Kibicu, szanuj się!
Blogi i felietony

Kibicu, szanuj się!

Że piłkarze nie mają do siebie szacunku, to widzieliśmy wszyscy wczoraj, gdy Japończycy zaprosili nas do cyrku, a Polacy poszli za nimi pod ręką i jeszcze kupili watę cukrową. Niestety, jeśli ktoś oczekiwał, że ten festiwal żenady skończy się wraz z ostatnim gwizdkiem tamtego spotkania, grubo się przeliczył. Rozdział do mundialowego syfu dopisali bowiem sami kibice.

Trafnie pisał Jakub Białek, że fani będący wczoraj na meczu dostali ślinę między oczy, choć ja w sumie rozszerzyłbym to na wszystkich kibiców, bo tego nie dało się oglądać czy to z krzesełka na stadionie, czy z kanapy w domu. No, ale w zasadzie się jednak z Białkiem zgadzamy i zakładam: zgadzają się z nami wszyscy ludzie przytomni. Niestety, jest też grupa ludzi żyjąca w jakimś przedziwnym matriksie, gdzie ślina nie jest śliną, tylko deszczem. Gdzie za plucie w twarz się dziękuje, gdzie za przeżyte upokorzenia wysyła kwiaty. Spójrzcie na filmy z Okęcia:

Coś, co wygląda jak sceny z absurdalnej komedii, jest niestety rzeczywistością. Akurat tutaj tego nie widać i nie słychać, ale ludzie przyszli i śpiewali „dziękujemy”. Za co, wy, kur.., dziękujecie?

Ja rozumiem – można przegrać i wrócić do kraju wręcz jak zwycięzca. Pamiętam, że Jerzy Jastrzębowski mówił mi o tym, jak Lechia po oklepie 0:7 od Juventusu była witana taki sposób, jakby wynik poszedł w drugą stronę. Ale to wszystko mieściło się w ramach o których myślę, gdzie przegrany przegrywa w sposób godny. Takie sceny mogę sobie teraz wyobrazić w Maroko. No, ale na litość boską, nie w Polsce.

Nie po wczoraj, nie po konferencjach Nawałki, nie po bredniach Lewandowskiego. Mam wrażenie, że ci ludzie zasnęli przed mundialem, obudzili się dziś, sprawdzili telegazetę i pognali podziękować za trzy punkty z Japonią. Tam nie powinno być nikogo w biało-czerwonych barwach. Cisza jak makiem zasiał. Przyjazd bez historii, tak jak bez pozytywnych historii był dla nas ten mundial.

Wybaczcie, ale to jest chore. Istnieją granice. Ci kibice zachowują się żałośnie, poddańczo i usłużnie. Do tego takim postawą sami sprawiają, że piłkarze potem nie mają do nich szacunku. A może to coś w rodzaju syndromu sztokholmskiego? Poniekąd te osoby są ofiarami piłkarzy, bo ci reprezentowali nasz kraj, a robili to w sposób tragiczny, kompromitując Polskę poza granicami. Lecz jednak fani czują do nich sympatię. No, nie wiem do końca jak to nazwać, bo wymyka się przeróżnym definicjom. Ale jedno wiem na pewno: patrząc na to, czuję wstyd.

Niesłychane, jak ten mundial nam nie wyszedł. Ani na boisku, ani poza nim. Bardzo bym chciał o tym wszystkim szybko zapomnieć.

PAWEŁ PACZUL

Fot. FotoPyk