post Avatar

Opublikowane 07.05.2018 11:49 przez

redakcja

Czas na kolejną część naszej podróży do Japonii we współpracy z firmą PKN Orlen. Dziś zapraszamy na wywiad z Takeshim Ono, czyli z jednym z najbardziej cenionych fachowców w sprawach szkolenia w kraju naszych grupowych rywali. Ma za sobą pracę w roli asystenta w dorosłej reprezentacji, trenowanie reprezentacji młodzieżowej i rolę dyrektora technicznego w japońskiej federacji, w której dziś odpowiada za rozwój młodzieży. Ono opowiedział nam szczerze o problemach, z jakimi boryka się japońska piłka. Dlaczego japońska mentalność nie pozwala na twarde negocjacje, gdy po piłkarza z J-League zgłasza się klub ze światowego topu? Czy nieśmiałość i grzeczność są w stanie zablokować Japończyka? Jaką inspiracją dla japońskiego społeczeństwa był Kapitan Tsubasa?  Dlaczego piłkarz z Kraju Kwitnącej Wiśni nigdy nie wpadnie w syndrom pierwszego kontraktu? Czemu Japończycy nie są w stanie wykorzystywać swoich umiejętności? Czy każdy piłkarz z J-League zalicza tak brutalne powitanie z europejską piłką jak Ryota Morioka? Zapraszamy na napakowaną konkretami rozmowę o szkoleniu japońskich piłkarzy, z której można wynieść wiele smaczków o japońskiej mentalności. 

Kocham futbol, kocham Beatlesów… Lepszego miejsca na studiowanie niż Liverpool nie mogłem sobie wyobrazić. Uczęszczałem na uniwersytet współpracujący z „The Reds”, gdzie bardzo dobrze poznałem europejską mentalność. Studia w Anglii okazały się bardzo cenne, bo różnica pomiędzy europejskim a japońskim futbolem była w latach 90-tych naprawdę ogromna. Gonitwa za wami nie była łatwa i dopiero po naszych pierwszych mistrzostwach świata w 1998 roku zaczęliśmy widzieć wasze plecy. Dziś po wielu latach wciąż jesteśmy za wami i oczywiście odległość w tym wyścigu jest tak duża, że nie możemy was jeszcze nawet dotknąć, ale przynajmniej możemy już przeczytać, co macie napisane na tyłach koszulek. Wszystko jest u nas inne – technika, siła fizyczna, dynamika. Stworzyłem system rozwoju naszej piłki, w którym wprowadziliśmy wiele innowacji, lecz za wszelką cenę chciałem uniknąć kopiowania europejskiej piłki. To nie ma najmniejszego sensu, zbyt wiele jest między nami różnic.

Czym się różni japoński piłkarz od tego europejskiego? 

Mam wrażenie, że z techniką Japończycy nie mają specjalnych problemów, piłka im w grze raczej nie przeszkadza. Gdy już ją mają przy nodze, potrafią celnie dograć, potrafią uderzyć. Umiejętności muszą być niestety połączone z głową i tu już zaczyna się problem. Mamy kłopot z podejmowaniem decyzji. Umiemy coś zrobić, ale tego nie robimy, bo… nie potrafimy się zdecydować lub wpaść na coś niekonwencjonalnego. Nie mamy wizji, odwagi. U dobrych piłkarzy w Europie technika zawsze stoi na takim samym poziomie, co podejmowanie decyzji.

Trener musi mówić piłkarzom, jak mają grać, bo inaczej sami na to nie wpadną?

Dokładnie tak to wygląda. Bardzo często młodzi piłkarze pytają trenerów: co mam zrobić w takiej sytuacji? A co w takiej? Piłkarz powinien sam o tym decydować na boisku, a on bardzo często ma w głowie to, co powiedział mu trener i czasami jest wręcz niewolnikiem tej wskazówki. Nie wpadnie na nic kreatywnego, bo wie, że robi się tak i tak i musi się do tego zastosować.

