Banasik zarzuca rywalom korupcję. No to czekamy na dowody
Weszło

Banasik zarzuca rywalom korupcję. No to czekamy na dowody

Wczoraj w pierwszej lidze odbył się bardzo istotny mecz dla sytuacji w dolnej części tabeli. Pogoń Siedlce zremisowała z Górnikiem Łęczna 1:1, a w kontekście faktu, że Stomil zdobył stadion w Opolu, obu drużynom zaczęło się palić w dupce. W pierwszej kolejności emocje udzieliły się trenerom jednych i drugich, którzy starli się ze sobą na konferencji prasowej. I trudno oprzeć się wrażeniu, że ten pojedynek był ciekawszy niż sam mecz.

Dialog z konferencji prasowej zrelacjonował Kurier Lubelski. Przytoczmy fragment (całość do przeczytania TUTAJ):

Dariusz Banasik (Pogoń): (…) Po przerwie, chyba po błędzie indywidualnym, straciliśmy bramkę z przypadku…

Bogusław Baniak (Górnik): Nie ma bramek z przypadku! A wy jak nam strzeliliście, nie z przypadku?

Banasik: Panie trenerze, ja panu nie przerywałem…

Baniak: To niech pan nie opowiada głupot o jakichś przypadkach. Strzeliliśmy do pustej bramki i to ma być przypadek? Ma pan licencję UEFA Pro, to niech pan szanuje tych ludzi, którzy siedzą tu na sali.

Banasik: Opowiem o pana zachowaniu po meczu i robieniu sobie „miśków” z sędziami, a my na nich krzyczeliśmy, bo byliśmy niezadowoleni z ich decyzji.

Baniak: Jakie „miśki”?

Banasik: Proszę dać mi dokończyć!

Baniak (wstając z krzesła): Dziękuje państwu bardzo, ja już skończyłem. (Po odejściu od stołu): Nie będę słuchał głupot. Chciałem ci życzyć kolego, żebyś utrzymał tę Pogoń, ale nie wiem czy taki trener jak ty da radę.

Banasik: Bramka była trochę z przypadku, bo mój zawodnik chciał wybijać wślizgiem, ale zrobił to pod nogi przeciwnika i tak straciliśmy gola na 1:1. Nie chce mówić już nic na temat sędziowania i tego czy rywalom należał się rzut karny. Trzech zawodników poszło na piłkę wślizgiem i sędzia wskazał na 11 metr. Przy pierwszej mojej reakcji sędzia wyrzuca mnie na trybuny bez żadnego ostrzeżenia. Teraz oficjalnie mogę powiedzieć, że Górnik „jest ciągnięty za uszy” aby mógł utrzymać się w lidze. Od decyzji arbitra co do wyrzucenia mnie na trybuny z pewnością będę się odwoływać.

Abstrahując już od przyczyn samej sprzeczki, w której młody szkoleniowiec Pogoni być może powiedział o jedno słowo za dużo, a doświadczony szkoleniowiec Górnika złapał go za słówko, jedna rzecz bije nas w tym wszystkim po oczach. Po raz kolejny spotykamy się bowiem z sytuacją, w której trener klubu rywalizującego w danej lidze w otwarty sposób zarzuca tejże lidze korupcję. Ot tak rzuca sobie, że bezpośredni rywal jest ciągnięty za uszy. Ba, mówi to oficjalnie. A kiedy sami uczestnicy rozgrywek ośmieszają je swoimi wypowiedziami, zaczyna robić się kłopot.

Tak naprawdę widzimy tu dwie możliwości. Albo Banasik nie do końca radzi sobie z presją oraz nie najlepszymi wynikami – w końcu jego zespół mógł odskoczyć rywalowi na bezpieczny dystans, ale nie udało mu się tego zrobić, przez co sytuacja wokół Pogoni wciąż jest bardzo nerwowa. Albo też wie coś, czego my nie wiemy i ma jakieś dowody na potwierdzenie swojej tezy. A wtedy sprawa jest banalnie prosta – zgłasza temat do odpowiedniego organu, ten zawiesza Górnika i kwestia utrzymania jest rozstrzygnięta.

Coś jednak nam się wydaje, że Banasik rzucił sobie oskarżenie, a jedynym argumentem jest jego subiektywna opinia. Czyli coś jak Nenad Bjeclia po meczu z Legią, który mówił o wstydzie dla całej ligi i zupełnie nie przeszkadzało mu, że decyzja sędziego z punktu widzenia obowiązujących przepisów była słuszna. Sęk w tym, że publicznie oskarżenia i robienie do własnego gniazda bez twardych dowodów to najkrótsza droga, by siebie samego wystawić na pośmiewisko. Ponadto jest to niebezpieczne dla wizerunku jednych czy drugich rozgrywek. Jeżeli takie wypowiedzi będą puszczane płazem, niedługo wszyscy przegrani zacznąć trąbić o nieuczciwości ligi.

Mamy więc nadzieję, że słowa Banasika nie rozejdą się po kościach i albo solidnie uargumentuje oraz udowodni jakąś większą patologię, albo przytuli porządną karę za tego typu wypowiedź. Jako że nasza piłka i tak ma już wiele punktów stycznych z parodią, dodatkowe ośmieszanie ją przez wszystkich, którym akurat nie powiodło się na boisku, naprawdę jest ostatnią potrzebną jej rzeczą.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (8)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Evanduril
Legia, Polonia, Man Utd

Oczywiście, że nie ma dowodów, palnął coś z frustracji i tyle. Ale nie przesadzałbym jednocześnie z „porządną karą”.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Vinni

Trener Baniak to akurat już nie pierwszy raz na konferencji przerywa, kłóci się i szuka jakiejkolwiek zaczepki. Oczywiście trener Banasik też później polecał, ale nie rozumiem dlaczego stwierdzenie „bramka z przypadku” tak bardzo zdenerwowała szkoleniowca Łęcznej…

Filip Piotr Skóra

Przy Baniaku jakoś tak łatwiej palnąć coś o korupcji, czyż nie?

GRAND_CHAMP

Faszyści pełną gębą. Powiesz coś co nie odpowiada nam i od razu kara…

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Kolejosz

Trochę ta sytuacja mnie dziwi. Wiadomo, że w czasie meczu lub tuż po końcowym gwizdku trudno opanować nerwy i naprawdę wylew frustracji, w rozsądnych granicach rzecz jasna, nie jest niczym dziwnym czy karygodnym.
Natomiast na konferencji trener powinien zachowywać się… po prostu poważnie. Boguś Baniak, jak to się mówi, wyjaśnił gościa. Nie ma co drążyć tematu. Myślę, że sam trener w końcu ochłonął i teraz chętnie wycofałby się jakoś dyplomatycznie.

baran

W sumie to nie wiem, tzn nie dowiedziałem się z tzw artykułu, czy trener Baniak robił sobie „miśki” z sędziami, czy też nie robił. I czy trener może „robić sobie miśki” z sędziami, czy też może nie powinien tak się zachowywać.
Poza tym to weszło rzuca oskarżenie, że Banasik zarzuca Baniakowi korupcję. Po tym co powiedział ja bym takich wniosków nie wyciągał. Wręcz zarzuciłbym weszło wprowadzanie czytelników w błąd.

wpDiscuz