Kto od razu nie był za Francją, musiał kibicować Australii
Weszło

Kto od razu nie był za Francją, musiał kibicować Australii

Analizując przed turniejem sytuację w poszczególnych reprezentacjach, Australia zapowiadała się na jednego z największych dostarczycieli punktów. Na papierze gorzej wyglądały tylko Arabia Saudyjska i Panama. Socceroos problemów mieli mnóstwo: rywalizowanie na co dzień z ogórkami, brak gwiazd w nowym pokoleniu, rezygnacja poprzedniego selekcjonera zaraz po awansie, pewne odejście obecnego po mistrzostwach. Zostało jednak najważniejsze – drużyna na boisku.

Patrząc na skład Francuzów, co mniej odporni psychicznie ukłoniliby się na wejściu i poprosili o najniższy wymiar kary. Znakomitości z największych klubów na każdym kroku, zwłaszcza w ofensywie. Australijczycy nic sobie jednak z tego nie robili, nie zamierzali przepraszać za to, że żyją. Biegali więcej, byli zdyscyplinowani taktycznie i poza samym początkiem Trójkolorowi wyglądali, jakby właśnie rozgrywali pierwszy sparing po rewolucji kadrowej. Nikt nie wiedział, co ma robić. Każdy podawał do najbliższego, najczęściej jeszcze uprzednio zaliczając kilka kontaktów z piłką. Kreatywności w drugiej linii było tyle, co u pomocników Termaliki, a przecież nie grali tam Mateusz Kupczak, Vlastimir Jovanović, Roman Gergel czy Samuel Stefanik, tylko N’Golo Kante, Paul Pogba, Corentin Tolisso czy Kylian Mbappe i Ousmane Dembele na skrzydłach. Żywe pół miliarda euro – jeśli nie więcej.

I co? I nic, Socceroos od 10. minuty do końca pierwszej połowy w pełni kontrolowali sytuację, a nawet sami mogli strzelić gola po stałym fragmencie. Po przerwie faworyt zaczął grać odrobinę lepiej i dostał tego karnego, po którym Antoine Griezmann trafił na 1:0. Nie zdążyliśmy się nawet przekonać, czy to prowadzenie jakoś wpłynie na Francuzów, bo Samuel Umtiti zagrał w siatkówkę. Trzeba jednak oddać Pogbie, że choć często kaleczył niemiłosiernie, to przy obu golach miał kluczowy udział. To on podawał prostopadle do Griezmanna przy jedenastce i to on zaczął akcję na 2:1, którą szczęśliwie samemu wykończył. 81. minuta – chyba dopiero wtedy on  i koledzy po raz pierwszy w tym meczu wymienili kilka szybkich podań.

Tym razem wystarczyło. Kolejne mecze pokażą, czy piłkarze Didiera Deschampsa muszą się rozkręcić, czy najzwyczajniej w świecie są zmęczeni sezonem ligowym. Tylko po Kante nie było widać, by funkcjonował jakoś mocno inaczej niż na co dzień w klubie, ale to robot, więc problemy śmiertelników go nie dotyczą.

Australijczycy przypomnieli, że jeśli masz jedenastu gości bez strachu idących w jednym kierunku i każdy ma siły do biegania, to przy takich okazjach jak mundial możesz się postawić nawet największym. Dziś się nie udało, ale jeśli to samo zagrają z Danią i Peru to… No dobra, z grupy raczej nie wyjdą, nie szalejmy, ale nie wrócą do domu z pustymi rękami. Trudno było im dziś nie kibicować, jeśli od razu nie trzymało się kciuków za Francję. To chyba u postronnych obserwatorów norma – jeżeli faworyt nie pokazuje zdecydowanie swojej wyższości, zawsze trzyma się stronę tego teoretyczne słabszego.

Swoją drogą, ten mecz pokazał, jak bardzo przydatne są VAR i Goal Line Technology. Coś nam się wydaje, że bez pomocy technologii nie byłoby słusznego karnego na 1:0 i bramki na 2:1, gdzie piłka minimalnie przekroczyła linię bramkową. Może nawet nie byłoby karnego dla Australii, choć tutaj prawdopodobnie – o dziwo – odpowiednią sygnalizację dał sędzia zabramkowy.

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

ShaggyPMI
Lech Poznań

Ale przecież Mierzejewski gra w ogórkowej lidze…

BormannPL

Bo gra. I tak – to ogórkowa liga. Nie sil się na ironizowanie bo za cienki na to jesteś :) Kup sobie Skarb Kibica albo na necie sprawdź, ilu kadrowiczów Australii gra w tej ogórkowej lidze hahahahahaha

varak
RKS Radomiak Radom

Ten mecz był takim małym kopem w dupę dla wszystkich, którzy jęczą że „łojezu ony dodają kolejne drużyny do mundialu, Halyna, przecie tego się nie da oglądać”. No więc da się, nawet całkiem sympatycznie.

waydack

Brawo Australia, wyszli na Francję bez kompleksów. Wiadomo, że talentu i umiejętności nie starczyło, ale i tak dzielnie walczyli. W takich meczach najważniejsze to nie spękać, bo często już po zapoznaniu się ze składem drużyny przeciwnej, wielu piłkarzom mięknie rura.

wpDiscuz