Ściśle wiąże się z tym taktyka, pomysł na mecz. Europejczycy potrafią być bardziej przebiegli. Musimy przedstawiać piłkarzom ten sposób myślenia, ale dla nich przechytrzenie kogoś sprytnym sposobem jest często niezgodne z ich światopoglądem, wręcz nieetyczne. Po prostu chcą wyjść na boisko i strzelać gole, nie myśląc o tym, że można założyć sobie na to jakąś strategię i wygrać cwaniactwem. Brakuje nam mentalności zwycięzców. Tacy Irlandczycy na przykład zawsze byli – pamiętam – napakowani motywacją. Dla nas to wciąż zaskoczenie, że tak można.

Z pewnością nie pomaga fakt, że kibice nie wytwarzają presji na piłkarzach. Wygrają – jest OK. Przegrają – jest OK. 

Niestety, ale tak to wygląda. Który to twój dzień w Japonii?

Ósmy.

To już doskonale zdążyłeś zauważyć, jacy jesteśmy łagodni, grzeczni. Za wszelką cenę nie chcemy urazić drugiej osoby. W wielu aspektach życia to fantastyczna mentalność, ale w piłce – niekoniecznie. W piłce musisz wyrazić samego siebie, a my tego nie robimy. Tu trzeba walczyć, a nie myśleć o tym, jak nie urazić drugiej osoby.

Kolejny, bardzo, bardzo poważny problem – fizyczność. Z bieganiem sobie radzimy bardzo dobrze, ale siły nam jednak brakuje. Genetyka pozbawiła nas mocnych kości, więc osiągnięcie dużej masy to dla nas prawdziwy problem. Bardzo często gdy ktoś upiera się, by popracować dużo na siłowni, traci wiele ze swoich zalet.

Shunsuke Nakamura powiedział mi, że gdy próbował wzmocnić się na siłowni, zawsze czuł ulatującą gdzieś dynamikę. W końcu uznał, że to nie ma sensu. 

Niestety, ale często tak się zdarza. W efekcie znajdujemy się w sytuacji bez wyjścia – piłkarz ma wątłe ciało i nie może tego zmienić. Musimy znaleźć utalentowanych piłkarzy z naturalnie silnym szkieletem. Posiadanie w jedenastce 6-7 piłkarzy o charakterystyce Nakamury jest jeszcze w porządku, ale cała jedenastka stworzona z chudych techników… Nie, to nigdy nie przejdzie. Czekamy wciąż na generację, która dorówna wreszcie warunkom fizycznym Europie, a przy tym zachowa obecny poziom techniczny i dynamikę, zwrotność, elastyczność, które są bez wątpienia naszymi bardzo silnymi stronami. Na ten moment zwyczajnie nie mamy takich piłkarzy.

Takie warunki fizyczne jakie ma powiedzmy wasz środkowy obrońca Makino, czyli ponad 1,80m wzrostu, są dla piłkarza handicapem? Łatwiej mu się przebić, gdy jest wysoki?

Tak. Makino jak na Japończyka jest duży i dobrze zbudowany, w naszej lidze jest naprawdę bardzo ważną postacią. Natomiast nie mam przekonania, że w porównaniu do piłkarzy klasy światowej to silny piłkarz. Raczej nie. Potrzebujemy mieszanki typów Makino i typów Nakamury. Póki co jest znaczna przewaga tych drugich. Za dużo Nakamury! Marzy mi się, by jakiś japoński piłkarz połączył i siłę, i technikę – coś jak Lewandowski. Przydałby się nam.

Obawiam się, że nie chcemy go oddać. 

Nie mamy wielkich jednostek jak Lewandowski, ale w naszej kulturze głęboko zakorzeniona jest mentalność współpracy. To nasza broń. Jeden ma piłkę, drugi robi mu miejsce, trzeci wystawia się na pozycję – wszystkimi kieruje przekonanie, że muszą grać razem. Pełna kolektywność.

Japoński naród uchodzi za najbardziej pracowity na świecie. Wśród piłkarzy też można to zaobserwować? 

