Wódka sprawia, że Japończycy żartują i są otwarci
Weszło

Wódka sprawia, że Japończycy żartują i są otwarci

Rzadko zdarza się, by na poziomie okręgówki grał klub, który w kadrze ma obcokrajowca, a co dopiero Japończyka z przeszłością w III-ligowych klubach japońskich. W niewielkim Ostaszewie mają jednak szczęście, ponieważ w miejscowym Mustangu trenuje i gra Masato Hayashi, który przyjechał do ojczyzny swojej matki w celach zawodowych.

Czego brakuje japońskim piłkarzom? Dlaczego japońscy dziennikarze świrują, kiedy ich rodak robi karierę w europejskim klubie? Dlaczego Polacy są bardziej leniwi od Japończyków? Jaki błąd popełniali japońscy trenerzy? O tym wszystkim, i nie tylko, w rozmowie z Masato Hayashim.

Jak trafiłeś do Polski?

Zatrudniłem się w japońskiej firmie, która wysłała mnie do Polski. Przyjechałem tutaj w 2013 roku, a fabryka swoją działalność zapoczątkowała w 2008 roku. Generalnie zajmuję się tutaj tym samym, co w Tokio, czyli jestem odpowiedzialny za koordynację nowych projektów.

Mamy jeszcze kilka fabryk w Azji, a oni słabo mówią tam po angielsku, dlatego piszę z nimi w języku japońskim i tłumaczę na polski. Polski znałem od dziecka, bo mama zadbała o to, by w domu mówiło się w jej ojczystym języku. Powiem szczerze, że cieszyłem się na przyjazd do rodzinnego kraju mojej mamy. Odwiedzałem Polskę w trakcie wakacji i zawsze mi się tutaj podobało. Jeździłem do babci, która mieszka w Łodzi, ale też na Kaszuby, by wypocząć i wyciszyć się trochę.

Wiesz, co robić z wolnym czasem, bo domyślam się, że w Polsce pracujesz mniej niż w Tokio?

Racja, Japończycy pracują dłużej niż Polacy, ale akurat w moim wypadku było trochę inaczej. Być może pracowałem trochę więcej niż tutaj, ale bez przesady. Nie było tak, że nie miałem czasu na nic innego poza pracą.

Mentalnie jesteś bardziej Polakiem czy Japończykiem?

Pytasz w sferze pracy? W Japonii miałem czas wolny, bo pracowałem 8-9 godzin dziennie, więc europejskie standardy. Nie za bardzo jednak wiedziałem, co robić z wolnym czasem, bo mieszkałem w Osace, w której nie miałem wielu znajomych. Wychodziłem pograć na orliku czasami i wiele więcej nie robiłem. W Polsce mam żonę, dziecko, gram w klubie, więc naprawdę jest co robić. Choć patrząc szerzej, to faktycznie w Japonii pracuje się strasznie dużo. Fajny jest w Polsce ten balans pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym. Idziesz na osiem godzin do roboty i resztę dnia możesz zagospodarować sobie dowolnie.

6

Czyli nie musiałeś czekać aż szef pojedzie do domu, by skończyć pracę?

Oczywiście w Japonii są firmy, w których obowiązuje taki kodeks, jednak u nas tak nie było. Wychodziłem zawsze, gdy wypełniłem swoje obowiązki.

Wkurzają cię leniwi Polacy?

Wszystko zależy od człowieka, bo przecież – może w mniejszej liczbie, ale jednak – Japończycy również są leniwi. W Japonii jest tak, że tam pracujesz na jeden etat i  możesz spokojnie utrzymać rodzinę. Natomiast w Polsce bywa z tym różnie i zapewne motywacja pracowników spada. Nikomu nie będzie zależało na pracy, w której zarabia się małe pieniądze. Będzie do niej chodził, ale nie będzie się starał, bo wiele i tak nie straci, jeśli szef go zwolni. Można więc powiedzieć, że niskie zarobki skłaniają trochę do lenistwa.

Jeśli miałbyś możliwość, to jaką cechę Japończyka dałabyś Polakowi?

