Himalaje egoizmu
Blogi i felietony

Himalaje egoizmu

Szkoda, że Ronaldo nie może wyjść z siebie i stanąć obok. Rozdwoić się, nie tylko własną jaźń. Mam wrażenie, iż tych Cristianów jest dwóch. Jeden to świetny piłkarz, którego nie da się nie podziwiać. Który imponuje w 99% rozgrywanych meczów – tak, wiem, w tym sezonie ten procent byłby nieco niższy – i który stanowi wzór sportowych ambicji. A z drugiej strony ten Portugalczyk, jakiego nie chciałbym za często oglądać i słuchać, egoista potrafiący skraść show w negatywnym tych słów znaczeniu.

Problem w tym, że ciało ma jedno, a ta dwoistość w żaden sposób mu nie służy. Wiadomo, mnie jako jednostkę ma głęboko – czy będę mu kibicował, czy nie. Natomiast jeśli tak często narzeka na krytykę, hejterstwo i innego tym podobne zjawiska, to musi być świadom, iż sam robi wszystko, by środowisko kibicowskie spolaryzować.

Na wstępie jednak pozwolę sobie uprzedzić fakty, a zarazem zapewne także bimbalion komentarzy.

Zaznaczmy – jako sportowcowi nie mam mu absolutnie nic do zarzucenia. Przed finałem Ligi Mistrzów piałem peany pod jego adresem i to zupełnie szczerze. Gdybym pod względem stricte sportowym pisał o CR7 inaczej niż w superlatywach, musiałbym być idiotą zaprzeczającym faktom. Bo naprawdę uważam go za kogoś wybitnego, o którym za kilkadziesiąt lat będę opowiadał, dumny, ponieważ żyłem w czasach jego oraz Messiego.

Pozostała część mnie nie potrafi jednak przejść obok Cristiano obojętnie, kiedy zaczynamy o nim mówić jako o człowieku. Tu zawsze zaczynam zgrzytać zębami. Nie ukrywam, to nigdy nie był typ osoby, imponujący mi pod kątem wielu innych cech charakteru.

To chyba jasne, do czego nawiązuję… Naprawdę w głowie mi się nie mieści jak Portugalczyk mógł wylewać swoje żale akurat zaraz po zakończeniu finału Ligi Mistrzów. Przecież to jest absolutnie niepojęte. Trzeci z rzędu Puchar Europy ląduje w gablocie Los Blancos, historia pisze się na naszych oczach, a ten, który w ogromnym stopniu był architektem sukcesu, zachował się jakby to legendarne osiągnięcie miał w dupie aż po same zęby.

Gdyby chodziło o jakiegokolwiek innego zawodnika, zapytałbym – może mamy do czynienia ze słynnym wypaleniem z powodu ciągłych triumfów? Zblazowania nimi, przyzwyczajenia do luksusu, komfortem siedzenia na szczycie i świadomością, że nikt nie ma szansy cię z niego strącić? Ale przecież gdyby tak było, nie oglądalibyśmy Ronaldo tak głodnego kolejnego międzynarodowego sukcesu. Co jak co, ale głód zwycięstwa w trzeciej z rzędu edycji Champions League było widać po nim praktycznie przez cały sezon. To na te rozgrywki spinał się znacznie bardziej niż na Primera División, to w nich nigdy nie zatracił doskonałej formy i niczym mityczny Atlas na swych barkach zaniósł Real aż do półfinałów.

Ba, nawet wczoraj dało się dostrzec w nim tę samą ambicję co zwykle, a potwierdzały to jego liczne gesty – jak na przykład ten, gdy nie otrzymał podania od Garetha Bale’a, choć mógłby wówczas stanąć sam na sam z pustą bramką.

Zastanawiam się więc co kierowało napastnikiem, kiedy tuż po spotkaniu wyznał: – Było mi bardzo dobrze w Realu Madryt. BYŁO. Żegnał się? Zdębiałem w momencie wypowiedzenia przez niego tych słów. Czyżby chodziło o frustrację? Jeśli tak, po prostu nie najlepiej świadczy to o naszym bohaterze. Chciałbym napisać o tym w sposób, który nie obrażałby tego wybitnego piłkarza, lecz nie umiem wytłumaczyć tego racjonalnie. Inaczej niż za pomocą skrajnej niedojrzałości, jaką wykazał się w pomeczowej rozmówce.

