System VAR decyduje o mistrzostwie. A właściwie to błąd systemu
Weszło

System VAR decyduje o mistrzostwie. A właściwie to błąd systemu

System VAR, jak wiadomo, w wielu aspektach uzdrowił futbol. Może nie korzysta się z niego przy rozstrzyganiu każdej spornej sytuacji, ale ogólnie – z VAR-em jest dużo lepiej niż bez VAR-u. Widzimy to bardzo wyraźnie na przykładzie naszej rodzimej Bundesligi, gdzie powtórki wideo praktycznie w każdej kolejce ratują tyłki arbitrom. Ogólnie rzec biorąc, ligi, które postawiły na VAR, bardzo sobie chwalą wsparcie nowej technologii. Cały czas zdarzają się jednak przypadki, gdy system, krótko mówiąc, daje ciała. Najświeższy przykład to Australia, gdzie awaria techniczna, rozstrzygnęła losy mistrzostwa kraju.

Do pechowego zdarzenia doszło w finałowym meczu Hyundai A-League, w którym Melbourne Victory wygrało 1:0 z Newcastle Jets. Decydującą bramkę w 9. minucie meczu zdobył Kosta Barbarouses i pewnie wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że zawodnik zgrywający piłkę do Nowozelandczyka, w momencie podania był na spalonym. Sędzia obsługujący spotkanie z wozu nie miał jednak możliwości wyłapania nielegalnej pozycji, ponieważ z powodu awarii oprogramowania na jego monitorze obraz nie wyświetlał się na bieżąco. Doszło więc do sytuacji, w której kibice przed telewizorami doskonale widzieli, że gol nie powinien zostać uznany, ale arbiter VAR miał związane ręce.

Wpadka była tak oczywista, że władze australijskiej federacji siłą rzeczy nie mogły schować głowy w piasek. W specjalnym komunikacie podkreślono, że o wyniku meczu zdecydował błąd i przeproszono kibiców Jets. Na tym jednak koniec, bo bardziej zdecydowane kroki, jak na przykład powtórzenie spotkania, z przyczyn oczywistych w ogóle nie wchodzą w grę. – Opierając się na oświadczeniu firmy Hawkeye, naszego partnera technicznego, możemy stwierdzić, że oprogramowanie, które odpowiada za przeprowadzenie i zabezpieczenie transmisji VAR, zawiesiło się na 30 sekund przed golem dla Melbourne Victory. System wrócił do właściwego działania dopiero kilka minut później, gdy na zmianę decyzji było już za późno. Jesteśmy bardzo rozczarowani błędem systemu VAR i doskonale rozumiemy rozgoryczenie kibiców Newcastle Jets oraz wszystkich fanów futbolu – można przeczytać w komunikacie.

W Australii sprawa błędu od soboty nie schodzi z afisza. Trudno się temu zresztą dziwić, skoro wpadki wypaczające wynik, zdarzają się w przestrzeni, która docelowo miała je eliminować. Sprawę skomentował nawet selekcjoner reprezentacji Australii, Bert van Marwijk, negatywnie oceniając pracę VAR. Holender zaproponował też, by system powtórek w futbolu zbliżyć do tego, który obowiązuje w tenisie. – W tenisie to zawodnik decyduje, kiedy chce skorzystać z powtórki video. Może powinniśmy pomyśleć o tym, aby każda drużyna mogła dwa lub trzy razy w trakcie meczu zwrócić się z taką prośbą? To mogłoby być lepsze i bardziej uczciwe, bo teraz wszystko zależy tylko od tego, co widzi i myśli sędzia.

Szczerze mówiąc, propozycja van Marwijka ani trochę nas nie przekonuje, ale z drugiej strony, dobrze ilustruje, że VAR cały czas ma spore grono przeciwników. Zalicza się do nich chociażby prezydent UEFA, Aleksander Ceferin, który rękami i nogami zapiera się przed wprowadzeniem systemu w europejskich pucharach. Jaki jest tego efekt, widzieliśmy chociażby w półfinałach Ligi Mistrzów. Niemniej, błędy podobne do tego, który przytrafił się Australijczykom, są wodą na młyn dla wszystkich nastawionych anty-VAR.

Fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (33)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
tebaribe
Goście

Popieram w całości to co powiedział Pan Bert van Marwijk, „aby każda drużyna mogła dwa lub trzy razy w trakcie meczu zwrócić się z taką prośbą” – to jest świetne rozwiązanie. Masz np. 3 challenge (nie upieram sie przy tej liczbie) i możesz z nich skorzystać w dowolnym momencie, miałeś rację – nie tracisz challenge-a, myliłeś się – trudno najwyżej Ci braknie gdy w 90-tej minucie Frankowski podyktuje karnego dla Legii. Ale takie rozwiązanie jakie jest w tenisie, albo siatkówce jest idealne, przerzucić ciężar decyzji czy uzywamy VAR-u na drużyny i kontrowersje przy jego użyciu bądź nie od razu odpadają.

ThadCastle

Przecież to totalnie bez sensu. W tenisie masz jasno na białym. Piłka była w polu lub nie. W piłce nożnej i tak finalnie decyzję podejmuje sędzia. Więc byłoby tak, że zawodnicy uważają, że była ręka a sędzia potem miały rozstrzygać czy to się kwalifikuje do zagwizdania karnego czy nie? Albo sędzia na wniosek piłkarzy miałby rozpatrywać czy faul był na czerwoną kartkę czy nie? To wszystko w piłce jest subiektywne dla sędziego. Weźmy akcję z Dilaverem z meczu z Górnikiem. Piłkarze Górnika wnieśli by o użycie VARu? A potem sędzia podejmuje decyzję, że to nie było na czerwoną kartkę i Górnik traci w ten sposób challenge mimo, że wg ekspertów czerwona kartka powinna być? Nie można porównywać wideoweryfikacji z tych dwóch dyscyplin. To jest po prostu bez sensu.

jeremy

A co za problem, jeśli trener lub kierownik drużyny zażąda sprawdzenia jakiejś akcji?? Sędzia i jego koledzy z wozu mogą też coś przegapić, np. wczorajszy cios w brzuch Wasielewskiego!

ThadCastle

A trener lub kierownik ma to widzieć lepiej z połowy boiska? Albo skąd mają wiedzieć czy dany zawodnik był faulowany? Technicznie jest to nie do rozwiązania.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

ThadCastle

Czyli tworzylibyśmy dodatkowe stanowisko? I pytanie czy w takim wypadku mieliby oglądać z fonią czy nie? Bo co taki lekarz Lechii Gdańsk ma bazować na opinii Kazia Węgrzyna czy był faul czy nie? A co jak komentator powie, że w takim meczu takich karnych się nie gwiżdże? To wtedy robić challenge czy nie? I ten system musiałby działać nie tylko w Polsce ale całej Europie i na całym świecie docelowo. Więc pytanie czy na meczu Barca Real lekarz realu miałby korzystać ze swojej klubowej TV czy miałby narzucone z BarcaTV?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

ThadCastle

Dla mnie to dalej tworzenie kolejnego stanowiska. I bym się nie zdziwił, że kluby zatrudniałyby byłych sędziów albo osoby z tego środowiska do decydowania kiedy użyć VARu. A to z kolei prowadziłoby do innych patologii.

Viva la Libertad
(L)

To jakieś fantasy, że Frankowski miałby podyktować karnego dla Legii.

Stop Kolesiostwu

Ale co wy z jakimiś Ceferinami? Przecież ta sytuacja to dowód na konieczność używania VARu – ze sprawnie działającym zostałby wyłapany spalony, bez sprawnie działającego, czyli de facto bez VARu (a więc tak, jak chcą jego przeciwnicy) nie został.

gryf01

Dokładnie. To nie system VAR zadecydował o mistrzostwie ale jego brak (przez 30s).

tebaribe
Goście

Pomijając całą sprawę tego niedziałającego VAR-u to ja sie nie dziwię, że Nawałka nie traktuje Mierzejewskiego poważnie skoro on gra w tak niepoważnej lidze. Mistrzem kraju została drużyna, która przez 27 kolejek uzbierała 23 punkty mniej od lidera. 23!. A przy innych wiatrach mistrzem mogło zostać Brisbane Roar z 6. miejsca, które zgromadziło 29 punktów mniej. Praktycznie połowę tego co Sydney FC, które miało 64. Przecież to jest śmieszne.

