Szwajcaria wykonała zadanie
Weszło

Szwajcaria wykonała zadanie

Szwajcaria była dziś przekonująca jak nieletni w sklepie monopolowym, ale na mistrzostwach świata – bezlitosnych rozgrywkach dla wyrachowanych – liczy się efekt końcowy, jakkolwiek nie byłoby to oklepane. Dlatego tym bardziej należy docenić jej wyjście z grupy, mimo że Kostaryka okazała się wymagającym rywalem, a w końcówce kompletnie odpięła wrotki.

Drużyna z Ameryki Łacińskiej grała dziś o honor, choć nie miała za sobą wsparcia rzeszy kibiców. Dowodem słowa weterana Johnny’ego Acosty, apelującego przed meczem o chociaż symboliczne wsparcie fanów. Nastroje panujące w kraju wydawały się jednak odwrotnie proporcjonalne do tego, co przez długi okres oglądaliśmy na boisku. Kostarykanie pokazali jedność, chcieli godnie pożegnać się z turniejem i mieli ku temu solidne podstawy. Tym bardziej że Szwajcarzy wyglądali na strasznie niewyraźnych, jakby uśpionych praktycznie pewnym awansem, bo mało kto wierzył, że Serbia może ograć Brazylię.

Przekładało się to na sytuacje bramkowe. Przycisnęli już na samym początku, kiedy groźny strzał oddał Campbell, a po chwili w słupek uderzył Borges. Nim się obejrzeliśmy, Sommer po raz kolejny musiał interweniować. Kostaryka podchodziła wysokim pressingiem, po chwili Colindres przylutował w poprzeczkę. Generalnie prezentowała się zadziornie, choć to Szwajcaria dłużej utrzymywała się przy piłce, ale nic z tego nie wynikało. Za to Latynosi – pyk pyk, szybkie odbiory, przejścia do ofensywy i groźne strzały. Gdyby nie interwencje Sommera, pewnie bardzo szybko obejrzelibyśmy kilka trafień. No ale właśnie – kiedy już Kostaryka się rozpędzała, Szwajcaria strzeliła gola z niczego. Wrzutka z prawej strony, zgranie Embolo i potężne uderzenie niekrytego Dzemailiego.

Po pierwszej połowie Helweci osiągnęli to, co chcieli. Wynik – był. Awans – praktycznie pewny, bo przy prowadzeniu Brazylii mogli nawet przegrać. Dlatego nawet strata bramki – Kostaryka wreszcie dopięła swego, mocnym strzałem głową po wrzutce z rzutu rożnego popisał się Waston – nie odbiła się na ich sposobie gry. Ot, wypadek przy pracy, który ani nie podziałał na nich motywująco, ani deprymująco, bo cały czas prezentowali to, co wcześniej.

W końcówce nawet wrócili na prowadzenie za sprawą Drmicia, ale doliczony czas gry należał do ich rywali. Pierwszego karnego zabrał Kostaryce VAR, który skorygował decyzję sędziego. Wydawało się, że już nic nie może się wydarzyć, ale nieprzemyślanego faulu z boku pola karnego dopuścił się Zakaria. Kolejny karny, tym razem podtrzymany. Do piłki podszedł Ruiz, trafił w poprzeczkę, ale piłka niefortunnie odbiła się od pleców Sommera i zatrzepotała w siatce. Remis.

Szwajcarzy wywalczyli awans, zremisowali z Brazylią, odprawili Serbię, a dziś – mimo pewnym trudności – zremisowali z, było czy nie było, ćwierćfinalistą ostatniego mundialu. Na ich korzyść działa fakt, że trafiają do wyrównanej drabinki, a w 1/8 zmierzą się ze Szwecją. Na dziś trudno wyrokować, ale wiadomo – wszystko może się zdarzyć. Zawieszenia uniknęli Shaqiri i Xhaka, którzy wcześniej zostali ukarani dwoma spotkaniami dyskwalifikacji – piłkarze celebrowali swoje bramki z Serbią wykonując nacjonalistyczny gest dwugłowego orła, który widnieje na fladze Albanii – ale ostatecznie otrzymali jedynie kary finansowe.

Jedyną zmorą dla Szwajcarów jest fakt, że z następnego meczu wykluczyli się dziś Lichtsteiner i Schar, którzy otrzymali po żółtej kartce. Jakkolwiek spojrzeć, obrona będzie musiała zostać przemeblowana, a to zawsze pewna niewiadoma.

Kostaryka – Szwajcaria 2:2

0:1 Dzemaili 31′

1:1 Waston 56′

1:2 Drmic 88′

2:2 Sommer (sam.) 90′

Fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (1)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

wpDiscuz