Płaczek odchodzi z Poznania. Dilaver znów zagra u Bjelicy
Weszło

Płaczek odchodzi z Poznania. Dilaver znów zagra u Bjelicy

Chodził, marudził, narzekał, naciskał na odejście i wreszcie dopiął swego. Emir Dilaver został sprzedany przez Lecha Poznań do Dimana Zagrzeb. Austriak znów zatem spotka się z Nenadem Bjelicą, którego tak dzielnie bronił w gabinecie Piotra Rutkowskiego.

Kilka dni temu cytowaliśmy historię o tym, jak to Dilaver popędził do gabinetu wiceprezesa Rutkowskiego, by ochrzanić go za zwolnienie Bjelicy i za brak woli wykupienia Mario Situma z Dinama. Chorwacki trener długo na bezrobociu nie posiedział, trafił do Zagrzebia i kopsnął skautingowi listę ciekawych piłkarzy do wyciągnięcia z Ekstraklasy. Dinamo zarzuciło swe sieci na Carlitosa, a sam Bjelica naciskał na to, by do stolicy ściągnąć też swojego starego znajomego z Austrii Wiedeń.

No i długo nie musieliśmy czekać, by obaj panowie spotkali się w jednym klubie. We wtorek Dinamo ogłosiło transfer Dilavera, który podpisał czteroletni kontrakt. Według nieoficjalnych informacji Lech zarobi na swoim piłkarzu ponad 1,5 miliona euro. Czyli jak na ceny poznańskie i jak na topowego obrońcę ligi – trochę mało. Choć z drugiej strony warto pamiętać, że rok temu z Ferencvarosu wyciągnięto go bez płacenia kwoty odstępnego, bo tam kończył mu się kontrakt.

Sam piłkarz był zdeterminowany, by z Poznania wyjechać, a nowy trener Ivan Djurdjević jasno zadeklarował, że chce w zespole wyłącznie piłkarzy totalnie skupionych na grze w Lechu. Jeśli ktoś ma wątpliwości, czy chce tu zostać, czy jednak odejść, to droga wolna. Z jednej strony można to chwalić, bo Kolejorzowi brakowało tego charakteru i zawziętości, ale z drugiej klub osłabia w ten sposób swoją kartę przetargową. Łatwiej krzyknąć bowiem wysoką sumę transferową, gdy jasno deklaruje się, że dany piłkarz nie jest na sprzedaż. A tak stawia się jasny komunikat – „tak, chcemy się pozbyć tego ananasa, rzućcie tyle, ile możecie i pokażcie, gdzie mamy się podpisać”.

Szkoda nam kibiców z Poznania, bo wydawało się, że Dilaver może zostać w przyszłości kapitanem drużyny – waleczny, charakterny, nie gryzący się w język. Gwarantował też bardzo wysoki poziom sportowy, zajął czołowe miejsce w naszej klasyfikacji ekstraklasowych stoperów. Ale z płaczka nie ma pracownika.

Lech póki co tylko uszczupla kadrę. Nie ma już w klubie Dilavera, nie ma Situma, Chobłenko i Koljić też raczej nie zostaną wykupieni ze swoich macierzystych klubów. Kolejorz nie ogłosił jeszcze sprowadzenia Tomasza Cywki, ale to kwestia kilku dni. Trwa czyszczenie szatni, ale żeby czasami w lipcu się nie okazało, że w Poznaniu będą mieli trzynastu ludzi do grania.

KOMENTARZE (49)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
słucham led zeppelin i queen, a niekiedy Kaliber44
a niekiedy Justice

Nasza liga jest chujowa, ale jest nasza. Liczę na spotkanie w europejskich pucharach.

WhiteStarPower

W tym roku szykuje ze totalna anihilacja jeszcze po reformie.. Gornik juz w 1 rundzie po Levadii czy Vaduz moze sie pakować, bez Kadziora, Kurzawy, moze Zurkowskiego… ja jebie

Hans Adalbert Mazeppa - pokaz siły
Borki Apartments F.C.

