Witamy Miedziankę w Ekstraklasie!
Weszło

Witamy Miedziankę w Ekstraklasie!

Tylko kataklizm mógł odebrać Miedzi historyczny awans do ekstraklasy. Ten nie nastąpił, a nas wcale to nie dziwi. Podopieczni Dominika Nowaka na przestrzeni całego sezonu grali najlepszy futbol w I lidze. W dzisiejszym spotkaniu z Chojniczanką do szczęścia potrzebowali jedynie remisu, ale w Legnicy nikt nie myślał o minimalizmie. Miedzianka pokazała futbol dojrzały, efektywny i efektowny, co najbardziej cieszy. W końcu mówimy o drużynie, która nowy sezon rozpocznie w ekstraklasie, a tam potrzebujemy właśnie takich drużyn jak Miedź. Niebojących się grać w piłkę, pewnych siebie i ułożonych pod względem taktycznym. 

Właściwie w I lidze już nic nas nie powinno zdziwić, bo piłkarze na zapleczu są najzwyczajniej w świecie nieobliczalni. Potrafią zasadzić pięknego gola z 50 metrów, ale także spudłować z dwóch metrów do pustej bramki. Dzisiaj jednak momentami byliśmy w szoku, bo piłkarze Miedzi wcielili się w rolę profesorów, a to w I lidze obrazek niezwykle rzadki. Gospodarze swoje akcje rozgrywali niezwykle spokojnie, a przy tym precyzyjnie. Wymiana piłki pomiędzy Santaną i Marquitosem powodowała zawroty głowy u niektórych obrońców gości. Do Hiszpanów dostosował się również Wojtek Łobodziński, który siał postrach na skrzydle, a jak wbiegł w pole karne, wywalczył rzut karny. Faulował Damian Piotrowski, który ustrzegł swoją drużynę przed stratą bramki, ale tylko na chwilę, bo jedenastkę na gola – pewnym strzałem – zamienił Marquitos.

Chojniczanie musieli dzisiaj wygrać, by nadal marzyć o awansie, ale niespecjalnie zamierzali przejąć inicjatywę. Jasne, lepiej czują się w grze kontrą, ale na tym etapie sezonu trzeba ryzykować. Piłkarze Brede bali się jednak kreować grę, a na dodatek popełniali proste błędy. Oskar Paprzycki nie potrafił celnie dograć do kolegi z drużyny na własnej połowie, gdy nikt mu nie przeszkadzał. Oczywiście, jeśli zdecydował się zaryzykować i posłać futbolówkę do przodu, efekt był taki sam – piłka poza boiskiem. Fatalny błąd przy wyprowadzaniu piłki popełnił również Fila, co mogło skończyć się stratą bramki, gdyby Osyra lepiej uderzył. Co prawda na skrzydle szarpał Pietruszka, ale jego starania poszły na marne, bo Emil Drozdowicz nie trafił w piłkę. Goście próbowali strzałów z dystansu, ale niewiele z tego wynikało. Często ich strzały były blokowane albo brakowało im precyzji. Czego nie można powiedzieć o podopiecznych Nowaka, a najlepiej świadczy o tym piękny strzał Santany. Pomocnik Miedzi uderzył precyzyjnie i wystarczająco mocno, by Janukiewicz nie wyciągnął tego strzału.

Po przerwie Miedź trochę zmieniła taktykę, co ewidentnie im nie służyło. Najwidoczniej legniczanie muszą cały czas atakować, a nie bronić wyniku. Chojniczanka zdobyła wtedy nawet bramkę kontaktową po strzale głową Boczka, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu wolnego. Radość nie trwała jednak zbyt długo, bo sześć minut później strzelec gola wyleciał z boiska po ujrzeniu drugiej żółtej kartki. Cóż, za głupotę trzeba płacić, bo Tomek dobrze wiedział, że jest na cenzurowanym u arbitra, a tak ostre wejście musiało skończyć się dla niego bardzo źle. Zejście 28-latka spowodowało, że drużyna z Pomorza całkowicie straciła wiarę w sukces. Przełożyło się to na lawinę ataków Miedzi, które skończyły się kilkoma bramkami. Najpierw Łobodziński przeprowadził rajd i wystawił tzw. patelnię Piątkowskiemu, który skierował piłkę do bramki. Swoje trzy grosze do dzisiejszego zwycięstwa dorzucił również Grzegorz Bartczak w momencie, gdy wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego. W ostatnich minutach kropkę nad „i” postawił Fabian Piasecki. Były zawodnik Górnika Zabrze otrzymał w polu karnym podanie od Bartkowiaka i pewnym strzałem przyklepał manitę.

Cóż, Miedź pokazała dzisiaj Chojniczance, jak trzeba grać w piłkę, by znaleźć się w ekstraklasie. Nas awans Miedzianki bardzo cieszy, bo dawno do piłkarskiej elity w Polsce nie wchodziła drużyna tak gotowa na poważne granie. W Legnicy mają wszystko, co jest potrzebne, by zadomowić się w ekstraklasie na długie lata. Więcej o klubie z Legnicy pod koniec listopada pisał Leszek Milewskim w obszernym reportażu – „Po pierwsze, służyć. Szynka w kolorze Miedzi” (KLIK).

Miedź Legnica – Chojniczanka 5:1 (2:0)

1:0 Santana 14′

2:0 Marquitos 26′

1:2 Boczek 59′

3:1 Piątkowski 67′

4:1 Bartczak 85′

5:1 Piasecki 90′

Fot. NewsPix.pl