COPAnina: Nie płakałem po Griezmannie. O jednego pajaca mniej!
Blogi i felietony

COPAnina: Nie płakałem po Griezmannie. O jednego pajaca mniej!

Oczywiście jak każdy kibic czekałem niecierpliwie do rozpoczęcia mundialu. 14 czerwca miałem od dawna zakreślony czerwonym markerem w kalendarzach – tym na ścianie w kuchni, w notatniku i mało brakowało, a pisakiem przejechałbym nawet po ekranie laptopa, kiedy korzystałem akurat z takiego terminarza.

Tego dnia jednak los był dla mnie wyjątkowo łaskawy. Dziwiłem się, bo urodziny mam w grudniu, imieniny obchodzę w styczniu… Lato za pasem, żadnych ważniejszych świąt na rozkładzie, a tu proszę, jaki piękny prezent! Dokładnie w ten sam dzień Antoine Griezmann zakończył wreszcie frajerską sagę transferową, której był głównym bohaterem.

Zrobił to za pomocą 45-minutowego filmu dokumentalnego, pełnego wzniosłości oraz patosu, w którym ogłosił, iż zostaje w Atletico na kolejny sezon.

Sympatyzuję z Barceloną, nigdy tego nie ukrywałem, zawsze pragnę, aby osiągała jak najlepsze wyniki, ściągała możliwie najbardziej utalentowanych graczy. Nawet, jeśli trzeba wykładać za nich jakiś horrendalny hajs. Zwłaszcza, że nie jest to mój hajs. Gdzie niby mógłby grać Francuz w Blaugranie? Nie mam pojęcia. Wiem natomiast, iż znacznie lepiej jest posiadać znakomitego zawodnika i próbować znaleźć mu miejsce, niż łatać dziury nie mając do dyspozycji takiego gracza. Proste.

Nie sądziłem jednak nigdy, że kiedykolwiek będę cieszył się, gdy tak głośny i znakomity transfer nie dojdzie do skutku. W ogóle mi nie żal, nie płaczę po nim. Jednego pajaca w drużynie mniej.

Jestem natomiast pewny co do jednej kwestii – wiele osób podziela moje zdanie. Odnoszę także wrażenie, że w piłce nożnej to sytuacja bez precedensu, lecz jeśli się mylę, chętnie poznam podobne przypadki. Na szybko grzebiąc w pamięci nie potrafię jednak znaleźć żadnego.

Współczuję natomiast kibicom Atletico, którzy będą musieli użerać się z Griezmannem jeszcze przynajmniej przez rok. A może krócej? To zależy. Czy kogokolwiek naprawdę zdziwiłoby, gdyby w stosunkowo niedalekiej przyszłości napastnik jednak zmienił zdanie i postanowił spróbować nowych wyzwań na przykład w Anglii?

Nie dziwię się zatem żadnemu fanowi Rojiblancos, któremu Francuz zwyczajnie obrzydł. Jego niezdecydowanie trwało przecież kilkanaście miesięcy, a szopkę rozpoczął już ponad rok temu. – Szanse na mój transfer do Manchester United oceniam jak 6/10 – mówił. Wtedy ostatecznie zdecydował się grać dalej w czerwono-białych barwach, co argumentował tym, iż nie chce sprawiać kłopotów drużynie, nad którą ciążył ban transferowy. Wielki łaskawca! Sorry, ale mając w pamięci tamtą sytuację nie mogę pozbyć się z głowy efektu deja vu. Czyż obecna sytuacja w zasadzie nie jest bliźniacza?

