post Avatar

Opublikowane 08.06.2018 16:30 przez

Jan Ciosek

Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść, niepokonanym – coś takiego, oczywiście we francuskiej lub hiszpańskiej wersji, prawdopodobnie zanucił sobie kilka dni temu Zinedine Zidane. Taką samą przyśpiewkę intonowały setki ludzi sportu przed nim i będą intonowały setki po nim, choć musimy przyznać, że Francuz wyjątkowo epicko pożegnał się najpierw z karierą zawodniczą, a teraz z robotą w Realu Madryt. Zasadnicze pytanie nie brzmi jednak „jak w najbardziej widowiskowy sposób zejść ze sceny”, a raczej: „co potem”.

Hakan Sukur. Młodsi czytelnicy Weszło mogą go nie pamiętać, chociaż niedawno przypominaliśmy jego historię. W każdym razie był ikoną Galatasaray (poprowadził klub do triumfu w Pucharze UEFA) oraz reprezentacji Turcji (51 goli, w tym najszybszy w historii mistrzostw świata, w meczu o 3. miejsce z Koreą Południową). Po zakończeniu kariery poszedł w politykę, trafił do Parlamentu. Romans z polityką zakończył się na ostro, kiedy poparł Fethullaha Gulena, mieszkającego za granicą przywódcę opozycji. To spowodowało, że został przez prezydenta Recepa Erdogana oskarżony o przynależność do zbrojnej grupy terrorystycznej. Jego nieruchomości i konta bankowe zostały zajęte przez policję. Musiał salwować się ucieczką z kraju, albo… pójść na ugodę i publicznie poprzeć Erdogana.

Nie ma takiej możliwości. Tysiące ludzi znalazły się w takiej samej sytuacji, jak ja. Nie mogę być samolubny i dbać tylko o swój interes. Mógłbym prowadzić bardzo wygodne życie i być ministrem, gdybym tylko robił, co każą – opowiadał w rozmowie z „New York Timesem”. I dba o swój interes, choć teraz znaczy to zupełnie co innego niż w Turcji. Sukur prowadzi kawiarnię i piekarnię w Palo Alto w Kalifornii. Ma pracowników, ale nierzadko sam staje za barem. Kiedyś podawał i strzelał. Dziś też: podaje kawę i strzela sobie selfie z gośćmi, którzy go rozpoznają. Nie narzeka. I słusznie, bo wielu sportowców w życiu po życiu nie poradziło sobie tak dobrze…

Nudne życie nie ma sensu

Na każdego sportowca, nieważne jak wybitnego, kiedyś przychodzi pora. Wyczucie momentu, w którym trzeba zejść ze sceny, jest jednak prawdopodobnie najtrudniejszą rzeczą na świecie, często znacznie trudniejszą niż zadawanie nokautujących ciosów, posyłanie asów serwisowych czy wbijanie najtrudniejszych nawet bil na stole snookerowym. Po latach wspaniałych występów, bajecznych kontraktów, wielkiej kasy od sponsorów, wreszcie zbierania zasłużonych braw od kibiców, ciężko po prostu powiedzieć „dość” i z dnia na dzień zapomnieć o tym wszystkim. Dlatego regularnie mamy wątpliwą przyjemność oglądania przygasłych gwiazd, którym się wydaje, że ciągle świecą jasnym blaskiem. To także jest powód, dla którego byłe gwiazdy sportu bardzo często szukają sobie planu na ciekawe życie po życiu sportowym. Często idą w biznes. Z jednej strony, dlatego, że mają pieniądze na niezbędne inwestycje. Z drugiej – po prostu potrzebują zachować wysoki poziom adrenaliny. Dla gości, którzy przez 20 lat żyli od meczu do meczu, od turnieju do turnieju, od zwycięstwa do zwycięstwa, życie, w którym jedyną rozrywką jest pójście do kina czy na zakupy – nie ma sensu.

