post Avatar

Opublikowane 10.05.2018 11:01 przez

redakcja

Jeśli ktoś uparcie wierzy w istnienie jednej recepty na sukces, powinien w tej chwili bukować bilet, brać taksówkę na lotnisko i wsiadać w samolot do Genui. Jednak nie dlatego, że właśnie tam ów przepis znajdzie. Nie, przeciwnie, znajdzie tylko dowód na to, że jednej drogi, jednego zestawu cech charakteru, gwarantujących sukces, po prostu nie ma. A tym dowodem będzie Karol Linetty.

On i Bartosz Bereszyński są dzisiaj bardzo ważnymi postaciami Sampdorii, co jest ich wspólnym mianownikiem, ale różnic widać jakby więcej. Jeśli postawić dyktafon na stole, głos tego drugiego będzie zbierany przez 80% czasu, sam chętniej odpowie na pytania otwarte, nieskierowane do konkretnej osoby. Jeśli spytamy o kolejny krok, czyli o transfer po sezonie do lepszej drużyny niż Sampa, Bereszyński łatwiej wskaże już nawet sam kierunek ewentualnej przeprowadzki, Anglię, natomiast Linetty stwierdzi:

– Nie myślę o tym. Koncentruję się na rozwoju i łapaniu każdego kolejnego dnia.

Mimo że jego agent, Tomasz Magdziarz, zapytany o to samo, mówi:

– Karol jest gotowy na kolejny krok i na każdy klub, poradzi sobie wszędzie. Jestem o tym przekonany.

A Maciej Chorążyk, kierownik kadry U17, która na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy z Linettym w składzie doszła do półfinału, dodaje:

– Pasowałby do ligi angielskiej. Nie mówię o top 6, ale środek tabeli? Jak najbardziej. Nie jest zbyt mikry, fizycznie bardzo się poprawił, poza tym na pozycjach 6-8 występują przecież mniejsi zawodnicy, żeby wziąć za przykład choćby N’Golo Kante.

Z kolei inną różnicą między Bereszyńskim a Linettym, jaką bez trudu można wskazać, jest pamiętna historia z transferem do Legii. Bartek zdecydował się na ten krok, natomiast Karol już nie. Jak mówi: – Gdy „Bereś” odszedł, w Poznaniu zaczęto patrzeć inaczej na wychowanków. Wcześniej obcokrajowcy byli na pierwszym miejscu, po tym transferze to się zmieniło. Jego odejście otworzyło wielu osobom oczy.

Linetty radził się wówczas rodziców, co robić, a ci optowali raczej za pozostaniem w Poznaniu. – Mówiliśmy mu, żeby nie patrzył na pieniądze, bo one przyjdą z czasem. Piłka ma mu sprawiać radość, a nie doprowadzać do sytuacji, kiedy boli go serce przez to, że miałby grać przeciwko drużynie, którą kocha – opowiada mama Karola, pani Elżbieta.

Może więc Bereszyńskiego i Linettego trzeba by brać niejako w pakiecie, jako dowody na to, że w futbolu jest miejsce na różne charaktery, ale przypadek Karola wydaje się… ciekawszy, bardziej intrygujący? Cóż, może to złe słowa, bo jakkolwiek spojrzeć Bartek też przeszedł dużo, natomiast w tym kontekście chyba nie będzie błędem użycie akurat tych sformułowań. Pamiętajmy, w jakich czasach żyjemy. Co krok wmawia się wszystkim, że świat należy tylko do ludzi pewnych siebie, przywódczych, beztroskich, ekstrawertycznych. Karol do tego opisu pasuje średnio, a jednak radzi sobie w silnej lidze i zaraz pojedzie na mundial.

