post Avatar

Opublikowane 14.05.2018 16:04 przez

Kamil Gapinski

Po fenomenalnym sezonie 2017, wszyscy oczekiwali, że znów to Łukasz Kubot będzie bronić honoru polskiego tenisa w najważniejszych turniejach. Jak na razie wygląda to jednak znacznie gorzej. Polak, wespół z Marcelo Melo, nie potrafi odnaleźć odpowiedniej formy. Wypada więc zadać dwa pytania: z czego to wynika i czy powinniśmy się już martwić?

Tylko krecz braci Bryanów – zresztą grających w tym sezonie zaskakująco dobrze – uchronił polsko-brazylijską parę od spadku z pozycji liderów rankingu. Turniej w Madrycie, w którym odpadli w ćwierćfinale, to jednak kolejna impreza, gdzie nie potrafili powtórzyć wyniku z poprzedniego sezonu, kiedy na koniec podnosili trofeum. W „Race to London”, klasyfikacji liczonej tylko za ten sezon, zajmują jednak siódme miejsce, gwarantujące występ w turnieju ATP Finals. Skoro więc wciąż są wśród najlepszych na świecie, to skąd narzekania?

Ten niesamowity sezon

Polski tenis wciąż łaknie wielkich sukcesów. Nie nasyciliśmy się, bo nie mieliśmy czym. Dlatego zeszłoroczne zwycięstwo Kubota i Melo na Wimbledonie stało się dla nas powodem wielkiej radości. A przy okazji wypchnęło Łukasza wraz z jego partnerem przed flesze reporterów. Zakończenie roku 2017 na pozycji liderów rankingu tylko potwierdziło, że to nie był przypadek, a polsko-brazylijska para jest w stanie zawładnąć światowymi kortami.

W tym roku jednak to wszystko się popsuło. Kubot i Melo wygrali tylko jeden turniej, rozpoczynające sezon Sydney, a od spadku z pozycji liderów światowego rankingu uratował ich tylko krecz braci Bryanów – znów prezentujących się ze swej najlepszej strony – w turnieju w Madrycie. Porównania do roku 2017 są i będą obecne. Jeszcze bardziej po Roland Garros, gdy zacznie się sezon kortów trawiastych, gdzie w zeszłym roku szło im znakomicie.

Czemu więc nie wygląda to jak dwanaście miesięcy temu, gdy ich łupem padł madrycki turniej?

Rytm

Nie, to nie próba zespołu rockowego, tym bardziej, że te o rytmie czasem zapominają. Nie są to też lekcje języka polskiego z późnej podstawówki, nie będziemy rozkładać tu wierszy na czynniki pierwsze. Tańczyć też nie zamierzamy. No więc o co chodzi? O to, że rytm to dla sportowca pojęcie kluczowe. Słynny „rytm meczowy” w piłce nożnej to nie głupi wymysł, tylko czysta prawda. Jasne, najlepsi są w stanie radzić sobie bez niego, ale generalnie dużo łatwiej grać, kiedy utrzymuje się go w zakładanej normie. W tenisie nie jest inaczej, wręcz przeciwnie – tu rytm staje się jeszcze ważniejszy. Gdy się go traci, runąć może naprawdę wszystko.

Dawid Olejniczak, były tenisista, dziś komentator Polsatu Sport:

– Wydaje się przede wszystkim, że problemem były kłopoty Marcelo Melo ze zdrowiem, Łukasz też jakieś zresztą miał. Trzeba również pamiętać, że ubiegły sezon w ich wykonaniu był niesamowity. Siłą rzeczy należało przypuszczać, że trudno będzie grać tak, jak rok temu.

Jeszcze większym problemem jest to, że urazy przytrafiły się na początku sezonu, w którym polsko-brazylijska para nieco odpuściła początek. Rok temu rozgrywali dużo spotkań, w tym postanowili odpocząć i przygotować się inaczej. To mogło wypalić, ale w połączeniu z kontuzjami, stało się problemem. Mówił o tym Polskiemu Radiu sam Łukasz Kubot:

– Czekamy na moment, aby zatrybić. Nie mieliśmy dużo meczów w Ameryce Płd. w tym roku – to dla nas nowa sytuacja. [W zeszłym sezonie] kończyliśmy jako para nr 1, ale teraz wszystko się zeruje. Cały czas trenujemy. Teraz jesteśmy w Madrycie [odpadli w trzeciej rundzie – przyp. red.]. Wcześniej dołożyliśmy turniej w Monachium, gdzie doszliśmy do półfinału.

