Czy jest lepszy środek nasenny niż mecz Zagłębia?
Weszło

Czy jest lepszy środek nasenny niż mecz Zagłębia?

Jak zgodnie twierdzą ludzie z kierownictwa klubu – to był zmarnowany rok dla Zagłębia. Siódme miejsce w lidze, z wielkim trudem wywalczona pozycja w grupie mistrzowskiej, a później już tylko wegetacja, choć z całkiem spektakularnym przebłyskiem w Warszawie. Większe są jednak w Lubinie ambicje, niż tylko od czasu do czasu napsuć krwi Legii, większe są możliwości. Wreszcie – żeby te ambicje realizować i możliwości wykorzystywać, potrzeba było nowego człowieka.

Piotr Stokowiec pracował w Lubinie długo – przeżył z klubem spadek, przeżył I ligę, przeżył powrót do Ekstraklasy i, przede wszystkim, przeżył eliminacje do Ligi Europy. Jednak nie sposób było nie dostrzec, że coś się w tej współpracy wypaliło. Stokowiec to tytan pracy i człowiek zupełnie zafiksowany na punkcie futbolu, ale też facet o trudnym charakterze, co na dłuższą metę daje o sobie znać, jeżeli chodzi o współpracę na linii trener – zarząd klubu. Drużyna też już chyba była swoim trenerem zmęczona.

Mariusz Lewandowski objął zespół będący… może nie w zupełnej rozsypce, ale na pewno w lekkim kryzysie. Zwłaszcza jeżeli chodzi o styl gry „Miedziowych”, który bywał momentami naprawdę odrażający. O spektakularnym efekcie nowej miotły nie było mowy, lecz Zagłębie pod wodzą „Cycusia” ostatecznie skończyło sezon w górnej połówce tabeli, a więc najbardziej minimalny z minimalnych planów został zrealizowany. Nie było wstydu, była przeciętność.

MOCNY PUNKT

Brak głupich porażek pod wodzą Lewandowskiego. Od kiedy były zawodnik Szachtara Donieck przejął klub, przegrał tylko dwa razy w meczach rundy zasadniczej – to były dwie porażki z rzędu w lutym, przeciwko Wiśle Płock i Legii Warszawa. Poza tym – zdarzały się naprawdę smętne remisy, niekiedy zęby bolały od oglądania gry Zagłębia, ale w każdym meczu, sukcesywnie, „Miedziowi” dorzucali chociaż jeden punkcik do swojego dorobku. Udało się pokonać Sandecję na wyjeździe, zwyciężyć z Termaliką u siebie – lubinianie zapunktowali przeciwko tym, w teorii, najłatwiejszym przeciwnikom i to ostatecznie wystarczyło, żeby się usadowić w grupie mistrzowskiej.

Potem to już hulaj dusza, piekła nie ma.

Cokolwiek powiedzieć – jeżeli na chwilę zapomnimy o marnym stylu, Lewandowski swoje zrobił. Miał za zadanie wprowadzać młodych, co zapisano mu zresztą nawet w kontrakcie – wprowadzał. Miał uratować klubowi górną ósemkę – uratował. Zatrudniono go z wielu powodów – przede wszystkim z racji na znajomość lokalnego środowiska. Zanim trener, dajmy na to, zagraniczny, połapałby się w całej specyfice Zagłębia, złapał porozumienie z akademią, wyczuł wszystkie koterie, to prawdopodobnie „Miedzowi” stoczyliby się gdzieś na poziom walki o utrzymanie. Lewandowski zszedł z oczekiwań płacowych, wpisał się swoim profilem trenerskim w politykę klubu i – trochę też z braku laku – został szkoleniowcem Zagłębia, co klubowi, przynajmniej póki co, na złe nie wyszło. Jakby nie patrzeć, lubinianie w sezonie 2016/2017 zajęli ledwie dziewiątą pozycję w lidze, zatem jest progres.

PIĄTA KOLUMNA

Na szczęścia dla Zagłębia, już się jej z klubu pozbyto. Martin Polacek to gość z charakterem, zresztą już sam wygląd świadczy o tym, że mamy do czynienia z tęgim zakapiorem. Ale – jednocześnie – jest to po prostu kiepski bramkarz. Na pewno jeden z najbardziej elektrycznych golkiperów Ekstraklasy w ostatnich latach. Jasne, że zdarzało mu się coś efektownie wybronić, ale jednak częściej kojarzymy go z sytuacjami, w których wykazywał się brakiem spokoju, rozsądku, chłodnej głowy. I obdarowywał rywali Zagłębia prezentami niczym święty Mikołaj.

