post Avatar

Opublikowane 26.05.2018 14:09 przez

red6

Trudno o piłkarza, który tak zgrabnie splata losy tegorocznych finalistów Ligi Mistrzów Do Madrytu trafił jako legenda Liverpoolu i były najlepszy piłkarz świata. Ale w Realu grał tylko przez rok i czmychnął z Galacticos. Twierdzi, że w Madrycie czuł się nieswojo. – Nawet jak poszedłem na golfa z kolegami, to wracałem z poczuciem winy – mówi. Historia Michaela Owena to też jeden z przykładów na to, jak niebezpieczne dla młodego piłkarza może być zbyt wczesne objawienie swojego talentu.

1996 rok. Zaledwie 17-letni Michael Owen chodzi po budynku klubowym Liverpoolu i wierci dziurę w brzuchu trenerowi Royowi Evansowi. – Trenerze, nie zadeptają mnie, spokojnie. Może dostałbym szansę? Czuję się gotowy – dopytuje cherlawy chłopaczek. – Jak będziesz wystarczająco dobry, to zagrasz. Tutaj nie chodzi o twój wzrost czy wagę – odpowiada mu szkoleniowiec. Wkrótce przyszedł wymarzony mecz.

Dorastał w dużej rodzinie, miał czwórkę rodzeństwa i każde z dzieciaków Owenów miało jedną cechę wspólną – byli jak błyskawice. Nie do upilnowania, osiągający dobre wyniki w biegach szkolnych, garnące się do sportu. – Taki materiał genetyczny był dla nas błogosławieństwem, ale i przekleństwem. Mieliśmy wrodzony dar do szybkiego przebierania nogami, ale i często łapaliśmy kontuzje mięśniowe. Myślę, że to było ze sobą w jakiś sposób połączone – przyznał po latach piłkarz.

Leslie Terence, ojciec Michaela, też w przeszłości był piłkarzem. Grał w niższy ligach angielskich dla Chester City, Port Vale czy Rochdale. Przez kilkanaście lat grał w piłkę, ale wielkiej kariery nie zrobił. Nie odgrywał się jednak na synach, nie przelewał na nich swojej frustracji. Michael sam chciał grać w piłkę, lubił kopać ją z ojcem, więc jako sześciolatek wymógł na rodzicach, by zapisali go do klubu z prawdziwego zdarzenia. Ale był za młody i zbyt mikry, więc przy pierwszym podejściu został odrzucony. – Ja tego nie pamiętam, ale tata opowiadał mi, że nigdy nie waliłem na bramkę z całej siły. Choć to typowe dla dzieciaków w tym wieku, to podobno każdą akcję kończyłem spokojnym uderzeniem, które cechowało się skutecznością, a nie mocą. Ojciec i trenerzy twierdzili, że zdradzam oznaki naturalnej zdolności do zdobywania bramek. Chyba aż tak bardzo się nie pomylili – uśmiecha się legenda Liverpoolu.

Ronaldinho of Brazil and Michael Owen of England during the World Cup quarter final match between England and Brazil on 21th June 2002 at Shizuoka Stadium, Fukuroi, Japan ( Photo by Eric Renard / Onze / Icon Sport ) FIFA MISTRZOSTWA SWIATA W PILCE NOZNEJ MUNDIAL KOREA JAPONIA 2002 PILKA NOZNA BRAZYLIA vs ANGLIA FOT. ICON SPORT/NEWSPIX.PL POLAND ONLY !!! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Odkąd rozpoczął swoją przygodę z piłką rozegrał około 1250 meczów – łącznie z tymi amatorskimi, sparingami, meczami o pietruszkę w juniorach. Jego ojciec opuścił tylko sześć z nich. – I to przez to, że byliśmy dość oszczędni i tato nie chciał wydawać pieniędzy na niektóre z zagranicznych wyjazdów – opowiada Michael. Odwiedzał go nawet podczas szkolnych zawodów w biegach czy innych grach zespołowych. – Gdy tylko widziałem samochód taty zostawiony gdzieś przy płocie okalającym boisko, to moja motywacja wzrastała kilkukrotnie.