Turniej w stolicy Bawarii, o którym wspomniał tu Łukasz, sprawił, że Polak i Brazylijczyk grają przez pięć tygodni z rzędu niemal bez przerwy. „Pociąg” Monte Carlo-Barcelona-Monachium-Madryt zatrzyma się jeszcze w Rzymie. Później chwila odpoczynku i podróż do Paryża, gdzie czeka drugi z tegorocznych turniejów wielkoszlemowych. Kluczowe pytanie brzmi: czy przed nim uda się znaleźć odpowiedni poziom, gwarantujący naprawdę dobry występ?

Biorąc pod uwagę, co powiedział nam Adam Romer, redaktor naczelny magazynu Tenisklub, zdecydowanie możemy w to wierzyć:

– To rzeczywiście prawda, że Kubot i Melo mieli w zeszłym roku dłuższą „rozbiegówkę”, grali więcej meczów na początku sezonu, które pozwoliły jakoś się im dotrzeć. Można powiedzieć, że od startu w Europie ten debel odpalił. Natomiast w tym roku mniej meczów rozegrali w lutym i marcu, ale z drugiej strony oni już się znają. Grają ponad rok razem, więc nie ma tej potrzeby docierania się. Wiedzą, jak grają i co grają. Są na tyle doświadczonymi tenisistami, że nie muszą się ponownie zgrywać.

Podsumowując: zgranie – brak problemu. Regularność – jak najbardziej, tu tkwi problem. Tym bardziej w świecie debla, gdzie w teorii słabsi rywale mają jeszcze jeden handicap.

Punktacja

Od kilku lat tenisowe władze szukają sposobów na ubarwienie rozgrywek. Zeszłoroczny turniej finałowy Next Gen ATP Finals, dla młodych zawodników, był tego najlepszym (i równocześnie najgorszym) przykładem. W deblu włodarze postawili między innymi na skrócenie meczów – zamiast trzeciego seta rozgrywany jest super tie-break. Niemal identyczny z normalnym, ale gra się do 10 wygranych punktów. Lub dwóch przewagi – to akurat standard. Co to oznacza?

Dawid Olejniczak:

– Słabszej parze jest dzięki temu systemowi łatwiej wygrać z lepszą. Dodatkowo, na taką parę jak Kubot/Melo wszyscy się „grzeją”, bo oni byli przecież najlepsi w zeszłym roku. Więc trudniej jest im wygrywać, a łatwiej tu o niespodziankę. W super tie-breaku zagrasz po taśmie czy ramie i, nawet będąc nieco słabszym, możesz tak wygrać mecz. 

Tego systemu nie ma jednak w wielkich szlemach. Tam o zwycięstwie decyduje forma na przestrzeni całego spotkania i tam Kubot oraz Melo będą mogli udowodnić, że wciąż zasługują na to, by nazywać ich najlepszymi na świecie. Trudno jednak przypuszczać, że zrobią to już na Roland Garros. To nie ich turniej. Dla nich najlepszy okres powinien rozpocząć się – jak przed rokiem – gdy do gry wkroczy kolejna nawierzchnia.

Trawa

W sezonie 2017 Kubot i Melo nie tyle pokonywali kolejnych rywali w trakcie okresu gry na kortach trawiastych, ile zmietli ich jak kurz pod szafę. Serio. Nie patyczkowali się, nie odpuszczali ani w jednym meczu. Efekt był taki, że po finale Wimbledonu mogli pochwalić się stuprocentową skutecznością. 14 meczów rozegranych, tyle samo wygranych. Trzy nowe trofea w gablocie. Zero przypadku, bo polsko-brazylijska para jest stworzona do gry na trawie.