Tak. Ciężka praca i kooperacja to nasza dewiza. Czasami zdarza się, że piłkarze trenują wręcz za dużo. Czują jednak, że tego potrzebują. Wielu japońskich sportowców osiąga długowieczność, bo ma stoicką mentalność, traktuje swoje ciało jak świętość. Dieta – perfekcyjna. Wychodzą na boisko wcześniej niż reszta by się porozciągać. Po treningu zawsze idą masaż. Nigdy nie zdarza im się pójść na imprezę. Gdybyśmy nie pracowali, nigdy nie znaleźlibyśmy się na mistrzostwach i nigdy tak szybko byśmy was nie gonili. Dwie dekady temu tylko jeden z naszych piłkarzy grał w Europie, teraz mamy ich około dwudziestu, głównie w Niemczech. Wszyscy mówią, że najtrudniejszą rzeczą w Europie jest wyrażenie samych siebie, boiskowa ekspresja. Japończycy są nieśmiali, nie mówią zbyt wiele, niektórzy z nich początkowo na boisku czekają, aż piłka sama do nich przyjdzie. Muszą się przyzwyczaić, że wymaga się od nich inicjatywy.  Oczywiście wszyscy zaskoczeni są też kontaktem fizycznym. Nawet jeśli mają świetną technikę, czasami nie ma to znaczenia –  ktoś wchodzi im od tyłu i jest po zabawie.

Widział pan pierwsze mecze w Polsce Ryoty Morioki?

Tak, widziałem kilka. Miał duże problemy z adaptacją. Każdy ma takie same doświadczenia, jak Morioka. Ryota na całe szczęście przeszedł przez ten okres adaptacji skutecznie i zdołał się przyzwyczaić. Są jednak tacy, którzy nie dają sobie rady i szybko wracają do Japonii z podkulonym ogonem. Sam nie wiem, jak możemy to zmienić. Może powinniśmy bardziej uświadamiać piłkarzy, jak siłowo gra się na zachodzie? Nasza J-League z pewnością ich do tego nie przygotowuje.

Który moment jest dla Japończyka najlepszy na odejście do Europy? Im szybciej przyzwyczai się do siłowej piłki, tym lepiej? Czy jednak dobrze, by otrzaskał się w J-League i odszedł jako ukształtowany piłkarz?

Równie dobre, co trudne pytanie. Mamy niezwykle zdolnego piłkarza Takefusę Kubo, 16-latka, którym interesują się już największe światowe marki. Był na testach w Barcelonie, ale przez zasady FIFA nie może podpisać z nią kontraktu. Co byłoby dla niego lepsze? To chyba oczywiste. Ciężko wypowiadać się o tym przepisie, ale dla samych zawodników na pewno byłoby lepiej gdyby wyjeżdżali wcześniej. Jeśli 14-latek chce wyjechać, klub go także chce, rodzina nie widzi przeciwskazań… W czym problem? Po co czekać do 18 lat? Został w J-League, ale mimo to rozwija się harmonijnie, gra regularnie, a doświadczenie wyniesione z wizyt w europejskich klubach tylko mu pomaga. Z drugiej strony osoby pełniące taką rolę jak ja są odpowiedzialne za japoński futbol, więc ciężko przechodzi mi przez gardło mówienie, że wyjeżdżanie za granicę jest dobre. Potrzebujemy renomowanych piłkarzy też w naszej lidze, by poziom zainteresowania piłką nieustannie rósł. Prawda jest jednak taka, że prawie każdy japoński piłkarz marzy o transferze.

Po sukcesie Lewandowskiego nastąpił w Polsce „efekt Lewandowskiego” – młodzi chłopcy zobaczyli, że nawet Polak może osiągnąć sukces światowego formatu. W Japonii miało miejsce coś podobnego po sukcesie Nakamury czy Kagawy?

Myślę, że na młodych chłopców najbardziej podziałał Kazu Miura, pierwszy znakomity japoński zawodnik po starcie J-League.

