post Avatar

Opublikowane 13.05.2018 16:15 przez

redakcja

Mundial w 1934 i 1938 wygrywa Benito Mussolini. Igrzyska w 1936 organizuje z rozmachem sam Hitler. Kto jeszcze nie rozumiał, że sport jest miejscem uprawiania wielkiej polityki, w latach trzydziestych XX wieku musiał pozbyć się złudzeń.

Ale mimo potężnych nakładów, reprezentacja III Rzeszy na finałach wielkich imprez przegrywała, ustępując choćby dużo skromniej zorganizowanym Polakom.

***

Pierre de Coubertin przywracał Igrzyska Olimpijskie wierząc, że będą krzewić pokój na świecie. Baron dożył jeszcze igrzysk w Berlinie, absolutnej farsy z jego idei, które gdyby mogły, strzeliłyby sobie wtedy w łeb.

Berlin otrzymał prawo do organizacji igrzysk w 1931, czyli jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy. Adolf jednak doskonale wiedział, że otrzymał w spadku prawdziwy skarb, który można wykorzystać propagandowo w wielu dziedzinach.

Po pierwsze: sukcesy sportowe ukorzeniały w rodakach filozofię aryjskiej rasy panującej, najsilniejszej i najlepszej we wszystkim, za co się zabiorą. Po drugie: mobilizowały młodzież do uprawiania sportu, a Hitler chciał przez wysiłek fizyczny wyrabiać dyscyplinę, hart ducha, tężyznę fizyczną przyszłych wojaków. Przez widok odbierających medale sportowców realizował te cele skuteczniej niż przez setkę charyzmatycznych przemów.

Po trzecie: międzynarodowa polityka. Hitler cały czas grał z Europą w kotka i myszkę, chcąc by jego roszczenia i doktryna były zaakceptowane na forum światowym. Odnosił w tym sukcesy, by przypomnieć choćby słynny faszystowski salut, jaki wykonali Anglicy przed meczem z Niemcami na polecenie brytyjskiego ministra spraw zagranicznych, Neville’a Chamberlaina. Europejczycy bali się wojny, więc grali wedle hitlerowskich nut.

Igrzyska były kolejnym elementem rozgrywki. Zapraszał cały świat do siebie, pokazując im nowiutkie, zbudowane specjalnie na Igrzyska areny, w tym Stadion Olimpijski, basen z trybunami na dwadzieścia tysięcy widzów, dwie czysto piłkarskie areny – Poststadion (na 45 tysięcy widzów), Mommensenstadion (na 15 tysięcy widzów), a także szereg innych, równie imponujących jak na tamte czasy. Były to też pierwsze igrzyska, z których prowadzono transmisję telewizyjną. Relacje radiowe docierały do czterdziestu jeden krajów. Leni Riefenstahl dostała siedem milionów dolarów na nakręcenie filmu dokumentalnego, dzięki czemu powstała „Olympia”, która wyznaczyła na lata standardy robienia sportowych dokumentów.

Oczywiście, że nie obyło się bez incydentów, a cztery złote medale Jesse Owensa były solą w oku Hitlera. Ale to wielki mit, że Igrzyska z 1936 przez wyniki Owensa stały się porażką Niemiec. Było dokładnie odwrotnie: zrealizowały zdecydowaną większość celów. Hitler, wcześniej kreowany na potwora, zaprezentował się przed opinią publiczną krajów zachodnich jako człowiek – delikatnie mówiąc – może i kontrowersyjnych poglądów, ale także człowiek racjonalny, z którym można się dogadać i który jest gotowy na ustępstwa. Występ czarnoskórego Owensa był tego dowodem. Hitler przestał być postrzegany jako niezrównoważony szaleniec.

Propagandowo wygrał jeszcze więcej, bo Niemcy zdecydowanie wygrały Igrzyska.