Być może właśnie podejście ojca i ciepło, jakim otaczał piątkę swoich dzieci, wpłynęło na to, jakie problemy miał Michael Owen z aklimatyzacją w Madrycie. Ale po kolei…

Pamiętacie Roya Evansa, którego Owen męczył o szansę gry? Wreszcie się doprosił – i swoją natarczywością, i bardzo dobrą postawą na treningach. Potrzebował ledwie kwadransa, by strzelić swojego pierwszego gola w seniorskiej drużyny Liverpoolu. W ciągu kolejnych siedmiu lat wygrał z „The Reds” cztery trofea, strzelił ponad setkę goli, stał się ważnym zawodnikiem reprezentacji. Słowem – wyrósł na legendę klubu. Jako jedyny piłkarz w historii klubu z Anfield Road został nagrodzony Złotą Piłką.

Latem 2004 roku, po nieudanym dla Anglików Euro w Portugalii, Liverpool wyjechał na tournee po Stanach Zjednoczonych. Pewnego dnia do Owena zadzwonił jego agent.

Michael, mam klub, który chce cię mieć u siebie. Mówisz „tak” albo „nie”. Decyzja jest prosta – powiedział.

Okej, ale o jaki klub chodzi? – dopytywał napastnik.

Chce cię Real Madryt – usłyszał w słuchawce.

Po latach przyznał: – Nogi się pode mną ugięły. Nie wiedziałem co robić. W pewnym momencie chciałem skakać pod sufit, a chwilę później presja tak mnie przygniatała, że zamknąłbym się w łazience i płakał. Miałem ogromny dylemat. Ale pomyślałem sobie, że gdybym wtedy powiedział Realowi „nie”, to miałbym o to żal do samego siebie aż do końca swoich dni.

Owen poszedł jednak skonsultować się ze swoim zaufanym człowiekiem z szatni, Jamie Carragherem. – Przecież i tak nie będziesz tam grał, mają Raula i Ronaldo, pójdziesz tam na ławkę – skwitował jego wątpliwości. – Wiem, stary. Ale to Real Madryt – drążył Owen.

Klamka zapadła. Anglik opuścił swój matecznik, klub w którym był kochany i w którym był najjaśniejszą gwiazdą w konstelacji. Przenosił się do drużyny w pełnym rozkwicie. Florentino Perez powoli wieńczył swe dzieło, które w mediach okrzyknięto chwytliwą nazwą „Galacticos”.

Z szatni dzielonej z Hyppią, Gerrardem, Dudkiem, Heskeyem czy Riise przeniósł się do zespołu, w którym grali Ronaldo, Raul, Figo, Casillas, Beckham i Zidane. – Na boisku, w szatni i w trakcie meczów było wspaniale. To była wielka przyjemność nosić ten herb na koszulce – mówił Owen. Ale już po roku zawinął do Anglii. I to mimo tego, że grał całkiem przyzwoicie, w swoim jedynym sezonie w Hiszpanii strzelił siedemnaście goli. Jak wielu Brytyjczyków nie przystał do tamtejszych warunków życia i po roku na świeczniku wrócił na Wyspy.

465826.jpg

Na Bernabeu fruwasz jak anioł. Czułem się tam jak król. Pamiętam, jak podczas prezentacji wszedłem na stadion i zobaczyłem tych ludzi. Później zajrzałem do sali z trofeami i uświadomiłem sobie, gdzie tak naprawdę się znalazłem. Wreszcie zszedłem do szatni, a tam najlepsi piłkarze świata – pisał po latach w jednym z felietonów.

Siedemnaście goli w debiutanckim sezonie. I to mimo gry w kratkę, bo przecież musiał ustępować Brazylijczykowi Ronaldo i Raulowi, klubowej legendzie. Był teoretycznie trzecim do grania, ale i tak konsekwentnie ciułał swoje minuty. Zabolało go jednak to, gdy po serii czterech meczów z rzędu z golem na koncie i tak musiał oglądać duet Ronaldo-Raul w meczu sezonu z Barceloną.