Wódka sprawia, że Japończycy żartują i są otwarci. Chodzi mi o to, że jak w Japonii pójdzie się na wódkę albo piwo, to dużych różnic między nami nie ma. Wydaje mi się jednak, że Polacy są bardziej otwarci i więcej żartują. Japończycy są zwykle poważni i niekoniecznie można z nimi pożartować. Choć, jak mówiłem już, alkohol wiele zmienia w tej sferze.

Czego ci brakuje w Polsce najbardziej?

Najbardziej brakuje mi owoców morza, które tutaj nie są świeże i smakują zupełnie inaczej. Oczywiście brakuje mi również znajomych z Tokio.

Nie jest ci trochę brudno w Polsce, bo jednak Japonia uchodzi za najczystszy kraj na świecie?

Trochę tak, ale nie jest najgorzej. Wydaje mi się, że Toruń w porównaniu z Łodzią jest bardzo ładnym i czystym miastem. Z drugiej strony, w Polsce jest więcej natury, co jest naprawdę piękne. Jasne, Japonia jest bardzo czystym krajem, ale trochę brakuje naturalności.

Panuje u was czystość, ale nie macie śmietników.

Wszystko przez serię zamachów w 1995 roku w Tokio, do których wykorzystano śmietnik – tam umieszczano bomby. Wówczas władze wprowadziły przezroczyste śmietniki, by było widać, co się w nich znajduje. Później jednak zrezygnowano z tego pomysłu i całkowicie usunięto kosze z ulic. Mamy jednak sklepy – coś w stylu Żabki – gdzie są już pojemniki, w których można zostawić niepotrzebne odpady. Na mieście jest całkiem sporo takich punktów, więc nie ma z tym dużego problemu. Oczywiście działają one 24h na dobę.

No dobra, ale spóźnienia pociągów już ci chyba przeszkadzają?

Uwielbiam jeździć koleją, bo można sobie pochodzić w trakcie podróży. W autobusie albo samochodzie czy samolocie jest to raczej niemożliwe. Pamiętam, że w trakcie wakacji zawsze jechaliśmy pociągiem z Łodzi do Gdańska. Podróż trwała wówczas sześć godzin, ale nie bardzo miałem świadomość wtedy, że jedziemy aż tak długo. Później już było to dla mnie normalne, a poza tym i tak nie było innego wyboru.

Urodziłeś się w Tokio i tam wkręciłeś się w futbol.

W II klasie podstawówki rodzice zapisali mnie do klubu, który znajdował się blisko naszego domu. Miałem wówczas siedem lat, bo harmonogram nauczania mamy prawie taki sam jak w Polsce. Różnica jest tylko taka, że my zaczynaliśmy szkołę od szóstego roku życia. Grałem w tym klubie do końca podstawówki, a następnie, gdy byłem w gimnazjum, zmieniłem akademię. W czasach licealnych grałem w jednym ze szkolnych klubów, które są u nas popularne.

japan

Po liceum trafiłeś do seniorskiej piłki?

Grałem w drużynie z fabryki Toshiby. Początkowo graliśmy na wojewódzkim poziomie, ale po sezonie spadliśmy do ligi tokijskiej. Generalnie w moich czasach profesjonalne ligi były tylko dwie pierwsze, a III była rozgrywana w całej Japonii, lecz była piłką w połowie amatorską. Jeszcze niżej były ligi wojewódzkie, które miały dwa poziomy.

Najwyżej grałem w III lidze, czyli była to liga krajowa, ponieważ jeździliśmy na mecze po całej Japonii. Niektóre drużyny było profesjonalne, a inne niekoniecznie. Na moim przykładzie mogę powiedzieć, że klub załatwił mi pracę w pobliskiej szkole, co akurat było bardzo wygodne.

Radziłeś sobie w III lidze?

W pierwszym sezonie nie grałem zbyt wiele, ale w drugim było już znacznie lepiej. Próbowałem wówczas wskoczyć na profesjonalny poziom, czyli starałem się o angaż w II lidze. Nie mogłem jednak znaleźć klubu, dlatego zdecydowałem, że trzeba pójść w innym kierunku, bo z futbolu nie wyżyję. Zatrudniłem się w firmie, w której wiele się nauczyłem. Skończyłem socjologię, a pracuję w zupełnie innej branży.

japan 2

Przebranżowienie przeszło naturalnie czy były problemy?