Screen Shot 05-13-18 at 10.28 AM

Hitler nie był kibicem piłkarskim, wolał choćby krykiet. Wiedział jednak, że futbol to sport masowy, w przeciwieństwie do – powiedzmy – gimnastyki. Zależało mu, by Niemcy miały najpotężniejszą drużynę w dyscyplinie, która stanowi opium dla tłumów. Dość powiedzieć, że cztery lata wcześniej w Los Angeles w ogóle nie grano w piłkę, dopiero w Berlinie przywracając kopaną w poczet olimpijskich dyscyplin.

Niemcy zaczęli od 9:0 z Luksemburgiem. Zaprezentowali się tak dobrze, że włodarze DFB zaprosili na mecz ćwierćfinałowy z Norwegią najważniejszych notabli w kraju, z Hitlerem na czele, który pierwszy raz miał obejrzeć piłkarskie starcie.

Niemcy zaczęli z animuszem. Przeważali, narzucali tempo, ale August Lenz w pierwszych minutach zmarnował dwie okazje. W siódmej minucie przyszła sensacja: Isaksen strzelił gola po kontrze. 0:1. Niemcy wciąż naciskali, ale bramka Johansena była jak zaczarowana. W 83 minucie Isaksen dobił Niemców. Sekretem norweskiej dyspozycji była taktyka trenera Asbjorna Halvorsena, który grał w Hamburgu i dobrze wiedział co przygotują Niemcy. Halvorsen wyprzedzał swoje czasy: był dla podopiecznych psychologiem, który umiał zmotywować, śledził wszystkie nowinki taktyczne, a także dbał o przygotowanie fizyczne piłkarzy jak mało kto wówczas.

Hitler wyszedł zniesmaczony przed ostatnim gwizdkiem. Niemcy poniosły klęskę.

Honor mieli ratować Austriacy, którzy grali dzień później z Peru. Ich mecz zakończył się jednak jednym z największych skandali w historii piłki nożnej.

Peruwiańczycy do przerwy przegrywali 0:2, ale w drugiej połowie odrobili straty. 2:2, dogrywka, a w tej strzelili pięć bramek. Norweski sędzia Thoralf Kristiansen do spółki z węgierskim asystentem Palem Von Hertzką (węgierskim w teorii – Von Hertzka urodził się w Cesarstwie Austro-Węgierskim), nie uznali trzech goli Peru, ale tabela wyników była nieugięta: 4:2.

W 119 minucie peruwiańscy kibice rzekomo wtargnęli na boisko i zaatakowali austriackiego piłkarza. Komitet Olimpijski w ogóle nie brał pod uwagę apelacji Peru – ci sugerowali prowokację – i kazał powtórzyć mecz. Peruwiańczycy w proteście wycofali się z Igrzysk. Solidarność z nimi ogłosiły wszystkie kraje Ameryki Południowej, Kolumbijczycy nawet zawrócili do ojczyzny całą olimpijską reprezentację. W Peru wściekły tłum palił olimpijskie flagi, a niemiecki konsulat obrzucono kamieniami. Miguel Dasso, członek peruwiańskiego komitetu olimpijskiego, powiedział wówczas:

– Europejczycy nie mają sportowców. Przypłynęliśmy tu i spotkaliśmy tylko handlarzy.

Austriacy w półfinale pokonali Polskę, a w finale czekali na nich Włosi. Włosi, czyli Mussolini, którego Squadra Azzurra stanowiła dla Hitlera modelowy przykład tego, jak piłka nożna może stanowić skuteczną propagandę faszyzmu. Prestiżowy mecz zakończył się zwycięstwem Włochów, kolejnym triumfem Duce, którego akcje rosły dzięki kolejnym wygranym w prestiżowych turniejach piłkarskich.

Ta zniewaga Hitlera miała zostać pomszczona dwa lata później. Cel tylko jeden – wygrać mistrzostwo świata.