linet1

Choć nie ma co myśleć, że szedł swoją drogą pozbawiony odwagi. Jeśli chłopak w wieku gimnazjalnym zamienia rodzinny dom w Damasławku na oddalony o 75 kilometrów Poznań, musi mieć w sobie siłę. Patryk Kniat, który wypatrzył Linettego, tak wspomina początki piłkarza: – Pierwszy raz zobaczyłem Karola, gdy miał 10 lat, na konsultacjach reprezentacji Wielkopolski. Zwrócił moją uwagę swoją zadziornością, bardzo dobrą grą w destrukcji, chęcią szybkiego odebrania piłki, pozbierania się, ciągłą mobilnością w grze. Zaraz po tym zgrupowaniu podjąłem rozmowy z rodzicami, żeby go przenieść do Lecha, bo byłem też trenerem w Kolejorzu tego samego rocznika co Karol. Nie trzeba było ich długo namawiać, Lech w Wielkopolsce jest dużą marką i wszyscy chłopcy marzą, by tam grać. Na samym początku umówiliśmy się na dwa treningi w tygodniu. To był też środek rundy, nie mogliśmy Karola transferować. Później do nas już przeszedł, dojeżdżał na dwa-trzy zajęcia w tygodniu plus mecz. W momencie jego przejścia do gimnazjum pojawił się pierwszy trudny temat, czyli namówienie rodziców, aby Karol zamieszkał w bursie w Poznaniu. Trzeba było z nimi troszkę popracować, bo nie mieli przekonania. Jednak poświęcili półtora roku na dojazdy, widzieli rozwój swojego dziecka, wiedzieli, że w wieku gimnazjalnym treningi są codziennie, toteż ostatecznie chcieli, by i Karol był w bursie. Tam przeżywał trudne chwile, gdyż jest skromnym chłopakiem. Miał pewnie wówczas też kompleksy natury małomiasteczkowej, skoro wywodził się z mniejszego środowiska. Nie mógł się czasem dogadać z rówieśnikami w bursie, też ona była wtedy w nieciekawym rejonie. Gdy Karol wracał ze szkoły w jesienno-zimowych porach, robiło się już ciemno, zaczepiali go ludzie z marginesu stojący niedaleko ośrodka. Reagowałem, przyjeżdżałem tam, wiem też, że pojawiali się kibice Lecha. Oczywiście nie doszło do rękoczynów, ale gdy tamte grupy zorientowały się, z kim mają do czynienia, odpuściły.

Mama Karola: – Wychodził z internatu, udawał, że jest okej, a nie mógł słowa powiedzieć, bo łzy cisnęły mu się do oczu. Były momenty, kiedy chciał wracać do domu. To właśnie trener Kniat dużo pomagał – gdy Karol dzwonił i mówił, że nie ma siły, dzwoniliśmy do Patryka, który zawsze był przed nami. Jak już docieraliśmy do Poznania, to Karol stwierdzał: „cześć mamuś, dzięki, że jesteście, ale ja zostaję.” Nie wiem, czym trener go przekonywał, jednak zawsze to kończyło się dobrze.

I jeszcze raz trener Kniat: – Gasiliśmy pożary, dotrwaliśmy do końca gimnazjum i dalej już poszło.

Miał więc Linetty w sobie wiele samozaparcia. Gdyby się uparł, nikt od powrotu do Damasławka by go nie odwiódł. No ale miał też szczęście, że na jego drodze znaki stawiali odpowiedni ludzie. Weźmy choćby jeszcze taką historię. – Duże słowa uznania należą się rodzicom, którzy patrzyli na dobro dziecka nie przez pryzmat pieniędzy czy tymczasowej sławy. On mógł wyjechać dużo wcześniej za granicę, jeszcze przed debiutem w Lechu, po medalu U17 z Marcinem Dorną. Miał propozycję z Borussii Dortmund. Dla rodziców, którzy nie wywodzą się z bogatych sfer, były to olbrzymie sumy. Pamiętam, że siedzieliśmy w Damasławku przy kolacji, rozmawialiśmy, przekonywałem ich, że warto poczekać, bo znając charakter Karola to nie jest dobry moment na wyjazd. To była dla mnie trudna rozmowa. Z jednej strony wierzyłem w swoje słowa, ale z drugiej wiedziałem, iż rodzice tracą szansę na bardzo dobre pieniądze. Nie miałem stuprocentowej pewności jak ta kariera się potoczy, oprócz tego, że po rozmowie z trenerem Rumakiem wiedziałem, że Karol dostanie szansę. Byłoby straszne, gdyby się jednak nie przebił, zadebiutował w lidze, ale potem zniknął. Na szczęście wszystko potoczyło się dobrze – opowiada Kniat.