Polacek zachował siedem czystych kont przez 21 kolejek. Jego następca, 22-letni Dominik Hładun, też ma na swoim koncie siedem meczów bez utraty gola, ale potrzebował do tego ledwie 15 gier, a przecież wliczają mu się też mecze Zagłębia w grupie mistrzowskiej, gdzie defensywa „Miedziowych”, delikatnie rzecz ujmując, nie prezentowała najwyższego poziomu koncentracji. Hładun zebrał szlify w III lidze, dostał kredyt zaufania i pięknie go spłaca swoimi występami w pierwszej drużynie. No i jest wychowankiem klubu.

NAJWIĘKSZE POZYTYWNE ZASKOCZENIE SEZONU

Na pewno eksplozja strzeleckiej formy Jakuba Świerczoka, która zaowocowała powołaniem do reprezentacji i wyjazdem na zachód do mocniejszego niż Zagłębie klubu. Wielu było takich, którzy już zdążyli na Świerczoku postawić krzyżyk, zresztą sam napastnik wielokrotnie dawał ku temu powody. Udowodnił jednak, że nawet w wieku 25 lat może do piłki po prostu dojrzeć, poukładać sobie życie osobiste i zanotować – najzwyczajniej w świecie – progres, jeżeli chodzi o umiejętności. Kuba może i nie pojedzie na mundial, bo jego konkurenci do miejsca w kadrze również nie próżnowali, ale na pewno można powiedzieć, ze ma za sobą najlepszy czas w karierze.

W Lubinie spędził tylko jedną rundę, lecz i tak zapamiętamy go jako najjaśniejszą postać Zagłębia w tym sezonie. Szesnaście goli, a grał w Ekstraklasie tylko jesienią – to jest naprawdę duży wyczyn. Dość powiedzieć, że Świerczok odszedł z klubu zimą, a jego dorobek strzelecki to i tak przeszło 1/3 wszystkich goli Zagłębia w tym sezonie.

NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE

No cóż – na pewno odejście Świerczoka po zaledwie kilka miesiącach świetnej gry w Ekstraklasie. Chciałoby się, żeby tacy napastnicy jednak spędzili na ligowych boiskach trochę więcej czasu, tym bardziej, że zastępcy nie oczarowali. Jakub Mares (4 gole w 15 meczach) ma swoje atuty, ale na pewno nie jest to typ goleadora, z kolei Patryk Tuszyński (5 goli w 22 meczach) wciąż nie potrafi się odbudować. Podreperował fatalny bilans dopiero w ostatniej kolejce, wsadzając dwie sztuki Koronie, której piłkarze myślami byli już ewidentnie przy urlopowym grillu. Wiosną Zagłębiu zdecydowanie brakowało siły ognia i to było straszliwie widoczne.

ABSURD SEZONU

Zupełnie kuriozalny regulamin konkursu na prezesa zarządu Zagłębia, w którym kandydatom nakazano zgłosić się na piśmie, a zgłoszenie zanieść do sekretariatu klubowego w zaklejonej kopercie z dopiskiem: „Postępowanie kwalifikacyjne na stanowisko Prezesa Zarządu Zagłębie Lubin S.A.”. Niby poważny konkurs, poważne stanowisko i poważny klub, a bez – typowego dla Ekstraklasy – absurdalnego akcentu obyć się nie mogło.

MOMENT SEZONU

Piotr Stokowiec opuszcza Zagłębie Lubin po przeszło trzech latach praca z zespołem.

STOKOWIEC

OPINIA EKSPERTA

Po marcowym meczu Zagłębia Lubin z Lechią Gdańsk (0:0, trzy strzały celne), uwzględnionym we wszystkich prestiżowych rankingach na najbardziej dziadowski mecz w historii futbolu, udało się namówić na krótki komentarz, bardzo nam przykro, inżyniera Mamonia.

-A na meczu Zagłębia, proszę pana, to jest tak: nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje. A piłkarz Zagłębia, proszę pana… To jest pustka… Pustka proszę, pana… Nic! Absolutnie nic. (…) Normalnie… Patrzę, patrzę na to… No i aż mi się chce wyjść z… meczu, proszę pana… I wychodzę…

Nie dziwimy się inżynierowi, że wyszedł przed końcowym gwizdkiem arbitra. Ten mecz był tak słaby, że do skrótu załapał się nawet gol strzelony z dwumetrowego spalonego.