Z wypowiedzi CR7 bije bowiem skrajny egoizm. Zaraz po triumfie powinna trwać huczna impreza do białego rana. Śpiewy, wino i pianino, tymczasem Cristiano zachował się jak spięty gospodarz domówki, który w najlepszym momencie podchodzi do bumboxa, ścisza muzykę i kończy spotkanie.

Hiszpańska prasa bardzo szybko doniosła o niezadowoleniu reszty szatni, w tym zawodników należących do tak zwanej rady drużyny. Głos w tej sprawie zabierał choćby Sergio Ramos, no a jeśli już Hiszpan się odzywa, to wiadomo, że sprawa jest bardziej niż poważna. Jeśli prześledzicie sobie newsy z bieżącego sezonu, informujące o jakichkolwiek problemach wewnątrz zespołu Królewskich, to prędzej czy później natraficie na wiadomości o zaangażowaniu hiszpańskiego stopera. Boiskowi kumple Ronaldo ponoć byli w szoku, kiedy usłyszeli jego słowa, a on sam miał zebrać w szatni porządny opieprz. – Gdyby strzelił gola, nie powiedziałby niczego – takie zdanie padło ponoć z ust jednego z Królewskich, choć media nie podały kto dokładnie pokusił się o to stwierdzenie.

Inna sprawa, że nie sposób się z nim nie zgodzić. Chciał zabłysnąć tego wieczoru? Nie udało mu się na murawie? No to trzeba było odpalić torpedę tuż po nim. Proste jak hulahop.

Sytuacja jest zatem kuriozalna, bo teraz więcej pisze i mówi się o całym tym zamieszaniu – o ironio, przecież sam to robię – niż o tym, czym powinniśmy się zająć. Zamiast analizować historyczny sukces Los Blancos, dostaliśmy wybitnie głośny temat zastępczy, który zepchnął właściwe wydarzenie na dalszy plan. Skalę absurdu pokazuje fakt, iż triumf Realu w Lidze Mistrzów stanowi tło dla tej chorej historii, a nie odwrotnie…

Jak to się mówi? Mamy do czynienia z klasycznym przykładem „fishing for attention”.

Moim zdaniem cała ta kampania, którą właśnie obserwujemy jest niczym innym jak tylko kolejnym odcinkiem opery mydlanej, rozpoczętej parę miesięcy temu. Cieszyliśmy się, iż została już zdjęta z anteny, a tu proszę, powróciła na wizję, fonię, papier i gdzie się jeszcze tylko da, uderzając nas prosto między oczy.

Musicie pamiętać jak to było na początku bieżącego roku kalendarzowego – Cristiano rozgrywał swój dramat w mediach, twierdząc iż jest wysoce niedoceniany przez Real. Że należy mu się podwyżka, bo właśnie większe pieniądze zmotywują go do lepszej gry i pozwolą mu przezwyciężyć ówczesny ligowy kryzys. Że nie jest gorszy od Messiego i dlatego powinien zarabiać równie dużo co on. Jak na moje to dość słaba argumentacja. Zresztą, wtedy chyba sam bohater tej opowieści zreflektował się po czasie, iż nie trafił w najlepszy moment co do takich żądań, a temat w końcu rozszedł się po kościach. No ale jak widzimy dziś, to była tylko cisza przed burzą. Portugalczyk ma wszak teraz kolejny argument na swoją korzyść, który uważa nawet nie za asa w rękawie, tylko jokera.

Nie zdziwiłbym się jednak w ogóle, gdyby ostatecznie CR7 osiągnął efekt odwrotny do oczekiwanego. To, iż jest jednym z najlepszych zawodników w historii nie zmienia faktu, że nie powinien stawiać własnego ego ponad dobro klubu, w którym występuje. Słusznie więc czynił Perez przez ostatni rok, wstrzymując się z negocjacjami w sprawie renowacji umowy napastnika. Kto jak kto, ale akurat on nie powinien – i wie o tym doskonale – uginać się pod naciskiem zawodnika oraz jego reprezentantów.