Miałem praktyki w Chinach, a następnie uczyłem się już na miejscu w Japonii, więc było całkiem spokojnie. Generalnie w Kraju Kwitnącej Wiśni jest tak, że często ludzie nie pracują w zawodzie. Połowa młodych Japończyków wybiera kierunki humanistyczne, a druga inżynierskie. Pracę dostają raczej wszyscy, bo z tym nie mamy problemu. Trzeba jednak dodać, że kierunki inżynierskie są dłuższe od humanistycznych, co wiąże się z kosztami. A poza tym trzeba również w siebie inwestować, co generuje jeszcze większe wydatki.

Ile kosztują studia w Japonii?

Prywatne około 30 000 złotych rocznie. Państwowe są na pewno tańsze, ale również nie mówimy o małych pieniądzach. Często więc młodzi ludzie już w trakcie studiów pracują, by odciążyć trochę rodziców.

Niedawno był u nas wywiad z Maciejem Krakowiakiem, który gra w FC Imabari (IV liga). Maciek powiedział nam, że w klubie jest katowany długim odprawami. W twoich czasach też tak było?

W III lidze mieliśmy krótkie odprawy. Czasami były analizy wideo po meczach, ale bez przesady. Nie siedzieliśmy po kilka godzin na odprawach. Wydaje mi się, że wiele zależy od trenera, jeśli chodzi o kwestie odpraw.

Jak wygląda u was infrastruktura w niższych ligach?

Moim zdaniem w Polsce jest lepsza infrastruktura. W moim czasach było wiele boisk piaskowych. Obecnie przeważają murawy sztuczne, więc nie ma porównania. Nie wydaje mi się, by na szóstym poziomie rozgrywkowym w Japonii była taka murawa, jaką tutaj mamy.

Jak wyglądają zarobki w niższych ligach w Japonii?

W III lidze grałem za darmo, ale klub załatwił mi pracę. Oczywiście miałem zwrot kasy za dojazdy i hotele, ale nic poza tym. Obecnie na tym poziomie są już chyba tylko profesjonalne drużyny, ale nie wydaje mi się, by można z tych pieniędzy utrzymać rodzinę.

Kluby z niższych lig mają swoich fanów?

Kibice są, ale bez porównania z polskimi fanami. Bez wątpienia Japończycy kibicują mniej żywiołowo. Nie ma również szydery z piłkarzy, którym coś nie wyszło.

W Japonii grałeś na wyższym poziomie, a tutaj jednak tylko okręgówka.

Mam bardzo fajnych kolegów w drużynie, z którymi dobrze się dogaduję. Wiadomo, czasami jestem poirytowany poziomem, ale bez przesady. Piłka jest tylko dodatkiem do życia, a nie zawodem. Wszyscy gramy dla przyjemności i mi to obecnie bardzo odpowiada.

Japońskiej piłki oglądasz więcej, więc powiedz mi, czy potrzebujecie w lidze większej liczby piłkarzy z Europy?

Japońska liga wystartowała całkiem niedawno, bo dopiero w 1993 roku. Wówczas było tak, że gwiazdy europejskiego futbolu, decydowały się na wyjazd do Japonii, gdy najlepsze lata miały już za sobą. Oczywiście dużą rolę odegrały tutaj pieniądze, bo inaczej tacy piłkarze nie chcieliby grać w J-League. Wydaje mi się, że teraz zachodzi podobny proces. Podolski gra już w Japonii, a istnieje też szansa, że zagra Iniesta. Być może za nimi przyjdą kolejni.

W drugą stronę jest tak, że każdy japoński piłkarz chce wyjechać do europejskiego klubu. Często jednak taki wyjazd kończy się porażką. Z czego może to wynikać?

Na pewno poziom jest wyższy w europejskich klubach. W lidze angielskiej, niemieckiej albo hiszpańskiej trzeba szybciej podejmować decyzję, a japońscy piłkarze mają z tym problem. Poza piłką nie widzę innych problemów, bo przecież poziom życia jest porównywalny.

glowne

Jak już się komuś uda odnieść sukces w Europie, to wasi dziennikarze szaleją i ruszają w teren na długie miesiące.