Dostajesz plusa za nicka (no dobra: za komentarz też)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Manny Ribera

No tak. Dilaver to płaczek. Trałka to kozak bo mimo sześcioletniej chujni z przerwą w 2015 roku bierze co Lech daje z uśmiechem na twarzy.

Przemson

Przecież widać, że to zachowawcze pióro Samuela Zawsze Dziewica Szczygielskiego.
Po ostatniej burze i piździe od K.S i przymusie wplaty po opierdolu od Glikiego, pioro chu*owe stalo sie bardziej zachowawcze

pep pep

Był akurat najlepszym obrońcą ligi , ale 1,5 mln to jest rewelacyjna cena za gracza na tej pozycji w takim wieku, o takim statusie (liga, dorobek międzynarodowy w CV) ,a do tego przy nacisku na pozbycie się go przez sprzedającego.
Na najlepsze lata utknął on na długo w lidze węgierskiej, gdzie z resztą w Ferencvarosie był zsyłany na mniej odpowiedzialny bok obrony bo tam o asem na stoperze był Michał Nalepa.

Potencjał kadrowy Austrii w ostatnich latach jest podobny do Polski .Ciężko mi sobie wyobrazić polskiego starawego 27-letniego stopera z 0 A na koncie, za którego ktoś zapłaciłby 1,5 mln.
W ogóle na teraz to najdroższy Polak z 0 A na koncie w wieku powyżej 26 lat jest wart ok 700 tys (K. Kamiński)

Manny Ribera

Płaczek odszedł ale za to przyjdzie Cywka który nie będzie płaczkiem i z zadowoleniem pobierał pensję co miesiąc no i został pierwszy na świecie dyrektor sportowy który chciał wzmacniać zespół konkretnymi grajkami ale trener nie chciał bo wolał ogórków z łapanki.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Chata Kumba

Właśnie problem jest taki, że nie kojarzę zbyt wielu graczy, którzy przychodząc do naszej ligi za darmo okazali się realnymi wzmocnieniami. Regułą jest, że przychodzi taki do klubu a za rok nikt nie pamięta że pobierał w nim pensję.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Ljubolja, VOO, Nikolic, Carlitos. To takie frikosy pierwsze z glowy.

Mertens

Jest Rogne, ma lepsze CV.

jezd
Lech Poznań

CV nie gra tak jak i Rogne

TrolloLollo

Jakoś Lech ma dobre oko do obronców. Patrz Arajuuri, Kadar, Dilaver, Kostyewicz, Kebab Ceesay, Douglas czy nawet Rudy Nielsen. Nie mówiąc już o wychowankach jak Kamiński, Bereś, Kędziora, Bednarek czy Gumny. O tą pozycje akurat bym się nie martwił.

mk7

Cytaty z artykułu: dzielnie bronił + popędził do gabinetu wiceprezesa Rutkowskiego, by ochrzanić go + topowego obrońcę ligi + zdeterminowany + waleczny + charakterny + nie gryzący się w język + wysoki poziom sportowy + czołowe miejsce w naszej klasyfikacji. Nagłówek artykułu: płaczek..

theczarek

chodzi o to, żeby napisać prawdę ale przy okazji wjechać z wazeliną tam, gdzie ostatnio mocno popękało od natłoku sukcesów na poziomie WLKP.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

WujaNieMaEunuchKochany
Torpedo Indyczów

Jak najbardziej awans sportowy!
A pozatym powiedział prawdę, jakie Lech miał niby szanse na Mistrza skoro zwycięstwa na wyjazdach da się policzyć na palcach?

Grzegorz Brzeczyszczykiewicz

WujaNieMaEunuchKochany – mylisz przyczynę i skutek. Lech nie miał szans na mistrza, bo grał padlinę na wyjazdach. Przy ich możliwościach nie powinien był grać aż takiej padliny na wyjazdach.