Zaczynam godzić się z porażką (8)
Blogi i felietony

Zaczynam godzić się z porażką (8)

Po meczu z Senegalem byłem rozczarowany. Złość, gniew, smutek – to nie do końca oddaje, jakie uczucia towarzyszą tego typu porażce. Oczywiście, przegraliśmy zasłużenie, bez dwóch zdań. Więcej – byliśmy jedną z trzech najsłabszych drużyn pierwszej kolejki. Ale przede wszystkim – niemal każdy z reprezentantów był najgorszą możliwą wersją samego siebie. Byłem rozczarowany, bo widziałem, że Milikowi nawet po dwóch kontuzjach zdarzały się dobre fragmenty gry w Neapolu. Że Piszczek ostatni raz grał tak słabo… Chyba nigdy? Że Bednarkowi takie błędy nie zdarzają się co mecz. 

Byłem rozczarowany, bo widziałem grupę ludzi, którzy nie pokazali nawet małej cząstki swojego potencjału. Dotyczyło to zresztą nie tylko Grosickiego, Błaszczykowskiego, Zielińskiego czy Piszczka, ale też Adama Nawałki. Człowieka, który niemal przez całą swoją kadencję imponował konsekwencją. Cały świat próbował mu wmówić określone zmiany taktyczne czy personalne, a on robił po swojemu, budując klocek po klocku swoje wymarzone ustawienie z wymarzonymi schematami i wymarzonymi zawodnikami, plus oczywiście wymarzoną atmosferą w szatni.

Trudno było go krytykować, bo choć wielokrotnie potrafiliśmy roztrwonić prowadzenie czy zostać skarceni za zbyt głębokie cofnięcie obrony, to wyniki układały się po naszej myśli. Moim zdaniem wynikało to głównie z automatyzmów – strzelaliśmy bramki po dość podobnych akcjach, rozbijaliśmy ataki po dość podobnych zagraniach defensywnych i generalnie stanowiliśmy zespół dość przewidywalny.

Niestety, w meczu z Senegalem Adam Nawałka przełamał ten impas i wyszedł przede wszystkim ofensywnymi wykonawcami. W ostatnich dniach nawet i mnie zdarzało się pisać: wyszedł ofensywnie, ale problem polegał właśnie na tym, że piłkarze chcieli grać to, co grali miesiącami, ale nie zgadzały im się proporcje. Dorzucony został ofensywny piłkarz, który nie potrafił w żaden sposób znaleźć sobie miejsca w ofensywie, a jednocześnie brakowało jednego człowieka, który zawsze biegał gdzieś obok Krychowiaka. I to dwukrotnie się na nas zemściło. Nie chcę zrzucać całej winy na selekcjonera, ale jednak – tak mocno pragnął zaskoczyć rywala, że z szoku do dziś wychodzą również jego piłkarze.

Myślałem, że jest tylko jedna droga do sukcesu z Kolumbią. Nawet sobie to mniej więcej wyobrażałem.

Środa – na konferencji pojawia się Adam Nawałka. Przyznaje, że w ostatniej chwili postanowił zagrać w sposób, który jego zdaniem mógł zaskoczyć Senegalczyków. Niestety, nie udało się, winę ponosi w całości on, jako pomysłodawca takiego fortelu. Chce jednak uspokoić i kibiców, i piłkarzy, że od tej pory kończymy okres eksperymentowania i skupimy się na doskonaleniu tego, co przyniosło nam sukcesy w eliminacjach Mistrzostw Europy, na samym turnieju finałowym i oczywiście w drodze do Rosji. Obok niego siedziałby Robert Lewandowski, który potwierdziłby słowa selekcjonera, dodając jednocześnie, że jak pokazują inne mecze turnieju – choćby starcia Urugwaju czy nawet drugi mecz Portugalii – na mistrzostwach jedyną drogą do sukcesu jest uważna i konsekwentna gra w obronie.

Nie obraziłbym się nawet za żart Roberta, że po pierwszej kolejce Grzegorz Krychowiak ma więcej goli niż Neymar i Messi razem wzięci, co tylko potwierdza, jak ogromną rolę odgrywa defensywa.