Skoro było nieźle, to czemu już po roku trafił do Newcastle? – Na boisku było cudownie, poza nim już nie. W momencie przeprowadzki nasza córka miała dwa lata. Wiecie, jak wyobrażałem sobie życie w Hiszpanii? Piękny dom, basen, patio, zabawy z dzieckiem w ogrodzie. Real zakwaterował nas jednak w hotelu. Apartament był piękny, ale był tylko hotelem. Kilka razy poszedłem grać w golfa z Ronaldo czy Sanchezem. Ale czułem się winny, bo wiedziałem, że żona i córka siedzą w hotelu bezczynnie i nie mają co tam robić. Gdy wsiadałem do auta po treningu żona dzwoniła i pytała „kiedy wrócisz?”. Za dwie minuty znowu „jesteś już blisko?”. Córka czekała na schodach, a ja byłem zbyt zestresowany, by zabierać ją do zoo czy na plac zabaw. Nie mieliśmy wokół siebie systemu wsparcia od klubu. Może gdyby sytuacja była inna, to zostałbym na kolejny rok w Madrycie. A tak czułem się wypalony, a moja rodzina chciała wrócić bliżej domu. Tego prawdziwego, a nie w hotelowym pokoju – opowiadał w angielskiej prasie. Swego czasu doradzał Garethowi Bale’owi, by ten po transferze z Tottenhamu do Realu szybko wymusił na władzach klubu, by ci zagwarantowali mu komfortowe warunki mieszkalne. Zwłaszcza, że Walijczyk też miał wówczas małe dziecko.

W Anglii mało kto pytał o to, jak to jest być jedną z legend Liverpoolu. Za to na każdym kroku zadawano mu pytania o Real. Właściwie od powrotu z Hiszpanii jego kariera zaczęła się zwijać. W Newcastle strzelił trzydzieści goli, w Manchesterze United siedemnaście, a w Stoke już tylko jednego. Organizm stopniowo odmawiał posłuszeństwa. – Odkąd skończyłem siedem lat byłem najlepszy w każdej kategorii wiekowej, przez którą przeszedłem. Liczono na mnie, więc musiałem grać w każdym zasranym meczu. Gdy miałem siedem lat grałem w reprezentacji rejonu U11. Do kadry Anglii U18 powoływano mnie jako piętnastolatka. Bycie talentem to błogosławieństwo, ale i przekleństwo – wspominał. Urazy musiały mu się przytrafić, to było nieuniknione następstwo długotrwałego obciążania organizmu do granic możliwości. W wieku 19 lat doznał pierwszej poważnej kontuzji mięśnia dwugłowego. Już jako doświadczony piłkarz twierdził, że tamten uraz zniszczył jego przyspieszenie i sprawił, że nigdy już nie rozwinął się w pełni. – Dzisiaj poszedłbym na stół operacyjny i po paru miesiącach zapomniałbym, że miałem kontuzję. A tak przez całą karierę biegałem z jedną nogą niezaleczoną. Miałem trzy ścięgna w lewej nodze i dwa w prawej. Traciłem sporą część mocy. Jestem przekonany, że gdyby nie tamten błąd lekarzy, to byłbym najlepszym strzelcem w historii reprezentacji – twierdzi.

Boodles Ladies Day during the May Festival at Chester Racecourse Featuring: Wayne Rooney,Michael Owen Where: Liverpool, United Kingdom When: 08 May 2014 Credit: Tim Edwards/WENN.com FOT. WENN/NEWSPIX.PL POLAND ONLY !!! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Teza o tym, że w Madrycie nie rozwinął w pełni skrzydeł, bo nie miał domu z ogrodem, jest pisana palcem po wodzie. Może faktycznie nie czuł się tam wspaniale – nie on pierwszy, nie ostatni. Ale nie wydaje nam się, by to determinowało fakt, że wytrzymał tam zaledwie rok. Kontuzje? Tu pewnie ma racje. To niestety przekleństwo tzw. talentów wrzeszczących, czyli młodych sportowców, którzy od dziecka objawiają swoje ponadprzeciętne możliwości. Owen rzucał się w oczy i eksploatowano go przekraczając granicę wytrzymałości młodego organizmu. Zaniedbania sprzed ponad dwóch dekad wyszły w trakcie kariery. Ale czy Owen może być rozczarowany swoją karierą? Raczej nie. Pewnie może odczuwać niedosyt, bo sam wie najlepiej, że pewnie było go stać na więcej. Został ikoną, jednym z najlepszych piłkarzy Anglii na początku XXI wieku. Ale mówimy o facecie, który na najwyższym poziomie rozegrał ponad 500 meczów, strzelił ponad 250 goli i w pewnym momencie został wybrany najlepszym piłkarzem świata. – Część mnie czuje niedosyt. Ale ta druga część widzi pozytywy. Zaistniałem jako piłkarz, mam czwórkę dzieci, nie muszę zrywać się co ranek do pracy. Czy to życie pechowca? Nie sądzęodpowiada.

