Islandia jak zupa pomidorowa – każdy ją lubi
Weszło

Islandia jak zupa pomidorowa – każdy ją lubi

Każdy z nas ma takiego kumpla, co kiedyś był totalnym przegrywem, a laski odwracały się od niego zanim ten jeszcze pomyślał o wyruszeniu na podryw. Ale chłop wziął się za siebie – poszedł do fryzjera, ciśnie na siłowni, wymienił garderobę. Może wciąż nie jest w stanie wyrwać Ani, sekretarki z salonu optycznego, ale Grażynkę, co to kieruje działem mięsnym w spożywaczku, już daje radę. Islandia jest właśnie takim kumplem – rośnie w siłę, mądrze ewoluuje, ale wciąż do stołu podchodzi z taboretem, bo na stojąco nie sięga blatu. 

NAJWIĘKSZA ZALETA

Każdy ich lubi. Islandia na mundialu będzie jak Leslie Nielsen. Jak Jerry z „Toma i Jerry’ego”. Jak pralinki Ferrero Rocher. Jak Walduś w „Świecie Według Kiepskich”. No po prostu trudno nie darzyć ich sympatią. Najmniejszy kraj w historii Mistrzostw Świata pod względem liczby mieszkańców, beniaminek tak wielkiej imprezy, znakomici kibice, niemal żadnych konfliktów historycznych. Islandia jest jak ten wujek Józek na weselu, z którym każdy chce chlusnąć strzała.

Sympatyczni Islandczycy będą czuć to wsparcie. Mają swoje atuty piłkarskie, ale umówmy się – wciąż będą tylko underdogiem, u których już samo wyjście z grupy powinno być fetowane z pompą godną ósmego miejsca Michała Szpaka na Eurowizji ćwierćfinału podczas Euro 2016.

NAJWIĘKSZA BOLĄCZKA

Obrona. O ile jeszcze w eliminacjach wyglądało to dość solidnie, to zerknijcie na bramki tracone w sparingach przed mundialem: dwa z Ghaną, trzy z Norwegią, trzy z Peru, trzy z Meksykiem, jedna z Indonezją. W bramce zagra pewnie 34-letni Holldorson, który prawie zleciał z duńskiej Ekstraklasy, a przed nimi będą biegali piłkarze Lokeren, Vikinga Reykiavik, Levskiego Sofia i FK Rostów. Sami przyznacie – to zestawienie dupy nie urywa. A Nigeria, Argentyna i Chrwacja mają kim atakować. Spodziewamy się zatem meczów w stylu filmików modnych ze dwa lata temu na YouTube – „Glowing 1000 degrees knife vs. Iceland’s defence”.

SKŁAD

island1

KLUCZOWY ZAWODNIK

Edjur Gudjohnsen.

*psst… stary, on już nie gra od jakiegoś czasu…*

Eeeeee… No to ten drugi z Premier League…

Gylfi Sigurdsson! Jak tak patrzymy na niego, to widzimy w tym gościu idealnego zięcia. Taki dobry chłopak z sąsiedztwa, co to zawsze po psie sprzątnie, o 7:30 elegancko ubrany odpala auto w drodze do pracy, a wieczorem odbierze nawalonego teścia z posiadówki u kumpli od łowienia ryb. No wzór chłopak. Ale to też całkiem przyzwoity piłkarz – od paru dobrych lat utrzymuje się na dobrym poziomie w Premier League, haruje tam jak wół (w jednym z sezonów przebiegł najdłuższy dystans spośród wszystkich zawodników), ale i zalicza całkiem przyzwoite liczby (no, w tym sezonie może nie takie przyzwoite). No i stałe fragmenty bije tak celnie jak Piotr Świerczewski prawe sierpowe  podczas turnieju charytatywnego w Dębicy.

Sigurdssonowi przed mundialem przydarzyła się jednak kontuzja kolana, Islandczycy zdążyli rozhulać już akcję #PrayForGylfi (nie no, tak naprawdę, to nawet jej nie rozpoczęli), Islandki nie nadążały z gotowaniem bigossonu na uspokojenie, ale chłop zdołał dojść do siebie i jest już zdrów. Zagrał w sparingach, kraj odetchnął z ulgą, Minister Zdrowia wycofał swoją dymisję.

TURNIEJOWY SCENARIUSZ

Zespółsson zaczyna najgorzej jak może, bo od starcia z Messim i spółką. Chociaż może nawet gorsze byłoby starcie z Chorwacją, która ma znacznie bardziej wyrównany skład. A może nawet z Nigerią, bo Afryka jak zwykle nieobliczalna. Dobra, nie ma co dywagować – od kogokolwiek Islandia by zaczęła, to i tak wróżylibyśmy jej wpierdolson. Totoletekson szacuje szanse Islandczyków w spotkaniu z Argentyną tak nisko, że gdyby te szanse były dośrodkowaną piłką, to Marcin Garuch spokojnie mógłby uderzyć ją głową. I to bez wyskoku. Dokładnie to kurs na Islandię wynosi 11,50. 