W Japonii wszyscy czytają gazety. Wydaje mi się, że każda rodzina ma wykupiony abonament roczny na czasopismo. Oczywiście piłkarz, który odnosi sukcesy w Europie, jest gwiazdą dla wielu Japończyków, więc chcemy o tym czytać. Chociaż dziennikarze zajmują się również rodzimymi rozgrywkami. Sporo też piszą o baseballu, który jest u nas porównywalnie popularny do piłki nożnej.

Jakie masz podejście do ludzi z tatuażami?

W Japonii jest z tym problem, bo członkowie Yakuzy mieli na ciele tatuaże. Dlatego nie można z kolorowym obrazkiem wejść do basenu, łaźni i siłowni. Chodzi o to, by inni ludzie się nie bali. W Polsce jednak mnóstwo ludzi ma tatuaże i zupełnie mi to nie przeszkadza. Tutaj tatuaże nie kojarzą się z mafią.

Mówi się, że mafie są u was legalne.

Pracują w ten sposób, że wygląda to legalnie. Yakuza jest chyba największą mafią na świecie. Chociaż w ostatnich latach prawo się zmieniło na tyle, że członkowie Yakuzy mają coraz gorzej. Nie mogą otworzyć konta w banku, wynająć mieszkania i generalnie żyje im się gorzej, jeśli ktoś wie, jaką prowadzą działalność.

Zamawiałeś w Tokio na święta kubełek z KFC?

Bardzo popularna sprawa w Japonii, ale u mnie zawsze mama gotowała na święta, więc nigdy nie jadłem kurczaków z KFC w Wigilię Bożego Narodzenia.

W jakich nastrojach jedziecie na mundial?

Mamy łatwe eliminacje do mundialu, ale ludzie i tak zawsze się tym grzali. Każdy mundial traktujemy jak święto. Wydaje mi się, że w naszej kadrze nastąpiła teraz zmiana pokoleniowa. Mam wrażenie, że średnio to teraz wychodzi, bo chłopaki dopiero się zgrywają.

Nie odnosisz wrażenia, że wasza mentalność nie pozwala wam osiągnąć sukcesu w piłce?

Mówi się o tym od dłuższego czasu i pewnie sporo w tym prawdy. Poza tym problemem są warunki fizyczne i system szkolenia. Staramy się teraz to zmienić, bo wcześniej szkoliliśmy tak, że młody piłkarz nie potrafił zagrać po swojemu. Nie dawał nic od siebie, bo cały czas w głowie miał słowa trenera. Obecnie trenerzy starają się to zmienić, by młodzi piłkarze podejmowali decyzje sami. Jesteśmy jednak pracowici i efekty pewnie przyjdą niebawem.

Kim był dla ciebie kapitan Tsubasa?

Nie oglądałem anime, ale czytałem komiksy. W Polsce chyba bardziej kojarzy się z bajką, ale u nas wszyscy czytają komiksy. Mamy nawet tygodniki grube, w których jest kilka komiksów i ludzie kupują tego mnóstwo. Generalnie twórca kapitana Tsubasy założył nawet swój klub, który nazwał identycznie jak w komiksie. Grają chyba w lidze wojewódzkiej, bo wydaje mi się, że niedawno wyszli z ligi tokijskiej.

Komu będziesz kibicował w meczu Polska–Japonia?

Trudne pytanie, ale myślę, że wszystko będzie zależało od sytuacji w grupie. Może będzie tak, że jedna z tych drużyn już nie będzie miała szans na awans, bo gramy jednak w III kolejce. Na pewno Polacy będą faworytem, bo mają lepszych piłkarzy, jednak na mundialu wszystko jest możliwe. W meczu z Koreą Polacy męczyli się, a to jednak podobny styl.

Rozmawiał: Bartosz Burzyński

Fot. Wiktoria Długołęcka i prywatna galeria Masato 

KOMENTARZE (3)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gdy ci dobrze, gdy ci źle - chodź na anal, nie bój się.
KTS WESZŁO

OOO KURASAMA ! OKURASAMA !! MAUATOKASA !!!!

WAYAKOBAYASHI !!!! OPA OPA !

jezd
Lech Poznań

„Wódka sprawia, że Japończycy żartują i są otwarci” Kurczę muszę sprawdzić czy w mojej rodzinie nie było Japończyków bo ja po wódce mam podobnie

Stallone

Już wiadomo po co Peszko jedzie

wpDiscuz