Adam Romer:

– Wyniki z zeszłego roku na kortach trawiastych pokazały ich dominację. Mam nadzieję, że to się uda powtórzyć, bo ta kombinacja: bardzo dobrze serwujący Melo i, najlepiej z czołowych deblistów, returnujący Łukasz Kubot, to zabójcza mieszanka, szczególnie na trawie. To jest coś, co dawało im kolejne zwycięstwa w zeszłym roku. Wydaje mi się, że pod tym względem się niewiele zmieniło, że dalej te argumenty mają.

To wszystko było widać, choćby w finale Wimbledonu. Wystarczy przypomnieć sobie decydujący punkt. Wszystko zakończyło się fenomenalnym returnem Kubota. Wcześniej, przez wiele gemów, znakomicie funkcjonował serwis Brazylijczyka. W tym roku będzie to jeszcze ważniejsze – łącznie, na przestrzeni krótkiego sezonu gry na trawie, Łukasz i Marcelo bronić będą 2750 punktów. Na głowę.

Dodajmy do tego, że Wimbledon to najbardziej prestiżowy i, w pewnym sensie, najważniejszy ze wszystkich turniejów. Najstarszy, najbardziej znany, najbardziej widowiskowy. Wygrać tam, to jak zostać mistrzem świata. Szczególnie dla Kubota, który nigdy nie ukrywał, że ten turniej nie tyle uwielbia, co kocha.

Adam Romer:

– Wimbledon zawsze był i jest, nie tylko w Polsce, ale i na świecie, darzony niezwykłą estymą. Mówi się, że to jest ten najważniejszy turniej, nawet spośród wielkoszlemowych. Dla Łukasza i Marcelo też będzie niezmiernie ważny, bo będą po prostu bronili punktów za zwycięstwo. To jeszcze jeden „obciążający” ich element. Trzeba więc uznać, że to najważniejszy moment w sezonie.

A łatwiej niż rok temu z pewnością nie będzie. I nie chodzi tylko o to, że Polak i Brazylijczyk grają słabiej. Problem leży w innych.

Reszta świata

Raz, że inni zawodnicy mobilizują się na mecze z Kubotem i Melo. Dwa, że pojawiło się kilka nowych par, które naprawdę dobrze prezentują się na początku tego sezonu. Trzy, że te, które już znaliśmy, wskoczyły na jeszcze wyższy poziom. Jak bracia Bryanowie, imponujący nam bardziej z każdym kolejnym turniejem, choć przed sezonem wydawało się, że czterdziestolatkowie powinni powoli kończyć karierę.

Najprościej rzecz ujmując – świat poszedł do przodu. Przykład pierwszy z brzegu – Juan Sebastian Cabal i Robert Farah. Kolumbijczycy pokonali polsko-brazylijską parę w turnieju w Madrycie. Zresztą po wspomnianym wcześniej super tie-breaku. Jeszcze w zeszłym roku wytrzeszczaliśmy byśmy oczy ze zdumienia. W tym zdecydowanie nie, bo zawodnicy z Ameryki Południowej wyrastają na jedną z najlepszych par na świecie. Ich odmiana przyszła w najbardziej standardowy ze wszystkich sposobów – powiększyli swój sztab, zatrudnili nowych trenerów, zmienili nieco sposób trenowania. Podpatrywali najlepszych, jak sami przyznają, i teraz daje to owoce. Choćby w postaci finału Australian Open, w którym już zdążyli zagrać.

Adam Romer:

– Porażka w Madrycie nie jest wielkim zaskoczeniem, bo z Kolumbijczykami Kubot i Melo przegrali trzy ostatnie mecze. Powiedziałbym, że tak samo regres formy ma, moim zdaniem najlepsza para obok Łukasza i Marcelo, czyli Kontinen i Peers. Na razie, co jest zaskakujące, najsolidniej grają dwie pary, czyli bracia Bryanowie i Marach z Paviciem. W tej czołówce jest kilka par, które mogą wystrzelić. W zeszłym roku były dwie dominujące, w tym roku może być tych par więcej. Jeśli któraś z nich stanie na drodze Polakowi i Brazylijczykowi, to może być bardzo trudno powtórzyć wynik z poprzedniego sezonu.

Zmiany?