Od tego momentu z obozu dochodziłyby informacje, że „back to basics”, „return to the classics”, albo bardziej swojskie „gramy swoje”. Żadnego upychania na boisku Milika i Zielińskiego, żadnego kombinowania z pięcioma zawodnikami skupionymi na ataku.

Wyobrażałem sobie to właśnie w taki sposób, że skoro pewien delikatny eksperyment zakończył się wybuchem fiolki w dłoniach chemika, to następnym razem zobaczymy może i nudną, może i przewidywalną, ale przećwiczoną jak Kevin w wigilię na Polsacie strategię gry. Niestety, nic takiego miejsca nie miało, zamiast tego zaoferowano ciszę medialną bez żadnych przekonujących wytłumaczeń. „Na gorąco” nikt nie chciał oceniać, a „na zimno” już nie było nawet okazji zapytać. Następnie cios numer dwa. Wczorajsze informacje dotyczące przewidywanego składu oraz – co ważniejsze! – ustawienia.

Wszystko wskazuje na to, że pożar związany z graniem nietypowej dla tego składu piłki ugasić ma kolejny eksperyment. W Stanie Mundialu Krzysztof Stanowski ujawnił, że bardzo prawdopodobna jest gra trójką stoperów – która nie wyszła nam ani razu, oraz ustawienie z Piszczkiem jako półprawym stoperem i Bereszyńskim w roli wahadła – którzy do tej pory w całej karierze zagrali razem na stronie 45 minut z Litwą. Rozumiem, że niestety nie zagramy już tak samo jak w naszych najlepszych meczach w kadencji Adama Nawałki, bo Sebastian Mila jest w Rosji dziennikarzem a Bartosz Kapustka ostatni raz grał w piłkę na Euro 2016.

Ale liczyłem, że właśnie swoją żelazną konsekwencją i determinacją, Nawałka zdołał wychować sobie w miarę solidnych zastępców. W buty Mączyńskiego spróbuje wskoczyć Góralski albo Linetty. Zniszczonego po meczu z Senegalem Milika zdoła zastąpić Kownacki. Za Glika, jeśli faktycznie nie uda się go połatać, wpadnie Bednarek. Zmiany może nie jeden do jednego, ale – a, niech stracę – 0,8 do jednego.

Liczyłem, że znów pojawią się narzekania na przesadną ostrożność, na minimalizm i brak optymalnego wykorzystania Zielińskiego jako stricte środkowego pomocnika, a nie „dziesiątki” operującej bliżej Lewandowskiego. Ale Nawałka narzekania – jak zawsze – zignoruje i zrobi po swojemu. Po staremu. Jak – chociażby – Urugwaj, albo nawet ten obrzydliwie (choć siatka na Pique – miód!) i prymitywnie grający Iran. Tak się robi wyniki na tym turnieju! Ładnie grające Peru i ładnie grające Maroko razem zdobyły mniej goli w 4 meczach niż my w 90 minut.

Zamiast tego wszystkiego: po nowej lepszej reprezentacji przeciw Senegalowi mamy mieć jeszcze nowszą i jeszcze lepszą reprezentację przeciw Kolumbii.

Najwyżej się pomylę, ale moim zdaniem jedziemy w przepaść. To znaczy do domu.

JO

Poprzednie odcinki mundialowego bloga Jakuba Olkiewicza:

– o tym, że to ostatnie normalne mistrzostwa świata
– o tym, że Ronaldo to najbardziej ludzki ze wszystkich bogów
– o tym, dlaczego w mieście Luki Modricia wymalowano napis „Modricu kurvo mamiceva”
– o tym, że największą siłą drużyny Adama Nawałki jest rutyna, co oczywiście okazało się gówno-prawdą

– o tym, że lepsze jest wrogiem dobrego i szukanie kwadratowych jaj to często zwykła strata czasu
– o tym, że to turniej Glików i Pazdanów, nie Lewandowskich i Zielińskich

– o tym, że wymagania kibiców wobec piłkarzy są niemożliwe do zrealizowania, bo żąda się od nich zapierdalania i nie zapierdalania

Fot.FotoPyK

KOMENTARZE (22)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Maciej Stolarczyk Hard Pressing
Wisła Kraków

Oglądanie Piszczka w niedzielę to będzie najlepszy dramat fabularny o piłce nożnej od „Ucieczki do Zwycięstwa”.