Na naszym podwórku mamy kilka bardzo ciekawych przykładów. Oczywiście, możemy jednym tchem wymienić wielu zawodników, którzy po zawieszeniu butów, rękawic, czy innych rakiet na kołku, zajęli się po prostu życiem emeryta. Dla niektórych to naprawdę spełnienie marzeń: nic nie muszę, tempo życia wreszcie stało się spokojne i stabilne, tu działka, tam wypad na ryby, czasem jakiś bal mistrzów sportu, czy zaproszenie do telewizji w roli eksperta, albo celebryty do potańczenia na lodzie. Słowem – odcinanie kuponów od tego, co robiło się w czasie kariery. Jak ktoś miał szczęście i dobrze zarobił na sporcie, może mieć naprawdę przyjemne życie.

Galeria handlowa, czy galeria sztuki?

Są też jednak inne typy, ludzie, którzy po prostu nie potrafią nic nie robić. Tacy, których ciągle gdzieś nosi, którzy zawsze muszą mieć plan i zajęcie, których lenistwo doprowadza do szału. I nie chodzi nam wcale o takich, którzy po zakończeniu kariery po prostu m u s z ą pracować, bo inaczej nie będzie co do garnka włożyć (choć, niestety, oczywiście są też tacy). My mówimy o ludziach, którzy finansowo są zabezpieczeni, ale wciąż szukają nowych pomysłów.

Taki na przykład Wojciech Fibak, gość, który do czasów Agnieszki Radwańskiej był najbardziej utytułowanym polskim tenisistą. Na kortach zarobił prawie 3 miliony dolarów, co na lata siedemdziesiąte było ogromną kwotą (a na polskie warunki – fortuną). Po zakończeniu kariery potrafił się odnaleźć w biznesie. Wykorzystując duży kapitał, stworzył Fibak Investment Group, był generalnym przedstawicielem koncernu Volvo na Polskę, wydawał wiele gazet. Znany jest także jako kolekcjoner dzieł sztuki, naprzeciwko Pałacu Prezydenckiego w Warszawie znajduje się jego galeria sztuki.

Jeszcze więcej pieniędzy od Fibaka zarobił Dariusz Michalczewski. Lata boksowania w Niemczech na najwyższym poziomie zrobiły z niego multimilionera. „Tygrys” przez prawie dekadę był mistrzem świata i jednym z najpopularniejszych sportowców w kraju naszych zachodnich sąsiadów. Żył jak król, zarabiał krocie i wydawał wielkie pieniądze lekką rączką. Na szczęście – nie wszystkie, bo zawsze miał głowę do interesów. Zbudował między innymi centrum handlowe w Gdańsku.

Ta inwestycja była dla mnie bardzo ważna. Centrum handlowe stanęło przy skrzyżowaniu, które dokładnie pamiętam. To tam zarobiłem pierwsze pieniądze w życiu, kiedy jako dzieciak myłem szyby samochodów – opowiadał mi kiedyś. Były mistrz wagi półciężkiej i junior ciężkiej znacznie bardziej znany był jako współtwórca napoju „Tiger”, pierwszej poważnej konkurencji dla Red Bulla. Początkowo energetyk miał jedynie zarobić pieniądze na fundację Michalczewskiego, pomagającą dzieciakom z trudnych rodzin w znalezieniu właściwej drogi. Potem zrobił się z tego gigantyczny biznes. Sprawa skończyła się zresztą w sądzie, gdzie były bokser spierał się z producentem napoju o prawa do nazwy i wizerunku. Pieniądze „Tygrysowi” były potrzebne, bo kolejne rozwody kosztowały go naprawdę dużo.

