post Avatar

Opublikowane 24.05.2018 19:36 przez

Jan Ciosek

Drugich takich zawodów po prostu nie ma. Grand Prix Monako to najdroższy, najbardziej prestiżowy, najbardziej wypasiony wyścig na świecie. Z tarasów swoich apartamentów i luksusowych jachtów oglądają go najbogatsi ludzie globu. A kierowcy, w swoich supermocnych maszynach, pędzą na złamanie karku wąskimi i śliskimi ulicami Monte Carlo. Tymi samymi, którymi na co dzień jeżdżą miliarderzy swoimi lamborghini. Szaleństwo!

W Monte Carlo są dwa słynne punkty. No dobra, prawdę mówiąc jest ich znacznie więcej. Ale dwa są szczególnie istotne. Pierwszy to marina, czyli miejsce, gdzie cumują luksusowe jachty. I musicie wiedzieć, że pod hasłem „luksusowe jachty” kryją się gigantyczne pływające hotele ze wszystkimi możliwymi wygodami. Jak na przykład „Eclipse” Romana Abramowicza. Właściciel Chelsea na swoją „łódkę” wydał ponad 300 milionów euro. Na pokładzie ma dwa baseny, dwa helikoptery, cztery mniejsze łodzie, w tym jedną podwodną (!) oraz system przeciwrakietowy (!!). Obsługuje ją blisko 70 członków załogi. Pływanie czymś takim nie ma może wielkiego sensu (napędzenie potężnej maszyny z silnikami o mocy 39 tysięcy koni mechanicznych do tanich nie należy), ale tu chodzi przecież głównie o pokazanie się i zbudowanie prestiżu. Czyli – jak we wszystkim w Monte Carlo.

marina

Wypada się pokazać

Drugi słynny punkt to oczywiście kasyno. Jeśli spróbujecie sobie wyobrazić najbardziej wypasione wnętrze, to prawdopodobnie wasze wyobrażenia będą daleko z tyłu za tym, co znajduje się w Casino de Monte Carlo. Najkrócej mówiąc, stoły do ruletki, pokera, czy black-jacka ustawione są w pałacu. I nie takim świeżo zbudowanym, jak kasyna-pałace w Las Vegas, tylko w prawdziwym, luksusowym, ociekającym przepychem pomieszczeniu. Miejsce gry oświetlają kryształowe żyrandole, na podłogach leżą dywany o grubości przeciętnego wydania „Krzyżaków”, a najmniejszy nominał w grach stolikowych to 50 euro. Zresztą, takie kwoty to grosze dla graczy, którzy do przyjeżdżają tam grać. Wnioskować to można choćby po samochodach, parkujących przed wejściem. Jeśli zobaczysz tam kilkuletnie BMW, możesz być pewny – na pewno nie należy do żadnego z nich, może do któregoś z menedżerów, i to raczej niższego szczebla. Gracze podjeżdżają furami, jakie na co dzień można zobaczyć głównie w „Need For Speed”.

I teraz ci wszyscy z jachtów, kasyna oraz pozostali, mieszkający w luksusowych rezydencjach i apartamentach (nawiasem mówiąc, najdroższych apartamentach na świecie, średnia cena metra kwadratowego wynosi ponad 40 tysięcy euro) meldują się w weekend na wyścigu o Grand Prix Monako. Nie dlatego, że ich to interesuje. Nie dlatego, że lubią ryk silników, albo zapach spalonego paliwa. Nawet nie dlatego, że są po prostu miłośnikami sportu. Tłumnie walą na wyścig, bo wypada się na nim pokazać.

Pływanie tankowcem po basenie

W niedzielę wyścig o Grand Prix Monako Formuły 1 odbędzie się po raz 64. Już sam ten fakt jest niesamowity, bo wąskie uliczki Monte Carlo tak naprawdę do ścigania w ogóle się nie nadają.

Potwierdza to choćby Cezary Gutowski z „Przeglądu Sportowego”, który wiele razy z bliska widział najbardziej prestiżowy wyścig świata.