JackGrand

Zgadzam się, wszystkie znaki na niebie i ziemii mówią, że zostaniemy rozwalcowani.

Igor

Choćbym nie wiem jak sie starał, nie potrafię uwierzyć że wygramy z Kolumbią.

kibic sukcesu

Mati to znaczy ja powiem tak:
Kolumbii nie będzie łatwo, ale Polsce też nie będzie łatwo. Kolumbijczycy głowią się czym jeszcze zaskoczą Polacy na tym turnieju. A ja wam wrażenie, że trener Nawałka popełnił błąd. Nie wiem czy zauważyłeś, ale już w pierwszym meczu odkryliśmy wszystkie nasze ściśle tajne warianty ofensywne. Mam tu gdzieś zapisane w tablecie… A tak, więc po kolei. Wczoraj kiedy piłem drinka z Otmarem Hitzfeldem zagryzając się westfalskim serem i czytając Kickera, potknął się i wypierdolił na mnie fryzjer reprezentacji Polski. I – nie uwierzysz – on mi mówi tak: tikitaka między naszymi stoperami miała być tajną bronią w 1/8. Natomiast dalekie loby nad własną linią obrony miały zaskoczyć dopiero w półfinale. Tomek na pewno mi wybaczy, że posłużę się jego barwnym językiem- prawdziwą truskawką na torcie – był z pomysł z fałszywym Milikiem jako piłkarzem. Więc ci Kolumbijczycy to generalnie zgłupieli totalnie i tu Mati upatrywałbym naszej szansy.

zenek_ze_wsi

……z fałszywym Milikiem jako piłkarzem.
Kuźwa, już się zbieraj i przyjeżdżaj czyścić monitor, bo cały zaplułem.

Odzidzia_Pajszao

Roko, powiedzmy sobie jasno, fakty są takie. Jeżeli ja widzę na murawie w Moskwie kilkunastu najlepiej opłacanych piłkarzy w Polsce, to wymagam jakiegoś poziomu i mam tu na myśli nie tylko poziom piłkarski ale też zaangażowania. Bo co to jest? Nie przyjmuję do wiadomości tłumaczeń w postaci temperatury, zmęczenia albo nowej taktyki. Jeśli chłop gra w mistrzostwach świata, to niech wyjdzie i coś pokaże, niech da z wątroby, nawet niech szuka faulu. Dlaczego ja przez cały mecz, kiedy ewidentnie piłka nas nie szuka, nie widzę, żeby któryś z naszych podbiegł do rywala i, jak to się mówi, pięknie zameldował? Kiedyś tak mówił Darek Wdowczyk do swoich piłkarzy w przerwie: kopnął cię? sam nie oddawaj, bo dostaniesz kartkę, poproś kolegę.

Roko: widzę Mateusz, że się zdenerwowałeś, widzę, że też ci zależy, że też, tak jak my wszyscy tutaj, podchodzisz do tego z pasją, z żarem…

Przemysław Rudzki: przepraszam, Mati, że wskoczę ci w słowo, ale przywołam tu taką anegdotkę. Miałem przyjemność kilka miesięcy temu rozmawiać z byłym angielskim reprezentantem, Samem MacWilliamem. Spotkałem go przypadkiem, gdy wracałem wraz z Marcinem Rosłoniem z meczu na Goodison Park. MacWilliam poznał mnie, bo kiedyś robiłem z nim wywiad, notabene, zupełnie spontaniczny, po meczu pucharu ligi z MK Dons. Teraz MacWilliam przesiaduje na ławeczce pod stadionem Evertonu, przepuścił całą kasę na koniach, i on powiedział mi taką jedną ważną rzecz: Przemek (mówił to zabawnie, coś w rodzaju „Pzjemek”) możesz przegrać mecz, możesz zremisować, ale przynajmniej złam jakąś nogę…

