Vive po raz piętnasty, Bielecki i Szmal po raz ostatni
Inne sporty

Vive po raz piętnasty, Bielecki i Szmal po raz ostatni

Nie było zaskoczenia: PGE Vive Kielce znów okazało się najlepsze w Polsce, w finale PGNiG Superligi pokonując, po raz kolejny, Orlen Wisłę Płock (33:29). Zabrakło nawet emocji, jakie towarzyszyły zeszłorocznemu finałowi, tym razem kielczanie triumfowali dość gładko. Nic nowego, moglibyśmy się rozejść tuż po zakończeniu meczu. Sęk w tym, że dziś karierę zakończyły dwie legendy.

Nie boimy się używać tego słowa. Wiemy, że w ostatnim czasie jest ono nadużywane, ale tutaj nie ma mowy o pomyłce: Karol Bielecki i Sławomir Szmal to legendy. W każdym tego słowa znaczeniu. Piszemy tu o gościu, przed którym drżeli bramkarze na całym handballowym świecie i o bramkarzu, którego bali się wszyscy rywale, bo każdy wiedział, że nie ma piłki, której „Kasa” by nie wyciągnął. Obaj potrafili wygrywać mecze, czy to swoim drużynom, czy – co dla nas najważniejsze – reprezentacji Polski.

– Nie mogę dać tyle zespołowi, co dawniej. W meczach Ligi Mistrzów nie byłem tym, kim chciałbym się widzieć i nie mogłem pomóc drużynie tyle, ile bym chciał. Kończę karierę w odpowiednim momencie i na moich warunkach – to słowa Karola Bieleckiego sprzed kilkunastu dni. Chciał odejść na własnych warunkach i na nich odszedł. Z siódmym z rzędu mistrzostwem Polski w kieszeni i z siódmą podwójną koroną. Lepiej się nie da.

Bielecki do Vive wrócił w roku 2012, Szmal trafił tam (po raz pierwszy) rok wcześniej. Byli filarami tej ekipy, które wyniosły ją do największego sukcesu w historii polskiego klubowego szczypiorniaka – zwycięstwa w Lidze Mistrzów sprzed dwóch lat. Obaj świętowali też wielkie sukcesy z kadrą: srebro mistrzostw świata, dwa brązowe medale. Nie udało się, niestety, zaistnieć na igrzyskach. Ale dziś, patrząc na ostatnie mecze w wykonaniu Polaków, wiemy, jak ważni byli i na jakie pokolenie wówczas trafiliśmy. Obawiamy się, że długo będziemy wspominać ich sukcesy, zamiast zapełniać gablotę z trofeami.

„Karol na boisko” – skandowali przez większą część spotkania finałowego fani Vive. Gdy w końcu na nie wszedł, huknął  – a jakże – z dziewiątego metra, kończąc całe spotkanie. Znak firmowy, idealne pożegnanie. Owacja na stojąco od kibiców. Zresztą brawa nie milkły i po meczu, bo Bieleckiemu i Szmalowi zorganizowano pożegnanie, na jakie zasłużyli. Z głośników rozbrzmiali „Niepokonani” Perfectu. I to chyba najlepsze podsumowanie kariery tej dwójki. Tuż po meczu ogłoszono jeszcze, że obaj dostaną „SuperGladiatora”. Taką nagrodę przyznano po raz pierwszy. Lepsi laureaci nie mogli się trafić.

Co można napisać o samym meczu? Że do przerwy mieliśmy jako takie emocje, goście z Płocka prowadzili wówczas jedną bramką. Drugą połowę znakomicie rozpoczęli jednak gospodarze, pokazując, że zdobywanie mistrzostwa to ich domena. Nie do zatrzymania był Alex Dujszebajew, najlepszy strzelec gospodarzy, swoje robili też Darko Djukić i Dean Bombac. Na kielczan nie ma mocnych od siedmiu lat i zapewne prędko się to nie zmieni. Nawet bez Bieleckiego, Szmala i kilku innych zawodników, którzy pożegnali się dziś z klubem.

Na koniec chcielibyśmy oddać coś innej postaci, zwykle stojącej w cieniu zawodników i pierwszego trenera. Tomasz Strząbała pracował w Kielcach przez 27 lat. Długo wychowywał tamtejszą młodzież i robił to naprawdę znakomicie. Później trafił do pierwszej drużyny, pracował jako asystent Tałanta Dujszebajewa. Dla niego to również był ostatni mecz w barwach Vive. Od nowego sezonu zostanie trenerem MMTS Kwidzyn. Takiego stażu nie powstydziłby się Sir Alex Ferguson. Szacun, panie Tomaszu. I powodzenia w nowej roli.

