Mecze o honor nie istnieją (12)
Blogi i felietony

Mecze o honor nie istnieją (12)

Mecze o honor to polska specjalność jak żur z jajem i kiełbasą. Powinniśmy je opatentować i za każdym razem, gdy ktoś na mundialu przepieprzy w godnym Polaków rozmachu, ściągać myto. 

Moim zdaniem jednak mecze o honor nie istnieją. To mit. Bajka o żelaznym wilku. Zawsze są to gloryfikowane sparingi, które nie zmieniają na jotę postrzegania mistrzostw w naszym wykonaniu.

Załóżmy, że Japonię ogrywamy 5:0. Mecz jest w naszym wykonaniu fenomenalny. Strzelamy w pierwszej, siódmej i jedenastej minucie. Potem bajlando, zabawa godna popisów Romario w piłce plażowej, podania przewrotkami, popisowe dryblingi, w których pojawia się Zwrot Cruyffa, Elastico i Puszczenie Piłki Przed Siebie Tomasza Iwana. Dobijamy Japończyków akcjami tak pięknymi, że zajmą topowe miejsca na liście najlepszych bramek mundialu, a potem wsiadamy w samolot.

I co? I to ma być powód do radości? Polska jak długa i szeroka chodzi uchachana?

Nie, na pewno nie.

Może fajnie byłoby zobaczyć jednego czy drugiego kadrowicza strzelającego ładną bramkę. Może pojawiłyby się pozytywne emocje, drobny element radochy, może ktoś honorowo pożegnałby się z reprezentacją.

Ale po ostatnim gwizdku pojawiłoby się tak wiele palących, frustrujących pytań, że całe grillowanko zaczęłoby się od nowa ze zdwojoną mocą.

Tylko Jerzy Engel uważa, że mecz Polska – USA o pietruszkę w 2002 jest jednym z najlepszych meczów biało-czerwonych ostatniego ćwierćwiecza. Ma rację, że to najlepszy mecz Polaków na mundialu od dekad, ale mecz o pietruszkę, nawet na turnieju finałowym, nie może być brany pod uwagę jako posiadający jakąkolwiek wagę. 3:1 ze Squadra Azzurra za czasów skrzydeł Kosy i Krzynówka szanuję, ale postawię wyżej choćby sam jeden wślizgostrzał Lewandowskiego na 2:2 ze Szkocją, bo był to triumf woli w walce o coś.

Pamiętam dobrze jaką dyskusję wywołał na gorąco ów ulubiony mecz Engela: skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Skoro byliśmy tacy dobrzy, to dlaczego byliśmy tacy słabi?

Jeśli Nawałka znokautowałby Japonię, za chwilę zostałby znokautowany takimi pytaniami.

Skoro wygraliśmy 5:0, to gdzie byli ci ludzie wcześniej? Dlaczego nimi nie graliście, dlaczego gnili na ławce? Dlaczego taktyka była tak źle trafiona? Prowadzi pan kadrę, a nie zna jej właściwego potencjału? Nie potrafi rozeznać kto w danym momencie jest najlepszy na daną pozycję?

Cała retoryka usprawiedliwień do śmieci.  Konferencje, które już przeszły do legendy, nabrałyby jeszcze bardziej absurdalnych barw.

A dla kibiców czysta frustracja, jej całe wiaderka, może nawet betoniarka. Namacalny dowód, bezdyskusyjna wiadomość, że ten turniej nie mógł być przegrany, tylko ugiął się pod lawiną złych decyzji na samym finiszu, bo piłkarze zdolni grać dobry futbol jak najbardziej do Rosji pojechali.

To jest nieco zapomniany, ale kluczowy aspekt koreańskich mistrzostw. Jacek Zieliński nie zagrał wcześniej ani minuty, z USA wyprowadził zespół jako kapitan. Okazało się, że w osobie Kucharskiego był jednak wśród biało-czerwonych gracz, który dał radę udźwignąć pozycję ofensywnego pomocnika, a przynajmniej zrobić to nieporównywalnie lepiej, niż ktokolwiek, kto był obsadzany w tej roli wcześniej.