Screen Shot 05-13-18 at 02.28 PM

Igrzyska Olimpijskie w paszczy lwa to też świetna postawa Polaków

***

Hitler do tego stopnia wierzył w propagandową siłę sportu, że po wojnie planował przenieść Igrzyska na stałe do Berlina. Zdążył zgłosił też Niemcy do organizacji igrzysk w 1942.

Miał wielką ochotę na mundial. Organizatora mistrzostw 1938 wybierano podczas kongresu FIFA – jakże wymowne – zorganizowanego w Berlinie we wrześniu 1936, a więc tuż po sukcesie niemieckich Igrzysk. Ostatecznie wybrano Francję nad Argentyną i – a jakże – Niemcami.

Impreza rwała się w szwach. Hiszpanię trawiła wojna domowa. Latynosi zrezygnowali, obrażeni, że znowu turniej będzie rozegrany w Europie. Brazylia jako  jedyna wyraziła chęć udziału, dostając się tym samym na finały bez eliminacji. Takie same widmowe kwalifikacje „przeszli” Kubańczycy, a także Holenderskie Indie Wschodnie, czyli dzisiejsza Indonezja.

affichecm1938

Faworytem był austriacki Wunderteam, uważany wówczas za najpiękniej grającą drużynę na świecie. Cztery lata wcześniej Austriacy polegli z Włochami w niejasnych okolicznościach. Po pierwsze: gospodarzom pomagają ściany, a mundial rozgrywano we Włoszech. Sędzia półfinału Austria ze Squadra Azzurra, Szwed Ivan Eklind, był dzień przed meczem osobistym gościem Mussoliniego. Dodatkowo tego dnia spadł rzęsisty deszcz, co nie ułatwiały gry zespołowi Hugo Meisla, bazującego na technice i wielkiej liczbie wymienianych podań. Taktykę Meisla uważa się za jeden z archetypów holenderskiego totaal voetbal. 

Austriacy jednak nigdy nie pomścili deszczowej porażki z San Siro. Niemcy trzy miesiące przed mistrzostwami świata we Francji dokonali Anschlussu Austrii, który oznaczał też koniec Wunderteamu. 3 kwietnia 1938, kilka tygodni po Anschlussie, zorganizowano Austriakom pożegnanie z Wunderteamem. Na Praterze, przy sześćdziesięciu tysiącach widzów, Niemcy były przeciwnikiem ostatniego meczu reprezentacji Austrii. Starcie miało silne konotacje dyplomatyczne, a na trybunie honorowej zasiadała cała hitlerowska śmietanka. Dla bezpieczeństwa odgórnie ustalono, że padnie remis 0:0. Idealny wynik pod Anschlussspiel, awizowany jako święto zjednoczenia.

Austriacy, zespół światowej czołówki, zawodowcy, grali lepiej od Niemców, ale w kluczowych momentach pamiętali by strzelić niecelnie. Tak było do 69 minuty. Wtedy Matthias Sindelar, Austriak czeskiego pochodzenia, zmęczony celowym pudłowaniem, zapakował gola. Wkrótce jego przyjaciel Schasti Sesta trafił na 2:0 z rzutu wolnego i Wunderteam wygrał po raz ostatni, ucierając nosa Niemcom.

Drugi gol miał już jednak znaczenie trzeciorzędne – liczył się ten, który złamał rozkaz. Sindelar wkrótce odmówił gry dla kadry Wielkich Niemiec. Symbolizował tę część narodu austriackiego, które mniej lub bardziej skrycie nie popierały przyłączenia do Niemiec. Ojciec Sindelara zginął podczas I Wojny Światowej na włoskim froncie. Piłkarz był idolem tłumów, nazywano go Mozartem piłki, a jego sława tak urosła, że wystąpił w filmie „Roxi i jej Wunderteam„. Grał w FK Austrii Wiedeń, klubie, w którym Żydzi odgrywali istotne role, widział więc jak jego kumple z szatni są bezceremonialnie wyrzucani z zespołu za narodowość. Wkrótce Austria zyskała nowych, aryjskich mocodawców, a Sindelar nie mógł nawet porozmawiać ze starymi kolegami. W gestapo miał swoje akta, w których zapisano go jako socjaldemokratę i przyjaciela Żydów.