Pozostaje więc zastanowić się, co jeśli Kubot i Melo nie będą mieli wyników? Najprostsze rozwiązanie, ale równocześnie jedno z najtrudniejszych to zmiana partnerów. Skąd trudność? Wystarczy przypomnieć sobie, ile Łukasz szukał kogoś, z kim mógłby podbić światowe korty. Robert Lindstedt był wypadkiem przy pracy, nieplanowanym, który przyniósł sukces, ale reszta sezonu w wykonaniu Polaka i Szweda była po prostu słaba. Marcin Matkowski nie był z kolei gościem, z którym Kubot mógłby skutecznie grać na dłuższą metę, niestety. Marcelo Melo dopasował się idealnie. Stąd trudno wierzyć, że Polak chciałby podjąć gwałtowne kroki.

Dawid Olejniczak:

Podejrzewam, że Kubot i Melo umówili się do końca sezonu. Wtedy nawet, jak nie idzie, to się tego nie zmienia. Chyba że obaj dojdą do wniosku, że formuła się wypaliła – wtedy w trakcie sezonu może dojść do zmian. Ale trzeba też pamiętać, że trudno będzie wówczas znaleźć kogoś do pary. W znaczeniu: rasowego deblistę, który jest wolny, dostępny i prezentuje wysoki poziom. Ewentualnie zostaje singlista, ale oni zawsze patrzą na grę pojedynczą, a debla traktują jako formę treningu czy dorobienia sobie.

Adam Romer:

– O tyle, o ile znam Łukasza, to nie sądzę, by podejmował jakieś raptowne decyzje. On wystarczająco długo szukał partnera, do którego będzie mógł się dopasować, a ten partner dopasuje się do niego. Nie sądzę, żeby pod wpływem jednej, drugiej, trzeciej porażki czy utraty wielu punktów na Wimbledonie, miał się z nim nagle rozstawać.

Co więc nam pozostaje? Czekać na kolejne występy Kubota i Melo. Obserwować detale – jak radzą sobie pod presją, czy nie popełniają prostych błędów, jak wygląda ich komunikacja na korcie, czy ich forma jest w miarę stabilna. I tak dalej, i tak dalej. Zmianę partnerów na razie włóżmy między bajki. Ale, jeśli nic w wynikach Polaka i Brazylijczyka się nie zmieni, pamiętajmy, że bajki czasem mają odwzorowanie w rzeczywistości.

SEBASTIAN WARZECHA

Fot. Newspix.pl

Opublikowane 14.05.2018 16:04 przez

Kamil Gapinski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Uncategorized
05.06.2020

Mickey van der Hart – osąd bohatera

W Poznaniu najgorętszym tematem ostatnich dni jest obsada bramki. Najpierw Mickey van der Hart w meczu z Legią popełnił błąd, który kosztował Kolejorza stratę punktów i pogrzebanie marzeń o walce o mistrzostwo Polski. Kilka dni później lechici podpisali kontrakt z Filipem Bednarkiem. My w tym całym galimatiasie postanowiliśmy usiąść sobie przed komputerem na dłuższą chwilę […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Bednarek: „Chcę mieć carte blanche. Transfer do Lecha traktuję jako krok naprzód”

Dlaczego zdecydował się na transfer do Lecha Poznań? Czy nie było dla niego problemem porzucenie dotychczasowego życia w Holandii? Jak zapatruje się na czekającą go rywalizację z Mickeyem van der Hartem? Dlaczego śmieje się, że trener bramkarzy Lecha prędzej będzie musiał nauczyć się holenderskiego niż jego przyszły konkurentem miałby nauczyć się polskiego? Jak na ten […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Julian Weigl może się zacząć bać jazdy klubowymi autokarami

Zdarzały się przypadki piłkarzy, którzy bali się podróży samolotem. Wystarczy wspomnieć Dennisa Bergkampa czy naszego Tomasza Łapińskiego, który z powodu strachu przed lataniem nie zdecydował się na zagraniczny transfer, rezygnując z możliwości zrobienia międzynarodowej kariery. Do tej pory nie słyszeliśmy o zawodniku, który odczuwałby coś podobnego do jazdy autokarem. Nie zdziwimy się jednak, gdyby Julian […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Czasy się zmieniają, a panowie zawsze są w Komisji Licencyjnej

Futbol się zmienia, czasy się zmieniają, a panowie dalej są w komisji. W Komisji Licencyjnej. Dwa słowa i już wiadomo, że nie ma za co chwalić, tylko jest do czego się przyczepić, bo nie pamiętam momentu, w których ten twór działałby poprawnie. W każdym razie na pewno nie jest to rok 2020. A będzie tylko […]
05.06.2020
Anglia
05.06.2020

Werner w Londynie. Rodzi się wielka Chelsea?