DAMIAN SMYK

źródła: telegraph.co.uk, theguardian.com

Opublikowane 26.05.2018 14:09 przez

red6

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 18
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kcramsib
Kcramsib

Nie lekceważyłbym tej sprawy domu – piłkarze to też ludzie, jeśli z jakiegoś powodu nie mogą skupić się w 100% na piłce, to w jakiś sposób odbije się to na ich grze, to normalne… pamiętam jak swego czasu Henry trafił do Barcelony – transfer tam pokrył się akurat z rozwodem i… cóż, nie był to ten Henry, jakiego znaliśmy i kochaliśmy, po prostu.

LordInfamous
LordInfamous

Co innego sprawy malzenskie a co innego bycie leniem, ktory zamiast wynając dom to mieszkał w hotelu chociaż tego nienawidził

słucham led zeppelin i queen, a niekiedy Kaliber44
słucham led zeppelin i queen, a niekiedy Kaliber44

No właśnie, o chuj tu chodzi? Przecież mógł wynająć dom lub porozmawiać z władzami klubu.

Lukasz8181
Lukasz8181

Zastanawiam się czy problemem Owena było zbyt małe IQ czy zbytnie skąpstwo. Skoro nie odpowiadało mu mieszkanie z rodziną w hotelu na koszt Realu M. to dlaczego nie kupił sobie albo nie wynajął za własną kasę jakąś fajną willę z basenem, patio oraz dużym ogrodem? Przecież to oczywiste, że na dłuższą metę z rodziną nie da się dobrze mieszkać przez rok w hotelu. Nie ma jak to zarabiać kilka milionów euro i żałować 100-200 tysięcy euro na wynajęcie fajnej willi.

komentator
komentator

pytanie jak to wyglądało z gwiazdami tamtego Realu. Czy Beckham i Ronaldo sami musieli kupować dom, czy klub im załatwiał? Jeśli to drugie, to juz na start mu pokazywano, że jest tylko zapychaczem i nie traktują go jak ważną część zespołu

Lukasz8181
Lukasz8181

To, że Owen idzie do Realu na zawodnika do rotacji/rezerwowego było wtedy dla każdego jasne jak słońce. Żaden bowiem klub grający nawet trzema napastnikami nie gra trzema środkowymi napastnikami, a ani Ronaldo ani Raul czy Owen nie potrafili grać na skrzydle. Ronaldo był wtedy najlepszym napastnikiem na świecie (a na pewno w TOP-5 z kimś z grona Henry, Van Nisterlooy, Szewczenko, Makaay, Trezeguet), a Raul żywa już wtedy legenda klubu do przybycia Owena nigdy nie zdobył mniej niż 10 goli w sezonie. Owen był zakupiony bardziej na wypadek ich kontuzji i dla zapewnienia momentami odpoczynku dla Ronaldo i Raula.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

kuuurw
kuuurw

ale owen to przeciez nawet mial beckhama i viktorie w madrycie. chyba mogli im jakos pomoc. wychodzi na to, ze owen byl zamkniety i tyle.

dexmark
dexmark

Brakło też wypełnienia czasu poza treningami jemu samemu i rodzinie. Siedząca w domu żona, co chwilę wydzwaniająca ,,jedziesz już” ,,gdzie jesteś” mogła zaszkodzić jego integracji z chłopakami z drużyny.