Na miejscu każdego zwolennika madryckiej ekipy czułbym pełne prawo do tego, aby wątpić w realne zaangażowanie Antoine’a. Sorry, ale jeśli ktoś co chwilę zastanawia się nad tym czy chce reprezentować barwy danego zespołu, to po prostu trudno komuś takiemu zaufać. Tym bardziej, gdy sytuacja powtarza się praktycznie w każdym okienku transferowym, a sam zawodnik nie potrafi się określić przez absurdalnie długi okres. Nie chodziło tu przecież o trzymanie gęby na kłódkę względem podjętej decyzji. Wręcz przeciwnie, tym razem aż do ostatniej chwili dosłownie nikt – nawet włodarze Atletico – nie mieli pojęcia co właściwie siedzi w głowie francuskiego napastnika.

– Poszedłem za głosem serca. Jednym filmik się podobał, innym nie… Za jego pomocą chciałem pokazać jak wygląda podejmowanie tego typu decyzji oraz trudności, które to sprawia – opowiadał.

Hiszpanie natomiast wcale nie przyjęli pozytywnie całej tej sagi, a tym bardziej jej zakończenia. Sodówka – tak odebrali podejście Antoine’a.

Hmm… Nie wiem jak wy, ale mnie takie tłumaczenie ze strony zawodnika raczej śmieszy, niż przekonuje. No naprawdę, to przecież nieziemsko trudny dylemat – wybrać zarobek rzędu, powiedzmy, 20 baniek na rok, czy może jednak 23? No tak, co za niespodzianka, iż to wyższa oferta wygrała! Czy po całej tej szopce ktokolwiek wierzy mu, iż naprawdę kierował się uczuciem względem Atletico? Nie wiem, może ja jestem jakiś zacofany, aczkolwiek według mnie miłość to raczej uczucie, które stoi ponad podziałami, znacznie ważniejsze niż zasobność portfela, często idące pod prąd przeciwnościom. W kontekście którego nie kalkuluje się, a każde kunktatorstwo jest wykluczone. Jak to się ma do faktu, iż Simeone oraz Godin musieli przekonywać go, by został dłużej w Atletico,

No chyba, że mówimy o miłości do pieniędzy, wtedy ok.

Swoją drogą zawsze mnie to zastanawiało, czy mając tyle szmalu na koncie, zarabiając sumy, jakie nawet nie mieszczą się na liczniku konta bankowego (właśnie sprawdziłem – ucięłoby mi jedno zero) taki zawodnik w ogóle czuje różnicę w zarobkach pomiędzy, dajmy na to, 18 a 20 bańkami euro rocznie? Czy to może tak jak dla przeciętnego Kowalskiego, który nawet nie odczuje, gdy na przykład zostawi na barze 2 złote więcej niż zwykle? Zupełnie poważnie skłaniam się ku tej drugiej opcji.

Wszystko na koniec sprowadza się jednak do tego, iż męczennictwo udawane przez Griezmanna to nic mniej, nic więcej jak tylko żałosna szopka odegrana przez niego na oczach całego świata. A że ludzie aż tak głupi nie są, to na największego kretyna w tej historii wyszedł sam Griezmann, nie zaś kibice. Bilety na mecze będą kupowali przecież nie tylko dla niego, lecz wielu innych zawodników, ukochanego Simeone, barw. Dla Atletico.

***

Co mnie z kolei naprawdę martwi w kwestii nieudanego transferu Antoine’a do Barcelony to fakt, jaką rolę odegrał w całym tym przedstawieniu Gerard Pique, którego firma „Kosmos Studios” wyprodukowała ów film – „La Decisión”.

Śmiechy śmiechami, stoper może naprawdę sobie chcieć w przyszłości zostać prezydentem Barcelony, ma do tego sporo predyspozycji i pewnie nawet nie byłbym przeciwko temu. No ale właśnie, uważam również, iż póki znajduje się on w Dumie Katalonii na kontrakcie piłkarza, a nie działacza, powinien nieco przystopować ze swoim ingerowaniem w kwestie będące zdecydowanie daleko poza jego kompetencjami. Wykonał bowiem ruch zupełnie poza jakąkolwiek inicjatywą klubu, nie skonsultował jej absolutnie z nikim, czym być może również zaszkodził Blaugranie pod kątem wizerunkowym. Dyrektorów Barcy możn lubić lub nie – raczej nie – aczkolwiek pójście z nimi na komunikacyjne barykady uderza raczej nie w tychże poszczególnym sterników, lecz klub jako całość. A chyba nie chodzi o to, aby piłkarz srał we własne gniazdo, prawda?