Jak tu traktować poważnie ligę w której tylko 3 mecze na koniec sezonu są o coś.

GRAND_CHAMP

w Bundeslidze różnica między Bayernem a Schalke wynosi 24 punkty, czy to znaczy że ta liga jest niepoważna?

igor91

Tebaribe chyba nie chodzi o tą różnicę, ale o format rozgrywek w Australii, który przypomina ten rodem z lig typu MLS, NBA czy NHL, gdzie jest podział na sezon zasadniczy i play-offy, i wygrana w sezonie zasadniczym nie daje majstra, tak jak miejsce 6. nie przekreśla szans na jego zdobycie

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

GRAND_CHAMP

Janko, ale ja nie głosowałem na złodziejskiej PiSdy więc daruj sobie inwektywy :)

GRAND_CHAMP

zwracam honor, źle przeczytałem
mimo wszystko przekreślanie piłkarza przez format ligi jest głupie, zresztą i tak Mierzejewski nie pasuje Nawałce więc po co drążyć temat

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

GRAND_CHAMP

w sensie z Poznania? 😀

PYZ24

Jesteś jaka jesteś, ale tu muszę przyznać Ci rację.

Voitcus

Podejrzewam, że jakaś mądra głowa (w stylu „błędy sędziów tworzą urok futbolu) wyjaśni, że chodzi o to, żeby „komentator nie wywierał presji”, ale oczywiście o presji 10 tys. ludzi na stadionie wołających „sędzia kalosz” nikt nie powie.

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Voitcus

„- Przepraszam, czy to radio mogłoby być trochę ciszej?
– Ciszej nie, ale głośniej tak.
– Dobre i tyle”

Martin

olender ma rację. Teraz to sędzia decyduje czy użyć VAR, a można też dac decyzję trenerowi raz w meczu kiedy może zazyczyc sobie użycia jeśli sędzia się nie zdecyduje

Kolo
Górnik Zabrze

No Marciniak masz już na tacy podane co powiedzieć w końcówce sezonu, gdy uznasz bramkę Legii z 5 metrowego spalonego lub podyktowanego karnego z dupy dla Legii. Że po prostu system raz się zawiesiła na 30 sekund raz na 40 :)

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Voitcus

Pytanie też, czy VAR sędziów nie rozleniwia („bo zawsze można sprawdzić”) i po prostu mogą mniej się przykładać do pracy. Tak samo jak kiedyś przed jazdą się sprawdzało trasy, rysowało mapki itp, a teraz się zapuszcza GPS i jedzie w ciemno, tylko GPS nie poratuje, jak się okaże, że jest wypadek albo wymyśli krótszą drogę przez jakieś pole, bo jest 7 sekund tędy szybciej.

SzalonyWladek

Zauważam ostatnio na weszlo dziwną modę na wpierdzielanie przecinków gdzie popadnie. Może się nie znam, ale według mnie w poniższych zdaniach jest ich za dużo:
„Najświeższy przykład to Australia, gdzie awaria techniczna, rozstrzygnęła losy mistrzostwa kraju.” – po co drugi przecinek?
„Decydującą bramkę w 9. minucie meczu zdobył Kosta Barbarouses i pewnie wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że zawodnik zgrywający piłkę do Nowozelandczyka, w momencie podania był na spalonym.” – po co trzeci przecinek?
„Trudno się temu zresztą dziwić, skoro wpadki wypaczające wynik, zdarzają się w przestrzeni, która docelowo miała je eliminować.” – po co drugi przecinek?

Rzemien

Dobrze im powiedziałeś.

Olala
Widzew POLSKA Liverpool (L) Polonia Kotwica ŁKS Szerszenie Weszło

A tak z czapy… Dlaczego trenerzy nie mogliby obserwować meczów spoza ławki, z miejsca gdzie znacznie lepiej widzieć i analizować, i np. utrzymywać z ławką łączność „po kablu”. Bo często wkurza mądrowanie się trenera, że „wszyscy widzieli” a zwłaszcza on z 50 metrów, kucając nad trawą, albo z okopu ławki. Chyba że nabywają obcych dla mnie zdolności że im gorzej widać, tym lepiej widać.

wpDiscuz