Miszcz Joda
Miszcz Joda

Akurat Owen to jeden z nielicznych inteligentow w pilce profesjonalnej.
Ogarniety koles.
A co do mieszkania. W Liverpoolu o takich pierdolach myslec sam nie musial. Przeciez tutaj sie sam wielki Jakub O. rozpisywal, ze on sam znaczkow nie lize tylko wynajmuje do lizania. A ty sie Owenowi dziwisz 😉

Baton
Baton

Za sam podpis to on dostał kilka milionów… Można sobie było kupić(a na pewno wynająć) dom…

LordInfamous
LordInfamous

„Swego czasu doradzał Garethowi Bale’owi, by ten po transferze z Tottenhamu do Realu szybko wymusił na władzach klubu, by ci zagwarantowali mu komfortowe warunki mieszkalne. Zwłaszcza, że Walijczyk też miał wówczas małe dziecko.”

Wymusił, serio? Pewnie dostał tyle za sam podpis, że opłacenie z góry jakiejs willi z basenem to były dla niego grosze, to tylko pokazuje w jakiej bance mydlanej żyją piłkarze. Kto nie ma głowy na karku i nie inwestuje to potem spada z takiego konia, że nie wie pewnie jak samemu opłacić rachunki

fronda
fronda

Dobry artykuł Smyk.

Yakupsky
Yakupsky

Z ‚Anfield Road’? Kiedy ktoś skończy to szaleństwo?

Spektakularny
Spektakularny

Byl szklany I tyle, po Realu juz nigdzie nie gral zbyt dobrze

dexmark
dexmark

Splunął w twarz społeczności w której się wychował przechodząc do ManUtd. Statystyka 17 goli dla Fergusona w kilka lat jest śmieszna, bo ten ściągnął go głównie dla upokorzenia rywala. Czwórka rodzeństwa w rodzinie musiała mieć na niego znaczący wpływ. Bo sytuacja z tym mieszkaniem, gdzie nie mógł go sobie po prostu wynająć i podpisanie kontraktu z United pokazują jak zachłannym był człowiekiem.

Olala
Olala

Nie dałbym się wpierdzielić do hotelu na dłużej niż 2 tygodnie. Koniec gadki.

adrianL
adrianL

Nie ogarniam tych piłkarzy,bo to już nie pierwszy,któremu nie podoba się zakwaterowanie.Koleś zarabiał pewnie 100000 € tygodniowo i ma problem ze znalezieniem sobie miejsca do zamieszkania w jednym z największych miast Europy.Tragedia naprawdę…

Weszło
13.08.2020

Samuel Mraz w Zagłębiu Lubin. Jest oferta za Bartosza Białka

Mraz w polskiej piłce to nie jest nazwisko anonimowe. Ale gdyby Zagłębie Lubin ściągnęło teraz Patrika, to bylibyśmy lekko skonfundowani. „Miedziowi” ściągają jednak Samuela Mraza – byłego króla strzelców ligi słowackiej, trzykrotnego reprezentanta Słowacji, ostatnio grającego w Broendby. Na papierze ten ruch wygląda obiecująco – mobilna „dziewiątka” do odbudowania, w umowie wypożyczenia go z Empoli […]
13.08.2020
Kanał Sportowy
13.08.2020

Robert Makłowicz w Hejt Parku w Dobrym Składzie! LIVE od 19:00

Wiemy, że wszyscy czekaliście na takiego gościa! Lepszej przystawki przed Ligą Mistrzów niż Robert Makłowicz w Hejt Parku nie można sobie wyobrazić. To musi być wyjątkowy odcinek! Zapraszamy od 19:00 widzów Kanału Sportowego i słuchaczy Weszło FM, prowadzi Michał Pol.  Sponsorem programu jest właściciel marki Okocim. 
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Özil najlepiej zarabiającym statystą na świecie?

Angielski Sky analizuje statystykę podań Mesuta Özila. Na bazie wyliczeń wysnuwa wniosek, że to najbardziej kreatywny gracz w historii Premier League. To okolice 2017 roku. Mniej więcej wtedy też Jose Mourinho komplementuje: „Özil nie ma swojej kopii, nawet tej nieudanej”. Wenger dodaje: „Jeśli nie kochasz Özila, nie kochasz piłki nożnej”. Mijają trzy lata. Dziś Özil… […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Lata lecą, niewiele się zmienia. Włoska piłka nadal nic nie znaczy w Europie