(Śmiech w studio)

Michał Pol: Przemek, jest przed dwudziestą drugą na tak barwne anegdoty. Przejdźmy może do naszych problemów…

pietrek

Będzie dobrze, urok senegalskiego szamana rzucony na naszą kadrę już przecież przestał działać.

baran

Nikt z gości których widzimy w reklamach nie wyjdzie do wywiadów po porażkach. Wizerunek piłkarza/trenera nie może gawiedzi kojarzyć się z błędem, niechlujstwem, brakiem zaangażowania etc. Ale za to przy ewentualnym zwycięstwie wszyscy, łącznie z Adamem Samsungiem, Robertem Huaweiem, itd pobiegną pod mikrofon i kamery każdego dziennikarza.
Czego im i sobie życzę.

Mocarny Mirmil

Tak szczerze, to spodziewałem się zdobyczy punktowej gdzieś w granicach 0-9. Zakładałem, że każdy wynik jest możliwy i liczyłem się nawet z trzykrotnym zebraniem w czambuł, nie martwiłoby mnie to, nie ja płacę – nie ja wymagam. Chciałem się tylko cieszyć z obecności naszych po 12 latach posuchy na mundialu. Myślałem, że nic nie da rady mnie wkurwić, a tu przyszedł Senegal, Pan Piłkarz Milik, Cionek, cała reszta ananasów i wszystko, co się (nie)wydarzyło po meczu. 😛
Zamiast się kurwa, cieszyć z możliwości grania na takim turnieju, to wyglądają jakby się srali na samą myśl o tym, co na następny dzień napiszą o nich w Pani Domu czy innych Onetach.
Cóż, ta kadra jest przewidywalna jak wyniki w totka, więc zobaczymy jak zagrają w dwóch następnych meczach. Bardziej bezjajecznie już chyba nie da rady, co?

ahmed

jesli Nawalka znowu bedzie eksperymentowac , to jego kariera trenerska zacznie przypominac kariere polityczna Merkel. straci caly swoj dorobek z poczatku i szaczunek kibicow, a i o nowa fucha nie bedzie latwo. z prognozami nalezy sie wstrzymac do ogloszenia skladow, buki sklaniaja sie jednak bardziej w strone naszych, a rynek bardziej idzie na KL. to raczej dobry prognostyk.

Wróżka Weszława

Ja czekam ciągle na tekst pana Paczula, który drwił z ludzi wyśmiewających pompowanie balonika bo przecież Bereszyński miał błysk w oku gdy z nim rozmawiał.
Niestety po meczu dziwnie zamilkł. Nie wiem, schował się w szafie i nie wychodzi, czy jak?