Kibicsony Islandii muszą nam wybaczyć, ale nie widzimy też dla waszych ulubieńców szans w starciu z Chorwacją. Być może uda się urwać jakieś punkty Nigeryjczykom – tutaj nie widzimy wyraźnego faworyta w wyścigu o trzecie miejsce. Ale ma to mniej więcej takie znacznie, jak kwestia „czy trzecie dziecko Kasi Cichopek to będzie chłopiec czy dziewczynka?”. I my to mamy w dupie, i wy to macie w dupie. No chyba, że stawiacie na to hajs, to wtedy nie macie w dupie. A Totolotek oferuje np. zakład, że Islandia strzeli poniżej 2,5 goli w grupie. I szacuje kurs na to zdarzenie na 1,6.

KOMU BĘDZIEMY KIBICOWAĆ

Trenerowi Heimirowi Hallgrimssonowi. Poza tym, że gość jest selekcjonerem kadry, to wolny czas spędza na… leczeniu zębów. Z wykształcenia jest bowiem dentystą i w tygodniu normalnie przyjmuje pacjentów. W dodatku jest jednym z dwóch stomatologów, którzy pracują na wyspie, na której mieszka. Wyobrażacie sobie, że Adam Nawałka między obmyślaniem taktyki zarówno ofensywnej, jak i defensywnej, prowadziłby rozprawy sądowe? Albo że Waldemar Fornalik pomiędzy zgrupowaniami udzielałby kredytów w jednym z banków? Albo że Franciszek Smuda malowałby ludziom mieszkania? No dobra, to ostatnie akurat jesteśmy w stanie sobie wyobrazić…

Indywidualnie będziemy trzymać kciuki za Alberta Gudmundssona. 20-latek z PSV zaczął już coś kopać w pierwszym zespole mistrza Holandii, ale przez większość sezonu demolował wraz z rezerwami drugą ligę holenderską. Nie jest to rzecz jasna żaden wyznacznik jego talentu, bo drugą ligę holenderską demolowałaby Reprezentacja Strażaków Województwa Lubelskiego z XXII Mistrzostw Polski Strażaków w Halowej Piłce Nożnej rozgrywanych w Busku-Zdroju. Jeśli myślicie, że taką reprezentację sobie wymyśliliśmy, to walcie się, niewierni sobie wpiszcie w Google i zobaczycie, że jest.

OPINIA EKSPERTA

Postawiłbym na Islandię wszystkie pieniądze. Argentyńczycy to tylko Messi, Chorwacja to nieobliczany zespół z Bałkanów, a Nigeria to już nie ta Nigeria sprzed lat. Obywatele, stawiajcie na Islandię! – mówi pan Ryszard, były ekonomista, a obecnie poseł ugrupowania politycznego.

SZALENIE ISTOTNY FAKT

Gdyby Bydgoszcz ogłosiła niepodległość, to miałaby większą liczbę mieszkańców od Islandii. Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie zagrałaby na Euro i Mistrzostwach Świata. Istnieje prawdopodobieństwo, że w ogóle nigdzie by nie zagrała.

Drugi istotny fakt – Islandię ubiera firma Errea. Włosi produkują też ciuchy m.in. dla Rwandy, Ugady i Erytreri. Znaleźć się w tak zaszczytnym gronie, to jak dostać sraczki podczas szkolnego apelu. I to jako chorąży trzymający sztandar.

FILMOWY ODPOWIEDNIK

„Buddy – pies na gole”

W ogóle polecamy wam całą serię filmów z Buddym. Kojarzymy, że często leciały one na Polsacie w paśmie familijnym. Generalnie chodzi w nich o to, że tytułowy pies uczy się gry w siatkówkę, baseball, kszykówkę czy piłkę nożną i po jakimś czasie jest w tych dyscyplinach takim wymiataczem, że rozwala nawet profesjonalistów. Tak, tak – ktoś coś takiego nakręcił i zrobił na tym hajs. Polecamy odpalić sobie taki seans z psem-sportowcem, zaopatrzyć się w dwa gibony i zaliczyć fazę życia.

Islandia jest właśnie takim Buddym – nikt by się nie spodziewał, że stać ją na wielkie rzeczy, a jednak daje rade. A przy tym jest taka słodka i urocza, że aż żal jej nie kibicować. Może Sigurdsson i Finnbogason nie są biszkoptowymi golden retriverami, ale i tak poszmyralibyśmy ich za uszkiem.

SONDA WESZŁO

NAJSILNIEJSZA JEDENASTKA GRUPY D

chr4