Operacja jednak nie jest konieczna. Występ Glika nie byłby cudem…
Weszło

Operacja jednak nie jest konieczna. Występ Glika nie byłby cudem…

Od feralnej przewrotki Kamila Glika podczas treningu reprezentacji mijają dni i… ciągle nic nie wiadomo. A to bardzo dobra wiadomość.

Początkowo wydawało się, że – no właśnie – wiadomo: Glik nie jedzie na mundial. Trwa jednak jego rajd po lekarzach w całej Europie i dzisiaj tak definitywnie tego napisać nie można. W Nicei reprezentant Polski usłyszał, że nie jest konieczna operacja barku i że istnieje szansa, iż w miarę szybko zostanie postawiony na nogi. W miarę szybko, czyli pewnie nie na pierwszy mecz, nie na drugi, ale w jakimś stopniu jego udział w finałach mistrzostw świata jest wciąż realny.

Teraz oceniać stan barku Kamila będzie jeszcze jeden lekarz, będzie też nasz zawodnik ściśle obserwowany – jak reaguje na lekarstwa i jak goi się feralne miejsce. Najbliższe dni pokażą, jak szybko Glik dochodzi do siebie i czy jest możliwy scenariusz, w którym jedzie na mistrzostwa i np. gra na środkach przeciwbólowych, ale bez ryzyka pogłębienia urazu.

Ale kluczowe jest to, że występ obrońcy Monaco na Mundialu nie będzie traktowany w kategorii cudu. Po prostu rozpoczyna się walka z czasem. Napiszmy tak: Kamil w tej walce z czasem ciągle nie jest faworytem, ale nie jest to już takie pewne, że przegra.

*

AKTUALIZACJA: Jak powiedział nam Kamil Glik, jeszcze w poniedziałek w ogóle nie mógł ruszać ręką. Teraz już rusza w miarę swobodnie. Jest szybka poprawa. Będzie robił wszystko, żeby zagrać na mundialu. W poniedziałek odbędzie najważniejszą konsultację medyczną.