Każda z tych PRAWIDŁOWYCH decyzji Engela była jednocześnie batem na jego tyłek, bo przyszła za późno.

Dlatego mecz z Japonią nie ma prawa smakować dobrze. Cokolwiek się na nim stanie, kibic dostanie w łeb. Jak znowu dostaniemy, no to znowu dostaniemy. Jak wygramy, nawet przekonująco, wszyscy na nowo rozgrzebiemy ten płytki grób, by zawracać sobie głowę tysiącem palących pytań.

I to jest niby mecz o honor?

Nie. To jest mecz skazany na porażkę, nawet, gdy wynik i postawa będą przekonywać, że jest inaczej.

***

Kilka dni temu w swoim mundialowym blogu napisałem, że Złota Piłka powinna powędrować w elektroniczne ręce VAR. Zabrakło tam istotnego asumptu.

Oczywiście, że VAR wciąż jest omylny, oczywiście, że nie działa idealnie. A raczej – działa jak trzeba i jest nieomylny, tylko trzeba uściślić interpretację zasad, a także nadać ścisły regulamin kiedy sędziowie powinni korzystać z tej pomocy. Jest gigantyczną arogancją odpuszczać powtórkę, ufać zawodnym zmysłom, gdy ma się pewne źródło informacji. Ale sędziowie, latami ufający wyłącznie sobie, tej arogancją dają się ponosić.

Być może lata zajmie ustalenie właściwych procedur, być może na stałe będzie lepiej dopiero wtedy, gdy karty w sędziowskim świecie będą rozdawać arbitrzy wychowani na VAR, a nie spotykający go w połowie kariery.

Przesadziłem, że to będzie pierwszy sprawiedliwy mundial – zgoda. Błędy były i jeszcze będą. Bolą nawet bardziej, bo jak z tym Polska – USA: są narzędzia, by błędom nie ulec, mogło być lepiej, dlaczego więc z nich nie skorzystano?

Ale nie dam się przekonać, że kierunek nie jest słuszny.

Leszek Milewski

Napisz autorowi, że zbyt polega na zupnych metaforach

KOMENTARZE (34)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
eneene5

Dlatego ja tego meczu nie obejrzę, a dziennikarzom proponuję nie zająknąć się nawet słowem o wyniku i przebiegu tego spotkania.

AsafaPowell
Ruch Chorzów

Zgadzam się z autorem na 100000000000 %, dlatego w czwartek o 16:00 jest lepiej pobiegać, zostać w pracy, spotkać się z koleżanką czy cokolwiek innego. Pierd*** ten mecz o „Honor”

Laguna

Rozumiem rozgoryczenie, mnie również się udzieliło. Czy jednak nie warto zobaczyć ostatniego meczu na MŚ, nie wiadomo, kiedy (czy) będzie następny.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Wiem, o czym mówisz. Ze dwa dni temu podwładny poprosił mnie bym zmienił mu godziny pracy tak, by nie obejrzał meczu z Japonią. Będzie pracował do 18-ej i jest bardzo zadowolony.
Osobiście mam taki charakter, że obejrzę i choć jestem na kadrę wkurzony niemiłosiernie, to nie wyobrażam sobie, bym mógł jej życzyć porażki. Pokląłem sobie, ponarzekałem, miałem fazę rezygnacji, fazę gniewu, teraz chyba jest faza rozgoryczenia, ale na te 90 minut odłożę to na bok i będę kibicem. Kiedyś była o tym mowa, to choroba, nieuleczalna.

BezAgresji

Można wypiąć się na kogoś. To tak, jakby Twój kumpel ciągle by Ci gadał jaki to z niego nie jest zajebisty przyjaciel, a w momencie prawdy nasrałby Ci do mordy i zabrał Twój hajs przeznaczając go na dziwki.