Dziennik Marca donosi co prawda o negocjacjach wznowionych mniej więcej miesiąc temu, mówi się o potencjalnych zarobkach rzędu 30-33 milionów euro dla niepokornego Portugalczyka. Z perspektywy osoby trzeciej wygląda to jednak na pat. Albo nawet klincz, gdzie każda ze stron broni przede wszystkim swojej pozycji i na dystans trzyma drugą. Bo o ile fani Królewskich oraz sami zawodnicy byli zaskoczeni ostatnimi wydarzeniami, o tyle na sternikach Los Blancos ponoć nie zrobiło to wszystko większego wrażenia. Spodziewali się tej sytuacji, choć akurat nie w tym momencie.

Pochodzący z Madery legendarny piłkarz ponoć szybko zreflektował się co do swojej postawy, zaraz po opieprzu zebranym od drużyny. Pytanie, na ile ta refleksja była szczera. Trop prowadzący do chęci wywalczenia lepszego kontraktu skłania mnie bardziej ku teorii, iż zachowanie naszego bohatera zostało zaplanowane. Wszystko działo się według dokładnie obmyślonego planu, w którym Cristiano jest zarówno reżyserem, scenarzystą oraz pierwszoplanowym aktorem. A skoro tak to zachowanie samego CR7 i jego reprezentantów wskazuje raczej na sytuację odwrotną, niż się ją przedstawia. Jeśli ktoś tutaj kogoś nie szanuje, to właśnie Ronaldo Realu, a nie w drugą stronę.

Wierzycie w prawdziwość skruchy napastnika? Przyznam szczerze, że mam z tym problem, skoro to wszystko zaszło aż tak daleko. Przez pół roku nie zmienił nastawienia co do stanowiska klubu, a teraz nagle miałby to zrobić ot tak, bo naskoczyły na niego niektóre media oraz drużynowa starszyzna? Śmiem wątpić. Po prostu nie za bardzo współgra mi to z wizerunkiem Ronaldo, wszak nie potrafi on odpuszczać zarówno na boisku, jak i poza nim. Mało tego, przeczyłoby to nawet nieco erystycznej postawie jaką przyjął w tym… Hmm, konflikcie?

Nie wiem czy jest dobre rozwiązanie w tej sytuacji. Pójście na warunki piłkarza nadszarpnęłoby wizerunek klubu, a ten, zdaniem Florentino Pereza i Zinedine’a Zidane’a, pozostaje daleki od oczekiwanego. Sportowo zaś byłoby to wyjście raczej krótkoterminowe. Pamiętamy, iż Portugalczyk wciąż pozostaje wybitnym graczem, ale równocześnie, że ma już 33 wiosny na karku. Stąd żywe zainteresowanie Realu Neymarem, a zatem otrzymujemy także kolejny zgrzyt pomiędzy CR7, a klubem. Bo niby napastnik zauważa konieczność odświeżenia królewskiej szatni, lecz z drugiej strony obawia się zachwiania własnej pozycji w hierarchii kadry Los Blancos. Z drugiej strony, gdyby porozumienie nie zostało osiągnięte, madrytczycy straciliby żywą legendę, wciąż będącą w znakomitej formie. Bez gwarancji, że potencjalny następca jakkolwiek by mu dorównał.

Współczuję sternikom Realu konieczności decydowania w tej sprawie.

Pytanie – czy człowiek zachowujący się tak egoistycznie jest godny tego zaufania i klubu, i drużyny? Nawet pomimo, a może właśnie przez słowa „do następnego sezonu” do kibiców, którymi poniekąd wycofał się z poprzedniego stanowiska.

Abstrahując od sfery piłkarskiej – Cristiano jako osobę przestałem kupować już kompletnie.

Mariusz Bielski

KOMENTARZE (31)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

„Chciał zabłysnąć tego wieczoru? Nie udało mu się na murawie? No to trzeba było odpalić torpedę tuż po nim.”