Grand Prix Monako to wyjątkowy weekend, ponieważ oczy i rozum mówią, że na tak wąskim i ciasnym torze bolidy Formuły 1 w ogóle nie powinny jeździć, a co dopiero ścigać! Jest fizycznie za ciasny i krótki, co widać dopiero gołym okiem, gdy patrzymy, jak niemal 1000-konne potwory przeciskają się pomiędzy wyjątkowo wąskimi barierami, na wyboistym, śliskim asfalcie. To trochę tak, jakby urządzać wyścigi motocykli na miejskich ścieżkach rowerowych. W przeszłości porównywano jazdę w Monako z pływaniem tankowcem w basenie, czy jeżdżeniem na rowerze po salonie, w domu. Nie ma w tym cienia przesady – mówi Gutowski.

Właśnie: sam tor, to tak naprawdę wcale nie tor, tylko zwykłe, miejskie ulice. Na co dzień odbywa się tam na tyle zwykły ruch uliczny, na ile to możliwe w najbogatszym mieście na świecie, gdzie liczba milionerów na metr kwadratowy jest wręcz absurdalna. Sam tor ma 3,3 kilometra długości, zdecydowanie najmniej w całym kalendarzu, co oznacza, że kierowcy mają do pokonania aż 78 okrążeń (najwięcej w kalendarzu). Żeby te miejsce ulice przystosować do zawodów najszybszych samochodów świata, trzeba się naprawdę sporo napocić. Wokół trasy stawia się 33 kilometry balustrad ochronnych, wykorzystuje się prawie 4 tysiące opon do zbudowania kolejnych barier, a wszystko ogradza 20 tysięcy metrów kwadratowych barierek z drutów. I – co tu dużo gadać – jest bezpiecznie. Choć, nie oszukujmy się, nie zawsze.

Dwóch skończyło wyścig w morzu

Spektakularną przygodę w czasie Grand Prix Monako przeżył choćby Alberto Ascari, czyli mistrz świata z 1952 i 1953 roku. W czasie wyścigu w Monte Carlo w 1955 roku popełnił błąd i wszedł w jeden z zakrętów zbyt szybko. Rozpędzony bolid jechał prosto na żelazny słup. Ascari w ostatniej chwili zdecydował, że jedynym sposobem uniknięcia kraksy jest ominięcie przeszkody i wjechanie do morza. Auto z dużą prędkością wpadło do wody i błyskawicznie zaczęło tonąć. Na wodzie pozostała tylko plama oleju. Widzowie wstrzymali oddech, ale po ładnych kilku sekundach jasnoniebieski kask pojawił się na powierzchni. Włoski kierowca wyszedł ze strasznie wyglądającego zdarzenia tylko ze złamanym nosem!

Niestety, przeznaczenie oszukał tylko raz. Dosłownie cztery dni później pojechał na Monzę, kibicować swojemu przyjacielowi Eugenio Castellottiemu. Sam nie miał jeździć, ale w ostatniej chwili zdecydował się na kilka okrążeń testów. Wskoczył do samochodu w marynarce, koszuli z krawatem i zwykłych spodniach. Ze stroju kierowcy wyścigowego miał tylko kask, pożyczony od przyjaciela. Na trzecim okrążeniu samochód z niewyjaśnionych przyczyn wpadł w poślizg, a następnie wyleciał w powietrze i zrobił dwa salta. Ascari wypadł z bolidu wprost na tor. Zmarł po kilku minutach. Fragment toru, na którym to się zdarzyło do dziś nosi jego imię.

Wróćmy jednak do Monte Carlo. Ascari nie był jedynym kierowcą, który Grand Prix Monako zakończył w morzu. W 1965 roku na 79. okrążeniu wyścigu Paul Hawkins wpadł w poślizg i nie zdołał opanować bolidu. Uderzył w drewnianą barierę, po czym wpadł do zatoki. Jego Lotus poszedł na dno, ale Australijczyk zdołał się wydostać z tonącego auta i wypłynął na powierzchnię. Choć brzmi to niesamowicie, wyszedł z wypadku bez żadnego szwanku.