Zbudowali fabryki, produkują wódkę

Michalczewski to nie jedyny przykład gościa, który umie nie tylko przyłożyć, ale także stworzyć dobrze działający biznes. Mało kto wie, ale Mariusz Pudzianowski także potrafił dobrze zainwestować pieniądze zarabiane najpierw w zawodach strongmanów, a potem w KSW. W jego przypadku jednak biznes wyszedł trochę przypadkiem. Jeszcze jako siłacz dostał od sponsora ciężarówkę, która była mu potrzebna przy okazji zawodów. Martwił go jednak fakt, że przez większość roku samochód stoi bezczynnie i marnieje. Sam „Pudzian” rzadko stał bezczynnie, więc w końcu postanowił uruchomić auto i zacząć na nim zarabiać. Dziś ma flotę kilkunastu tirów, które jeżdżą po całej Europie.

W całej Europie, a nawet dalej, jedno z pierwszych skojarzeń z Polską to „wódka”. W tej branży też mamy gościa, który wywodzi się ze świata sportu. Krzysztof Tryliński przez 20 lat grał w piłkę ręczną, w reprezentacji Polski (juniorów) był obrotowym. Kiedy skończył ze szczypiorniakiem, zajął się czymś znacznie bardziej pożytecznym: produkcją wódki. W latach dziewięćdziesiątych stworzył luksusową markę Belvedere. Dziś do Grupy Belvedere należą jeszcze między innymi marki Sobieski, Krupnik, Danska, czy Starogardzka.

Dobra, wiemy, że – z całym szacunkiem do osiągnięć sportowych – Tryliński nie do końca pasuje do tekstu, w którym wymieniamy Fibaka, Michalczewskiego, czy Pudzianowskiego. Po prostu właśnie wróciliśmy z wyjazdu z okazji 10-lecia Weszło i jakoś myśli same nam krążą wokół alkoholu…

Załóż biznes, splajtuj, powtórz

Biznes i sport mają jedną bardzo ważną cechę wspólną: czasem bardzo cienka linia dzieli sukces i porażkę. O ile jednak na boisku czy korcie szansa na rewanż najczęściej jest tylko kwestią czasu, o tyle w biznesie jedna wpadka może oznaczać bolesny koniec. Jasne, nie powinno się inwestować wszystkich środków w jeden interes, podstawą każdego solidnego biznesplanu jest inteligentna dywersyfikacja i odpowiednie balansowanie ryzyka. Kłopot w tym, że nie każdy biznesplan jest solidny, nie każdy interes przemyślany, a nie każdy były sportowiec ma dobrych doradców. Inna sprawa, że jeśli ktoś przez długie lata zarabiał bardzo dobre pieniądze za machanie rakietą, czy bicie ludzi po głowach, może niesłusznie założyć, że w biznesie będzie równie łatwo. A stąd prosta droga do bolesnej porażki. Często – znacznie boleśniejszej niż w sporcie.

Ciekawym przykładem jest Bjoern Borg. W latach siedemdziesiątych był absolutną gwiazdą tenisa. Zanim zakończył karierę w wieku 27 lat (!) wygrał pięć razy Wimbledon i sześć razy Roland Garros. Jako sportowy emeryt zainwestował wszystko, co wygrał w stworzenie marki ubrań. Skończyło się spektakularną klapą. Szwed musiał wyprzedawać swoje trofea, żeby mieć na życie. Potem podjął mocno zawstydzającą próbę powrotu na korty. Niepowodzenia go jednak nie załamały. Druga próba wejścia do branży odzieżowej się powiodła. Stworzył markę bielizny, która do dziś ma uznaną pozycję na rynku. Poniższa reklama chyba pochodzi sprzed czasów sukcesu. Wiemy, że lata osiemdziesiąte były zwariowane, ale spece od tej reklamy ewidentnie zaszaleli…

Inni takiego szczęścia nie mieli. Taki na przykład Dwayne Wade, jeden z najlepszych koszykarzy ostatnich lat. Amerykanin wszedł w spółkę z dwoma przedsiębiorcami i otworzył na Florydzie restaurację D. Wade’s Sports Grill. W zamyśle miała być cała sieć, ale koszykarz uznał, że to jednak zły pomysł. W efekcie, jak pisze Business Insider, nie wziął udziału w serii występów promujących przedsięwzięcie. Skończyło się tak, że inwestorzy pozwali go o 25 milionów dolarów. Przyznacie, średni interes…