Z kolei z perspektywy pani Elżbiety wyglądało to tak: – Wiedzieliśmy, że Karol mentalnie przeszedł wiele i w wieku 17 lat nie jest w stanie jechać. Chcieliśmy, by spełnił marzenie, bo zawsze pragnął grać w Lechu. Poza tym stwierdziliśmy, iż powinien iść małymi kroczkami do kolejnych celów.

Ciekawe jest też, jak różni się charakter piłkarza na boisku w porównaniu z tym poza murawą. Potwierdzają to dwie opinie. Jedna, Kniata: – On się zawsze stresował przed meczami, od dzieciaka – potrafił wymiotować, mieć bóle brzucha, być blady. Ale jak wychodził na boisko, to wszystko schodziło i się wyróżniał.

Chorążyk: – Tamta drużyna U17 była zespołem wojowników i każdy miał mocny charakter. Karol, mimo iż nie mówił dużo, wychodząc na boisko też zmieniał się w wojownika. Każdy wiedział, że w meczu da z siebie tyle, co reszta, bo z tego małego Karolka, zahukanego i stojącego z boku, na czas spotkania wyrastał demon.

Demon, który w życiu prywatnym, za pierwsze pieniądze z Lecha kupił sobie rower. Na stu piłkarzy pewnie znaleźlibyśmy może jeszcze dwóch podobnych – lista zakupów w takim momencie zazwyczaj wygląda zupełnie inaczej.

WARSZAWA 15.04.2016 MECZ 31. KOLEJKA EKSTRAKLASA SEZON 2015/16 --- POLISH FOOTBALL TOP LEAGUE MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - LECH POZNAN 1:0 KAROL LINETTY FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Linetty zadebiutował w Lechu przy okazji towarzyskiego spotkania z HSV przed sezonem 12/13. To właśnie wtedy mama piłkarza po raz pierwszy naprawdę poczuła, że futbol dla Karola może być czymś więcej niż pasją – sposobem na życie. Cokolwiek napisać o trenerze Rumaku, umiejętnie wprowadzał młodego chłopaka do składu, a ten sprawnie wspinał się po szczeblach poznańskiej szatni. Zdobył z Kolejorzem mistrzostwo Polski, poznał smak europejskich pucharów, nikt nie wyobrażał sobie jedenastki poznaniaków bez tego środkowego pomocnika. Oczywiście do czasu, aż Lech i ekstraklasa stały się dla Linettego za małe. Był za dobry. Stąd oferta z Sampdorii, gdzie piłkarz radzi sobie tak zgrabnie, że zapoczątkował wręcz modę na Polaków w Genui, skoro Sampa wzięła po nim jeszcze dwóch reprezentantów ekstraklasy.

– Ludzie tutaj są uśmiechnięci, potrafią spytać sami z siebie jak się czuję, mają większe pojęcie o meczach, bo to jest ich drugie życie. Gdy chcą coś powiedzieć, to nie ukrywają prawdy, tylko walą prosto z mostu. Tu bardziej szanuje się piłkarzy niż u nas – opowiada o włoskiej mentalności piłkarz, co pokrywa się z opiniami Bereszyńskiego. (KLIK)

– Myślę, że przychodząc do Włoch, nauczyłem się dużo w sferze taktycznej. Nasz trener to fanatyk w tej kwestii, potrafi jedno spotkanie obejrzeć trzy razy i nie spać po nocach. Wiem jak się poruszać, kiedy atakować przeciwnika, kiedy zwolnić akcję. Od strony technicznej też zaliczyłem duży rozwój, bo choć na treningach mamy dużo tej taktyki, to zajęcia są z piłkami. Rozwinąłem się też motorycznie. Mam wrażenie, że tutaj ciężej się pracuje niż w Polsce – mówi dalej Linetty.