Taki sposób postępowania na pewno nie wpłynie na polepszenie relacji pomiędzy zarządem oraz piłkarzami, skoro jeden z nich wyszedł tak daleko przed szereg. Jeżeli doprowadzi do czegoś, to raczej wewnętrznej wojny, która w żaden sposób nie wpłynie pozytywnie na Dumę Katalonii jako instytucję sportową.

Komu to potrzebne? Nie wiem co tak naprawdę chciał osiągnąć Pique, nie siedzę w jego głowie, aczkolwiek nie uważam, aby postąpił fair, gdyż z perspektywy osoby trzeciej wyglądało to wszystko na realizację własnych celów ponad dbaniem o dobro klubu. Aktualnej juncie bynajmniej nie sprzyjam, lecz jednocześnie nie dziwię się w ogóle, iż zareagowała ona wściekłością wobec piłkarza. Poniekąd podzielam też głosy cules, którzy zakwestionowali lojalność zawodnika względem Barcy. Co innego bowiem postawa na boisku, do której nie można mieć zarzutu, a co innego działalność PR-owa/dziennikarska, ingerująca znacznie w sposób funkcjonowania klubu.

Jeśli tak ma wyglądać to medium nowej generacji tworzone przez Pique, rzekomo włamujące się ze wszelakich układów, to ja chyba dziękuję, postoję. Opera mydlana z Griezmannem w roli głównej pokazała bowiem, iż platforma stopera Barcelony budowana jest na tych samych zasadach, które tak zawzięcie krytykuje.

Mariusz Bielski

KOMENTARZE (31)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Hivth

Aha, a jak cała reszta została „zdemaskowana przez kibiców”?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Malokreatywnynick

„Na miejscu każdego zwolennika madryckiej ekipy czułbym pełne prawo do tego, aby wątpić w realne zaangażowanie Antoine’a.”
W tym sezonie: 49 występów, 29 goli, 15 asyst.

Mnie się wydaję, że w zawodowym futbolu rozlicza się chyba jednak za liczby i trofea. Czytanie o braku chęci umierania za klub i innych podobnych bzdetach, powoli mnie męczy. Jakby się urodzili wczoraj i doznali olśnienia, że piłka to wielki biznes. Jeszcze kwestia wieloletnich kontraktów. Szok i oburzenie, że zawodnik opuszcza klub, wymusza transfer, nie wypełniając nawet połowy, ale jak klub wypycha piłkarza, aby tylko mieć z głowy jego kontrakt, to wszystko jak w najlepszym porządku.

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Mała polemika. Jest jeszcze taki gatunek (rzadki) zawodników, którzy są cholernie profesjonalni. Oczywiście grają dla kasy. Nieważne jednak dla kogo. Jeśli im płacą, to grają najlepiej, jak umieją. Niepopularny to gatunek, ale istnieje.
Mam wrażenie, że kibice oczekują, że każdy piłkarz się w swoim klubie „troszkę zakocha”. W nosie mam taką miłość. Wolę pragmatyzm połączony z profesjonalizmem.

Ivann

I uważasz zachowanie Griezmanna i Pique za profesjonalne?

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Nie uważam. Chodzi mi tylko to, że wolę gościa który powie: „nie wiem czy zostanę, to zależy, czy się dogadamy, zależy od ofert konkurencji”, niż gościa, który powie „kocham mój klub, nigdzie się nie ruszam”, po czym za dwa tygodnie odejdzie.