pep pep

Z Senegalem Nawałka zasadniczo nie eksperymentował- Biorąc poduwagę dawne czasy gry z Milikiem na 10 było identycznie tylko Zieliński wszedł w buty Mączyńskiego. Nie była to jakaś znacząca zmiana bo Mączynski przewyższał Zielińskiego tylko ustawieniem i tym że bezwarunkowo nie wpierniczał się Krychowiakowi, bo odbiór ma równie przeciętny jak Zieliński, za to oczywiście gorzej rozgrywa. Mecz wyglądał inaczej bo Senegal konsekwentnie oddał nam piłkę (trochę jak NIR tylko tamci dużo słabsi), a większosc rywali zazwyczaj z nami się nie murowała.
Co do awizowanej koncepcji na Kolumbię zasadniczo jest słuszna. Skoro mamy tylko dwóch skrzydłowych (a w zasadzie póltora, bo JB bez formy a Kownacki tam nie jest rozpatrywany na serio do gry skoro nie ratował meczu z Senegalem na boku) to trzeba zadać sobie pytanie, czy nasi skrzydłowi mają zadecydować o wyniku w pierwszej połowie kiedy jeszcze zipią, czy w drugiej kiedy ich nie ma ? . Jeśli w pierwszej to trzeba by znów zaryzykować albo atak pozycyjny albo wysoki pressing z ubytkiem sił (a COL może w 1 połowie też stanąć jak SEN i poczekać). Jeśli pierwsza połowa skończyłaby się bez prowadzenia albo ze stratą, to w drugiej nie byłoby komu zrobić róznicy na skrzydłach (z SEN goniliśmy wynik właśnie obrońcami na wahadłach). i byłoby w całych MS po ptokach!.
Lepiej zatem w takiej sytuacji zagrać defensywkę w 1 polowie z Góralskim na Jamesa i z wahadlami , a wtedy COL straci cierpliwość i pierwsza zaatakuje w 2 polowie narażając się na kontry. Lepiej zatem c zekać na rozstrzygnięcie meczu w 2 polowie i właśnie wtedy mieć na placu świeżego Grosickiego i liczyć na cud Błaszczykowskiego.
Reasumujac: mając półtora skrzydłowego trzeba tak czy siak zagrać jakiś fragment meczu. ( z nic niedającym do ofensywy) ustawieniem z trzema środkowi obrońcamI.
Trzeba z góry wybrać czy to będzie 1 polowa czy 2 połowa. Wg mnie, mecze najczęściej rozstrzygają się w 2 połowie o ile ich się nie przegra w pierwszej. Dlatego wybieram beznadziejne defensywne ustawienie w pierwszej i możliwości zastosowania lepszego z
czterema obrońcami i świeżymi skrzydłowymi w drugiej

Nefilim

Obawy i zyczeniowosc mam takie same jak autor.
Tez uwazam, ze Nawalka powinien postawic na sprawdzone ustawienie i grac swoj, w ktorym nasi zawodnicy czuja sie swobodnie i moga grac to co potrafia.
Jesli do tego dodamy ambicje i wiare w swoje mozliwosci to mogloby sie udac…
Ale jesli bedzie kolejna rewolucja i nowa koncepcja to pozegnamy sie z mundialem tak jak pisze autor :-(
Pzdr.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Nie wiem jak powinien wyglądać skład, ale na ławce obok siebie powinni siedzieć:

Piszczek, Cionek, Błaszczykowski, Szczęsny. Pan Milik powinien mieć możliwość oglądu meczu z dalszej perspektywy – z wysokości trybun. Dziękuję za uwagę.

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

Pan Milik z wysokości trybun-należy dodać-skoro tu już jest,bo udało mu się trafić w bramkę na lotnisku….

madridista

To czy trener albo Lewandowski nie wyszli na konferencję nie jest według mnie kluczowe. Liczy się to czy pokażą jaja na boisku. Co nam po zapewnieniach z konferencji, że zostawią serducho i będą walczyć?? Nic. Ja chcę zobaczyć jak walczą, a nie widzieć jak mówią, że będą walczyć. Drugą sprawą jest dyspozycja naszych graczy. Ilu na ten moment mamy piłkarzy w formie? Dobrze to powiedział Tomek Hajto dla Przeglądu Sportowego, gdzie wspomniał w jakiej sytuacji byli kadrowicze przed Euro 2016. Milik 24 gole w Ajaxie, Błaszczykowski regularnine występowałl w Fiorentinie, Grosicki strzelał i asystował w Ligue 1, Glik i Lewandowski byli po udanych sezonach w klubach. A teraz co? Teraz gówno, Milik wrócił po długiej przerwie, podobnie jak Błaszczykowski, Grosicki czasem gra, czasem nie w Championship, a o reszcie już nawet nie wspomnę, Nasz lider Lewandowski miał mocno średnią końcówkę sezonu, z krytyką po występach w Lidze Mistrzów i porażką w Pucharze Niemiec. Kto ma ciągnąć ten wózek? Panowie nie czarujmy się. Nawałka nie ma materiału nawet na wyjście z grupy. Jeśli szansę dostaną piłkarze typu Bereś czy Góralski (na co liczę), to może to wnieść jakąś świeżość, ale czy wystarczy na pokonanie Kolumbii?? Szczerze wątpię. Jedyna nadzieja na dobry rezultat, to fakt, że również Kolumbijczycy są rozbici i rozłożeni od środka.