Pałlo Kutińjo
Sporting Krzyczki Żabiczki

A ja nie obejrzę tego meczu nie dlatego, że mam piasek w cipie przez brak wyników naszej drużyny, tylko dlatego, że rzygać mi się chcę jak patrzę na ten antyfutbol Polaków. Wolę obejrzeć w tym czasie jakiś dobry mecz, a nie kolesi, którzy grają jakby się pierwszy raz na murawie spotkali.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Matiborek
Quebonifade

Ale spójrzmy na taki Bayern Jupa Heynkesa

mazi krk

Ciekawe co jutro powiedzą po porażce.Że są super przygotowani a Japonia to jest dla nich nieosiągalny przeciwnik

wojsal
Arka Gdynia

Standardowa wypowiedź w takiej sytuacji: graliśmy źle, musimy grać lepiej. Kibice są słusznie rozgoryczeni. Trener zrobił wszystko co mógł, ale to my gramy na boisku. itp A potem kolejny mecz z jakimś średniakiem i ten sam tekst.

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Fuj, żurek
Kuchnia Włoska, Francuska, Hiszpańska mniam mniam mniam
A Polska? Wszystko smażone w litrze oleju, jakieś kurwa galarety mięsne, gotowane kapusty czy flaki, ohyda

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Punkt widzenie zależy od punktu siedzenia. Włoch, Hiszpan, czy Francuz przyjedzie do Polski i jest zafascynowany, bo nigdy nie jadł czegoś takiego, a tylko w około te oliwy z oliwek, owoce morza, pasty i vinegrety…

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

No jeszcze się z czymś takim nie spotkałem, wręcz pare razy znajomi ciotki się za głowe łapali jak w Polsce można jeść zepsute jedzenie typu kiszona kapusta czy bigos

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

A ja się spotkałem. Znajomi ciotki nie są pewnie reprezentatywną grupą ankietowanych rodem z Familiady. Pozdrawiam XD

BezAgresji

Jak: „ciotki się za głowę łapali” to ja nie chcę wiedzieć jak wujki wyglądają.

Kondredd
Ciupakabra Klukosieki

Ja się spotkałem z sytuacją, kiedy Włoch się podnieca polskim żurkiem, bo u nich się kwaśnych potraw nie jada.

lion
Stomil Olsztyn

Bo to idioci byli, tacy sami jak ty.

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

Ale na to wszystko wódka…..

Pre

I zasmazka, co ja mowie? wagon zasmazki! :)

Pre

Sopa de mondongo, flaki z Ameryki Łacińskiej

bladzisz nie idz ta droga

BezAgresji

Towarzysze!

Nasi ludowi piłkarze zagrali tak, ponieważ burżuazyjno-zachodnia mentalność dostała się im do ich prostej i robotniczej krwi. Chłop wyszedł ze wsi, ale wieś z chłopa nie wyjdzie. Gdy jeden chłop ma wiècej od drugiego to pojawiają się niesnaski i kombinuje drugi z trzecim, by temu pierwszemu zabrać. W głowie tym burżujom sława, bogactwa i zabawa. Sława i bogactwo to dla ludu!!! I wszechobecnej Partii!! Hurra!! Hurra!!
A zabawa to po dobrej grze, która przyniesie uciechę masom robotniczym oraz ludowi pracującemu wsi!
A z tymi burżujami… do łagru z nimi!!
Hurra!!hurra!! – krzyknął lud.