Ivann

Ale Griezmann się tak nie zachowywał. Sugerował, że może odejdzie, żeby podbić kontrakt, a jak dostał te 23 miliony, to zaczął wszystkim wmawiać, że nie mógł opuścić domu 😉

Pozniej wymysle nick

moim zdaniem artykuł jest jednak podszyty zawodem spowodowany jego koszem danym Barcelonie.
ps. moge sie mylic ale na boisku w trakcie meczu raczej nie zastanawiasz sie zbytnio nad transferami i innymi tego typu przyziemnymi pierdołami. Jezeli kochasz to co robisz, a technicy raczej kochają.

Malokreatywnynick

Odnośnie zastanawiania się w trakcie meczu, wyobraziłem sobie sytuację, w której Griezmann strzela gola w finale ligi europy, a wszyscy kibice w milczeniu i zadumie, zastanawiają się: „nie wiem czy mogę się cieszyć, wszak mam pewne wątpliwości, co do realnego zaangażowania tego zawodnika”. :)

LOBO

Przeciez to tak nie wyglada. Najczesciej po prostu jebia zawodnika przy kazdej okazji starajac mu sie obrzydzic nawet zdobywanie bramek, mimo tego, ze czesto sa to wazne bramki. Po prostu po takiej bramce o jakiej wspomniales zaczelby sie gwizdy, buczenie itd.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Staszek Anioł

Nie zgadzam się prawie z żadnym zdaniem tego felietonu, dlatego pozwolę sobie tylko przekleić swój komentarz do innego tekstu o „sprawie Griezmanna”:

„Jak dla mnie za tę szopkę w 95% odpowiadają media hiszpańskie. Bo sam Griezmann nie mówił praktycznie nic, co na serio sugerowałoby, że odchodzi z Atlético. Tamtejsze media żyją swoim życiem, w którym transfer Francuza do Barçy był „na ostatniej prostej” tak z 85 razy…

O wiarygodności mediów hiszpańskich świadczą też doniesienia z „najbardziej zaufanych kręgów Péreza” o następcy Zidane’a. O wariancie z Lopeteguim wspomniał chyba tylko… Kibu Vicuña, i to chyba z przymrużeniem oka”.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

JJHarrison

Z tego felietonu bije tak słabo ukrywana złość z faktu, że Griezmann nie zagra w Barcelonie, że aż zazdroszczę autorowi tak wielkiej podjarki jednym klubem, widać, że bardzo mu na transferze zależało i bardzo przeżył niepowodzenie.

Wróżka Weszława

Czy zatem szopka Lewandowskiego sprawia że jest on pajacem?

Cerber24

Bardzo słabo napisane, ale pseudo argumenty dotyczące ‚braku przywiązania do klubu’ oraz podejścia kibiców Atletico do Griezmanna wyśmiali już inni komentujący. A tekst ‚o jednego pajaca mniej’ jak rozumiem, należy traktować jako autokrytykę ze strony sympatyka Barcelony? W sensie, że PAJACÓW w Blaugranie nie brakuje? To chylę czoła i w pełni się zgadzam. Na Camp Nou pajaców nie brakuje, z Pique i Suarezem na czele. Griezmannowi dużo do nich brakuje, ale jest za to znacznie lepszym piłkarzem od Urugwajczyka (to tak w kwestii znalezienia dla niego miejsca na boisku w Barcelonie).

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Czekam na artykul o „pajacu” Lewym wiecznie obrazonym i jego kabarecie z transferem do Realu.