I pierwowzór Kapitana Tsubasy, który – jak zakładam – też miał ogromny wpływ na popularyzację piłki. 

Oczywiście, że był ogromną inspiracją, bez Kapiana Tsubasy futbol nie byłby w Japonii tak popularny. Ty też znasz Tsubasę?

Jak najbardziej, w Polsce to bardzo popularna bajka.

Naprawdę? Naprawdę?!

(Takeshi Ono cieszy się jak dziecko)

Niesamowite! W Japonii najbardziej popularnym sportem był wtedy baseball i tylko na nim skupiały się dzieciaki. Gdy ruszyła J-League i Kazu stał się jej gwiazdą, zmieniło się wszystko. Dzieci grały w piłkę, bo chciały być jak on. To wielka inspiracja dla naszego społeczeństwa. Później Shunsuke i Kagawa – szczególnie ten drugi, gdy grał w Manchesterze, co było dla nas wielkim zaskoczeniem – dołożyli swoje. Inspirowaliśmy się też Hondą, gdy trafił do innej wielkiej marki – AC Milan, choć teraz mocno obniżył loty. Duże marki robią na nas wrażenie. To ważne, bo nasze dzieciaki ciężko wyciągnąć z domów, by się poruszały.

Widzę, że mamy te same problemy. 

Wydaje mi się, że podobny problem jest prawie na całym świecie. Czasami jeżdżę jako instruktor FIFA promować piłkę w różnych krajach i w zasadzie wszędzie mówią mi, że ich dzieciaki wolą komputery. Gra w piłkę zapewnia dzieciakom wszystko – aktywność fizyczną, towarzystwo i wyjście z domu. Teraz dzieciaki wolą grać zupełnie inaczej – bez aktywności, bez przyjaciół, w czterech ścianach. To wielki problem. Musimy nauczyć się wyciągać dzieciaków na zewnątrz i budzić w nich pasję do aktywności fizycznej. Naszym problemem jest też to, że w dużych miastach nie mamy wystarczająco dużo miejsca do grania w piłkę. Jedyna opcja to gra na boiskach szkolnych, często wraz z nauczycielami wuefu, którzy szkolą dzieciaki w ramach wolontariatu. Tylko tam mamy infrastrukturę. Niektórzy by pograć po szkole muszą zapisać się do klubu piłkarskiego, gdzie rodzice często wywierają na nich presję. Produkujemy specjalne broszury, w których apelujemy, dlaczego nie powinno się naciskać na dzieciaków czy krytykować otwarcie arbitrów. Nieco rozumiem uczucia rodziców, gdy dziecko okazuje się rozczarowaniem, ale takie zachowanie nie ma na nich absolutnie dobrego wpływu.

Jakie zagrożenia czekają na japońskich młodych piłkarzy? 

Stają się dorośli i chcą osiągnąć niezależność, choć tak naprawdę wciąż są dziećmi. To generuje wiele problemów w szkole, konflikty z chłopakami z zespołu, z trenerami. To duże zagrożenie. Czasami dla chłopaków futbol przestaje być na pierwszym miejscu i gdy poznają życie wybierają inne rzeczy jak alkohol, a piłce mówią „do widzenia”. Myślę, że to kluczowy okres dla każdego piłkarza.

Pieniądze potrafią zaszumić w głowie? 