Po zakończeniu sezonu Timo Werner przeniesie swoje talenty na Stamford Bridge. To jeszcze nie jest pewne, ale angielskie i niemieckie media prześcigają się w potwierdzaniu tego transferu. Cena? Między 55 a 60 milionów euro. Tyle wynosi klauzula, którą trzeba wpłacić za wykup Niemca z Lipska. Co to oznacza? Ano to, że Red Bull dostaje dobrą […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Bitwa o utrzymanie w 1. lidze – czy Chrobry ucieknie GKS-owi?

Jeden punkt – tyle w pierwszej po restarcie kolejce rozgrywek wywalczyły łącznie Chrobry Głogów i GKS Bełchatów. Punkt, który premiuje Chrobrego, bo pozwolił głogowianom oddalić się od rywala w walce o utrzymanie. Jeśli gospodarze pokonają bełchatowian w bezpośrednim starciu, ucieczka może być jeszcze bardziej udana. Dlatego też z ciekawością przyglądamy się temu pojedynkowi i podpowiadamy, […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Stanowisko: czy licencje dla Rakowa i Lechii to skandal?

Raków nie ma własnego stadionu, Lechia notorycznie zalega z płatnościami. Na pierwszy rzut oka – to jakiś żart, że takie kluby otrzymały po raz kolejny licencję. A jak jest, gdy spojrzymy na sprawę szerzej? Krzysztof Stanowski w cotygodniowym felietonie dla Kanału Sportowego podejmuje temat Rakowa i Lechii. 
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Sebastian Przybyszewski: Łazarek pytał – „masz nogi z rabarbaru”?

Sebastian Przybyszewski to były zawodnik między innymi ŁKS Łódź, Pogoni Szczecin, Warty Poznań, Hetmana Zamość i Śląska Wrocław. Wielkiej kariery w Ekstraklasie nie zrobił, trochę zabrakło do granicy 50 meczów, ale polską piłkę pierwszej dekady XXI wieku poznał całkiem nieźle. W dużej mierze o tym jest rozmowa z byłym obrońcą. Jak to jest zamienić w […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Grad goli we Freiburgu? Matchday Boost na wygraną Borussii w BETFAN!

Piątek z Bundesligą? Dobry początek weekendu! Borussia (ta z dziwniejszą nazwą) jedzie dziś do Freiburga. A że te drużyny zwykle fundują nam niezłe show, liczymy na fajerwerki. Liczymy także na wygraną po atrakcyjnych kursach u legalnego bukmachera BETFAN, który przygotował nawet specjalną promocję na to spotkanie. Freiburg – Borussia Moenchengladbach Ostatnie mecze bezpośrednie: PRWPW Poprzednie […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Nawet derby nie są w stanie wygrać z pandemią

W Niemczech protestowali na ulicach i w internecie, w Czechach kilkudziesięcioosobowe grupy kibiców zbierały się pod stadionami wznowionej ligi. Jeszcze przed zawieszeniem rozgrywek, wielotysięczne grupy fanatyków ustawiły się pod zamkniętymi obiektami choćby w Walencji czy Paryżu. W niektórych państwach kibice głośno sprzeciwiają się grze przy pustych trybunach. W innych zwyczajnie próbują się dostać na miejsca […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Lechia świetnie czuje się w Zabrzu. Czy to się dziś potwierdzi?