Przemek Pawlas
Arsenal

Nie wchodziłem tu dawno i nie wiem kim jest Mariusz Bielski (i po tym tekście nie chcę wiedzieć), ale na jego najbliższej recepcie powinno znaleźć się jeszcze więcej tubek niż u Stanowskiego w „najlepszej formie”…

a6b3ac0a4fa1b13dca32db67b8a7.jpg
B123

co to za gówno co wy tu wypuszczacie do czytanie jakieś gimnazjalne wypracowania czy kij ch…

Lukasz8181

Problemem nie jest to, że Griezmann nie przejdzie do Barcelony tylko to kogo innego Barca wzięła teraz na cel transferowy – Pjanica. Według mnie powinni w pierwszej kolejności kupić Eriksena, który jest dwa razy lepszy od niego, ale i też dwa razy droższy. Pjanica powinni sprowadzić jakby im jeszcze starczyło kasy w miejsce Rakitica. Przez brak dobrego rozgrywającego -środkowego ofensywnego pomocnika raz, że Messi zbyt bardzo cofa się do linii środkowej boiska, aby rozegrać, a dwa dzięki podaniom dobrego środkowego pomocnika Messi i Suarez będą znacznie skuteczniejsi.

OzjaszGoldberg
Maccabi Petach Tikwa

„Sympatyzuję z Barceloną, nigdy tego nie ukrywałem, zawsze pragnę, aby osiągała jak najlepsze wyniki, ściągała możliwie najbardziej utalentowanych graczy. Nawet, jeśli trzeba wykładać za nich jakiś horrendalny hajs. Zwłaszcza, że nie jest to mój hajs.” No to skoro Pan Bielski to taki mega sympatyk to pewnie jest Socio Barcelony a wiąże się to z pewnymi opłatami, więc jest to po części jego hajs. No chyba, że miłość Pana Bielskiego ogranicza się do pisania bredni w internecie, no I może jakąś smycz FC Barcelona sobie kupił na interentach.
Panie Bielski przełknij Pan tę gorzką pigułkę I żyj Pan dalej, świat nie kończy się na braku Griezzmana w Barcelonie

magikmag

O jednego pajaca mniej! Dokładnie, ale w walce o złotą piłkę, patrząc po tym jak konus poprowadził swój wielki team w meczu Argentyna – Islandia xD

Zenon Zawodowiec

Mamy 2018 rok, a pan redaktor nadal nie wie, że dla piłkarzy kopanie piłki to zawód i pierwsze, co się dla nich liczy, to stan konta, a nie kolor spodenek, podobnie jak jest z życiem zawodowym wszystkich innych ludzi.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Mertens

Yhy, tak samo jak Lewandowski w Realu. Już prawie podpisał kontrakt! Szkoda tylko że to efekt bujnej wyobraźni hiszpańskich dziennikarzy.

Plastelinho

żałosny artykuł, jad i płacz typowego katalońca xD

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kapczan
Stal Mielec

A ja zaczynam współczuć kibicom Barcelony, z każdym sezonie uzależnienie od Messiego jest coraz lepiej widoczne, a klub nie potrafi sprowadzić NIKOGO kto by chociaż spróbował to zrobić. A jak już mieli Neymara to łatwo stracili go na rzecz PSG. Oj będzie płacz, zgrzytanie zębów i powiększone zakola jak tylko Messi przestanie czarować, wystarczy spojrzeć aktualnie na Argentynę aby zobaczyć jak może Barca wyglądać za kilka sezonów jeśli zarząd nie ściągnie mu jakiegoś kreatywnego magika do pomocy.

Pozniej wymysle nick

hahaha poczytałem resztę komentów i myślę, ze Pan Mariusz teraz już doskonale wie, co oznacza powiedzenie i jak to jest być zjedzonym i wysranym. Taka tylko podpowiedź z mojej strony, ja jeżeli byłbym kibicem jakiegoś klubu i byłoby to raczej powszechnie wiadome i pisałbym o jakiejś lidze, to właśnie jak najmniej starałbym się pisać o tym moim ulubionym klubie(zwłaszcza jeżeli traciłbym obiektywizm, mi to akurat nie grozi ale teoretyzuję), a napierdzielałbym o reszcie ligi. Ale ja jestem tylko małym dziwnym człowieczkiem…

wpDiscuz