Jak trener Pawłowski obiecał, tak jego drużyna robi – Śląsk znów zwycięski
Weszło

Jak trener Pawłowski obiecał, tak jego drużyna robi – Śląsk znów zwycięski

Renoma Śląska Wrocław wypracowana w kilku sezonach gry w grupie spadkowej po prostu zobowiązuje go do dobrych występów. Nawet pomimo tego, że już nic nie może mu się stać, bo nie ma nawet matematycznych szans na spadek. Zresztą, sam trener Pawłowski podkreślał swego czasu, że chce, aby jego zespół zdominował swoją grupę, rekompensując w ten sposób kibicom kiepską grę na przestrzeni sezonu zasadniczego.

Między wierszami odczytaliśmy tamte słowa tak, że wrocławianie mają do końca sezonu dawać z siebie maksimum niezależnie od tego jaka byłaby stawka spotkania. I w tym kontekście mamy delikatne rozdwojenie jaźni, bo z jednej strony nie możemy mieć do nich pretensji za wypełnienie zadania. Z drugiej zaś długimi okresami odnosiliśmy wrażenie, iż grają jak na zaciągniętym ręcznym.

Szczególnie dało się to zauważyć w pierwszej połowie. Myślimy i myślimy nad jakąkolwiek klarowną sytuacją dla Wojskowych z tamtego okresu i… Nic, pustka w głowie. A to tym bardziej dziwne, że od 12. minuty grali w przewadze jednego zawodnika, po tym jak z boiska wyleciał debiutujący w Ekstraklasie, w barwach Pogoni, Budziłek. Niedoświadczony (przypadek?) golkiper wyszedł z własnej bramki aż poza pole karne i wyprostowaną nogą sfaulował szarżującego Koseckiego. Tylko po co? On ani nie wychodził sam na sam, ani nawet nie znajdował się w miejscu, z którego można byłoby oddać groźny strzał – musiałby być wyjątkowym desperatem, aby podjąć taką decyzję. Natomiast w efekcie koszmarnego błędu Budziłka trener Runjaić musiał poświęcić kogoś z pola. No i padło na Łukasza Zwolińskiego.

Pytanie czy pod względem jego formy to była aż tak duża strata? Najstarsi marynarze przybywający do Szczecina nie pamiętają już kiedy ostatnio strzelił gola. I dziś znów zdążył „popisać się” pod bramką rywala. W jak dobrej sytuacji musiałby znaleźć się ten – ekhm – napastnik, aby trafić do siatki? Dziś piłkę wystawił mu przeciwnik, młody Pałaszewski, Łukasz wyszedl sam na sam z bramkarzem, obiegł go, ale przy okazji wypuścił sobie piłkę tak daleko, że wyjechał z nią poza boisko. Ewidentnie się podpalił, co jak na gościa, który powinien być egzekutorem, jest niedopuszczalne. Sami już nie wiemy co musiałby zrobić Runjaić, aby go odblokować… Może meliska przed meczami zamiast odżywek?

No ale może chociaż „czarną robotę” wykonywałby dobrze, gdyby mógł pograć dłużej. Zawsze to jeden chłop do krycia więcej, tak samo jak przy pressingu czy stałych fragmentach gry… Zostawmy jednak tę gdybologię.

Tak czy siak, jedno trzeba odnotować – po czerwonej kartce dla Budziłka i zejściu Zwolińskiego plan Pogoni na to spotkanie posypał się kompletnie. Od samego początku bowiem szczecinianie wychodzili wysokim pressingiem, ale dali sobie siana pod tym względem właśnie w momencie, gdy zaczęli grać w 10. Potem skupiali się głównie na tym, by nie dać się zaskoczyć po stracie piłki, błyskawicznie murując dostęp do bramki. Raz udawało im się to lepiej – gdy jeszcze byli w miarę wypoczęci – a raz gorzej – kiedy już mieli sporo kilometrów w nogach. W ataku zaś nawet nie za bardzo próbowali cokolwiek zdziałać.