Niekoniecznie. To nie jest jakiś wielki problem w Japonii, choć 20 lat temu w pierwszych latach fuknkcjonowania J-League, gdy zarobki piłkarzy były ogromne, rzeczywiście mógł być. Teraz pierwszy kontrakt piłkarza to kontrakt C, który musi spełniać nasze regulacje, w ramach których zawodnik dostaje bardzo skromne uposażenie. Maksymalnie jest to 4,8 miliona jenów rocznie (150 tys. zł). By podpisać kolejną umowę – kontrakt B – musi rozegrać 450 minut w J-League lub 900 minut w J-2 i posiadać przez trzy lata kontrakt C. Co ważne – limit płacowy na kontrakcie B jest identyczny. Choć nie ma na to żadnych regulacji, w niektórych klubach piłkarze z kontraktem C i B nie mogą trenować na tym samym boisku, co pierwszy zespół i przebierać się w tej samej szatni. Później po spełnieniu następnego otrzymuje kolejną umowę – kontrakt A – już na normalnych, rynkowych warunkach, bez żadnego limitu. Często jest tak, że zawodnik rozpoczyna sezon z kontraktem B, lecz szybko staje się graczem pierwszego zespołu i wskakuje na poziom A w okolicach czerwca czy lipca. Młody piłkarz nie wpadnie zatem w syndrom pierwszego kontraktu, bo na starcie otrzyma raczej małe pieniądze. W japońskiej mentalności pieniądze nie są najważniejsze, nie śpiewamy na każdym kroku „money, money, money”, choć 20 lat temu bywało, że świeżak otrzymywał nagle wielką kasę i kupował drogie auta zatracając swoje zainteresowanie piłką.

Skoro młody piłkarz nie może zarobić wielkich pieniędzy, powinien wybierać miejsca, w których dostanie szanse na grę. Swego czasu młodzi uparli się, by szybko przechodzić do dużych klubów jak Gamba Osaka czy Urawa Reds, ale nigdy nie mieli szansy na grę i nie wydostawali się z kontraktu C. Dla nowej generacji najważniejsza jest jednak gra. Widzą, że koledzy przepadli i wybierają na swój pierwszy kontrakt zespoły drugiej klasy, w których szybko osiągają umowę A i ewentualnie transfer do lepszego klubu. Zbyt wielu utalentowanych piłkarzy wybrało siedzenie na ławce. Obecnie najlepiej pracuje się z młodzieżą w Sanfrecce Hiroszima i dwóch klubach z Osaki – Gamba i Cereso.

Cereso, z którego Borussia Dortmund wyjęła za śmieszne pieniądze, 350 tysięcy euro, Shinji Kagawę.

Każdy japoński piłkarz marzy o tym, by grać w takich zespołach jak Manchester czy Borussia Dortmund, podobnie jak nasi kibice marzą o piłkarzach w wielkich klubach. Gdy przychodzi zatem tak wielka marka, pieniądze schodzą na drugi plan. Myślimy raczej o tym, by nie blokować marzeń piłkarza. Gdybyśmy mu nie dali się rozwijać, byłoby to bardzo źle odebrane.

Dla europejskiej piłki to bardzo dobrze.

Zdaję sobie z tego sprawę.

To podejście się zmienia? 

Bardzo, bardzo powoli. Jak powiedziałem – dla Japończyka pieniądze nie są pierwszym priorytetem. Marzenia, możliwość rozwoju, sukces – do tego dążymy.

Ja też żyję marzeniami. Marzę o tym, by wygrać mistrzostwa świata, ale dzieli nas od tego bardzo długa droga. 25 lat temu jeszcze nikt nie wiedział nic o piłce w Japonii, a dziś jesteśmy po raz szósty na mistrzostwach świata i cały czas staramy się skracać dystans do światowej czołówki. Napędem był dla nas 2002 rok, gdy powstało wiele stadionów i centrów treningowych, na których wychowała się obecna generacja. Potrzebujemy jeszcze szybszego rozwoju młodych piłkarzy. Mamy swoich reprezentantów w Europie i Ameryce, chcemy czerpać jak najwięcej z ich doświadczenia. Analizujemy mecze i możemy przekuć ich doświadczenie w rozwój całej japońskiej piłki. Marzę, by być was bliżej, bliżej, bliżej… A kiedyś może nawet prześcignąć?