Celtu

Błaszczykowski na koniec stycznia został od składu całkowicie odstawiony,a i dwa miesiące wcześniej grał mało albo wcale przez kontuzje.Grosik robił to co robi teraz,czyli albo grał od początku(czasami),albo wchodził z ławki(zazwyczaj)
Mundial to o wiele trudniejszy turniej niż powiększone do granic możliwości Euro.Tutaj już na starcie mamy drużyny które solidnością bardziej przypominają Szwajcarię z którą było nie było zremisowaliśmy,niż Irlandię Płn i Ukrainę która w szatni piła piwko i paliła papieroski

Janusz Ekspert

podpisujcie jakoś te miniaturki, jakbym wiedział, że Olkiewicz będzie udawał, iż ma pojęcie o piłce nożnej, to bym nawet w to nie kliknął.

podszyszkownik
Para a Frente Lech Poznan

Mam obawy graniczące z pewnością,że zbierzemy niezły oklep.Wszyscy nasi pewniacy,poza RL9,nie nadają się do gry,no-może przez 10 minut.Jak zagramy zmiennikami,gra będzie szarpana-10 min dobre,potem złe,i tak do końca.A.N funduje nam prowizorkę.

waydack

Przed meczem z Senegalem, obstawiałem 3:0 dla Senegalczyków. Trochę z przekory, bo lubię się miło rozczarować. Ostatnie dwa lata to seria miłych rozczarowań. Prawie uwierzyłem, że mamy reprezentację, która mieści się spokojnie w pierwszej dwudziestce rankingu FIFA. Ale zawsze podświadomie wiedziałem, że coś jest nie tak, że dużo w tych sukcesach było szczęścia i przypadku. Porażka z Danią tylko mnie utwierdziła w tym przekonaniu. Naszym największym problemem jest kompletna nieumiejętność grania z ataku pozycyjnego. Jedną polską drużyną, która to potrafiła była Wisła Kraków Kasperczaka i grała z uznanymi firmami jak równy z równym. Polska reprezentacja nigdy nie potrafiła, a nie oszukujmy się, tylko takie drużyny w ostatecznym rozrachunku wygrywają – nie licząc wyjątków typu Grecja. Do tego marnej jakości skrzydłowi – tak piszę to o Grosickim i Błaszczykowskim, patrząc na takich zawodników jak Hazard to są zaledwie trzecioligowcy (Kubę szanuję za dorobek, ale niestety to już nie te lata). Stary, zmizerniały Piszczek jest w tym momencie o wiele gorszy od Bereszyńskiego, ale z racji renomy jaką posiada wychodzi w pierwszym składzie. Błąd, duży błąd.. Żeby jednak oddać sprawiedliwość mamy trochę pecha, bo gdyby nie kontuzje Milika, gdyby Arek rozwijał się w takim tempie jak w Ajaksie, dziś mielibyśmy jeden z najlepszych napadów na MŚ i moglibyśmy pokusić się o sukces na miarę Euro 2016. Ale na nic już nie liczę, pogodziłem się z porażką.

Tytus_Sz

co to kurwa znaczy miło rozczarować?

Mecenas_Misiura

Redaktorze – sprawdźcie sobie skaldy Polska- Szwajcarioalbania z 2016 – w zasadzie to samo.
To gdzie jest różnica? Oczywiście w tym, że u nas piłkarze indywidualnie zjechali w dół (kontuzje/ława) i drugi raz takiego turnieju jak wtedy nie zagrają.
Stąd zmiany muszą być, bo bez gryzienia trawy i zapierdalania to może sobie chwilę pograć Francja czy Hiszpania, ale nie średnia ekipa jak nasza. A niestety Kuba czy Milik tego nie gwarantują, bo po prostu nie są w stanie w tej chwili.
No i tu jest główna wina Nawałki, że przez 2 lata w zasadzie nic nie zrobił, żeby mieć alternatywę personalną.

wpDiscuz