Zginął tam, gdzie przewidział

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Wypadek w czasie Grand Prix Monako przypłacił życiem Lorenzo Bandini. Włoski kierowca Ferrari walczył o drugie zwycięstwo w karierze, kiedy na szykanie „S” lewe tylne koło jego bolidu uderzyło w barierkę. To pociągnęło za sobą całą serię tragicznych wydarzeń. Auto wpadło w poślizg, obróciło się, a następnie uderzyło w słomianą barierę. Siła uderzenia rozerwała zbiornik paliwa, które natychmiast zaczęło się palić. Zanim stewardzi zdołali dobiec do auta, obrócić je i wyciągnąć nieprzytomnego kierowcę, doznał on koszmarnych obrażeń. Lekarze stwierdzili poparzenia trzeciego stopnia i zwęglenie 70 procent powierzchni ciała. Po trzech dniach stwierdzono zgon.

W tej tragicznej historii jest jeszcze jeden szokujący fakt. Rok wcześniej Bandini był zaangażowany jako konsultant przy kręceniu filmu „Grand Prix”. Reżyser John Frankenheimer poprosił go o pomoc w wybraniu miejsca, w którym miało dojść do wypadku bohatera filmu. Bandini zastanowił się i zaproponował wyjście z szykany „S”. Niespełna rok później zginął dokładnie w tym samym miejscu.

500 euro za noc, 1000 euro za obiad

Ale oczywiście historia Grand Prix Monte Carlo to nie tylko dramaty i spektakularne wypadki. To także mnóstwo niesamowitej atmosfery, blichtru, pięknych kreacji, przepychu. To także wyjątkowa oprawa. W Monte Carlo nie ma na przykład klasycznego podium. Puchary są wręczane przez parę książęcą na pałacowych schodach. A wszystko na oczach tych, których stać na taką przyjemność, co – i chyba nie będzie to dla nikogo niespodzianką – do najtańszych ona nie należy.

Hotele, które znajdują się wzdłuż trasy wyścigu, doskonale wiedzą, że weekend Grand Prix to czas żniw. Generalnie zasada jest prosta: nieważne, jaką cenę zaśpiewasz, będziesz miał stuprocentowe obłożenie. Ceny za nocleg nierzadko więc przekraczają 500 euro. A to i tak nic w porównaniu ze słynną restauracją „La Rascasse”, która znajduje się tuż przy ostatnim zakręcie toru. Chętnych na zarezerwowanie stolika na tarasie, albo chociaż przy oknie, zdecydowanie nie brakuje. Choć za rezerwację trzeba zapłacić od tysiąca euro wzwyż, miejsc na najbliższą niedzielę dawno już nie ma. Na najbliższe kilka lat w czasie Grand Prix – też nie.

Grand Prix Monako to istne szaleństwo. I nie ma znaczenia fakt, ze niedzielny wyścig zazwyczaj jest nudny, bo praktycznie nie da się tu wyprzedzać. Sama atmosfera tego miejsca, widoki, pogoda, obecność gwiazd robią wrażenie. I sprawiają, że wyścig, który na zdrowy rozum powinien być pierwszy na liście do skreślenia z kalendarza Formuły 1, ma paradoksalnie najpewniejsze miejsce po wsze czasy – dodaje Gutowski.

Z toru prosto na jacht

Księstwo Monako to, jak wiadomo, jeden z rajów podatkowych. Z tego względu bardzo wielu kierowców Formuły 1 właśnie Monte Carlo wybiera na swoje miejsce do życia. Trudno się zresztą dziwić niechęci do oddawania dużego procenta zarobków fiskusowi, tym bardziej, jeśli zarabia się dziesiątki milionów euro. Fakt, że wielu kierowców mieszka w Monte Carlo ma także ciekawe konsekwencje. Na przykład Kimi Raikkonen miał w Monte Carlo swój jacht. I kiedy w 2006 roku jego bolid zapalił się na trzecim okrążeniu wyścigu, Fin nie poszedł do paddocku, do siedziby swojego zespołu. Nie zdejmując kombinezonu pomaszerował prosto na łódkę i na niej relaksował się po wyścigu. Swoją drogą Kimi Raikkonen miał z jachtem jeszcze jedną przygodę. Zresztą, zobaczcie sami:

Tak czy inaczej, zwycięstwo w wyścigu o Grand Prix Monako to coś absolutnie wyjątkowego dla każdego kierowcy. W ostatnich latach najczęściej cieszyli się z niego Niemcy – z siedmiu poprzednich wyścigów wygrali pięć (trzy razy Nico Rosberg, dwa razy Sebastian Vettel). Z polskich akcentów: w 2010 roku Robert Kubica był drugi w kwalifikacjach i trzeci w wyścigu. Dziś w obu treningach najszybszy był Australijczyk Daniel Ricciardo z Red Bulla. Dobrze przeczytaliście: dziś, czyli w czwartek. Treningi przez wszystkimi wyścigami F1 odbywają się w piątek. W Monte Carlo jest inaczej. Czemu? Bo w Monte Carlo wszystko jest inaczej. Taki to już urok najbardziej ikonicznego wyścigu w kalendarzu Formuły 1.

JAN CIOSEK

Fot. Flickr.com

Opublikowane 24.05.2018 19:36 przez

Jan Ciosek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 3
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

chefftips
chefftips

http://www.typypilkarskie77.blogspot.nl/ – na 10 kuponów trafili aż 9 i zdjęcia tych kuponów są na blogu ! mają kupon z kursem prawie 100 na dziś dostępny! polecam bo sam grałem ich 3 ostatnie kupony są uczciwi

M.
M.

Od jutra jestem na Lazurowym Wybrzeżu. Czy ktoś ma jakieś pojęcie odnośnie możliwości obejrzenia wyścigu bez zakupu biletów?

Weszło
11.07.2020

Nowy trener, stare problemy GKS-u Jastrzębie. „Walka o spadek” trwa w najlepsze

Trzy drużyny z 38 punktami na koncie. Trzy z 39 oczkami. Kolejne dwie – 40 punktów. Tak na dziś prezentuje się dół tabeli pierwszej ligi. Jasne, trochę się to jeszcze pozmienia, bo przed nami jeszcze kilka spotkań 31. kolejki rozgrywek. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś w „walkę o spadek” zamieszane jest tyle drużyn, […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

LIVE: Występ pierwszoligowców przystawką przed meczem o tytuł

Dziś Legia Warszawa może zostać mistrzem Polski. Potrzebuje punktu z Cracovią na Łazienkowskiej. Oczywiście Pasy nie chcą być tym, na kim Legia zdobędzie tytuł, w dodatku nie da się zauważyć, że Cracovia wyszła ostatnio w trawiącego ją długo marazmu, czego dowodem pucharowe 3:0 z legionistami. Błyskawicznie pojawia się dla Legii szansa do rewanżu – motywacji […]
11.07.2020
WeszłoTV
11.07.2020

STAN FUTBOLU. Rokuszewski, Białek, Wąsowski, Adamczewski

Zapraszamy na kolejny Stan Futbolu. Tym razem gośćmi Adama Kotleszki będą: Maciej Rokuszewski, Jakub Białek, Maciej Wąsowski i Michał Adamczewski. Pogram możecie śledzić w Weszło TV (poniżej), a także w TVP Sport oraz w Weszło FM. Sporo tematów ekstraklasowych na tapecie, ale i na zagraniczne wątki starczy dziś czasu. 
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Ileż można oszukiwać przeznaczenie?

Kapitalny pomysł na thriller „Oszukać przeznaczenie” przyniósł taki sukces sprzedażowy, że nakręcono aż pięć części, a nie wykluczamy, że to jeszcze nie koniec. Polskim odpowiednikiem tego filmu były od lat losy Korony Kielce – klubu skazywanego co kilkanaście miesięcy na murowany spadek do I ligi, a następnie ratującego się, często w cudowny sposób. Dziś już […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Mistrzostwo Legii to formalność, ale co dalej?