TomAas

słabe

Fjardabyggd
Fjardabyggd

Engelowi zabrakło jaj. Już widzę jak sadza na ławce młotka Hajtę, który wszystkimi chciał rządzić. Co kurwa!!?? Ja na ławie!!?? Ja gram w Bundeslidze!! W Schalke Nul Vier!! Podejrzewam, że Engel w ogóle nie ustalał składu na pierwsze 2 mecze grupowe.

bastion79
KS Milan

Strasznie ponaciągana teza. Ten mecz nie odpowie na żadne pytania, bo jest o nic. Fakt, że ktoś zagra dobrze, nie oznacza, że tak samo by zagrał w pierwszym meczu mistrzostw. Inna presja, inne oczekiwania, a w zasadzie to ich brak. Zastanawiam się, czy autor tego nie wie, czy świadomie tkwi w błędzie licząc na wywołanie dyskusji/klików. Bo mecz nie ma żadnego znaczenia.

JanuszPierwszy

Nie chcę wyjść na Typowego Janusza, ale przecież gdyby nie szybko zdobyta bramka w meczu z USA (a chwilę później druga), to jankesi by nas powieźli tak samo jak Korea i Portugalia. Jakiej drużynie lubującej się w grze z kontry by nie pasowało wsadzić dwie bramki do piątej minuty? Gdyby jankesi strzelili kontaktową, to byśmy wracali z dorobkiem 0 pkt.

max cavalera

Amerykanom nie zaliczyli bramki na 1:1 a zaraz my strzelilismy na 2:0 I w ten sposob bylo pozamiatane

panie.co.pan
Warta Poznań

„Załóżmy, że Japonię ogrywamy 5:0.” – „Załóżmy, że Ziemia jest płaska”… Dla Japonczyków to jest mecz o honor – honor Cesarza, Narodu, ich własny. Bo go mają. Dla nas? Kolejny wpierdol. Oni nie odpuszczą na centymetr, a u nas primadonny będą się potykać o własne nogi. Prędzej bym się spodziewał 0:5.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

panie.co.pan
Warta Poznań

Oczywiście – ale nawet, gdyby nie mieli szans, to zagraliby na 100%. Taka mentalność.

Wasiu

Zgadzam się, ten mecz nie ma żadnego znaczenia.

dyneck

Nie ma meczów o honor bo to jest coś czego nie można wygrać. Honor się albo ma albo nie.
Nasi kopacze w temacie honoru wypowiedzieli się pokazując brak zaangażowania w meczu z Senegalem,

Nauril

Dobry selekcjoner=wizjoner widzi co się dzieje, zanim zauważy to reszta.
Nawałka nie zauważył niczego miesiące przed zbliżającym się mundialem.
Nieraz zastanawiam się, co ci selekcjonerzy robią w tych wielomiesięcznych przerwach, kiedy Reprezentacja nie gra (patrz okres zimowy – Skoki) i za co wtedy biorą gruby hajs?
Jak widać na przykładzie Nawałki, nie robią nic, a na pewno nic produktywnego.

Prawdziwy plan B polegałby na tym, że w trakcie zimy analizujemy piłkarzy, którzy mają jechać na mundial – dostrzegamy, zauważamy, że coś jest nie halo:
– dlaczego Krychę wywalają z PSG?’
– kudźwa Milik ma podwójną kontuzję
– Błaszczykowski też
– cholera Legia przepłaciła za Jędrzejczyka – przecież On nic nie gra,
– u Grosickiego jest różnie z formą, raz jest turbo, raz towarowy, niedobrze
– jak tam środek obrony? muszę znaleźć 3-go na wszelki wypadek, gdyby coś stało się Glikowi czy Pazdanowi..
– hmm poza tym Pazdan też gra w kratkę…tak muszę kogoś znaleźć
– muszę znaleźć, sprawdzić i zgrać z resztą drużyny wartościowych skrzydłowych, ewentualnych zastępców Grosika/Błaszczykowskiego,
– muszę przyjrzeć się uważnie i pogadać z Zielińskim – przetestować go i mieć alternatywę (dwóch porządnych defensywnych pomocników)
– Dobrze, że Fabiański jest MVP w swoim zespole
– Szczęsny nie broni za wiele, wybór jest oczywisty.