SZALENIE ISTOTNY FAKT

Zagłębie strzeliło najmniej goli w całej grupie mistrzowskiej, w ogóle „Miedziowi” zanotowali więcej trafień tylko od Piasta, Sandecji i Bruk-Betu.

SEZON OKIEM WESZŁO

Znalezione obrazy dla zapytania gif boring

SONDA

[yop_poll id=”-3″ tr_id=”[yop_poll id=”103″]

WERDYKT

Co tu dużo mówić, Zagłębie strasznie przynudziło. Pokazał się Świerczok, fajne momenty miał Czerwiński na boku obrony, kilka razy przypomniał o sobie Starzyński, choć kłopoty zdrowotne wyłączyły go z gry na kilkanaście kolejek, za solidny sezon można jeszcze pochwalić Guldana. Staniki nie fruwają. To tak naprawdę wstyd, że klub z takim potencjałem, z taką akademią i takim sponsorem snuje się gdzieś w środku stawki i do końca sezonu zasadniczego drży o to, czy przypadkiem Arka Gdynia nie strąci go do grupy spadkowej. Od Zagłębia oczekujemy, że będzie etatowym kandydatem do gry w europejskich pucharach, a nie naczelnym smutasem ligi. Sezon do szybkiego zapomnienia.

KOMENTARZE (17)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Andrzej Dudziarz

Hej, weszlaki, skoro pisaliście tyle szydery z 85-tysięczniej „wioski” Nowy Sącz – że nie dla wiosek Ekstraklasa – to dlaczego nie piszecie tego samego o jeszcze mniejszej wiosce Lubin (72 tysiące)?

Celowa wybiórczość, głupota czy hipokryzja?

Voitcus

Myślę, że w przypadku Nowego Sącza termin „wioska” ma sugerować ogólny bałagan w zarządzaniu klubem, a nie wielkość miejscowości.

StryjekSylweriusz

Sekcja Największe rozczarowanie to problem nie tylko Zagłebia ale całej polskiej piłki. Zreszta co tu zrobić jak polski piłkarz ślini sie na myśl o zainteresowaniu zagranicznego klubu skądkolwiek. Nawet z Bułgarii. Świerczok (chyba) wyszedł na tym nienajgorzej ale wielu przed nim i wielu w przyszłości przejedzie się na tak szybkich wyjazdach.

radudzik
Stomil Olsztyn

>Polacek zachował siedem czystych kąt
nie róbcie sobie jaj

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Widać lubi sprzątać!

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Do dziś się zastanawiam, czy zwolnienie Stokowca było dobrą decyzją. Oczywiście drużyna zawodziła, ale nie odniosłem wrażenia, by Mariusz Lewandowski wiele poprawił. Jak męczyli bułę, tak męczyli ją dalej. Oczywiście chwała Cycowi za awans do ósemki, ale chyba chodziło o coś więcej. Zawsze jednak można mówić, że Stokowiec nabroił, Lewandowski uratował co się dało, a na gruntowną poprawę dopiero idzie czas. Zobaczymy. Zwyczajnie zawsze mi szkoda, gdy ktoś, kto tak długo gdzieś pracuje, widać, że ma swoją wizję, musi odejść. Oczywiście czasem jest tak, że wizja przestaje się sprawdzać, że pojawia się efekt zasiedzenia albo nasz wizjoner zaczyna wyraźnie gwiazdorzyć i nawet Snickers już nie pomaga. O tym jak było w Lubinie, powinni wypowiedzieć się ludzie, którzy znają ten klub lepiej ode mnie. Jestem bardzo ciekaw ich opinii o zluzowaniu płomiennowłosego szkoleniowca. Może Zdjęcie profilowe serek coś na ten temat mi powie? Bardzo będę wdzięczny.
Sezon Zagłębia ogólnie strasznie nijaki. Chyba żadna inna drużyna nie było w tych rozgrywkach (w mojej opinii) tak przezroczysta, nie wywoływała tak mało emocji. Oczywiście momenty były, ale mało. Wszystko średnie, przeciętne, dość smętne. Nie jest to jakaś złośliwa krytyka, bo w sumie lepiej być taki jak Miedziowi, niżby mieli o drużynie mówić przez pryzmat kolejnych kompromitujących porażek, serii meczów bez zwycięstwa, motywacji za pomocą liści, czy przerywania meczów przez trzodę chlewną.
Zobaczymy, co Zagłębie pokaże w nowym sezonie, kim się wzmocni i jak to zostanie ułożone. To że zmiany są konieczne, raczej dyskusji nie podlega.