Progres piłkarza widać gołym okiem. Jest przeważnie podstawowym zawodnikiem drużyny. W tym sezonie na 30 meczów, w których brał udział, 19 zaczynał w pierwszym składzie. Rok temu miał statystykę 27/37, ale też wówczas nie stracił kilku spotkań na kontuzję. Czego mu natomiast brakuje, to – podobnie jak w przypadku Bereszyńskiego – liczb. Te bardziej szczegółowe ma znakomite, skoro sezon 16/17 kończył jako piłkarz z największą średnią liczbą odbiorów w Serie A, ale goli i asyst raczej nie widać. Cztery bramki i siedem ostatnich podań w 65 meczach. Mało. – Wiem o tym. Dlatego zostaję po treningach, by poprawić strzał z dystansu, powrzucać w pole karne. Nie skupiam się jednak tylko na jednej rzeczy, nie myślę: aha, w obronie gram lepiej, to poćwiczę coś innego. Nie, chcę się rozwijać równomiernie, poprawiać wszystkie elementy. Wracając jeszcze do liczb: miałem dobry moment, kiedy strzeliłem trzy gole w czterech meczach, ale przyszedł uraz. Nigdy nie jest łatwo wrócić po kontuzji, na szczęście to zrobiłem i jest wszystko okej, natomiast liczb potem już nie było – tłumaczy Linetty.

Może więc piłkarz powinien stać się większym specjalistą od stałych fragmentów gry? Przykład Lewandowskiego pokazuje, że wolnych można się nauczyć. A przecież po pierwsze: Linetty jest dużo młodszy od kapitana kadry, po drugie: można znaleźć głosy, że już potrafił to robić. Chorążyk wspomina: – Nie wykonuje ich teraz, ale w juniorskiej piłce bił rzuty wolne i rożne. Ma bardzo dobrze ułożoną nogę. Pamiętam mecz z Niemcami w półfinale mistrzostw Europy, na trzy minuty przed końcem mieliśmy wolnego i Karol walnął w poprzeczkę. Gol dałby nam karne, gdyż tam nie grano dogrywek. Myślę, że dzisiaj Karol jest też inaczej ustawiany, więc nie pokazuje pełni możliwości w statystykach. Dla przykładu, Sebastian Rudol fenomenalnie rzuca auty, potrafi przerzucić pole karne, ale nie jest wykorzystywany w ten sposób w lidze. To są takie cechy, które obaj zawodnicy mieli w młodym wieku, jednak w piłce seniorskiej panują inne zasady.

linetty sampdoria newspix

A propos reprezentacji – tak jak kiedyś narzekaliśmy, że Zieliński daje kadrze zbyt mało, tak teraz czekamy, aż Linetty objawi cały swój potencjał, grając z orłem na piersi. W eliminacjach do mundialu nie był przecież zawsze podstawowym zawodnikiem:

– z Kazachstanem zagrał siedem minut
– z Danią wszedł na drugie 45 minut, które przegraliśmy 1:2
– z Armenią cały mecz spędził na ławce
– rewanż z Kazachstanem również

Poza tym piłkarz w tych eliminacjach nie zagrał pełnego spotkania, często był zmieniany koło 60-70 minuty. – Nie pokazałem pełni możliwości w kadrze, trochę prawdy w tym jest. Nie gram tego, co potrafię zagrać w Sampdorii. Muszę to zmienić. Mój najlepszy mecz wciąż jest przede mną. Natomiast nie było tak, że grałem nie wiadomo jak źle. Trzymałem poziom, choć oczywiście wiem, że bez fajerwerków.

Trzeba wiedzieć, że piłkarz w reprezentacji gra inaczej niż w Sampdorii. – W kadrze jestem w środku pola, nie wychodzę do boku, trzymam się tego centrum, pomagam w obronie i ataku. W Sampdorii gram pół skrzydłowego, pół środkowego. Gdy bronimy, muszę zejść do centrum boiska, gdy pressujemy, atakuje obrońca i muszę podwoić jego pozycję – tłumaczy Linetty. Natomiast nie szuka w tym usprawiedliwienia i słusznie, problem leży gdzie indziej, co dostrzegają wszyscy. Również sam zawodnik. O ile w Sampdorii Polak czuje się już komfortowo, jest pewny siebie i wie, na czym stoi, o tyle w reprezentacji tego mu brakuje. Jeszcze nie jest demonem z zespołu Dorny, jeszcze nie potrafi przejść tej metamorfozy, o której wspominali poprzedni szkoleniowcy.

Kniat: – Karol potrzebuje zaufania. Też wydaje mi się, że to jest kwestia czasu, aż zacznie grać na miarę potencjału w kadrze. Im bardziej będzie się wyróżniał za granicą, tym bardziej udowodni swoją wartość w reprezentacji.