2020 – ćwierćfinał. 2019 – ćwierćfinał. 2018 – półfinał, ale dość bolesny. 2017 – finał, ale zakończony ostrym laniem. 2016 – 1/8 finału. Tak, Liga Mistrzów dla włoskich klubów to w ostatnich pięciu latach teren, na którym można się mocno sparzyć. Zresztą Liga Europy także, bo dopiero w tym sezonie udało się przełamać barierę ćwierćfinału. […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Fornalik znowu ma ręce pełne roboty

Już o ostatnim brązowym medalu mówiło się: wielka sztuka Fornalika. Zespół po tytule stracił ważne ogniwa, a jednak jechał dalej – może nie tak dobrze, ale wciąż świetnie. Tylko czy to się znowu może udać, skoro ponownie Piast się osłabił? Jeśli znowu gliwiczanie utrzymaliby się na topie, to należałoby Waldemara Fornalika nazywać nie trenerem, a […]
13.08.2020
Blogi i felietony
13.08.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Można nie lubić piłki nożnej, można nią nawet gardzić. Rzutami karnymi gardzić nie sposób. Znam zastraszająco dużą liczbę osób, których relacje z piłką nożną wahają się pomiędzy jej ignorowaniem a otwartą nienawiścią. Nawet ci jednak, przy których wspomnienie o piłce jest przyczynkiem do monologu, że futbol to zakała sportu, wydawane na piłkę nożną pieniądze są […]
13.08.2020
Hiszpania
13.08.2020

Od Lizbony do Lizbony – Atletico 872 miliony euro później

W Champions League jest mniej więcej tyle romantyzmu, co w zabraniu żony do Auchan, by w ramach rocznicy ślubu wybrała sobie nowy prodiż. Najlepiej ten tańszy. Szczególnie faza pucharowa wyzuta jest z tego „wyjątkowego pierwiastka”, którego wielu w futbolu na najwyższym poziomie wciąż poszukuje. Tacy ludzie muszą brać do ręki lupę, by znaleźć punkty zaczepienia. […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Mecz Sandecji z Rakowem odwołany. Przyzwyczajajmy się…

Mecz 1/32 finału Pucharu Polski pomiędzy Sandecją Nowy Sącz a Rakowem Częstochowa odbędzie się w innym terminie. Powód – koronawirus. A konkretnie – dwa przypadki w Sandecji. Dwa dni temu poinformowano o podejrzeniu zarażenia u jednego z piłkarzy. Jak widać wirus w nowosądeckiej ekipie nie tylko się potwierdził, ale i rozprzestrzenił. I to nawet mimo faktu, […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Alex Sobczyk: Erik Grendel powtarzał mi, że pasuję do Ekstraklasy

Alex Sobczyk to kolejny Polak, który dorastał w Austrii ze względu na emigrację rodziców, a teraz próbuje swoich sił w Ekstraklasie. Niecałe dwa tygodnie temu pozyskał go Górnik Zabrze. Przy Roosevelta z dobrej strony dał się zapamiętać Daniel Sikorski, więc mają tam pozytywne punkty odniesienia. 23-letni napastnik na austriackiej ziemi nie zaistniał mocniej w seniorskiej […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

2. Bundesliga – przytułek dla odrzutów z Ekstraklasy

Przemyślane, logiczne ruchy transferowe. Poważny skauting. Skrupulatne obserwacje. Mocni dyrektorzy sportowi. Organizmy gotowe do wysokiej intensywności treningów. Z tym kojarzy nam się 2. Bundesliga. A tak jest naprawdę: Ognjen Gnjatic podpisuje 2-letni kontrakt z Erzgebirge Aue Rodrigo Zalazar trafia na wypożyczenie do St. Pauli. Thomas Dähne z 3-letnią umową w Holstein Kiel. David Kopacz na […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Kulesza: „Nie uważam, by Jagiellonia miała niską skuteczność transferową”

– Poziom całej drużyny był niezadowalający, spodziewaliśmy się więcej – zarówno po Polakach jak i obcokrajowcach. Natomiast inne drużyny mają więcej obcokrajowców w swoich składach. Ja chętnie bym zatrudniał Polaków, ale ciężko jest utrzymać takiego piłkarza w klubie. Gdy zawodnik zaczyna być kreatywny, szybko dostaje ofertę i wyjeżdża. Tymczasem nie zawsze uda się znaleźć odpowiedniego […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