Fot. 400mm.pl

 

KOMENTARZE (10)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Pawel_Jumper

Perfekcyjne pożegnanie dwóch czołowych postaci polskiego szczypiorniaka.

Świetna przemowa Bieleckiego, mega kariera wielkiego człowieka, który się nie poddał. Różnie to bywa w Polsce z żegnaniem sportowców, ale Vive zdecydowanie dało radę.
Karol i Kasa to byli giganci i fajnie, że organizacja dorównała ich „formatowi”.


PS. „Nie udało się, niestety, zaistnieć na igrzyskach.”

Rozumiem, że 4 miejsce w Rio i ćwierćfinał w Pekinie to istne porażki Polski na tle osiągów w sportach drużynowych na IO. Gapek, weź lepiej dobieraj słowa.

chozjor_dadybicz

A na tle polskiego hokeja, to w ogóle udział w IO jest sukcesem;-) 4 miejsce to nadal tylko 4 miejsce. Dobre na tle innych sportów drużynowych, a biorąc pod uwagę potencjał ekipy?

Piotr Szkudlarek
Warta Poznań

nigdy nie mielismy teamu na podium. medale zdobywalismy grą na 110%, siłą woli i pasją.

Pawel_Jumper

A biorąc pod uwagę potencjał innych ekip?
U nas był (i niestety jest): brak szkolenia, słaby związek, tragiczny poziom ligi, słabe zainteresowanie i żadne pieniądze w tym sporcie w porównaniu do Francji, Danii, Chorwacji, Niemiec, Szwecji, czy Hiszpanii. Po odejściu tej generacji graczy do jakiego punktu wracamy?
Totalnie przespana moda na ten sport ze strony ZPRP, zero progresu przez 10 lat.
Samo Vive, choć wybitne, nie da tego co kadra.


Gdy Wenta zaczynał, nie mieli na stroje w kadrze.
A dzięki pokoleniu ze Szmalem, Bieleckim, Tkaczykiem, Lijewskimi i innymi na Igrzyskach mieliśmy 4 i 5 miejsce, więc chodziło mi tylko o słabe sformułowanie o braku zaistnienia na Igrzyskach.

Oczywiście, że marzyli o medalach, ale pisać o kimś, kto przegrywa półfinał jedną bramką z mistrzem, że nie zaistniał, to ignorancja albo braki w wiedzy.

chozjor_dadybicz

MŚ – medal, ME – medal, IO – brak medalu. Wydaje mi się, że w tym kontekście należy interpretować fragment o niezaistnieniu, nie w kontekście słabej gry czy kiepskiego wyniku.

Pawel_Jumper

Na ME też nie mieliśmy medalu :) 4 miejsce w 2010 najwyżej.

chozjor_dadybicz

Faktycznie, mój błąd, z rozpędu i z uznania dla pewnego okresu polskiej reprezentacji przyjąłem, że mieliśmy medal.

jacek_placek

Wielkie dzięki Karol i Sławek ze te lata emocji, czekało się na ten styczeń, bo wiadomo było, że będzie co oglądać w czasie MS lub ME. Odchodzą kolejni ze złotego pokolenia, a następców nie widać, kadra dostaje łomot od każdego, a PZPR dalej trzyma pana trenera, którego już nawet w Płocku pogonili. Nie korzystanie z usług takich zawodników jak M. Jurecki, K. Lijewski czy M. Jurkiewicz, co wynika chyba tylko z niechęci do nich albo do Kielc trenera Przybeckiego to skandal – od kogo ci młodzi mają się uczyć, choćby woli walki? Przecież dałoby się jeszcze stworzyć przyzwoitą drużynę z tymi zawodnikami plus Daszek, Krajewski, Syprzak, Paczkowski plus kilku młodych.

Vooyek_Zbooyek

Zróbcie sobie test. Zamknijcie jedno oko, a potem każcie kumplowi rzucić do was piłkę ręczną z jakichś 5 metrów i spróbujcie ją złapać jedną ręką. Wtedy zrozumiecie.

Mikas
West Ham United

… A jeśli już jakimś cudem uda wam się nie oberwać piłką po twarzy, tylko złapać, to spróbujcie potem rzucić bramkę z dziewiątego metra nad blokiem obrońców.

wpDiscuz

INNE SPORTY