Sędzia Lasyk okradł Wisłę z pucharów
Weszło

Sędzia Lasyk okradł Wisłę z pucharów

Sędzia Lasyk miał do dyspozycji wszystkie najnowsze zdobycze techniki. Miał VAR, miał kolegów na słuchawkach, miał nieskończenie wiele czasu i obraz z kilkunastu kamer. Niestety, nawet najmocniejsze technologie zawodzą w starciu z tak silnymi wadami wzroku. Lasyk patrzył, oglądał i wlepiał gały w ekran, ale niestety – nie widział tego, co widzieli wszyscy. Romańczuk nie był faulowany przez Stilicia, druga bramka Jose Kante powinna zostać uznana, Wisła Płock powinna zagrać w pucharach. 

Niestety, nie zagra, bo okradł ją nieprzytomny arbiter z opaską na oczach.  

Nie znajdujemy uzasadnienia dla tego wyroku. Po prostu nie potrafimy odgadnąć, jaki tok myślowy towarzyszył podejmowaniu decyzji, która, być może, odarła Wisłę z ogromnych premii i niepowtarzalnej przygody, a z pewnością odarła z marzeń. Doprecyzujmy – chodzi dokładnie o tę sytuację i rzekomy faul Stilicia na Romanczuku. Dziw bierze, że Ukrainiec zdołał dokończyć mecz.

Gdyby sędzia Lasyk z taką skrupulatnością podchodził do każdego kontaktu między zawodnikami, to już po pierwszym meczu od dmuchania w gwizdek dostałby astmy. Mówcie, co chcecie, ale odgwizdanie CZEGOŚ TAKIEGO i zakwalifikowanie jako faul jest po prostu niebywałe. Co gorsza – Lasyk sytuację oglądał sobie na wideo, mógł w dowolny sposób ją przewijać i odwijać. Gdyby się uparł, mógłby sobie zrobić nawet zbliżenie na twarz Romańczuka, zapewne nienaturalnie skrzywioną grymasem niewymownego bólu.

O ile na początku mieliśmy jeszcze wątpliwości, teraz ich nie mamy – Lasyk po prostu na ekranie oglądał jakąś inną sytuację. Może przez przypadek wczytała się taśma z Kaiserslautern 97/98 albo wyczynów Wimbledonu Vinniego Jonesa. Albo w ogóle jakiś inny film, może klip z Tekkena. Nie uwierzymy, że widzący (nie niewidomy) sędzia, oglądając to, co my dwa akapity wyżej, dopatrzył się przewinienia. Po prostu.

Podobnego zdania jest zresztą Jerzy Brzęczek, który na pomeczowej konferencji prasowej nie owijał w bawełnę.

– Po pierwsze chciałem podziękować całej drużynie, chłopakom i sztabowi. Myślę, że to był dla nas fantastyczny sezon, pomimo problemów, które mieliśmy jesienią. Wiosna pokazała, że indywidualnie i zespołowo zrobiliśmy bardzo duży postęp. Myślę, że to my zasługiwaliśmy na to, by po tej kolejce być na czwartym miejscu i grać w europejskich pucharach. Nigdy nie krytykuję sędziów, wiem, że to jest trudny zawód, ale przychodzi taki czas, gdy cierpliwość się kończy. Myślę sobie teraz, co działo się w tym półroczu, że zdobywamy dzisiaj piękną bramkę po cudownej akcji… To jest to skandaliczne. Skandaliczne. Trzeba to powiedzieć, ponieważ z Legią też straciliśmy bramkę z ewidentnego spalonego. Wszyscy to widzieli. Niestety, panowie, którzy siedzą przed monitorem tego nie respektują. My, jako trenerzy i piłkarze jesteśmy później krytykowani, że jesteśmy słabi. Może tak jest, nie wiem. Ale myślę, że inni są odpowiedzialni za to, żeby nam nie przeszkadzać.