Pani Elżbieta: – Mentalnie za bardzo chce pokazać, że potrafi, a jak człowiek za bardzo chce, to nie do końca wychodzi. Jego potencjał w kadrze jeszcze nie został odkryty. Nie może się denerwować, jeśli coś mu nie wyjdzie, musi grać swoje, wtedy wszystko się ułoży. Musi zagrać kiedyś taki mecz, kiedy zejdzie z boiska i powie: „no, to było to”. Wtedy będzie okej. Jeśli trener mu ufa, on zrobi dla niego wszystko.

Magdziarz: – Na razie nie czuje się w kadrze tak pewnie, jak w Sampdorii. Może dlatego, że nie miał jeszcze takiego fenomenalnego meczu.

Linetty: – Rzeczywiście, nie czuję się jeszcze stuprocentowo pewny siebie w reprezentacji, ale jest już z tym lepiej. Współpracowałem z psychologiem. Lubię historyjki i na przykład jedna była o smoku. Jeśli mamy wadę i myślimy o niej, to ten smok siedzący na ramieniu się zwiększa. Trzeba się po prostu z nim pogodzić, ruszyć dalej, zaakceptować to, wówczas ten smok będzie mały. Te parę lekcji dużo mi dały, zacząłem się dobrze czuć i nie potrzebowałem kolejnych. Jednak gdy miałem gorszy czas, ta pewność siebie zmalała, miałem jeszcze jedną wizytę, porozmawialiśmy i wróciłem na odpowiednie tory.

Nikt nie ma przecież większych wątpliwości, że Linetty przy okazji mundialu będzie znaczył więcej w reprezentacji niż na Euro 2016. We Francji pomocnik nie zagrał ani minuty, dziś – choćby patrząc na potencjał – jego rola powinna być jeszcze większa, niż jest. Może liczyć na występy, albo nawet na pierwszy skład. Tam widzi go choćby Chorążyk: – Myślę, że będzie podstawowym zawodnikiem na turnieju, a potem podstawowym piłkarzem przez lata. On ma wszystko poukładane: i w życiu, i na boisku. Lubi pracować, nie odbiła mu soda. To perła.

– Oczywiście, kiedy nie grałem na Euro pojawiła się we mnie sportowa złość. Tamta sytuacja dała mi jednak tylko do kopa dalszej pracy. Na mundial jedziemy z myślą o medalu, bo gdybyśmy mówili jedynie o wyjściu z grupy, sami stawialibyśmy sobie ograniczenia – twierdzi Linetty.

Coś nam mówi, że jeśli te marzenia mają się otrzeć o rzeczywistość, potrzebujemy tego demona w środku pola. Czas go uwolnić, Karolu.

PAWEŁ PACZUL

Sprawdź inne materiały z cyklu „Kierunek jest jeden”:

– Lodówka pełna celów. Damian Kądzior nie przestaje marzyć

Bereszyński: Gdyby nie transfer do Legii, widzę siebie w drugiej lidze

Piotruś został w Ząbkowicach. Rodzinne pogotowie, nagrody na zeszyt, łzy we Francji

Najskromniejszy chłopak z najlepszą lewą nogą

Fabiański: Wyciskam ile mogę z tego, co mi jeszcze zostało

Sport był mu pisany. Ale na Premier League zapracował już sam

Fot. Newspix/FotoPyk/własne

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 12
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Turbokoń
Turbokoń

Jeszcze niech tam Jóźwiaka wezmą, przyjemnie się patrzy na jego grę. I Szymańskiego.

lion
lion

Jóźwiak i Szymański mają jedną wadę – nie byli sprawdzeni w meczach piłki nożnej.

jezd
jezd

Rumakowi możemy dziękować za jedno za wprowadzenie Karola do dorosłej piłki.
Ps. Ja za swoją pierwszą pensję kupiłem sobie trampoline

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

MeaCulpa
MeaCulpa

Karolek….

johnadams1
johnadams1

Postępów nie robi. W kadrze anonimowy, w klubie w tym roku gra mniej niż ubiegłym. Ma za dużo strat i zbyt często apatyczny, jakby podczas meczu myślami był przy partii szachów. Do tego cichutki jak myszka, mało bierze odpowiedzialności na siebie. Włoska podupadła, niepotrzebnie trzymają się wciąż 20 drużyn, gdzie zawsze nawet 2 mocno odstają, to i jest miejsce dla takich Karolów. Nie wydaje mi się by zmienił kiedyś klub na lepszy, w kadrze też się średnio przyda. Talent ma, jak na taką mameję potrafi odebrać piłkę o wiele silniejszym rywalom, dobrze się trzyma na nogach, ma podanie i strzał, ale za rzadko regularny w tym, np po super odbiorze za często poda do przeciwnika. No nie mam o nim za dobrej opinii, może wystrzeli na mundialu.