Nieco ponad rok po Anschulsspielu, Sindelara i jego partnerkę znaleziono martwych w ich mieszkaniu. Oficjalna przyczyna śmierci – zaczadzenie. Ale wśród piętnastu tysięcy, które zjawiły się na pogrzebie Mozarta wiedeńskich boisk, mało kto wierzył w ten scenariusz.

Miesiąc przed mistrzostwami Niemcy zebrali łomot 3:6 od Anglików. W tym meczu zagrał tylko jeden Austriak, ale niemiecką dumę trzeba było schować do kieszeni. Zespół w takim składzie nie rokował. Trzeba było kolejnych wzmocnień z Wunderteamu. Według osobistego rozkazu Hitlera, nowa, wspólna reprezentacja miała grać według proporcji: sześciu Niemców w pierwszym składzie, pięciu Austriaków.

Taką też drużyną Wielkie Niemcy wyszły – przy gwizdach kibiców – na Parc de Princes 4 czerwca 1938 roku. FIFA miała dość złej prasy i pogłosek o ustawkach Mussoliniego cztery lata wcześniej, więc mecz zespołu Hitlera sędziował legendarny arbiter John Langenus, rozjemca finału mistrzostw świata 1930. Spodziewano się, że Niemcy wzmocnieni gwiazdami Wunderteamu rozniosą Szwajcarów. Ale Sepp Herberger nie zdołał zbudować jednorodnej szatni. Niedawni zawodowcy, czołowi piłkarze świata, patrzyli z lekceważeniem na Niemców, którzy z kolei patrzyli z ukosa Austriaków, przybyszów w niemieckiej kadrze. Dla piłkarzy z Wiednia najlepszym rozwiązaniem byłoby granie Wunderteamem, zgranym, doskonałym zespołem, a tak, ze względów politycznych, dokooptowano ich do przeciętniaków,  a jeszcze musiano im ustąpić pola w wyjściowej jedenastce. Problemem były też odmienne style gry: Wunderteam grał nowatorską, porywającą piłkę, bazującą na fantazji, podczas gdy Niemcy byli siermiężnymi rzemieślnikami.

Szwajcarzy mieli natomiast za sterami Karla Rappana, byłego kadrowicza… Austrii. Rappan to jeden z wielkich teoretyków futbolu. Podczas gdy niektóre drużyny wciąż grały 2-3-5, Rappan wprowadzał przekazywanie sobie ról w defensywie, wymianę pozycji i inne standardy nowoczesnej piłki. W jego taktyce, zwanej „szwajcarskim pasem”, eksperci widzą początki catenaccio.

Tym pasem Rappan zlał zespół Hitlera. W pierwszym meczu było 1:1. W rewanżu Wielkie Niemcy prowadziły już 2:0, korzystając po drodze z pierwszego samobója w historii mundiali (autorem Ernst Lortscher). Kontaktowy gol urodzonego w Moskwie Eugena Walaschka rozsypał jednak domek z kart Herbergera. Skończyło się na 4:2 dla Szwajcarii.

Screen Shot 05-13-18 at 02.55 PM

Na rok przed wojną, choć mobilizacja była ogromna z wielu pozasportowych względów, choć Niemcy dokonali hurtowych wzmocnień z kadry faworyta mundialu, nasi zachodni sąsiedzi polegli na całej linii. Hitler futbolu nigdy nie pokochał – ponosił tu wyłącznie prestiżowe porażki. 1938 to po dziś dzień jedyne mistrzostwa świata, podczas których Niemcy odpadli już na pierwszej rundzie.

Złoto znowu zdobył Mussolini. Dzień przed finałem kadra Squadra Azzurra otrzymała od Duce telegram:

„Vincere o Morire”.