Bokserzy ze zmiennym szczęściem

Joe Louis, jeden z bokserów wszech czasów, teoretycznie zrobił wszystko, jak należy. Był na szczycie, zarabiał gigantyczne jak na tamte czasy (1935-52) pieniądze (blisko 5 mln dolarów), ludzie go kochali. Bokser postanowił zainwestować i nawet słyszał co nieco o dywersyfikacji. Stworzył Joe Louis Restaurant, Joe Louis Punch, Louis-Rower PR Firm, Joe Louis Milk Company… A jednak – nie zagrało. Zdaje się, że Louis za bardzo zaufał jednemu menedżerowi, który okazał się cwaniakiem i złodziejem, niepotrzebnie posłuchał innych, złych doradców. W efekcie przyszła jedna klapa po drugiej i z zarobionych w ringu pieniędzy nic nie zostało. Louis na szczęście mógł liczyć na bogatych fanów, którzy przekazali mu konkretne wsparcie finansowe. Starczyło do końca życia, pewnie dlatego, że już trzymał się z dala od biznesów.

Ale są też bokserzy, którzy po zejściu z ringu potrafili się odnaleźć. Na przykład James Douglas, czyli gość, który sensacyjnie znokautował Mike’a Tysona. To była jedna z największych, może nawet największa w ogóle niespodzianka w historii sportu. „Buster” nie miał na papierze żadnych szans. Walkę z Tysonem o mistrzostwo wagi ciężkiej dostał tylko dlatego, że „Bestia” znokautował już praktycznie wszystkich potencjalnych rywali. Za wygraną Douglasa bukmacherzy płacili… 42:1! A jednak – posłał Tysona na deski w 10. rundzie.

W biznesie też teoretycznie nie miał szans. Otworzył knajpkę barbecue, a potem próbował wydać książkę kucharską. Kolejni wydawcy pukali się w czoło i odsyłali go z kwitkiem. „Buster” opublikował więc książkę sam i znów zaliczył sensacyjny nokaut. Książka okazała się hitem, boksera do swojego programu zaprosiła Oprah Winfrey, Martha Stewart i kilka innych gwiazd. Prawa do publikacji sprzedał potem za „sześciocyfrową kwotę”.

Milion dolarów to jednak absolutne grosze w porównaniu z tym, co zarobił inny czempion wagi ciężkiej – George Foreman. Co najzabawniejsze, „Big George” tak naprawdę wcale nie chciał iść w biznes, a już na pewno – nie w taki. W latach dziewięćdziesiątych zgłosił się do niego zaprzyjaźniony adwokat Sam Perlmutter. Na spotkaniu zdziwił się, że tak znany sportowiec nie ma swojego własnego produktu.

Spytał mnie, dlaczego to inni na mnie zarabiają. Zaproponował, że mógłbym promować grill elektryczny. Ale powiedziałem, że nie interesują mnie zabawki – wspominał potem. Perlmutter zrobił jednak najlepsze, co mógł: sprezentował grilla żonie boksera, której mocno ułatwiło to karmienie gromadki dzieci (w sumie dwanaścioro). Foremana nie interesowały zabawki, aż do dnia, kiedy spróbował burgera, przyrządzonego na grillu firmy Salton.

Był idealny, w ogóle nie miał tłuszczu. Natychmiast zadzwoniłem do moich partnerów, że wchodzę w ten interes – opowiadał. Umowa była prosta: Foreman zagwarantował sobie 45 procent od sprzedaży. Promowany przez legendę ringu grill błyskawicznie stał się rynkowym sukcesem. Do tego stopnia, że producent doszedł do wniosku, że procentowa umowa z bokserem mu się nie opłaca. Zaproponował mu 137,5 mln dolarów, plus kolejnych 11 milionów za serię reklam telewizyjnych. Foreman zaakceptował nową umowę, inkasując za jeden podpis więcej niż za 81 zawodowych walk.