StryjekSylweriusz

Nie chcę się wypowiadać za kogoś z Lubina, ale mi osobiście (patrząc z odległej Warszawy) wydaje się że projekt pt. „Zagłębie Stokowca” kompletnie się wypalił już we wczesnych fazach rundy jesiennej, tylko seria Świerczoka to przysłoniła. drużyna popadła w marazm a widoki na poprawę były co najwyżej mgliste. Także decyzja o zmianie była dobra. Inna sprawa to wybór następcy. Nie jestem pewien czy Cycu to dobry trener. Na plus zadziałało to że zna Lubin I (pewnie)tak też wielu piłkarzy z szatni. Ale co dalej? Zobaczymy gdzie Miedziowi będą w październiku czy listopadzie, dopiero wtedy go ocenie. Jednak przeczucie mówi mi że wtedy może być już na walizkach

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Mam podobne odczucia, co do osoby Mariusza Lewandowskiego. Póki co, jako trener Zagłębia, był taki sam jak jego ekipa: strasznie nijaki. Nie skreślam, ale niedługo powiem: sprawdzam!

xfish

Piszę jako kibic Zagłębia: oglądanie mojego zespołu w tym sezonie bolało nawet mnie. Dla kibiców innych drużyn patrzenie na mecze ZL powinno być używane w sądach jako kara przy drobnych a nawet średnich wykroczeniach.
Byłem jednym z 1800 idiotów, którzy w pizgającym zimnie oglądało na żywo pseudokopaczy udających piłkarzy z podobną jedenastką z Gdańska (0:0, 2:1 w celnych strzałach). Było to po równie emocjonującym spotkaniu z Arką Gdynia (również 0:0). Wtedy zacząłem się zastanawiać czy jestem normalny. Najgorsze, że razem ze mną siedział na tych meczach już nie najmłodszy ojciec i pomyślałem, że pewnie mamy jakiś spieprzony gen i nic już z tym nie zrobię :(
W przyszłym sezonie dalej będę na każdym meczu pewny, że gorzej już być nie może. Niemniej pewne obawy są, że Lewandowski może mnie w tej kwestii zaskoczyć…
Czego żadnemu sympatykowi Ekstraklasy nie życzę.