Podsumujmy mój plan selekcji i budowy nowego zespołu na mundial:

– bramkarza mam i wybór jest oczywisty (może do karnych jak się przytrafią w fazie pucharowej wprowadzę Szczęsnego)
– boki obrony w ustawieniu 4-4-1-1 też mam, szukam wartościowych zmienników dla Rybusa i Piszczka
– środek obrony też jest w porządku, ale szukam dwóch zmienników dla Glika i Pazdana
– środka pola aktualnie nie mam (Mączyński, Krychowiak czy wysunięty Milik nie nadają się do gry), Zieliński wielka zagadka poliszynela. Muszę coś tu wymyślić.
– muszę poszukać skrzydeł – mój największy atut w ofensywie (Grosik może się pozbiera, z Kubą może być różnie, muszę znaleźć godnych następców i zgrać ich z Rybusem i Piszczkiem…)
– z przodu Lewy jest, ale nie ma Milika, więc muszę przetestować kilka wariantów od Zielińskiego na 10-tce czy Kownackiego, lub wymyślić coś jeszcze innego.

Śmiem twierdzić, że po takich planach, selekcja byłaby zupełnie inna.
Nie było bawienia się w zmiany systemu na 3-4-3, czy 3-5-2, tylko rozpocząłby się powolny proces odmładzania kadry / łatania dziur, spowodowany obniżeniem jakości piłkarskiej większości zawodników stanowiących siłę na Euro.
W 23 osobowej kadrze zabrakłoby Glika (kontuzja), Błaszczykowskiego (kontuzje), Peszko (bez komentarza), Milika (kontuzje), Krychowiaka czy Jędrzejczyka (rezerwowym Europy dziękujemy).
Owszem byłaby to rewolucja, byłby zapewne krzyk i szok w mediach, ale nikt nie zarzuciłby Nawałce braku racjonalnego myślenia przy dokonywaniu selekcji i w wielu innych aspektach i wyborach dokonanych już na samym mundialu. Nie byłoby głównego zarzutu, który zaraz wjedzie (a może już wjechał) na wszystkie strony gazet – czyli przywiązania się do nazwisk przy selekcji i ulegania układom wewnątrz kadry (znowu ten Peszko czy Jędza).
Znalazłoby się wtedy miejsce i dla Żurkowskiego, Szymańskiego, Frankowskiego czy wszystkich tych innych odkrytych, przetestowanych w okresie od zimy do mundialu, którzy pasowaliby do zespołu i koncepcji, a byli w gazie i w formie.
Jestem przekonany, że na końcu wyselekcjonowana 23 osobowa kadra, gdzie doświadczenie starłoby się z dobrze wkomponowaną w drużynę młodością i finezją nie przyniosłaby nam wstydu na cały mundialowy świat. (miliard ludzi?), a nawet gdyby, gdyby to nie zagrało (a chyba gorzej zagrać nie mogło), to selekcjoner wytłumaczyłby się ze swoich wyborów i nie musiałby z Nas wszystkich robić durniów (jak na ostatniej konferencji), jeszcze bardziej się ośmieszając.

Z tak spartaczoną selekcją i zmarnowanymi miesiącami to nie mogło się udać.
Podsumowując; Nawałka spoczął na laurach i myślał, że bez względu na aktualną dyspozycję ci sami zawodnicy grający na Euro zagrają dobrze na Mundialu. Niestety 2 lata w piłce to jak 15 lat w zwykłym życiu przeciętnego zjadacza chleba. Cała wieczność.

BezAgresji

Przykro Ci, że tak się rozpisałeś i dostałeś tylko minusa?

Palmer

Mundial to Mundial. Każdy mecz zapisuje się w historii piłki i dlatego oczywiście jest coś takiego jak „mecz o honor”.
Gorzej, że ten dzisiejszy pewnie przegramy, ale to inna sprawa.

wpDiscuz