Nawiasem mówiąc, spośród gromadki dzieci Foremana piątka to synowie. Pierwszy nosi imię George Jr, drugi to George III, kolejny – George IV, a dwaj młodsi to George V i George VI. – Joe Frazier, Muhammad Ali, Ken Norton, Evander Holyfield. Pozwól, żeby każdy dał ci w łeb, a potem zobaczymy, ile imion wymyślisz – odpowiedział ze śmiechem na pytanie dziennikarza, który dociekał, czemu wszystkich synów nazwał tak samo. Cóż, głowy do imion może nie ma. Do interesów – jak najbardziej!

JAN CIOSEK

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 08.06.2018 16:30 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
LordInfamous
LordInfamous

„Pieniądze „Tygrysowi” były potrzebne, bo kolejne rozwody kosztowały go naprawdę dużo.”

No to multimilioner czy walczy o każdy grosz przez rozwód?

quaresma79
quaresma79

dokładnie.
z weszło już tak jest – tematy ciekawe, ale teksty na poziomie podstawówki. „dziennikarze”…

Poker
Poker

Fibak to sutener, w latach 1980-tych zalatwial amerykanskim milionerom polki, które wczesniej ruchal…, to byly czesto polki zaraz po studiach sztuk pieknych, a amerykanie to 50-60 letni milionerzy którzy potem od Fibaka kupowali nic nie warte obrazy za 10.000-20.000-30.000-50.000 dolarów byly to obrazy polskich studentów malarstwa, no name-ów

GondolJerzy
GondolJerzy

Dokładnie tak,własnie przypomniales mi o tym,Nawet głosna była swojego czasu afera skandal z Fibakiem i streczycielstwem nawet o sąd się otarło

Niuniek111
Niuniek111

Ciosek ty kurwa cwelu ile ty masz lat ?

Włochy
13.07.2020

Nieustępliwy Milan wydarł punkt Napoli

Mogą żałować piłkarze Napoli, że nie udało im się dzisiaj zwyciężyć nad Milanem. Byłaby to bardzo cenna wygrana w kontekście rywalizacji o grę w europejskich pucharach. Przede wszystkim jednak, neapolitańczycy na trzy punkty dzisiaj po prostu zasłużyli. Dominowali nad rywalami, wykreowali sobie więcej bramkowych okazji i rzadko dopuszczali piłkarzy z Mediolanu w okolice własnej bramki. […]
13.07.2020
Weszło
12.07.2020

Mecz jak z orlika. Bramkarze jak z pośredniaka

Lech Poznań wytrzymał mecz grany pod presją uciekającego Piasta i ograł Lechię Gdańsk 3:2. Natomiast sam mecz… Cóż, momentami czuliśmy się jak na orliku. Otwarte granie, wysoki pressing, akcja za akcją, jazda to w jedną, to w drugą stronę. No i bramkarze, którzy wyglądali tak, jakby piłkarze obu ekip umówili się, że kto najbliżej bramki, […]
12.07.2020
WeszłoTV
12.07.2020

LIGA MINUS. Paczul, Rokuszewski, Białek, Kowalczyk

Niedzielny wieczór, zatem czas na Ligę Minus. Tematów do dyskusji jak zwykle sporo. Będzie grillowanie Wojciecha Mycia i Dusana Kuciaka, będzie rozmowa o mistrzostwie Polski dla Legii Warszawa. No i oczywiście omówienie wszystkich spotkań kolejki. W studio Paweł Paczul, Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek i Wojciech Kowalczyk. Odpalajcie tuż po meczu Lech Poznań – Lechia Gdańsk! […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Piątka z plusem dla Karbownika, trója dla Novikovasa. Oceniamy mistrzowską ekipę Legii