Tę bezradność Śląsk powinien był wykorzystać wcześniej, ale dopiero pod koniec pierwszej części meczu wykazał się skutecznością, choć pierwszego gola wrocławianie wepchnęli niemal siłą. Niesamowity kocioł zrobił się pod bramką Bursztyna, innego debiutanta w barwach Pogoni. Najpierw bowiem Pich dwa razy nieczysto trafił w piłkę, choć miał ją wyłożoną idealnie. Potem na leżąco zaczął wybijać ją Dvali, ale trafił w Chrapka i dopiero ten dobiegł do niej, a za moment wpakował ją do siatki. Co jednak w tej akcji było najważniejsze, to nie całe to desperackie wciskanie futbolówki, lecz wcześniejszy drybling Jakuba Koseckiego, który nawinął Matynię na zwód jak spaghetti na widelec.

W ogóle boczny obrońca Portowców miał dziś przerąbane, bo przez całe spotkanie grał właśnie na byłego Legionistę. A ten z kolei co chwilę próbował zrobić z niego wiatrak i co najważniejsze – udawało mu się. Skrzydłowy Śląska wygrywał dziś mnóstwo pojedynków, a każdy udany nakręcał go do podejmowania kolejnych prób, przez co defensorzy gości dostawali szału. Przy drugim golu to również Kosa wykonał największą pracę, bo zrobił sobie przewagę skutecznym dryblingiem, a potem podał idealnie do wbiegającego na krótki słupek Piecha, który chwilę wcześniej zgubił krycie i Walukiewicza, i Dvalego.

Po raz kolejny potwierdziło się zatem, iż Kosecki jest w naprawdę kozackiej formie. Ciekawe czy Adam Nawałka bierze go pod uwagę w kontekście powołań do szerokiej kadry reprezentacji Polski? Część kibiców Wojskowych może tylko kręcić nosem, pytając jednocześnie, dlaczego dopiero teraz, ale i tak nie ma tego złego, co na dobre by nie wyszło. Po pierwsze bowiem dzięki niemu już nie muszą martwić się walką o utrzymanie. Po drugie zaś to bardzo pozytywny zwiastun tego, jak dużo może dać Śląskowi ten zawodnik w przyszłym sezonie. A właśnie tak powinno się traktować końcówkę obecnych rozgrywek w drużynach, które grają już o nic – jako casting i testy piłkarzy względem tego, kto może mu się przydać w przyszłości. Analogicznie zresztą sytuacja ma się w Pogoni, choć trener Runjaić akurat po dzisiejszym meczu nie ma zbyt wielu powodów do optymizmu…

Slask_Wroclaw_SA

Śląsk Wrocław

08-05-2018
2
:
0
HERB_KOLOR_PRZEZROCZYSTOSC

Pogoń Szczecin

35. kolejka

08.05.2018

20:30

Wrocław

5.0 -
A. Piech
5.0 -
I. Tarasovs
8.0 9.0
J. Kosecki
4.0 -
J. Słowik
3.0 -
M. Pałaszewski
3.0 -
M. Cholewiak
4.0 -
M. Lewandowski
6.0 -
M. Chrapek
3.0 4.0
P. Augusto
4.0 -
P. Celeban
5.0 -
R. Pich
3.0 -
A. Buksa
3.0 -
A. Frączczak
5.0 -
C. Rapa
2.0 -
H. Matynia
3.0 -
J. Piotrowski
3.0 -
K. Drygas
4.0 -
L. Dvali
3.0 -
S. Walukiewicz
3.0 -
T. Hołota
- 1.0
Ł. Zwoliński
1.0 1.0
Ł. Budziłek
5.0 -
Bartosz Frankowski

Zmiany gospodarzy:

M. Pałaszewski

D. Srnić

--

A. Piech

M. Robak

--

M. Chrapek

K. Vacek

4.0-

Zmiany gości:

A. Frączczak

J. Bursztyn

4.0-

A. Frączczak

D. Błanik

--

C. Rapa

A. Benedyczak

3.0-
Timing Budziłka
Naostrzona Kosa
Gorąca głowa Zwolińskiego
Zadowolenie Pałowskiego

Nagroda specjalna*

Podręcznik do matmy dla Budziłka
Żeby lepiej obliczał tor lotu piłki
* każdy wybrany piłkarz ma prawo skontaktować się z w/w firmą i umówić się na odbiór nagrody.