Dzisiejszy hit dnia to bez wątpienia starcie Lechii Gdańsk z Górnikiem Zabrze. Nie bez powodu odwróciliśmy kolejność, bo lechici na Śląsku czują się jak w domu. Do Zabrza wchodzą jak do siebie i wyjeżdżają z niego z trzema punktami. Czy tak samo będzie i tym razem? Typujemy to spotkanie razem z eWinnerem i podpowiadamy – […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Za taką kasę, to można zmienić polską piłkę

45 milionów złotych to fura pieniędzy. Przeciętnemu Polakowi trudno byłoby zarobić taką kwotę przez całe swoje życie. Jakie są opcje na zostanie milionerem i wzbogacenie się o 45 milionów? Można próbować z inwestycjami, jednak trzeba mieć do tego wkład i zmysł przedsiębiorcy. Zostaje gra w Eurojackpot, w której do wygrania jest właśnie ta kwota! Za […]
05.06.2020
Bukmacherka
05.06.2020

Lucky Loser na 1. ligę w Totolotku! Zakład bez ryzyka do 25 PLN!

Promocja „Lucky Loser” u legalnego polskiego bukmachera Totolotek powraca! W najbliższy weekend bez ryzyka zagramy mecze na zapleczu Ekstraklasy. Pierwsza kolejka po restarcie rozgrywek nie obfitowała co prawda w emocje, ale… Damy chłopakom trochę czasu, żeby się rozkręcić. W 24. serii gier nie wypada już stracić punktów, tak samo jak… kasy. Dlatego pierwszoligowe mecze warto […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Piotr Parzyszek – wciąż trochę napastnik-zagadka

Piotr Parzyszek przychodząc do Piasta Gliwice stanowił zagadkę dla 99,9 procent obserwatorów. Prawie nikt nie widział go wcześniej w akcji, nie licząc ewentualnie jednego czy dwóch występów w młodzieżówce. W drugiej lidze holenderskiej błyszczał, w drugiej lidze belgijskiej miał niezłe liczby, ale w Eredivisie mocniej nie zaistniał, od Championship się odbił, nie poszło mu też […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Górnik Zabrze na pustym stadionie. Straci swój atut?

Czy po meczu Górnik Zabrze – Lechia Gdańsk można się wiele spodziewać? Teoretycznie tak, w końcu to piątkowy hit. Praktycznie? Cóż, prawdopodobnie czeka nas pojedynek dwóch najmniej kreatywnych drugich linii w naszej lidze. Przynajmniej jeśli chodzi o środkową strefę boiska, bo liczymy, że imprezę rozruszają trochę koledzy śmigający po bokach. Czy Conrado będzie odpowiedzią na […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Quiz piłkarski: kapitanowie w Ekstraklasie

Już dziś startuje kolejna seria gier w Ekstraklasie, ale zanim piłkarze znów wybiegną na boiska, postanowiliśmy sprawdzić, jak dokładnie oglądaliście pierwszą kolejkę po przerwie. Tym razem w naszym quizie piłkarskim pytamy o kapitanów – czy potraficie wskazać wszystkich, którzy wyprowadzali drużyny na boiska w 27. kolejce? Podrzucamy wam czterdzieści nazwisk (niektóre są zaskakujące nawet dla nas) […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Kucharski: „Budżet na transfery mamy jak w maju 2019”

— Temat jest trudny, ale przemiana zespołu trwa. Latem zeszłego roku zaczęliśmy układać puzzle od nowa, wielu zawodników odeszło, wielu przyszło. Zimą, w drugim etapie, dorzuciliśmy kolejne ogniwa. Teraz zaczyna się trzecia część rozdania. Już zrobiliśmy dwa kroki w kierunku Europy, ale praca nie jest skończona. Zespół wymaga trzech–czterech zawodników z jakością do pierwszej jedenastki. […]
05.06.2020
Weszło
04.06.2020

Sztuka dobijania krzywych gwoździ

Bardzo długo ten mecz układał się zgodnie ze scenariuszem znanym z pewnej popularnej gry komputerowej. GKS Tychy strzelał w poprzeczkę. Strzelał tuż ponad nią. Strzelał obok słupka, strzelał w mur złożony z obrońców. Wymieniał setki podań dosłownie na szesnastym metrze od bramki Zagłębia Sosnowiec, czarował sztuczkami technicznymi, chętnie wchodził w udane dryblingi. Ale przegrywał 0:1, […]
04.06.2020