My, jako Wisła Płock, jesteśmy małym klubem z małym budżetem i nie mamy tego szczęścia, że przyznają nam walkower, że sędziowie często się mylą na naszą korzyść czy VAR pomaga nam w dziwny sposób. Wręcz przeciwnie, przeszkadza nam. Muszę w którymś momencie wylać swoje żale, ponieważ żal mi chłopaków, żal mi tego, że wykonali fantastyczną pracę i nie zostali za to wynagrodzeni. To teraz boli najbardziej. Państwo byliście dzisiaj na meczu i powinniście mieć takie samo zdanie. Mam szacunek dla każdego zawodnika, ale Romańczuk popełnia pięć fauli taktycznych, przerywa nasze akcje ofensywne i nie dostaje żółtej kartki. Wiem, że Dominik Furman nie jest lubiany przez sędziów, ale to jest osobowość, nie boi się walczyć i mieć swoje zdanie, dostaje kartkę za praktycznie każdy faul. Musimy wszyscy się zastanowić nad tym, co zrobić, żeby piłka była lepsza. Jeśli spojrzymy na to, co dzieje się na trybunach, co dzieje się później przez frustrację wszystkich, którzy działają przy piłce, to każdy musi stanąć przed lustrem i się zastanowić, czy mamy tak dalej postępować czy musimy coś zmienić – mówił szkoleniowiec Naficarzy

Brzęczek był też pytany o wydarzenia z końcówki meczu, gdy kibice Jagi wbiegli na murawę jeszcze przed końcowym gwizdkiem i sędzie musiał na chwilę przerwać spotkanie. Sytuację porównał to tej, która swego czasu miała miejsce w Gliwicach, co skończyło się dla Piasta porażką walkowerem. Trener Wisły.

Czy uważa Pan, że wynik meczu powinien być zweryfikowany jako walkower?

Nie znam się na przepisach, ale oczywiście zawsze można szukać różnych aspektów. Jeżeli w Gliwicach był walkower… Przeżyłem taką sytuację, kiedy jeszcze byłem piłkarzem, przegraliśmy wtedy mistrzostwo na stadionie Legii. Byłem wówczas zawodnikiem Górnika i sędzia skończył spotkanie w 88-89 minucie, ponieważ kibice wbiegli na murawę. Ale kiedyś były inne czasy.

Piłkarze raczej niechętnie wyszli z tunelu na boisko, z sędzią dyskutował chociażby Cezary Stefańczyk. To była decyzja piłkarzy, sędziego?

Są różne momenty, ale my mamy swoją godność. Nie będziemy szukać kwadratowych jaj, żeby nie dokończyć meczu przed regulaminowym upływem czasu. Myślę, że w PZPN są odpowiednie komórki, które powinny działać w takich sprawach.

Czyli nakazał Pan piłkarzom wznowienie meczu?

Jak powiedziałem – my mamy swoją godność. Pomimo tego, że w niektórych meczach zostaliśmy skrzywdzeni, to wszystko robimy po to, żebyśmy stali się lepsi. Nie szukamy pomocy u osób trzecich.

No coż, Brzęczkowi możemy tylko pogratulować postawy. Zero kalkulacji i analiz, tylko walka do końca równoznaczna z zachowaniem godności. Sędziowie kręcili Wisłę Płock przez cały sezon, ale apogeum nastąpiło właśnie dzisiaj. Dlatego ani trochę nie dziwimy się, że Brzęczek nie wytrzymał. Nie dziwimy się, a nawet popieramy, bo w końcu ile można?

Jeśli ktoś ma tu dostać karę, to nie trener, a sędzia Lasyk. Na początku proponujemy odsunięcie od prowadzenia spotkań oraz wymóg chodzenia w okularach. Potem obsługa komputera, ekranu z wideoweryfikacją. Dopiero na końcu powrót do sędziowania. I raczej nie meczów Wisły Płock, dla dobra samego arbitra. Choć z drugiej strony… Jesteśmy pełni podziwu, że mimo takiej wady wzroku potrafi się poruszać bez przewodnika.