PRASA. PZPN: „Jeśli piłkarze nie są pewni zdrowia, na wszelki wypadek odwołujemy mecz”

W dzisiejszej prasie sporo o odwołanych meczach i nic dziwnego. „Sport” informuje, że Polonia Bytom po czterech kolejka nie będzie miała żadnego rozegranego spotkania na koncie. W środę w trzeciej lidze Siarka miała zagrać z Podhalem, ale mecz odwołano przez niepewne wyniki badań. – Jeśli zdarzają się piłkarze, którzy nie są w stu procentach pewni swojego […]
13.08.2020
Weszło
13.08.2020

Niewiarygodne, ale prawdziwe. Choupo-Moting po prostu zamknął grę!

Już w przypadku Ajaksu Amsterdam, już przy pamiętnym zwycięstwie Ole Gunnara Solskjaera nad PSG, już przy słynnej remontadzie z udziałem Barcelony mieliśmy podejrzenia, że Liga Mistrzów to bardziej wrestling niż piłka nożna. Wiecie, gdzieś za kotarą siedzi sztab najlepszych światowych scenarzystów, którzy wymyślają wspólnie kolejne sezony tej baśniowej epopei. Dziś otrzymaliśmy namacalny dowód.  Wyczyn Erika […]
13.08.2020
Weszło
12.08.2020

Minuty od spełnienia marzeń. PSG odkuło się po latach frajerskich porażek

Czasami trochę wyolbrzymiamy mówiąc, że ktoś był o krok od sukcesu. Że niewiele brakowało, żeby spełnił marzenia. Ale w przypadku meczu Atalanty Bergamo z PSG nie ma mowy o przesadzie. Włosi byli o kilka chwil od historycznego wyczynu, półfinału Ligi Mistrzów. Od zostania jednym z czterech najlepszych zespołów w Europie, drużynę Gian Piero Gasperiniego dzieliło […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Rivaldinho w Cracovii. Za nazwisko roboty nie dostał, grać umie

Syn Maradony robił karierę w znanej i lubianej Puteolanie. Stephan Beckenbauer zaliczył w Bundeslidze tylko epizod. Jasne, jest Paolo Maldini, który osiągnął więcej od ojca. Ale jest i Christian Maldini, który odbił się od starego dobrego Hamrun Spartans. Jak to jest z tymi synami sławnych piłkarzy, przekonamy się też w najbliższym sezonie Ekstraklasy – do […]
12.08.2020
Blogi i felietony
12.08.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Nie doniesienia z początku okresu przygotowawczego, nie przypadek wykrycia zakażonego w Wiśle Płock czy Lechii Gdańsk, ale dopiero odwołany mecz superpucharowy sprawił, że polskie środowisko piłkarskie wreszcie obudziło się z letniego snu. Wydawało się, że koronawirus nas nie dotyczy, bo przecież zagraliśmy końcówkę ubiegłego sezonu, ba, nawet finał Pucharu Polski, wiele meczów z udziałem kilkutysięcznych […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Jeszcze mocniejsi niż w Lublinie, ale czy to wystarczy?

Długi to był marsz, momentami bardzo trudny, zamieniający się wręcz w czołganie. Cracovia po swoje pierwsze trofeum od lat czterdziestych, Janusz Filipiak po swój pierwszy piłkarski triumf, Michał Probierz po pierwszy puchar po odejściu z Jagiellonii… W Lublinie, po końcowym gwizdku starcia z Lechią Gdańsk, zakończyło się jednocześnie kilka niechlubnych serii. Czy Cracovia uskrzydlona pierwszym […]
12.08.2020
Weszło
12.08.2020

Wisła podtrzymuje tradycję i bierze napastnika, który nie strzela goli

Cillian Sheridan, Grzegorz Kuświk, Karol Angielski, Oskar Zawada, Kamil Biliński, Mateusz Piątkowski, Mikołaj Lebedyński. To nie wyliczanka spod znaku „wymień niepasujący element”, bo tu wszystkie elementy pasują. Wspólny mianownik tych siedmiu piłkarzy? Grali w Wiśle Płock i strzelali niewiele goli. W ciągu trzech sezonów zdobyli łącznie 22 bramki. Tak, tak – siedmiu gości, trzy sezony, […]
12.08.2020