Zwycięstwo albo śmierć.

Przeżyli. Wygrali z Węgrami 4:2. Po meczu bramkarz Antal Szabo miał powiedzieć:

– Może wpuściłem cztery gole. Ale uratowałem dziś wiele istnień.

Leszek Milewski

Fot. Newspix/Wikipedia

Opublikowane 13.05.2018 16:15 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 13
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

Streszczę łaskawie: podbno ma nakazać wyjebać wszystkie lemingi do Lemingradu.

Slonecznikowy
Slonecznikowy

Aż musiałem zresetować hasło aby Ci napisać komentarz dotyczący tego tekstu. Wygląda na to, że Hitler nie miał nic do Owensa, co więcej, sam Jesse raczej nie narzekał na swój los w hitlerowskich Niemczech. Polecam przeczytanie poniższego tekstu -> http://nowadebata.pl/2016/12/07/o-ryszardzie-czarneckim-jesse-owensie-adolfie-hitlerze-i-innych-osobach/

StryjekSylweriusz
StryjekSylweriusz

Ciii, ten mit ładnie wygląda w hollywodzkich produkcjach

śal pelacór
śal pelacór

Nic nie ma o żydach w Polskiej kadrze. Tekst antysemicki

Zawisza Czarnecki
Zawisza Czarnecki

W polskiej kadrze nie grali Żydzi semiccy tylko biali – o antysemityzmie nie ma więc mowy. 🙂

Nenad Bjelica
Nenad Bjelica

Pan sponsor z koncernu Orlen niech wymaga od portalu weszło, by logo firmy o sponsorowaniu tego zacnego artykułu było na miniaturce na stronie głównej, gdyż jakiś stażysta je obciął poprzez wyśrodkowanie miniaturki. Z racji że to firma państwowa, jako przykładny obywatel chciałem w ten drobny sposób dbać o jej interesy 😉

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

StryjekSylweriusz
StryjekSylweriusz

Ten artykuł powstał zamiast opisu meczu Lecha? Znamienne 😉

zdyrman
zdyrman

ten Owens to mial tym Berlinie strasznie przeje…..ne – wystepowal na jednej arenie z bialymi, legenda glosil, ze nawet korzystal z uslug BIALYCH prostytutek, jadal na tej samej stolowce co biali. Jak on sie w tym odnalazl? Faktycznie Hitler mu same klody pod nogi rzucal.
i aby nie bylo – nie gloryfikuje tego zbrodniarza tylko krytycznie podchodze do propagandy

DrMabuse
DrMabuse

Szwajcarski PASEK? Panie Leszku, taktyka Karla Rappana to „verrou”, czyli po angielsku „BOLT” (a nie „belt”) – w Polsce o taktyce Rappana mówiono najczęściej po prostu „rygiel”.
Notabene, skoro już wspominamy Rappana, warto też wspomnieć o czołowym wykonawcy tego projektu, czyli Severino Minellim.

m1025
m1025

odnosnie rzekomej niecheci Austriakow do Niemcow: w referendum ws. polaczenia Austrii i Niemiec, więcej głosów na tak było w Austrii, a traktat wersalski zakazał połaczenia Niemiec i Austrii i nawet LN storpedowala w zwiazku z tym ewntualna unie celna nNiemiec i Austrii

Weszło
06.06.2020

Kamil Drygas wraca na teren jak po swoje

Pogoń po kilku tygodniach beznadziei doczekała się pozytywnych informacji. Pierwsza, ta najważniejsza – „Portowcy” wygrali po sześciu meczach bez zwycięstwa. Druga – do formy wraca Kamil Drygas. To jego bramka (i ciasteczko od Listkowskiego) była ozdobą meczu, a wręcz… No nie darujemy sobie wbicia szpilki – ta akcja była jedyną rzeczą, na którą w meczu […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Hertha się broniła, ale jednak nie dała rady dowieźć 0:0. Borussia skromnie wygrywa

Ostrzyliśmy sobie zęby na starcie Dortmundu z Herthą, bo i BVB wygląda dobrze w lidze – tylko Bayern po restarcie okazał się mocniejszy – i klub ze stolicy zaskakuje. To już chyba nie jest ta ekipa co wcześniej. Bruno Labbadia zebrał tych piłkarzy do kupy, Hertha punktuje i nie męczy buły, potrafiła przecież ograć Union […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Czy znajdzie się ktoś, kto wreszcie odstawi go od składu?