Był taki moment sezonu 2019/20, gdy wydawało się, że Legia po prostu pozamiata ligową konkurencję i zdobędzie mistrzowski tytuł w naprawdę spektakularnym stylu. Demolując kolejnych rywali. Ostatecznie nie do końca się to udało, dyspozycja „Wojskowych” po lockdownie pozostawiała sporo do życzenia. Jeśli sobie jednak przypomnimy sytuację, w jakiej znajdował się klub jeszcze na początku rozgrywek, […]
12.07.2020
Inne sporty
12.07.2020

F1. Sezon 2020. Odcinek drugi: Hamilton wraca na tron

Jeśli chcieliście dziś poczuć emocje, nie mogliście skupiać się na walce o zwycięstwo w Grand Prix Styrii. Głównie dlatego, że tej walki… po prostu nie było. Lewis Hamilton wystartował z pole position i od początku aż do końca wyścigu jechał niezagrożony. Sporo działo się za to w środku stawki. I to temu naprawdę warto było […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Jaga nie pomogła Lechowi. Piast coraz bliżej srebra

Jeśli Lech Poznań myśli o wicemistrzostwie ligi, a po porażce w Pucharze Polski myśli zapewne intensywniej niż kiedykolwiek wcześniej, potrzebuje „sojuszników”. Kolejorzowi nie wystarczy wygranie wszystkiego do końca sezonu, bo jeszcze mający przed tą kolejką tyle samo oczek Piast musi coś stracić. A na to na razie się nie zanosi. Jeśli w stolicy Wielkopolski w […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Status quo w II lidze zachowany. GKS na remis z Widzewem

Remis w przypadku takich meczów określa się zazwyczaj mianem: dwóch rannych zamiast jednego zabitego. To jest po części prawda, bo ani katowiczanie, ani łodzianie, płakać nad jednym punktem raczej nie będą. Zarazem jedni i drudzy mogą sobie pluć w brodę, bo trzy punkty i o wiele mocniejsza sytuacja w tabeli była na wyciągnięcie ręki. Mecz […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Śląsk remisuje z Pogonią i najpewniej kończy sezon

O ile co chwile dostajemy jakiś mecz o złote kalesony, o tyle starcie Śląska z Pogonią rzeczywiście miało stawkę inną niż symboliczną. Śląsk, gdyby dzisiaj wygrał, miałby 56 punktów i doskoczyłby do podium, wywarł pewną presję na Piaście i Lechu. A pamiętajmy: w finale Pucharu Polski zmierzą się Lechia z Cracovią, więc czwarte miejsce ze […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Beniaminek w barażach – Radomiak pokazuje, że warto było zreformować I ligę

31. kolejka pierwszej ligi to czas, w którym większość drużyn w ostatnich latach grała już o nic. Najpilniejsze kwestie były już rozstrzygnięte, albo zmierzały do rozstrzygnięcia bardzo pewnym krokiem. A tymczasem dziś, dzięki reformie rozgrywek, taki Radomiak nadal ma o co grać. Nie musi liczyć na cud, kilka potknięć rywali. Beniaminek na zapleczu Ekstraklasy ograł […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Legia najbardziej utytułowanym klubem w historii ligi

Nie dojdziesz z kibicem Legii do porozumienia – czy ma czternaście mistrzostw czy piętnaście. Ale po przyklepanym wczoraj tytule tak naprawdę nie ma to aż tak wielkiego znaczenia z punktu widzenia historii Ekstraklasy. Legia Warszawa, bez względu na interpretację sezonu 1992/93, została oficjalnie najbardziej utytułowanym klubem w historii ligi. Zerknijmy na czołówkę klasyfikacji medalowej (za […]
12.07.2020
Live
12.07.2020

LIVE: Lech odegrał się na Lechii

Przed nami ostatni niedzielny maraton w tym sezonie! Za tydzień czeka nas już Multiliga i szalenie emocjonująca końcówka (oczywiście żartujemy), a więc celebrujmy ten moment. Na start Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin. Jakie to będzie meczycho!!! Potem Piast z Jagą. Już nie możemy się doczekać!!! O 17:30 Lech z Lechią. Zacieramy ręce!!! A na deser […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Dla Piasta znów brawa, ale raczej nie za skuteczność transferową