GRAND_CHAMP
GRAND_CHAMP

Liga włoska z roku na rok się podnosi; w drugą stronę za to dryfuje liga niemiecka.

johnadams1
johnadams1

Moim zdaniem sie nie podnosi. To jest wlasnie poziom niemieckiej (liga profesjonalna, ale jest duzo miejsca dla karolow), maja jeden Bayern i roznica jedynie, ze jest kilka Dortmundów. Napoli wyprzedaz idzie, Savic juz jedna noga w ManU. Juve spokojnie moze stracic Dybale (Sandro juz tera na pewno odejdzie?), Inter Icardiego i pewnie w koncu Perisic, Skriniar tez ma mnostwo propozycji, trzy filary nie?). Roma puszcza Nainggolana (z kims dogadany), Dzeko byl jedna noga w Anglii, pojdzie tera? Jechac ze slabymi klubami jak Sampdoria (Zapata odejdzie?)? Praktycznie kazdy klub serie A moze w tym sezonie puscic swego najlepszego pilkarza w swiat. Identycznie jak w niemieckiej, z tym ze niemieckie kluby maja mniej klasowych pilkarzy (jakiegos turka z freiburga chce cala anglia). To sa dzis ligi produkujace pilkarzy dla topu finansowego (nawet Rosja im podbiera. Nie ma sie co obrazac takie sa fakty. Juve sie stawia troche, ale i tak jak ktos chce cos od nich kupic to kupi.

wscieklybajpas
wscieklybajpas

najpierw piszesz o poziomie a potem bredzisz o pieniądzach. zdecyduj się wreszcie. Serie A się podnosi a obecny sezon w Europie był jednym z najlepszym w ich dziesięcioleciu. jeszcze 5 lat temu srali się czy ich portugalczycy i francuzi nie jebną a dziś mają niewielką stratę do bpl (troche ponad 0.700) co pokazuje że w ostatnich latach mocno grali w pucharach.
zawodnicy odejda? jak nie jesteś w trójce najbogatszych to wiadomo że zawodnicy się zmieniają. ale to nie problem. problemem jest to czym ich zastąpić. jesli zdołają ich zastąpić bez ubytku na poziomie sportowym to dlaczego poziom miałby spadać?
idąc twoim tokiem rozumowania to kluby takie jak PSG czy Manchester United są najmocniejsze na świecie bo mogą sobie pozwolić na utrzymanie i zakup każdego. no beka xD

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

GRAND_CHAMP
GRAND_CHAMP

pysk juz, przynudzasz

Kanał Sportowy
01.04.2020

Hejtpark LIVE od 21:00. Sebastian Fabijański i Krzysztof Stanowski

Środa, godzina 21, to mógłby być wieczór z Ligą Mistrzów. Ligi Mistrzów ze zrozumiałych przyczyn nie ma, ale od 21:00 czeka na was HEJTPARK wraz z Sebastianem Fabijańskim i Krzysztofem Stanowskim, którzy będą odpowiadać na pytania od widzów Kanału Sportowego i słuchaczy WeszłoFM. Telefon do studia: (22) 219 50 31. Zapraszamy!
01.04.2020
Inne sporty
01.04.2020

Wimbledon odwołany. Będzie nam go w tym roku brakować

1945 rok. To wtedy po raz ostatni nie odbył się Wimbledon. Przez kolejne lata turniej ten regularnie przyciągał największych zawodników i tłumy kibiców. Stał się symbolem tenisa, najbardziej wyczekiwaną imprezą w sezonie. Dziś dowiedzieliśmy się, że w 2020 roku nie mamy jednak na co czekać, bo turniej odwołano. I jasne, wiemy, bezpieczeństwo jest najważniejsze. Ale […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Wojny, białaczka i legendarne rzuty wolne. Historia Sinisy Mihajlovica

