„Polska dawaj”? A czemu nie „ciśnij mordo”?
Weszło

„Polska dawaj”? A czemu nie „ciśnij mordo”?

„Polska dawaj”. To nie kulawy okrzyk Hiszpana z Erasmusa, który wspierał biało-czerwonych w walce o mistrzostwa świata. To też nie żądanie nacjonalistycznych durni z Niemiec, byśmy oddali im Pomorze. To oficjalne hasło, które znajdzie się na autobusie reprezentacji Polski podczas zbliżającego się mundialu. Wybrali je sami kibice i wybaczcie, ale w tym wypadku możecie mieć pretensje tylko do siebie. 

Po pierwsze. Pod względem językowym, to – jak mówi Mariusz Max Kolonko – się nie dodaje. Albo „Polsko, dawaj!” albo „Dawaj, Polsko!”. No jakkolwiek inaczej. Nie wiemy kto wpadł na tak znakomity pomysł, by w oficjalnym haśle zignorować istnienie wołacza. Aż szkoda, że nie poszedł dalej! Mamy kolejne propozycje – niech Adam Nawałka podczas konferencji prasowych nie odmienia słów przez przypadki. Niech na stronie PZPN zapomni się o korzystaniu ze znaków interpunkcyjnych. A w oficjalnych pismach popełniajcie z rozmachem błędy ortograficzne. Jak się bawić, to się bawić!

Zarówno w ofensywa jak i defensywa damy z my sto procent skupiamy się na najbliższy spotkanie.

Po drugie – o czym to hasło w ogóle jest? Bo to „dawaj!” to ma być taka motywacja? No to znów – idźmy dalej. „Polska napierdalaj!”. Dla nas nawet bardziej chwytliwe. I właściwie wydźwięk podobny. Właściwie moglibyśmy wymieniać:

– dawaj byku!

– ciśnij mordo!

– leć ziomeczku!

– jeszcze, jeszcze!

– pokaż na co cię stać (ale nie jeden raz, słuchaj, słuchaj, jaj, jaj)

– lecimy, nie śpimy!

W razie, gdyby związek chciał korzystać z tych haseł w przyszłości, to chętnie prześlemy dane do faktury.

Dobra, wystarczy żartów. To hasło jest fatalne. Jasne, jest sprawą drugo trzecio ósmorzędną, ma nikły wpływ na marketing kadry, a już żadnego wpływu na grę reprezentacji. Niemniej po coś to głosowanie zostało przeprowadzone, ktoś to hasło zaproponował i potem ktoś ten slogan wybrał. Właściwie chciałoby się sparafrazować Freda z „Chłopaki nie płaczą” – „Skąd wziąłeś to hasło? Zajebałeś je z pomocy dla powodzian? Pies ci je wszamał, a potem zwrócił? Jak byłem w technikum, to nam takie na warsztatach wymyślali”. Kompletna pustka jeśli chodzi o przekazanie wartości, zero identyfikacji z kadrą, żadnego punktu zaczepienia o polskość (równie dobrze można dać „Senegal dawaj” czy „Peru dawaj”). No po prostu frazes. Pustka. Najgorsza jest zaś świadomość, że to pewnie próba nawiązania do tego rosyjskiego dawaj, które samo w sobie brzmi fatalnie, a co dopiero w zbitce z „Polska”.

Powyżej 10 godzin tego irytującego „dawaj”.

Wiemy, że pewnie zaraz zleci się tutaj kilku marketingowców, dżunior prodakt menadżerów i powiedzą „nic się nie znacie, to świetne hasło”. No może się nie znamy. Ale jak widzimy napis „Polska dawaj”, to przed oczami mamy te sklepiki przy głównej ulicy w Mielnie z podróbkami koszulek Realu i Barcelony, zdeformowanym Lewandowskim na biało-czerwonym kubku i papierową maską z podobizną Nawałki. Badziew i tyle.

Ale żeby nie było tak, że tylko krytykujemy i hasło jest kompletnie do kitu. Porównaliśmy nasz napis na autokarze do pozostałych reprezentacji i wiecie co? Prawie zrzygaliśmy się od tego patosu i lukrowania słodkim pierdu-pierdu. I jeśli w głosowaniu fani kadry wybraliby to obciachowe „miliony serc, jedno bicie”, to naprawdę ogłosilibyśmy bojkot tego mundialu. „Polska dawaj” jest o tyle durne, że pozbawione jakiejkolwiek treści. Również tej przesadnie pompatycznej.

fot. FotoPyk