Legia Warszawa na 99,9 procent zostanie mistrzem Polski, mimo że dopadła ją poważna zadyszka. Kto chce wierzyć, że „Wojskowi” są w stanie przegrać wszystkie trzy mecze do końca sezonu, a Lech Poznań lub Piast Gliwice wszystkie wygrać, niech wierzy. My nie wierzymy, to nierealny scenariusz. Rzecz w tym, że to, kto sięgnie po tytuł w […]
11.07.2020
Anglia
11.07.2020

Newcastle United 1995/96, czyli porażka powracająca w koszmarach

10 lutego 1996 roku Newcastle United pokonało na wyjeździe Middlesbrough, umacniając się tym samym na pozycji lidera Premier League. Podopieczni Kevina Keegana wypracowali sobie bezpieczną przewagę nad ścigającym ich Manchesterem United i wciąż niewiele wskazywało na to, by wiosną „Czerwone Diabły” miały strącić „Sroki” z najwyższego stopnia podium. Newcastle grało efektownie, punktowało świetnie. Kadra zespołu […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

„Lechowi jako drużynie brakuje doświadczenia, bo rzadko wygrywa ważne mecze”

Sobotnia prasa to rozmowa z Mariuszem Rumakiem o Lechu Poznań i Jakubie Moderze, sylwetka nowego piłkarza Piasta Gliwice, pogawędka z Markiem Koniarkiem przed GKS Katowice – Widzew Łódź i kilka ciekawych tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Pucharowa porażka z Cracovią odebrała Legii Warszawa spokój. Teraz gra idzie nie tylko o przypieczętowanie mistrzostwa. Sobotnia konfrontacja […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Arce i ŁKS-owi został już tylko mecz o honor

Co prawda pandemia sprawiła, że międzynarodowej imprezy w to lato nie zobaczymy, ale spotkanie Arki z ŁKS-em pozwoli nam poczuć się, jak za starych – niekoniecznie dobrych – lat. Wtedy, gdy na mundiale czy Euro jeździliśmy w wiadomym celu. Mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Gdynianie i łodzianie dwa pierwsze mają już za […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Krok nadal niespieszny, ale mistrzostwo coraz bliżej!

Niezależnie od tego, jak zakończy się trwający sezon La Liga – dzisiejszy mecz z Deportivo Alaves będzie jeszcze przywoływany przez ekspertów zajmujących się ligą hiszpańską. Katalończycy będą rozpamiętywać, co by się stało, gdyby Joselu był odrobinę dokładniejszy, gdyby Varane miał odrobinę słabszą koordynację. Kastylia będzie z kolei wskazywać – tutaj Real pokazał, że da się […]
11.07.2020
Weszło
10.07.2020

Pan Piłkarz Igor Angulo załatwił Raków

Czy można czasem było mieć jakieś „ale” do Igora Angulo? Oczywiście. Ale nie można mu odmówić: to w polskich warunkach Pan Piłkarz, który ma rzadką umiejętność: potrafi uprawiać dyscyplinę zwaną piłkę nożną. Hiszpan właśnie zanotował trzeci kolejny sezon ESA, w którym strzelił ponad piętnaście bramek. Dzisiaj miał bezpośredni udział przy CZTERECH golach Górnika Zabrze. MIŁE […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Warta znów z nadziejami na bezpośredni awans. Bohaterem odkurzony Spławski

Piątek na zapleczu Ekstraklasy sprawił, że I liga znów będzie ciekawa. Albo inaczej – będzie jeszcze ciekawsza. Warta wykorzystała porażkę Stali i zbliżyła się do wicelidera na dwa punkty. Z kolei Zagłębie Sosnowiec po raz pierwszy od sierpnia znalazło się w strefie spadkowej. Dziś nieoczywistym bohaterem przełamania warciarzy był napastnik, który w pewnym momencie był […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Panu Sirkowi to już chyba podziękujemy

Pamiętacie, jak Cezary Kulesza nie chciał za wszelką cenę przyznać, że wtopił sporo siana na sprowadzeniu Ognjena Mudrinskiego, więc wymyślił sobie śmiałą teorię, iż w ten sposób wypromował Patryka Klimalę? Prezes Jagiellonii w wywiadzie wił się jak piskorz, w końcu palnął coś bez większego ładu, ale na potrzeby tego tekstu uznajmy może, że coś w […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Sandecja odbija się od dna i… idzie po baraże!

