Radosław Leniarski: Ilu piłkarskich stewardów pan przeszkolił?

Marcin Samsel: Około 1500 w całej Polsce.

Dlaczego nie są w stanie zapobiec wydarzeniom takim jak w Poznaniu?

– Oni nie są od walki z chuliganami na stadionach. Takie formacje są w stanie utrzymać płot między murawą a trybunami przez 5-10 minut, do czasu wejścia policji. W Poznaniu mieliśmy do czynienia z dużą grupą, a steward nie jest członkiem Navy Seals. Na tym meczu Lech był typowym przykładem powszechnego sposobu myślenia: liczenia, że się uda, że nic się nie stanie, przykładem niechęci do zadarcia z chuliganami. Pytanie, gdzie jest czerwona linia i czy musi ją wyznaczyć czyjaś śmierć.

gw1