– Mówią, że koronawirus zabiera głównie ludzi starszych, schorowanych. Mówią to jako pocieszenie, że ich to nie dotyczy. Starsi ludzie nie są liczbą. To nasza historia, nasze zasoby, z których mamy czerpać. To nasze doświadczenie, pozwolili nam być tym, kim jesteśmy – te słowa Sinisy Mihajlovica odbiły się szerokim echem nie tylko we Włoszech. Trener […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Wideo: Jakub Kosecki pokazuje nam, jak żyje w Turcji

– Tu jest tak gorąco, że ludzie strzelają w słońce! – opowiada o Adanie Jakub Kosecki. Jak mu się wiedzie w Turcji? „Kosa” pokazał nam od środka swój klub, stadion i… swoje mieszkanie. A przy okazji opowiedział kilka barwnych historii. Poczujcie klimat Adany Demirspor! 
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Futbol reprezentacyjny? Zamknięty „do odwołania”…

Chyba już po tej pierwszej wideokonferencji UEFA, na której podjęto decyzję m.in. o przełożeniu Euro 2020, wielu było świadomych, że to ledwie pierwszy element domina. Niektórzy łudzili się, że marcowe mecze reprezentacyjne uda się zagrać w czerwcu, że futbol w miarę szybko wróci, że niektóre turnieje zaplanowane na lipiec nie będą zagrożone. Dzisiaj UEFA za […]
01.04.2020
Blogi i felietony
01.04.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

A czy jak mam 17 lat i 8 miesięcy, to mogę wyrzucić śmieci? A czy jeśli jadę do pracy okrężną drogą, żeby nabić endomondo na rowerze, to grozi mi mandat? A czy można iść kopnąć piłkę na podwórku pomiędzy blokami? A czy kopnąć do dziecka, które stoi trzy metry dalej? A czy mogę skoczyć na […]
01.04.2020
Bukmacherka
01.04.2020

Hokej bez ryzyka? Obstawiaj ligę białoruską w Milenium!

Powraca promocja „Na Luzie i Bez Ryzyka” u legalnego bukmachera Milenium! Dzięki niej czwarty mecz finału mistrzostw Białorusi w hokeju obstawimy bez ryzyka! Gracze, którzy zdecydują się postawić na to spotkanie, mogą zyskać 25 zł zwrotu, w przypadku pudła!  No dobra, a jak dokładnie działa promocja oferowana przez Milenium? Nie ma w tym nic trudnego. […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Jak nie zarządzać klubem? Trzecioligowiec na skraju upadłości

Kluby piłkarskie lada moment wpadną w tarapaty. Nie wszystkie, ale większość pewnie tak, zwłaszcza w Polsce. Które z nich znajdą się w bardzo słabej sytuacji? Na przykład te, które grają w niższych ligach i mają skromne budżety, bez miejsca na cięcia. A które znajdą się w sytuacji najgorszej? Te, w których problemy zaczęły się jeszcze […]
01.04.2020
Anglia
01.04.2020

Jedyny cukrzyk w reprezentacji Anglii. Historia Gary’ego Mabbutta

Jako siedemnastolatek został zdiagnozowany z cukrzycą. Przez szesnaście lat kariery przeszedł szesnaście operacji. Dwa razy miał złamaną nogę, a jego powietrzne starcie z Justinem Fashanu mogło się dla niego skończyć nawet utratą wzroku. Chciał go z Tottenhamu wyciągnąć George Graham, marzył o nim Kenny Dalglish czy sir Alex Ferguson. Nie dał się skusić żadnemu z nich. W […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Jeśli przeżyję tę sytuację, to przeżyję już wszystko

Żylina przeszła w stan likwidacji. Większość polskich mediów opisywała to jako koniec klubu. My zwracaliśmy uwagę, że może to być dupochron, który przed tym końcem klub faktycznie uchroni. Jak jest naprawdę? Zapytaliśmy Pavola Stano, który jest pierwszym trenerem w słowackim zespole. W niektórych polskich mediach panuje przekonanie, że Żylina upada. Potwierdzisz? Te kroki, które zostały […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Uchwała Ekstraklasy ma zagwarantować piłkarzom gwarancję otrzymywania pensji

