Żaden szanujący się argentyński kibic dziś nie zaśnie!
Weszło

Żaden szanujący się argentyński kibic dziś nie zaśnie!

Kiedy stawka jest tak wysoka, jak awans lub odpadnięcie Argentyny już po fazie grupowej, mecz musi być elektryzujący. My momentami czuliśmy się jakbyśmy tyłkami zasiedli na trakcji wysokiego napięcia, Brakowało może nieco wirtuozerii, zwłaszcza w drugiej połowie, ale dramaturgia oraz tempo nie pozwoliły nam nawet mrugnąć. Dzisiejszej nocy Argentyńczycy też nie zmrużą oczu, bo właśnie zameldowali się w 1/8 finału mundialu!

A wystarczyło tylko sprawić, by Sampaoli został sprowadzony do roli pacynki od czasu do czasu gestykulującej gdzieś przy linii bocznej.

Wystarczyło, aby decyzje personalne co do wyjściowego składu podjęła starszyzna reprezentacji Albicelestes.

Wystarczyło naprawdę ogromne zaangażowanie każdego Argentyńczyka. Zwykle narzekaliśmy, że tylko czekają aż Messi coś sam wyczaruje, ale napisanie czegoś takiego akurat w kontekście dzisiejszego meczu byłoby dziejową niesprawiedliwością. Nawet gdy nieudolnie, to cały czas próbowali, napierali, szturmowali w nigeryjskie pole karne.

Wystarczyło więc zapieprzanie i ogromna praca wykonana przez poszczególnych zawodników. Nawet Banega zasuwał, chociaż znamy go bardziej jako zawodnika, który momentami bardziej nadaje się do „HBO na stojaka” niż boisko piłkarskie.

Sporo pomógł też VAR, który uratował Marcosa Rojo od kompromitacji, a tym samym narodowego ostracyzmu i banicji. Mniej więcej na kwadrans przed końcowym gwizdkiem główkował, nabił piłkę na własną rękę i wydawało się, że za chwilę Nigeria dostanie jedenastkę, ale…

Spory wpływ na Albicelestes musiała mieć też przemowa motywacyjna Leo Messiego w przerwie meczu w tunelu. To był historyczny obrazek, bo on nigdy wcześniej nie garnął się do takiej roli. A tu proszę – jednych nakręcał, drugich uspokajał. Wreszcie nie nosił opaski tylko na pokaz.

Jedynie Javier Mascherano początkowo pomylił grupy, do których przemawiał La Pulga. Mało brakowało, a Jefecito zostałby uznany za argentyńskiego dzbana roku. Ma 34 lata, pierdyliard meczów na koncie w barwach Liverpoolu, Barcelony, reprezentacji, a potem we własnej szesnastce, przy rzucie rożnym, bawi się w zapaśnika. Zachowanie godne amatora, tudzież kogoś mającego IQ mniej więcej wysokości temperatury pokojowej. No i bach, Cuynet Cakir gwizdnął co trzeba, a za chwilę Victor Moses pokonał Franco Armaniego.

Było wówczas 1:1, a pewność siebie Albicelestes została bardzo mocno zachwiana. Coś jak konstrukcja zamku z piasku, gdy zbliża się huragan. Gol Messiego z 14. minuty to po prostu za mało. Oczywiście, był piękny. Zwłaszcza podanie Evera Banegi, który pięknie odgryzł się Jorge Sampaolemu, dotychczas trzymającego go na ławce. A tu proszę, nie wiedzieliśmy czy mamy łapać się za głowy, czy może jednak oblizywać palce, takie ciasteczko posłał. Zmarnowanie takiej asysty powinno być traktowane jako grzech ciężki! Taki więc może zapisać na swoje konto Angel Di Maria, który kilkanaście minut później również otrzymał doskonałą prostopadłą piłkę, lecz dał się dogonić przeciwnikowi.

I gdy wydawało się, że Sampaoli według ewangelii Maradony naprawdę nie będzie miał po co wracać do kraju… Gdy niemal pewna była tragedia w wykonaniu całej drużyny, która w drugiej połowie rąbała głową w mur… Gdy argentyńscy kibice popadali w czarną rozpacz… Gabriel Mecardo dośrodkował w pole karne. Nie do Messiego, nie do Higuaina, nie do Aguero, nie do Banegi. Adresatem został Marcos Rojo. Co miał do stracenia? Wjechał w pole karne na pełnej wiadomo czym, idealnie podszedł pod piłkę i prawą nogą – gorszą! – uderzył z powietrza.

GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!

Cały stadion eksplodował! Gdyby zmaterializować euforię, zalałaby Zenit Arenę po same brzegi. Dziś Petersburg będzie biało-błękitny, zaś żaden szanujący się argentyński kibic nie zaśnie do rana.

