Ale kanał… Panama zdemolowana przez Anglików
Weszło

Ale kanał… Panama zdemolowana przez Anglików

Licealiści kontra reprezentacja podstawówki. Rambo przeciwko Alcestowi z „Mikołajka”. Muhammad Ali versus Kubuś Puchatek. Te porównania powinny wam mniej więcej zobrazować różnicę klas pomiędzy Anglikami oraz Panamą. Kto tu kim był – chyba nie musimy tłumaczyć. Synowie Albionu właśnie rozegrali jeden z najłatwiejszych meczów na przestrzeni paru lat, wygrywając 6:1. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby przy tym nawet się nie spocili.

Przy okazji ciekawi nas jeszcze jedna kwestia – jakim cudem podopieczni Hernana Gomeza pokonali w eliminacjach chociażby Stany Zjednoczone? Co teraz, patrząc na wynik tego spotkania, muszą sobie myśleć pasjonaci soccera? Zapaść się pod ziemię ze wstydu, to mało. Ale kanał!

Tylko paręnaście minut po pierwszym gwizdku gra Panamczyków mogła się podobać. W pewnej chwili nawet serca Anglików zabiły mocniej, gdy w szesnastce Jordana Pickforda z piłką zameldował się Godoy, kompletnie niepilnowany, w idealnej sytuacji, by pokonać golkipera Evertonu. Zamiast pajęczyny z okienka wolał jednak strącić krążącego gdzieś tam w kosmicznej przestrzeni sputnika. Damy wam znać, kiedy futbolówka już do niego doleci, ale raczej nieprędko. Innym razem z kolei całkiem groźnie z dystansu uderzał Barcenas. No, o ile strzał lecący po zewnętrznej stronie słupka można w ogóle nazwać niebezpiecznym.

Cóż, to by właściwie było na tyle, jeśli chodzi o możliwości piłkarzy z Ameryki Środkowej. Potem zamienili się w zwykłych chłopców do bicia, którzy bez postawienia się przymowali kolejne ciosy, albo nawet sami się na nie wystawiali.

Bach! 1:0 po rożnym i uderzeniu Stonesa, który chyba nigdy wcześniej nie urwał się tak łatwo spod krycia.

Łup! Bomba Kane’a na 2:0 z jedenastu metrów po tym, jak obrońcy z Panamy wycięli Lingarda.

Bang! Piękny rogalik Lingarda zza szesnastki, po kombinacyjnej akcji z Youngiem.

Bum! Ależ Anglicy rozegrali ten rzut wolny! Krótkie podanie, wrzutka w pole karne, zgranie do wchodzącego w drugie tempo zawodnika, fantastyczna parada bramkarza oraz dobitka Stonesa na 4:0.

Srrrru! Jeszcze jedna petarda Harry’ego z rzutu karnego, bo chwilę wcześniej Los Canaleros postanowili przejść ze stoperem Manchesteru City oraz samym Kanem do walki w parterze.

Nawet fortuna była dziś przeciwko reprezentacji Panamy, ponieważ bramka na 6:0 padła po absurdalnym wręcz rykoszecie od napastnika Tottenhamu, który nawet nie ogarnął, że leci w niego piłka uderzona przez Loftus-Cheeka.

Ostatni raz taki wpierdziel spuszczony komuś przez Anglików widzieliśmy, gdy w 1415 roku rozbijali wojska francuskie pod Azincourt, co opisywał Shakespeare w „Henryku V”.

Nie dziwimy się Anglikom kompletnie, iż w pewnej chwili przestali traktować to spotkanie na serio. No bo dajcie spokój, przecież to były jakieś piłkarskie jaja. Można odstawać poziomem, ale walczyć. Można popełniać błędy, lecz aż tak amatorskie? Obrońcy ekipy ze strefy CONCACAF zachowywali się dzisiaj tak, że nawet o angażu w KTS Weszło mogliby tylko pomarzyć. Zerkamy w ich CV – trzech z czterech gości gra w MLS. Czyli kolejny powód do wstydu dla tamtejszej piłki nożnej.

W zasadzie to honorowe trafienie dla Panamy również świadczy o totalnym wyluzowaniu zawodników Garetha Southgate’a, którzy przy okazji dośrodkowania Avili nawet nie pobiegli we własne pole karne za piłką. Baloy miał zatem mnóstwo miejsca i czasu, by pokonać Pickforda, co też bez skrupułów uczynił. Cóż, przynajmniej uratował honor swojej drużyny i dał kibicom pokonanych chwilę niepohamowanej radości, a nam – jeden z najbardziej urzekających obrazków fazy grupowej.

Trudno jednak wysnuć z tego spotkania odpowiednie wnioski. To był raczej trening, niż poważne starcie. Testowanie schematów? Nie żartujmy. Sprawdzenie paru rozwiązań z przeciwnikiem nie jest miarodajne w kontekście tego, że poważne granie dla Anglików zacznie się od 3. kolejki fazy grupowej, gdy przyjdzie im zmierzyć się z Belgią.

A zatem hola hola z szafowaniem hasłem „it’s coming home”, co by Synowie Albionu nie zrozumieli tego zbyt dosłownie zaraz po wyjściu z grupy.

Anglia 6:1 Panama (5:0)
1:0 Stones 8′
2:0 Kane 22′
3:0 Lingard 36′
4:0 Stones 40′
5:0 Kane 45+1′
6:0 Kane 62′
6:1 Baloy 78′

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (7)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Supergator
Wisła Kraków

Przy remisie Anglii i Belgii o pierwszym miejscu w grupie będzie decydować losowanie?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

ilość otrzymanych kartek, zasada fair play

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Dobrze, że mi Szatan z rana podpowiedział aby grać -3 na Anglie
THX Belzi

Korniszon

Szkoda, że nie wyjdziemy z grupy. Anglia, mimo wyniku robiącego wrażenie, jednak wrażenia dobrego z gry na mnie nie zrobiła. Tylko drewniactwo Panamy sprawiło, że nie wyszli na prowadzenie w tym meczu, bo straty Angoli z początku meczu wołały o pomstę do nieba. Jeśli nie jest to spowodowane zlekceważeniem przeciwnika, to pierwszy lepszy rywal potrafiący kopnąć prosto piłkę wybije te Mistrzostwa Anglii szybko z głowy.

KrystynaRonaldo
Krokus Pyzówka

Ciekawe czy być tak mówił, jakby nam szóstkę wrzucili.

Korniszon

Szansa na szóstke w plecy jest już za kilkadziesiąt minut 😉

wpDiscuz