Buldożer Janusz
Zagłębie Lubin

Jako sympatyk Zagłębia od urodzenia, mogę powiedzieć, że nikt nie płakał po Stokowcu. Odnoszę wrażenie, że od czasu średnio udanej moim akurat zdaniem (bo duńczyków spokojnie można było klepnąć – vide nie trafiony karny Starzyńskiego w Lubinie i załadowanie w słupek Guldana w końcówce w Danii) przygody w pucharach, Stokowiec odleciał w swojej megalomanii, i przecudował. O ile w pierwszym sezonie Zagłębie grało naprawdę fajnie, to następny sezon to już dramat. Wyniki byly lepsze niż gra. Wieczna gra na 1:0, a jak przypadkowo Zagłębie włożyło w pierwszej połowie bramkę, to była konstetrnacja, bo trzeba będzie teraz bronić przez całą połowę nie wpadając na pomysł, co by strzelić drugą bramkę tak jak było to z Termalicą, gdzie słonie czekały na 2 bramkę w plecy tak długo, że aż Polacek postanowił oddać bramkę na remis za darmoo w ostatniej minucie. Poza tym wcale nie uważam, że Stokowiec był jakimś w ogóle taktycznym kozakiem. Był silny siłą pojedynczych graczy. Runda życia Świerczoka (gdyby nie jego gra, pewnie byśmy wspólnie z Pogonią szorowali dno tabeli po 1 rundzie), wcześniej Starzyński cudował, podobnie świetny sezon Dąbrowskiego zaraz po powrocie do ekstraklapy. Rudy był przekonany o swojej zajebistości, przez co nie pozwalał na efektowną grę. Dodatkowo zarządowi brakuje jaj. Pietryszyn za czasów Czesława pokazał, że nie trzeba mieć pojęcia o piłce, żeby ogarnąć majstra. Wszedł jak korpo manager i zrobił mistrza. Trzeba tylko wymagać. A odnoszę wrażenie, że władzom pasuje, to co jest obecnie, chcąć iść w kierunku Lecha i gonić młodzież za miliony euro. I super, ale da się oba tematy połączyć. Brakuje w Lubinie gości w sztabie którzy pokażą kopaczom, że nie ma kasy bez zapie**ania. Idealnym przykładem tego, jak działa na piłkarzy lubińskie powietrze jest Mares. Normalnie dzik. Gość mega mi zaimponował swoją ambicją i gryzieniem trawy. Idealny gość dla każdej drużyny. I co się stało? Po kilku dobrych pierwszych meczach gościowi chyba powiedzieli w szatni, żeby się uspokoił, bo nie trzeba no i Jakub posłuchał i zgasł. I tutaj zauważam największy problem Zagłębia i nie wierzę, że cycu dopomoże, bo to trzeba naprawić od samej góry, bo jak kiedyś ktoś wpadnie na pomysł zakręcenia kurka z kasą, to Zagłębie znikine z piłkarskiej mapy Polski, przynajmniej w kategoriach seniorskich, zostając w najlepszym przypadku kolejnym SMSem Łódź, czy Gwarkiem Zabrze dostarczajacym innym fajnych młodych graczy, bo szkoda będzie zaorać taką fajną akademię. Zagłębie zniknie z mapy i nikt po nim nie zapłacze, bo z tym potencjałem (już żygam cały czas czytając i słysząc na okrągło, że w Lubinie taki potencjał i możliwości) sezon w sezon Lubin powinien odgrywać rolę przynajmniej obecnej Jagiellonii. Nie przepadam jakoś mega mocno za Mamrotem, ale uważam go za wiele lepszego fachowca niż Stokowca 😉 ale porażką Lubina jest, że oddalona o 700 km Jaga zwija z Głogowa (oddalonego o 40 km) gościa który też jest zresztą ziomalem z Dolnego Śląska (Trzebnica oddalona o 70 km) który robi im wice-mistrza.

grnawuiopn

A no patrząc od zewnątrz to w Lubinie jest wszystko by zbudować solidny klub, który co rok walczył by o mistrzostwo, ale zagłębiając się wewnątrz, brakuje tam najważniejszego czyli ludzi którzy chcieli by ten sukces osiągnąć, i nie chodzi tu o samych piłkarzy. Oto jest problem.

MuchyZNosa

CZy te pseudo dziennikarzyny w każdym tekście muszą jebnąc kilka baboli literówek

Borubar
Pogoń Szczecin

Dla Dolnego Śląska jest to dość udany sezon piłkarski. Zagłębie awansowało do ósemki, Śląsk był bezkonkurencyjny w grupie spadkowej, Miedź z awansem do Ekstraklasy, Polkowice mają awans do 2 ligi na wyciągnięcie ręki. W przyszłym sezonie Zagłębie powinno włączyć się do walki o puchary. Bogaty region z tego Dolnego Śląska i cieszy fakt,że sport stoi tam na dosyć wysokim poziomie. Lubię te rejony, w szczególności miło wspominam Jelenią Górę, gdy w 2002 roku jeździłem tam do dziewczyny. Niestety znajomość nie przetrwała długo mimo, że na początku czerpaliśmy z życia całymi garściami. Byliśmy młodzi i rwaliśmy szczęście, jak świeże wiśnie. Po latach zobaczyłem swoją dawną sympatię na portalu społecznościowym. Nawet wymieniliśmy się krótkimi wiadomościami. Poza tym ona polubiła moje zdjęcie profilowe, a pod innym skomentowała w następujący sposób: „super przystojniaku”. Niestety musiałem komentarz skasować, aby żona czegoś nie podejrzewała.

jeremy

Wzruszyłem się…

(L) 15 x Mistrz
Wasza Stolica, Chamy

posuwales ja nabrzmialym kutasem? jestem pijany

BaltazarGabka
Legia

Dolny Śląsk ma najładniejsze dziewczyny w Polsce, sam bym stamtąd chętnie jakąś przypukał. Za tydzień nasuwam do Legnicy i Wrocławia na festiwal piwa, zamiast jakiejś swarnej dziewoi zaliczę pewnie jednak tylko Góry Sowie.

(L) 15 x Mistrz
Wasza Stolica, Chamy

uwierz w siebie, przy korzystnych wiatrach uda ci sie zamoczyc kutabangę

wpDiscuz