Zgoda ale Bale zabłysnął na murawie ale jakos po spotkaniu też stwierdził, ze dostawał w tym sezonie za mało minut i jesli sytuacja się nie zmieni to będzie musiał z agentem przedyskutowac sprawe transferu

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

LordInfamous
Armia Szatana-antyżydochrześcijaństwo

Nope. Stwierdził, że w tym sezonie dostawał zbyt mało minut, chce grac wszystko od początku, przedyskutuje sprawe ze swoim agentem i jesli nic się nie zmieni to odejdzie

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Każdy, kto jest zszokowany dziwnymi wypowiedziami Ronaldo, zachowuje się tak, jakby urodził się wczoraj i nie znał CR7. Nie raz już plótł dziwne rzeczy, zwykle gdy chciał nowego kontraktu, wiele razy zarzucano mu, że psuje atmosferę, że stawia się ponad drużyną i może tak właśnie Ronaldo rozumuje, ale na boisku zawsze dawał radę.
Osobiście jest to dla burza w szklance wody. Odejdzie, to odejdzie. Dzięki za wszystko i powodzenia.
Zostanie? Też fajnie. Nawet nie szczególnie chce mi się śledzić kolejnych wiadomości na ten temat.
Drogi autorze artykułu. Ronaldo nie cierpi wielu kibiców. To, że dołączył pan do grona osób mu niechętnych, to Pańska prywatna sprawa i nic mi do tego, ale mam wrażenie, że chyba przesadza Pan z ( nie wiem jak to nazwać, by nie przesadzić) histerycznym ( za mocne słowo, proszę podać jakiś łagodniejszy zamiennik, bo nic do głowy odpowiedniego nie przyszło) tonem tego tekstu.
Wiem co Pan chce powiedzieć, rozumiem, ale chyba larum raczej tu podnosić nie trzeba.

derlis

Ronaldo nie potrafi obracać takich rzeczy w żart, dlatego jest tak nielubiany
Przecież gdyby ten tekst o LM powiedział Zlatan, każdy miałby z tego bekę, bo każdy wie, że ten facet inteligentnie żartuje i że jego wyższość nad resztą ma głównie charakter humorystyczny.. a jak CR7 coś powie, to widać od razu, że on to mówi na poważnie, a takich buców się po prostu nie lubi
Jest jednym z najlepszych graczy w historii piłki nożnej, ale jest też niestety pojebany

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

derlis

Jestem tylko ciekaw co czują koledzy z drużyny, którzy przez cały pobyt Ronaldo w Realu zapierdalają na jego osiągnięcia, a on na koniec odpłaca im się tekstem w stylu tego o Lidze Mistrzów
Zbyt często zapomina, że jest tam gdzie jest nie tylko dzięki przeświadczeniu o własnej zajebistości

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri aka Zauberer
Wir spielen ohne Torwart!

Trafne uwagi. Brak mu tego mrugnięcia okiem, niczym w słynnej reklamie piwa. Buców nie lubi się nigdzie. Czy to sport, czy jakakolwiek dziedzina życia. Jeśli jeszcze buc jest bogaty, odnosi sukcesy… Idealny cel do umieszczenia jego twarzy na tarczy do rzutek.

Poker

godnym zaufania klubu? Spójrzmy z drugiej strony dlaczego kluby domagaja sie lojalnosci a same nigdy nie podpisuja 10 letnich ani nawet 5 letnich kontraktów z pilkarzami? Christiano Ronaldo obecnie ma taka sile marketingowa jak Real Madryt, zarówno na boisku robi ogromna róznice jak i jezeli chodzi o postrzeganie klubu dla wielkiej rzeszy milionów kibiców sukcesu na swiecie, co przeklada sie na kontrakty reklamowe Realu jak i sprzedaz koszulek z Ronaldo. On jest prawdziwym galacticos no i moze w 1/2 Ramos, Ramos jest zaraz po Ronaldo + ten lewy obronca z afro

Staszek Anioł

10-letni kontrakt byłby czymś dziwnym, gdy przepisy FIFA nie pozwalają na dłuższe niż 5-letnie…

Maria

Real bez Ronaldo istniał , istnieje i istnieć będzie a Ronaldo hm, znalazł swój klub i wykorzystał to że wszyscy grają na niego , bez Realu też byłby jednych z najlepszych piłkarzy ale nie miałby tyle strzelonych goli

Donald Trump Mexico

Kogo obchodzi Ronaldo po tym skandalicznym finale, gdzie Ramos sobie urzadza polowanie na kosci a sedziego to totalnie nie obchodzi. Zjebana mentalnosc, zjebana ekipa.