A to przecież początek drogi. Tylko i aż…

Argentyna 2:1 Nigeria (1:0)
1:0 Messi 14′
1:1 Moses 51′
2:1 Rojo 86′

Fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (67)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
fan kibolkiewicza

Pierwszego karnego nie było. Cakir się kapnął albo mu powiedzieli i naprawił swój błąd.

zenek_ze_wsi

Dokładnie jestem tego samego zdania. Pierwszy karny kompletnie z dupy, natomiast rękę mógł gwizdnąć, bo wprawdzie nieumyślna i „nabita”, ale Argentyńczyk nabił ją sobie sam.

fan kibolkiewicza

czyli nie wypaczył wyniku. Jestem zwolennikiem takiego sędziowania.

fryzjer

Fajny sędzia , nie wiem co teraz myśleć o karnym wczorajszym w meczu Portugalia – Iran , oraz o karnym gwizdanym przez Marciniaka w meczu na szczycie ekstraklasy ..
No ale jak w studio powiedzieli piłka naturalnie opadła na rękę .. więc nie ma karnego .
Po chuj var ?

Rudy z UE

….

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

??????

Rudy z UE

Drugi karny bardziej jak pierwszy, ale moje zdanie jest takie, ze dobrze ze nigeria nie dostala tego karnego, bo mialo miejsce typowe prostackie murzynskie zachowanie. Murzyn jak zapierdoli portfel i widzi ze jest pusty to wraca i mowi ze „ja znalesc Twoj portfel daj mi za to sto dolarow bo znalazlem tam miec pewnie duzo dolara ja nic nie wziac”, to samo tu, spadla mu pod nogi dzieki rece obroncy, zjebal jak pizda i sie przebudzil, ze przeciez reka byla i przez to spudliwalem, sedzia dawaj karny. Jakby kurwa nie strzelal to ten sedzia, notabene zadanowiec prosto z samego centrum ustawiania meczow UEFA(podobnie jak nasz) nie mial by tyle niepewnosci i wskazal by na wapno

Rudy z UE

Drugi karny bardziej jak pierwszy, ale moje zdanie jest takie, ze dobrze ze nigeria nie dostala tego karnego, bo mialo miejsce typowe prostackie murzynskie zachowanie. Murzyn jak zapierdoli portfel i widzi ze jest pusty to wraca i mowi ze „ja znalesc Twoj portfel daj mi za to sto dolarow bo znalazlem tam miec pewnie duzo dolara ja nic nie wziac”, to samo tu, spadla mu pod nogi dzieki rece obroncy, zjebal jak pizda i sie przebudzil, ze przeciez reka byla i przez to spudliwalem, sedzia dawaj karny. Jakby kurwa nie strzelal to ten sedzia, notabene zadanowiec prosto z samego centrum ustawisnia meczow UEFA(podobnie jak nasz) nie mial by tyle niepewnosci i wskazal by na wapno

Rudy z UE

Drugi karny bardziej jak pierwszy, ale moje zdanie jest takie, ze dobrze ze nigeria nie dostala tego karnego, bo mialo miejsce typowe prostackie murzynskie zachowanie. Murzyn jak zapierdoli portfel i widzi ze jest pusty to wraca i mowi ze „ja znalesc Twoj portfel daj mi za to sto dolarow bo znalazlem tam miec pewnie duzo dolara ja nic nie wziac”, to samo tu, spadla mu pod nogi dzieki rece obroncy, zjebal jak pizda i sie przebudzil, ze przeciez reka byla i przez to spudliwalem, sedzia dawaj karny. Jakby kurwa nie strzelal to ten sedzia, notabene zadanowiec prosto z samego centrum ustawiania meczow UEFA(podobnie jak nasz) nie mial by tyle niepewnosci i wskazal by na wapno. Bardzo dobrze nigeryjczykom, chciwosc zmora frajerow

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Czyli mam rozumieć, że popieracie sytuację, w której piłkarze w dupie mają trenera i skład, oraz taktykę wybiera kadrowa starszyzna? Dobrze wiedzieć. Lewy na selekcjonera, Peszko grający kierownik drużyny. Polska gola!

irman

Kto wie czy akurat na tych mistrzostwach nie przyniosłoby to lepszego efektu niż wdrożone w życie odloty trenera Adama.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Można sobie ironizować, co w naszym przypadku jest śmieszno straszne, ale dla mnie sytuacja, w której to nie trener rządzi, ale piłkarze, jest patologiczna. Nieważne jaki by mieli status. Trener to trener, piłkarz to piłkarz, każdy musi mieć swoje miejsce.

fan kibolkiewicza

Ale widzisz co ten trener wyprawia? Wpuszcza jakichś anonimów z ligi argentyńskiej, a mecz wygrały mu gwiazdy z Europy. Kiedyś troche broniłem tego Mezy ale jak mu dzisiaj piłka odskoczyła jak dzieciakowi, to aż mi głupio. I on chce tymi Mezami, Acuniami i Tioglafikami coś tu wygrać?

marcinw13
Manchester United 1997/98

Weźmy taką Portugalię z Euro 2016. Przecież to oczywiste kto tam był faktycznym trenerem. Sytuacja, ok, nienormalna, ale skoro drużyna osiągnęła swój cel..?

marcinw13
Manchester United 1997/98

Wyobraziłem sobie zabawną sytuację (nie patrząc na turniejową drabinkę): Finał Portugalia z trenerem Ronaldo kontra Argentyna z trenerami Messim, Mascherano (i chyba Biglią). 😉

Lluc93