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (108)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
dyneck

No szkoda Płocka ale jeśli już piszemy o sędziowaniu w ostatniej kolejce to nie zapominajmy, że całą tą ostatnią kolejkę wypaczyło również niepodyktowanie przez Stefańskiego karnego za faul Jędrzejczyka na Vujadinovicu. Jeśli w takich sytuacjach VAR nie interweniuje po chuj o w ogóle jest ?

Kcramsib

Zadymy i wielbłądy sędziowskie, końcówka sezonu taka, jak cały sezon.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

hubabuba

No, w Białymstoku też jebany półmózgu

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

SamiecAlfa

A gdzie wypaczył wynik? Nawet gdyby gwizdnął tego karnego a Lech go strzelił, to byłoby 1:1, a ten wynik nadal dawał Mistrza Legii. O tym że Legia strzeliła drugiego nie wspominając.

Bbfan

Samiec, byłoby 1:1, a może Lech by uwierzył i strzelił na 2:1…

SamiecAlfa

Idąc tym tropem, równie dobrze Lech mógł nie strzelić karnego, albo Legia mogła się rzucić do ataków i wygrać 3:1. To już wyższy poziom gdybologii który i tak nie ma sensu, bo gdyby nie wałek w Białymstoku to Legia mogła przegrać i 10:0 a i tak byłaby Mistrzem Polski.

dyneck

Ale właśnie po to miał być ten pierdolony VAR żeby nie było gdybania.

Aerth

A może by się odsłonił i dostał jeszcze dwa gongi z kontr. Można tak przebijać piłeczkę w nieskończoność.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

krzaklewski

Lasyk to kolega Brosza z boiska, wolał się więc upewnić, że Górnik zagra w pucharach. :)

Borsi

Dokładnie tak. Zresztą już Górnikowi pomógł w tym sezonie (pamiętny karny w meczu Górnik-Piast i baletnica Angulo).

SamiecAlfa

Warto zauważyć, iż sędzia Lasyk pochodzi z Bytomia. Czyżby miał za zadanie przypilnować, aby Ślaski ZPN miał swojego przedstawiciela w europejskich pucharach? Taka szybka kariera nigdy nie jest za darmo.

Malokreatywnynick

A za jakiś czas, w bliżej nieokreślonym programie/wywiadzie znów padnie: „zbyt mało wśród piłkarzy i kibiców szacunku do sędziów…”. Pierw, że gra stałą się zbyt szybka (ale że w ekstraklasie?) i technologia jest niezbędna, by wspomóc pracę arbitrów. Jest. I dalej dupa z majonezem. Na koniec zaś, wielkie zdziwienie, że część kibiców głośno mówi o premedytacji, a nie przypadkowym błędzie. Nie mogę się doczekać varu w Hiszpanii, po paru kolejkach pewnie zbierze się z godzinna kompilacja do piłkarskich jaj. 😀

Leon Kameleon
Hutnik Warszawa

A mnie ciekawi VAR…miało być lepiej…
1. Frankowski ogląda VAR, i jak na dłoni widać że Dilaver bandycko atakuje kolanem leżącego zawodnika….podbiega i daje żółtą ..( zamiast czerwonej i odpoczynku na kilka meczów )
2. Lasyk ogląda VAR i anuluje prawidłową bramkę ….
Nie rozumiem…..to wygląda albo na :
– brak wiedzy /umiejętności w/w sędziów
– ustawienie meczu…

allende73

Trzecia opcja: Var nie jest lekarstwem na wszystkie bolączki świata piłkarskiego. Ma swoje ograniczenia, których nie przeskoczymy. Nie wiem co sędzia widział w tej akcji, może ma minus 40 dioptrii, może zaufał swojej intuicji, która okazała się błędna, a może drukował. Var tego też nie jest w stanie całkowicie wyeliminować.

Olala