Uwielbiamy w tym sezonie relacje z meczów I ligi. Każda porażka właściwie dowolnej drużyny spoza podium to „niebezpieczne zbliżenie się do strefy spadkowej”, każde zwycięstwo – nawiązanie walki o baraże. Nie inaczej jest w przypadku Sandecji, która po dzisiejszym zwycięstwie Odry Opole nad Wigrami Suwałki znalazła się w czerwonej części tabeli. Sęk w tym, że […]
10.07.2020
Inne sporty
10.07.2020

Powrót Kubicy i podładowany kalendarz F1

Nowe wyścigi w kalendarzu, niepewność co do jutrzejszych kwalifikacji, zaskakujące wyniki treningów, a przede wszystkim widok Roberta Kubicy w bolidzie Alfy Romeo Racing Orlen. Najwięcej emocji dostarczają nam zazwyczaj niedzielne zmagania, ale i dzisiaj w świecie Formuły 1 nudno nie było, a wręcz przeciwnie. Podsumowujemy dla was ostatnie wydarzenia wokół najlepszej serii wyścigowej świata. Już […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Dlaczego teza o tym, że ktoś nie chce awansować do Ekstraklasy, jest bzdurą?

Wśród osób węszących teorie spiskowe często na finiszu sezonu w I lidze pojawia się teza, że „klub X przegrywa, bo nie chce awansować do Ekstraklasy”. Poszukiwacze drugiego dna twierdzą, że danego zespołu nie stać na wejście do polskiej elity, dlatego manewrując wynikami starają się wypisać z walki o awans. Tym razem podobne hasła padają pod […]
10.07.2020
Blogi i felietony
10.07.2020

Lech dostarcza piłkarzy do reprezentacji i trofea innym klubom

Mówi się o Lechu, że jest dostarczycielem piłkarzy do lepszych europejskich lig, bo rzeczywiście sporo zarabia z transferów. Mówi się też, że dostarcza zawodników do reprezentacji Polski, bo rzeczywiście w ostatnich latach sporo wychowanków zadebiutowało w kadrze. Natomiast rzadko się mówi o tym, co najważniejsze. Lech jest też dostarczycielem pucharów dla innych drużyn. Od czasu […]
10.07.2020
Kanał Sportowy
10.07.2020

STANOWISKO #16 – KTO ZNISZCZYŁ KORONĘ KIELCE?

W swoim najnowszym „Stanowisku” Krzysztof Stanowski bierze na tapet działalność Krzysztofa Zająca. Człowieka, który rozmontował Koronę Kielce i – co gorsza – nie ma zamiaru kończyć swojej destrukcyjnej działalności. „Tam nie ma nic. Tam jest gruzowisko, tam jest ściernisko. Żal mi kibiców Korony. Panie Krzysztofie Zającu – jedyne, co pan ma w miarę fajne to […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Ścieżka po Ligę Mistrzów znana. Lewandowski w ćwierćfinale z Barcą lub Napoli

Robert Lewandowski zakończył Bundesligę mistrzostwem, nastrzelał przez cały sezon pół setki bramek, ale czeka go jeszcze granie kluczowe: Liga Mistrzów. Trzeba powiedzieć szczerze: jeśli Bayernowi powiodłoby się w tych rozgrywkach, Lewy byłby faworytem w grze o Złotą Piłkę. Dziś poznaliśmy dalszą ścieżkę Champions League – Lewandowski, po spodziewanym domknięciu dwumeczu z Chelsea, wpadnie na zwycięzcę […]
10.07.2020