Cokolwiek się stanie na mecie sezonu, Piastowi Gliwice znów należą się brawa. Po sensacyjnym mistrzostwie wielu zakładało, że nastąpi szybki powrót do miejsca w szeregu, tymczasem podopieczni Waldemara Fornalika najdłużej starali się deptać Legii po piętach i od pewnego momentu byli jedynym zespołem, który ewentualnie mógłby jej pomieszać szyki. Nie udało się, ale sezon prawdopodobnie […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Lech Poznań jako klub zasłużył na joby. Drużyna Lecha jeszcze nie

Jako dziennikarze bardzo często pojęcia „klub” i „drużyna” stosujemy zamiennie. Ale między tymi słowami jest istotna różnica. Na przykładzie Lecha Poznań widać to wyraźnie. Lech – jako klub – zasłużył na to, by przez ostatnie lata stać się obiektem drwin. Ale Lech Poznań – jako obecna drużyna – póki co nie nagrzeszył tak, by wrzucać […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Wszystko, co powinieneś wiedzieć przed GKS Katowice – Widzew Łódź

Widzew Łódź i GKS Katowice między siebie mogą podzielić dwadzieścia dwa medale mistrzostw Polski. Dzisiaj jednak zmierzą się w II lidze, przy Bukowej grając kluczowe spotkanie w kontekście awansu na zaplecze Ekstraklasy. Przed tym starciem rozmawiamy z ekspertami, a przy tym kibicami tych klubów. Dlaczego kibice GKS-u z natury są czarnowidzami? Dlaczego sytuacja trenera Góraka […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Śląsk walczy o przedłużenie emocji – dla siebie i dla nas

Lech Poznań był rzecz jasna największym przegranym swojego półfinału Pucharu Polski z Lechią Gdańsk. Zaraz potem jednak na tę listę trzeba wpisać… Śląsk Wrocław. Finał Cracovia – Lechia sprawia, że niemal na pewno czwarte miejsce w Ekstraklasie nie da przepustek do eliminacji Ligi Europy, a to najbardziej uderza właśnie w drużynę Vitezslava Lavicki. Jeżeli myśli […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

UFC 251. W półśredniej bez zmian – Usman zdominował ulicznika

Jorge Masvidal chciał oszukać wszelkie możliwe systemy przygotowywania się do starcia w MMA. Do zestawienia walki wieczoru wskoczył tydzień przed terminem. Musiał błyskawicznie przygotować wagę, zejść o 20 funtów w ciągu sześciu dni. Czekał go lot ze Stanów Zjednoczonych do Abu Dhabi, seria testów na koronawirusa, błyskawiczna seria treningów na otrzaskanie się ze stylem walki […]
12.07.2020
Inne sporty
12.07.2020

Co za gala! KSW pokazało, jak powinno wyglądać MMA

Reborn. Odrodzone. Pod takim hasłem organizowana była dzisiejsza – już 53 – gala KSW. Po przerwie spowodowanej pandemią MMA w najlepszym europejskim wydaniu wróciło. I to jak! Jeszcze dziś w nocy odbędzie się mocno obsadzona gala UFC, ale największa na świecie federacja może mieć spory problem w przebiciu poziomu, jaki zaprezentowano nam dziś w Polsce. […]
12.07.2020
Włochy
12.07.2020

Juventus wymęczył punkcik i wskoczył na autostradę do mistrzostwa

Atalanta ponownie zachwycała, Atalanta prowadziła, Atalanta dominowała. Wszystko wskazywało na to, że rewelacyjna ekipa z Lombardii zatriumfuje dziś na wyjeździe z Juventusem i na finiszu sezonu włączy się jeszcze do walki o mistrzowski tytuł we Włoszech. Goście mieli wszelkie argumenty, by pokonać ospałą, grającą bez polotu „Starą Damę”. Ale kończą z zaledwie jednym punktem i […]
12.07.2020