Raport z kadry: Senegal niczym nie zaskoczył, ale na Kolumbię będą zmiany
Weszło

Raport z kadry: Senegal niczym nie zaskoczył, ale na Kolumbię będą zmiany

Atmosfera w obozie reprezentacji Polski w Soczi powoli wraca do normy, a tą jest tutaj stanowisko, iż nic (jeszcze) nie wymknęło nam się spod kontroli. Temat tragicznej postawy naszych w spotkaniu z Senegalem powoli wygasa, bo na horyzoncie coraz wyraźniej widać już Kolumbię, z którą zagramy o wszystko. Jeśli jesteście zainteresowanymi kilkoma kwestiami, które są z tym związane, zapraszamy na szybki raport. 

Po pierwsze: nie dowiedzieliśmy się, czy uroda Rosjanek pokazujących swoje wdzięki na basenie przy hotelu przypadła do gustu naszym reprezentantom. Pomimo obecności przedstawicieli redakcji, które poruszyły tę szalenie istotną kwestię, nikt o to nie zapytał. Inna sprawa jest taka, iż odpowiedź wydaje się oczywista – Rosjanki to tak generalnie bardzo atrakcyjne kobiety.

Po drugie: nie dowiedzieliśmy się też, kto zdaniem najbardziej zainteresowanych odpowiada za kuriozalną bramkę, którą straciliśmy w meczu z Senegalem. Zapytany o tę kwestię Jan Bednarek nie zdecydował się, by publicznie wziąć część lub całość winy na siebie. Oczywiście nikt od niego tego nie wymagał, ale mimo wszystko można było spodziewać się trochę bardziej konkretnej odpowiedzi niż oparcie się o oklepane formułki: – Przeanalizowaliśmy tę sytuację i wyciągnęliśmy wnioski. Popełniliśmy zbyt wiele błędów, dużo rzeczy mogliśmy zrobić lepiej. Nie powinno to tak wyglądać, ale to już za nami. Idziemy do przodu i nie rozpamiętujemy tego, co było wcześniej. Jesteśmy mocni mentalnie i nie zawiedziemy. 

Z kolei Hubert Małowiejski uciekł od odpowiedzi, powołując się na zasady panujące w kadrze. – Nigdy nie będziemy rozliczać jednego, drugiego czy trzeciego zawodnika na forum publicznym. Zrobiliśmy to w szatni czy na odprawie i nie będziemy określać, kto był najbardziej odpowiedzialny za stratę tej bramki. 

Po trzecie: jeśli mieliście wrażenie, że piłkarze byli we wtorkowym meczu zaskoczeni postawą reprezentacji Senegalu, to nic z tych rzeczy. Ujmijmy to tak – szef banku informacji trochę zaskoczył stwierdzeniem, że – choć piłkarze po meczu sugerowali coś innego – zaskoczenia żadnego nie było. – Na tym polega paradoks, że nie pomogło to zapunktować. Znaliśmy wszystkie wady i mocne strony przeciwnika, a mimo to nie byliśmy w stanie się im przeciwstawić. Zabrakło nam różnych rzeczy, ale myślę przede wszystkim o dyspozycji w tych fazach meczu, w których można było ten wynik w drugą stronę pociągnąć. O sile fizycznej mówiliśmy od pierwszej odprawy, więc myślę, że to nie mogło być dla Piotrka [Zielińskiego – red.] niespodzianką. Sam gra na co dzień z Koulibalym, więc wie, jaka to charakterystyka zawodnika. Zresztą większość z naszych zderzyła się już wcześniej z tymi zawodnikami – czy to w klubie, czy jako rywale. To bardziej kwestia dyspozycji dnia – statystyki świadczą o tym, że rywale wiele tych pojedynków wygrywali. 

Po czwarte: Małowiejski zapowiedział zmiany w pierwszej jedenastce na mecz z Kolumbią. – Jedyne, co możemy powiedzieć to to, że będą. Bardzo wątpliwe jest, żebyśmy zaczęli tak samo jak z Senegalem. Jeszcze nie podjęliśmy decyzji, ile ogniw zostanie wymienionych i jakie, bo mamy przed sobą zajęcia, w tym treningi taktyczne. Mówię szczególnie o dzisiejszych zajęciach. Szkielet zespołu rzecz jasna zostanie. 

Ostatnie zdanie raczej definitywnie wyklucza roszadę w bramce, w której turniej po raz kolejny nie najlepiej zaczął Szczęsny. W kontekście Kamila Glika zmienia się niewiele – czas działa na jego korzyść, bo trenuje normalnie z drużyną, ale ciągle nie ma pewności, czy będzie w stanie zagrać od pierwszej minuty.

Po piąte (i niekoniecznie związane z czwartym): Dawid Kownacki, który w meczu z Senegalem dał taką zmianę, że w ciągu 17 minut zrobił więcej, niż grający od początku Arkadiusz Milik, czuje się gotowy, by z Kolumbią zagrać w trochę większym wymiarze. – Dlaczego nie? Mentalnie jestem na to przygotowany. Trochę już w tę piłkę gram, doświadczenie zdobyłem, więc do każdego spotkania jestem gotowy. Presja mnie nie przytłacza. Oczywiście gra w reprezentacji to coś innego niż w klubie, ale to mnie nakręca. Dla takich meczów gra się w piłkę, po to wszystko robiłem. Spełnię marzenie, które ma chyba każdy dzieciak. 

roki pasek