Legenda:

Gol
Asysta
Kluczowe podanie
Samobój
Gracz meczu
Na minus
Zółta kartka
Dwie żółte kartki
Czerwona kartka

Fot. 400mm.pl

KOMENTARZE (13)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
andreski

Czy mogę zapytać z jakiej dooopy wygrzebaliście te noty?! Fakt, że Pałaszewski popełnił jeden (!) błąd, który mógł nas kosztować stratę bramki, ale Zwolak zawalił koncertowo. Później grał jak najbardziej poprawnie, więc dlaczego 3.0 jeżeli np. Lewandowski dostaje 4.0? Podobnie jak Słowik! Lewandowski! Serio? O reszcie już nawet szkoda strzępić ryja. Jeżeli nie oglądacie tych meczów, to po wuj oceniacie zawodników i robicie z siebie idiotów?

Turbo_Lover

Masz rację z tym Pałaszewskim. Wcale nie grał tak źle. Druga sprawa to Augusto. Przecież on wcale nie grał aż tak źle, żeby być ocenionym gorzej niż Tarasovs. W ogóle większość piłkarzy Śląska zagrała niezły mecz, a tu oceny typu 3.0

Crolug
Śląsk Wrocław

Bo oceny na Weszło są niewiele warte. Ale też nigdy nie mówili, że należy się nimi przejmować.

Atomowy

Weszło ocenia prawdopodobnie na podstawie skrótów. Liczy się gol, asysta, kluczowe podanie i czy coś zawalił (karny, czerwona kartka itp). Ocenianie jest tak powierzchowne, jak tylko może być.
Prawidłowo to powinno wyglądać tak, że gościu nagrywa sobie mecz, jeszcze raz go dokładnie ogląda z notesikiem i wystawia rzetelne oceny. Trwałoby to dłużej, ale miało by to sens, bo obecnie nie ma.

andreski

Dla mnie ocena 3 na 10, to jest „bardzo słabo”. I nie chodzi o to, że kogoś chcę bronić, ale ani Cholewiak, ani Pałaszewski, ani Augusto nie zagrali na „bardzo słabo”. Dlatego napisałem, że oceny wystawiał dureń, albo robot.

Takata
[ ⚫ ]

Hej Weszło! Dzięki za poprawienie informacji o debiucie Budziłka i powiązanego z tym mojego komentarza o łoniakach redaktora 400mm.pl! Tak trzymać.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Analny Terrorysta Onanista
Iskra Sto let's

Seksowny artykulik

Murphy
KTS Weszło

Sorry ale za co Budziłek dostał czerwień, z tego co widać na powtórkach, tam nie ma nawet kontaktu między nim a Koseckim. To są jakieś jaja.

GranCarno

Kontakt chyba jednak był, ale widać było, że podginał nogę i uciekał nią w końcowej fazie, także żółtko jak najbardziej, ale czerwień trochę na wyrost. Gorzej wyglądał wślizg chyba Lewandowskiego w nogi Piotrowskiego, tam noga była wyprostowana do końca.

Martenn

Kosecki w gazie. Jeszcze chwila i można pomyśleć, że przydałby się Nawałce. Właściwie czemu nie. Taki wiatrak na podmęczonego rywala, widać że złapał luz i cieszy się dryblowaniem. Wiadomo, że Matynia go nie zweryfikuje, ale nikogo lepszego i tak nie mamy.

Turbo_Lover

To tylko w 2-3 ostatnich kolejkach tak wyglada. Bo jesli chodzi o liczby z calego sezonu to sa zaledwie 4 bramki i 3 asysty. Miedzynarodowy poziom to to nie jest :)

Martenn

Niby tak, ale na mundialu też jest tylko kilka meczów. Liczy sie tu i teraz, mógłby na fantazji coś pokazać.

wpDiscuz