– Dzisiaj sytuacja wygląda tak, że kluby mogą przetrwać miesiąc, dwa, pół roku w najlepszych przypadkach, ale my naprawdę nie wiemy, jak dalej rozwijać się będzie sytuacja. Nie wiemy, jak dalej rozprzestrzeniał się będzie wirus i co zdarzy się nie tylko w niedalekiej przyszłości, ale też w tej dalszej. Koszty klubów zostały na stałym poziomie, […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

„Wisła zyskała fundament na przyszłość. Wartość naszych akcji znacznie wzrosła”

– Z mojego punktu widzenia, jeśli chodzi o Spółkę Akcyjną, której jestem szefem, to jest to przełomowe. Udało się pozyskać, w ramach bardzo korzystnej umowy, aktywo, które jest bezwzględnie fundamentem budowania klubu w przyszłości. Prawo do nazwy Wisła Kraków. Prawo do historycznego herbu, do którego wszyscy są przywiązani. To kluczowe pod kątem budowy drużyny, budowy […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Pomysł: 19 zespołów w Ekstraklasie od nowego sezonu. To chyba miałoby sens

Niektórzy wierzą, że Ekstraklasa jednak dojedzie w jakiś sposób do końca rozgrywek, ale wiara to jedno, a przygotowania i scenariusze to drugie. Trzeba być gotowym na wszystko: i na pozytywne wieści z wirusowego placu boju, i na te negatywne. A co za tym idzie w mniej optymistycznym przypadku – na zakończenie ligi i pomyślenie, jak […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

QUIZ. Wszyscy reprezentanci w XXI wieku

Zapraszamy na kolejną zabawę. Tym razem quiz nie jest naszego autorstwa, ale na platformie Sporcle znaleźliśmy bardzo fajne zestawienie, więc postanowiliśmy podpromować dobrą robotę – ktoś zadał sobie dużo trudu i policzył minuty wszystkich reprezentantów Polski z XXI wieku. Co ważne – uzbierane TYLKO W MECZACH O PUNKTY, więc odpadają wszyscy kadrowicze wyprodukowani przez niepoważne […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Nikt nie chce być tym prezesem, który gasi w klubie światło

Nie mamy wątpliwości, że żaden klub na całym świecie nie może powiedzieć, iż nie straci na kryzysie gospodarczym związanym z wybuchem epidemii koronawirusa. Inna sprawa, że organizacje można podzielić na te lepiej i na te gorzej przygotowane na czas wielkiego kryzysu. GKS Bełchatów stanowczo zalicza się do tej drugiej grupy. I bez pandemii znajdował się […]
01.04.2020
Weszło
01.04.2020

Arka na skraju bankructwa

— Nastawiam się na najgorsze. Kilka dni przed wstrzymaniem rozgrywek ekstraklasy mieliśmy spotkanie z prezesem i dyrektorami. Prezes powiedział otwarcie, że jeśli nie znajdzie się nowy właściciel, grozi nam bankructwo. Dodał, że prowadzone są rozmowy z kandydatem, ale ostatecznie tamten inwestor zrezygnował — mówi w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Michał Nalepa, pomocnik i jeden z […]
01.04.2020
Kanał Sportowy
31.03.2020

Zebranie Zarządu – LIVE charytatywny Kanału Sportowego

Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Pol i Krzysztof Stanowski zapraszają na ZEBRANIE ZARZĄDU – czyli charytatywny LIVE z donejtami i telefonami do studia!
31.03.2020
Inne sporty
31.03.2020

Już niedługo w twoim domu… Chicago Bulls Michaela Jordana

Jesteś dzieckiem lat dziewięćdziesiątych? Tęsknisz za czasami, kiedy koszykówka wzbudzała w tobie wielką ekscytację? Chcesz przekonać swoje nadaktywne dziecko, które nie potrafi usiedzieć w miejscu, aby wreszcie zostało w domu? A może po prostu przepadasz za sportem, tym najwyższego sortu? Jeśli na którekolwiek z wymienionych wyżej pytań odpowiedziałeś twierdząco, to chyba mamy coś dla ciebie… […]
31.03.2020