Budziński znów na pasach, Machaj w Jadze. Cóż tam, panie, w Ekstraklasie?
Weszło

Budziński znów na pasach, Machaj w Jadze. Cóż tam, panie, w Ekstraklasie?

We wtorek zaczną się największe emocje, po dwunastu latach przerwy biało-czerwoni znów zagrają na mundialu. Kluby Ekstraklasy cały czas jednak żyją swoim rytmem, ciekawych wydarzeń coraz więcej. O niektórych informowaliśmy was osobno (o Damianie Kądziorze w Dinamie Zagrzeb TUTAJ, o zmianach w Wiśle Kraków TUTAJ, o Jose Kante w Legii TUTAJ, ale to tylko skromny wycinek całości. Pora sprawdzić, co tam się działo przez ostatnie 48 godzin.

To może być najbardziej zaskakujący powrót tego lata. Marcin Budziński po zaledwie rocznej przerwie znów jest piłkarzem Cracovii. Odchodził w fatalnej atmosferze, prezes Janusz Filipiak otwarcie krytykował jego agentów i wydawało się, że mosty zostały spalone. Jak jednak widać – czas leczy rany, zwłaszcza gdy obie strony mogą sobie pomóc. W australijskim Melbourne City Budziński miał przebłyski, ale generalnie okazał się dużym rozczarowaniem. W końcówce sezonu już nie korzystano z jego usług. Mimo to dla „Pasów” może być sporym wzmocnieniem, tym bardziej, że przychodzi na początku przygotowań.

***

Powrót, również niespodziewany, mamy jeszcze w Kielcach. Maciej Górski ponownie jest piłkarzem Korony. Wcześniej był do niej wypożyczony z Jagiellonii i częściej kibiców irytował niż zachwycał (25 meczów ligowych, trzy gole). Wiosnę spędził w Chojniczance i też nie wyglądało to dobrze: dwie bramki w trzynastu spotkaniach. A mówimy przecież o zejściu szczebel niżej. Mimo to Gino Lettieri uznał, że napastnik ten będzie mu potrzebny.

***

Nic się nie wysypało na ostatniej prostej i Radosław Majewski zamienił Lecha Poznań na  Pogoń Szczecin. Jeżeli nawiąże do swoich lepszych momentów z czasów „Kolejorza”, będzie konkretnym wzmocnieniem. W innym przypadku to może być krótki związek, zwłaszcza że Kosta Runjaić to na pewno nie jest trener mniej wymagający niż Nenad Bjelica.

***

Niejako z półrocznym opóźnieniem do Jagiellonii trafił Mateusz Machaj. Jego kuzyn na Twitterze pisał o przejściu do Białegostoku już zimą. Było blisko, ale nie wyszło. Ciekawe, czy był opierdol za uprzedzanie faktów?

Teraz już wszystko udało się dopiąć. Machaj w barwach Chrobrego Głogów został królem strzelców I ligi (16 goli), co tym bardziej jest godne podkreślenia, że mówimy o pomocniku. Do Ekstraklasy wraca po przerwie trwającej dwa i pół roku. W „Jadze” znów będzie współpracował z Ireneuszem Mamrotem, z którym wcześniej pracował w Chrobrym.

***

Wojciech Golla jakoś przeżył brak transferu w ubiegłym roku i po spadku NEC Nijmegen do drugiej ligi holenderskiej okazał się czołową postacią tego zespołu. Teraz więcej niż jedną nogą był już w CSKA Sofia, ale najwyraźniej transfer ten nie był mu pisany.

Ostatecznie były zawodnik Lecha i Pogoni wylądował na trzyletnim kontrakcie w Śląsku Wrocław.

***

Arka Gdynia wzięła obrońcę z rezerw Tottenhamu. To 20-letni Christian Maghoma, który był tam nawet kapitanem. W CV ma jeden mecz w reprezentacji Demokratycznej Republiki Konga i… tyle o nim wiemy. Cholera wie, czy fakt dowodzenia kolegami w drugiej drużynie „Kogutów” to wystarczająco dużo, żeby sprawdzić się w Ekstraklasie.

Arka zaczęła też wietrzyć skład. Nowych kontraktów nie dostali Yannick Kakoko, Enrique Esqueda, Marcin Warcholak i Ruben Jurado, a Achilleas Poungouras wraca do PAOK-u Saloniki.

***

Jose Kante już oficjalnie jest napastnikiem Legii. To może być naprawdę niezły transfer, o ile oczekiwania wobec Gwinejczyka wychodzą poza zdobywanie bramek, bo to akurat jego najsłabsza strona. Taki paradoks.

Zastanawia nas tylko, co z tą rzekomą tęsknotą za rodziną, z powodu której Kante koniecznie chciał opuścić Wisłę Płock. Z Płocka do Warszawy jest niewiele ponad 100 km, czyli jeśli najbliżsi nie zamieszkają z nim, to jak było do nich daleko, tak będzie nadal…

Fot. FotoPyk