sie mecz pozegnalny z pompa! wazne, ze slawcio zagral na zakonczenie „kariery”…. to co zrobili w rosji to…. zenada…. nie… to jest za slabe slowo…

ml14

zapomnialem o gwiezdzie…. grzesiu krychowiaku… to wszystko wina bednarka i szczesnego…. perfekcyjnie zagrana pileczka, a losie tak zepsuli…..

ml14

szacunek dla Fabiana, za to, ze zachowal sie jak czlowiek i przeprosil za to gowno

wpDiscuz