Cisza
Athletic Bilbao

Faktem jest, że są dwie strony:
Perez, który nauczył się liczyć pieniądze i jak gdzieś widziałem w zestawieniu pierwsza jedenastka Realu kosztowała o 7 mln więcej niż Liverpoolu (281 do 274, przy czym nie było Bale) i nie pozwoli sobie na kominy płacowe, bo nie jest szejkiem z PSG (kontrakt Neymara) czy zdesperowaną Barceloną (widmo Messiego poza nią).
CR7, któremu Prezi ponoć po Cardiff obiecał podwyżkę, aż tu Kijów nastał i nie wywiązał się póki co i który to CR7 w ostatnich 5 sezonach 4 razy wygrał LM czyli dwa razy więcej niż Neymar i Messi (tylko dlatego, że akurat grali razem) i może oczekiwać lepszych zarobków.
Także jest pat, ciekaw jestem co CR powie w tym tygodniu. Jeśli nie chodzi o zakończenie kariery (na przykład z powodów rodzinnych – jeśli uzna, że chce odejść w chwale to lepszego momenty nie znajdzie) to będzie doszczętnie skompromitowany,
Przed chwilą obejrzałem tzw. highlights z fety na Bernabeu i jak wychodził to słychać było niezły wkurw kibiców, podobnie jak zaczął przemawiać jako trzeci kapitan, a w trakcie wypowiedzi przypomniało mi się jak MJ przy okazji ostatniego All-Star Game wyszedł po tym, jak Mariah Carey go anonsowała i pokazywał palcem na uczestników mówiąc, że zostawia koszykówkę w rękach zajebistych graczy i zajebistych prospektów.
Szkoda mi jedynie Bale i Benzemy, bo dużo się wycierpieli z ust kibiców w trakcie sezonu, Bale miał podobno ciężkie akcje personalne i to był ich finał, a wszyscy piepszą o Portugalczyku, aż się przypomina rok chyba 2012 jak bezrobocie w Hiszpanii było 20%, wśród młodych 40% i nagle bamba: Cristiano jest smutny.
Także zobaczymy co będzie, niemniej Perez ma rację: Nikt nie jest większy niż klub.

Marek009

Dziwne, bo mnie sie wydawalo, ze czesc pilkarzy wraz z wiekszoscia kibicow spiewali „Cristiano zostan”. Taki jest Cristiano, albo bierzesz go w pakiecie ze wszystkimi jego fochami i dziwnymi akcjami albo nie. A w Realu zostanie, bo nigdzie nie bedzie mu lepiej. Tak samo z drugiej strony – Real za duzo by stracil na jego odejsciu, zarowno sportowo jaki i wizerunkowo.

eneene5

Umówmy się – gdyby Cristiano Ronaldo pozwolił Mariuszowi Bielskiemu zrobic sobie wspólne zdjęcie, to Mariusz Bielski nie tylko „kupiłby jego osobę”, ale także wypastował mu buty i umył auto. P.s. Czym jest „renowacja umowy”?!

Staszek Anioł

Być może to… mycie i pastowanie umowy.

derlis

W Realu to przejebane mają
Pamiętam jak Higuain odchodząc do Napoli powiedział, że temu narcyzowi trzeba wiecznie wmawiać że jest najlepszy, bo inaczej nie uzna cię za swojego przyjaciela.. ja pierdole XD

termos
Hutnik Warszawa

Prawdziwy Ronaldo był mistrzem świata.