Macie czasami tak, że podczas oglądania horrorów nie możecie nadziwić się temu, jak durne decyzje podejmują główni bohaterowie? Właściwie sami proszą się o problemy i wychodzą prosto w ramiona potwora czy seryjnego mordercy. Mamy tak samo, gdy widzimy, że Dariusz Żuraw po raz kolejny wystawia w pierwszym składzie Karlo Muhara. To już nie jest upartość, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Radosna twórczość Zagłębia i Lecha w tyłach? Radość dla naszych oczu

Takie popołudnia z Ekstraklasą to czysta przyjemność. Jasne, w dużej mierze mecz Zagłębia Lubin z Lechem Poznań oglądało się tak fajnie dlatego, że obie ekipy miały duże braki w defensywie i nie imponowały dyscypliną taktyczną. „Kolejorz” w pierwszej połowie stworzył ze swojego środka strefę całkowicie zdemilitaryzowaną, robiąc przeciwnikowi mnóstwo miejsca w każdej akcji. Ale z […]
06.06.2020
Włochy
06.06.2020

Dlaczego zawsze on? Brescia rozwiązuje kontrakt z Balotellim

„Dlaczego zawsze ja?” – pytał Mario Balotelli poprzez legendarny już niemalże napis na koszulce. Było to dziewięć lat temu. Włoch, wówczas napastnik Manchesteru City, zdobył otwierającą bramkę w derbach miasta, ostatecznie wygranych przez „Obywateli” 6:1. Można powiedzieć, że to pytanie stało się niejako podsumowaniem kariery Balotellego. Bo jeżeli w świecie futbolu odgrywa się jakiś skandal, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Robert Janicki Napoleonem Warty. Poznaniacy uciekają Stali

Odkąd pierwszoligowcy wrócili na boiska, obserwujemy dziwną zasadę. Otóż na zapleczu Ekstraklasy bardzo poważnie podchodzą do dawkowania emocji. Zwykle jeden dobry mecz na dzień to maksimum, na jakie możemy liczyć. Znakomite potwierdzenie tej tezy miało miejsce w sobotę. Pierwszy mecz? Walka cios za cios, wysoka intensywność, kochana przez niektórych „jazda na dupie”. Drugi? Macanka, tempo […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Trzy punkty? Wisła Płock: a komu to potrzebne?

Nie powiemy, że Wisła Płock straciła zwycięstwo w Białymstoku w najbardziej frajerski sposób w tym sezonie, bo pamiętamy choćby to, co w Gdyni odwalił Raków Częstochowa, ale na miejscu Radosław Sobolewskiego rozwalilibyśmy dziś ze dwie szafki. Albo zamknęlibyśmy drzwi do autokaru przed nosem kilku delikwentów. Już mieliśmy pisać, że w Ekstraklasie wszystko po staremu, czyli […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Lewandowski pobił kolejny rekord. Tym razem swój osobisty

Fantastyczny dla Roberta Lewandowskiego był sezon 2016/17. Strzelił 43 gole, na rozkładzie miał m.in. Arsenal, Atletico, Real i rzecz jasna BVB. Wydawało się, że do tak wysoko zawieszonej poprzeczki już nie doskoczy. Tymczasem Polak w bieżącym sezonie już przebił tamten wynik. A do rozegrania ma jeszcze cztery kolejki w lidze, być może dwa kolejne w […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Miała być walka o mistrzostwo, jest sześć porażek z rzędu

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020