Yazz

No to się pan autor wysilił, poprzepisywał androny od hiszpańskich pismaków i mamy wspaniały artykuł oparty na plotach. CR7 to nie tylko piłkarz to marka wykreowana przez PR owców, maszynka do pieniędzy, Proces zresztą bardzo udany, prawie wszyscy go znają , a czy lubią czy nie , to jest najmniej ważne. Ważne ,że się sprzedaje . Jaki on jest naprawdę , tylko ci wiedzą co go znają osobiście . Ja nie znam to się nie wypowiadam. Po pismakach głupot nie powtarzam. Jedno było zauważalne w finale , zaczął się zmierzch tej mega gwiazdy. Zwyczajnie nie radził sobie ze zdeterminowanymi szybkimi obrońcami, jak dla mnie to najsłabsze ogniwo RM w finale . Pierwszy do zmiany. Pewnie ze słabszymi jeszcze pobłyszczy ale problem RM to zmiana statusu Ronaldo. Czasy świetności zaczynają mijać i pewnie paru osobom przestało podobać się potrząsanie klubem przez CR7. I myślę ,ze to się zmieni. Wymieniany straci status świętej krowy. A reszta hałastry otaczającej piłkarza , musi jeszcze maksymalnie zarobić ile się da Będą aferki , wrzask w mediach, to to, to tamto , a to zrobił a coś powiedział .Byle głośno aż zamknięcia rozdziału. A potem zrobią z niego piosenkarza lub inną małpę i kaska popłynie dalej ale mniejsza.

howlett
FC Orodruina

Spoko napisane i fajnie się czytało. Ale jedno mi spokoju nie daje hehe. ” Z perspektywy osoby trzeciej wygląda to jednak na pat. Albo nawet klincz, gdzie każda ze stron broni przede wszystkim swojej pozycji i na dystans trzyma drugą.” Klincz to nie trzymanie na dystans, a zwarcie jak w boksie gdy klinczują i zamulają walkę. Albo jak w Tajskim boksie gdzie w klinczu się napierdalają kolanami po żebrach.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Byl sobie normalny, ciezko zapierdalajacy i ambitny koles. Zrobil cos czego przed nim nie dokonal nikt z Polski.
I nagle mu odjebalo. 2 sezony temu. A to pierdolil farmazony, ze mu druzyna nie pomogla w walce o korone krola strzelcow, potem strzelal fochy i jebal Zarzad (oraz znow kolegow z zespolu), umizgiwal sie do Realu.
Do Ronaldo mu daleko, ale wiekszosci gwiazd niestety cos tam pod kopula przeskakuje i sie pierdoli w systemie. Messi, Kryska, Lewy, wszystkich cechuje chciwosc, egoizm i parcie na szklo.

michalszostak
Premier League

Nie zestawiaj Lewandowskiego, dostawiacza nóg i głowy w Bundeslidze z tymi piłkarzami, którzy są kosmitami.
Polak już pokazał na co go stać w kluczowych meczach w lidze mistrzów. Chociaż zgadzam się że im odwala.

Miszcz Joda
Der Adler im Flug ;)

Moze to nie ten level zajebistosci. Ale nazywanie Lewego dostawiaczem nog to kompletny brak pojecia o pilce noznej.
Lewy to top 5 snajperow swiata. To jak sie rozwijal jeszcze dwa lata temu, wachlarz zagran, umiejetnosci techniczne. Zimna krew przy sytuacjach sam na sam.
Koles potrafil zapakowac 4 bramy Realowi. Wejsc w mecz z lawy i jebnac 5 bramek.
Zanim zaczniesz pieprzyc farmazony odpal jutubek i popatrz na kompilacje bramek ktore Lewy strzelil dla Bayernu.

derlis

Mówić o Lewandowskim że jest dostawiaczm nóg i głowy i jednocześnie nie powiedzieć tego samego o Cristiano Ronaldo
Panie i panowie, michalszostak XD

zenek_ze_wsi

Miszcz Joda
Masz prawie 100% racji. Prawie, bo Messi nie ma parcia na szkło.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

Media go tak rozpuściły. Finał EURO 2016 to parodia transmisji. Kamera na odgrywającym pantomimę za linią CR. Nie było meczu, była noga Krystyny. Megaloman, jak większość gigantów.

WieslawWojnar

Bez kitu, a pewnie tym pajacowaniem nic konstruktywnego do taktyki drużyny nie wniósł. „Avante! Montar!” i tyle :)

Nefilim

Nobody’s perfect.
Z nim jest tak, że albo się go kupuje z całym pakietem, albo wcale.
I tak należy to rozumieć.
Pzdr.

wpDiscuz