Z IWATY JAKUB BIAŁEK

WSZYSTKIE ODCINKI CYKLU VITAY SENEGAL:

tekst o akademii, w której wychował się Sadio Mane – CZYTAJ TUTAJ

reportaż z Wyspy Goree, czyli wyspy niewolników – CZYTAJ TUTAJ

wywiad z renomowanym dziennikarzem Bambą Kasse o realiach senegalskiej piłki – CZYTAJ TUTAJ

dzień z życia senegalskiej redakcji – CZYTAJ TUTAJ

WSZYSTKIE ODCINKI CYKLU VITAY JAPONIA:

tekst o Vegalcie Sendai, czyli klubie z miasta, które podniosło się po straszliwym tsunami – CZYTAJ TUTAJ

o klimacie japońskich niższych lig – CZYTAJ TUTAJ

Vitay_Senegal

Opublikowane 07.05.2018 11:49 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 5
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
FalszywyProfil
FalszywyProfil

świetny wywiad, na wysokim poziomie.

Galgan
Galgan

Drogi weszle, a może jak p. Białek wróci ze swoich wojaży (rozumiem, że została mu jeszcze Kolumbia?), zorganizujecie jakieś otwarte spotkanie z nim? Niesposób zawrzeć wszystkiego w tekstach, a myślę, że po objechaniu takiego kawałka świata, mógłby jeszcze wiele ciekawych rzeczy opowiedzieć.

RobRob
RobRob

Pewnie na antenie WeszoFM cos zorganizuja,

Dobry byl to zdanie o Tsubasie. Az sie zasmialem pod nosem hehe.

Galgan
Galgan

No właśnie mnie chodzi o otwarte spotkanie, na którym kibice/czytelnicy mogliby zadawać pytania, włączyć się do dyskusji, a może nawet wziąć podpis w tym orlenowym periodyku. Jakiś program w weszlofm to znowu będzie kiszenie się we własnym sosie, czego i tak tu dużo. A podróże p. Białka, to idealna okazja, by weszlaki spotkały się z ludźmi. Radio/YouTube to dobre narzędzia do (re) transmisji, ale czasem trzeba wyjść z piwnicy.

RobRob
RobRob

Musisz przedzwonic do WeszloFM i ich zapytac na antenie 🙂 Pozdrawiam!

Hiszpania
06.07.2020

Villarreal rozbity. Tak grającą Barcę aż chce się oglądać

Jeżeli wziąć pod uwagę wyłącznie mecze wyjazdowe, Barcelona do dzisiejszego meczu z Villarrealem przystępowała zaledwie jako piąta siła hiszpańskiej ekstraklasy. Katalończycy przegrali już w lidze pięć meczów na wyjeździe, kolejnych pięć zremisowali. Dlatego wiele wskazywało na to, że i dzisiaj podopieczni Quique Setiena mogą zanotować jakąś wpadkę. Tym bardziej że marnie im się w ostatnim […]
06.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bednarek jak skała. Southampton poskromił Manchester City

Organizacja gry, znakomita defensywa, mnóstwo heroicznych interwencji. Southampton w naprawdę wielkim stylu zwycięża dzisiaj z Manchesterem City. „Wielkim” nie w sensie dominacji na boisku, bo „Obywatele” w drugiej połowie wręcz miażdżyli rywali posiadaniem piłki i liczbą strzałów posłanych w kierunku bramki. Ale znakomitą obronę też trzeba doceniać i nie należy szczędzić dla niej komplementów, a […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Ekstraklasa w najprzyjemniejszym wydaniu, ale tylko Piast ma punkty

Gdyby wszystkie mecze Ekstraklasy wyglądały jak ten Piasta Gliwice ze Śląskiem Wrocław, nie moglibyśmy od niej oderwać oczu. Przy Okrzei dostaliśmy niesamowicie przyjemne dla postronnego obserwatora widowisko, w którym nie było żadnego dłuższego przestoju odnośnie braku emocji. Serio, ciągle się coś działo. Strach było nawet iść po lód do herbaty, bo istniało ryzyko, że przegapi […]
05.07.2020
Inne sporty
05.07.2020

Dobrze, że jesteś! Emocjonujący początek sezonu Formuły 1

Najlepsza seria wyścigowa świata wróciła w piorunującym stylu. Nie brakowało kolizji, awarii, czy nawet kar skutkujących…. wypadnięciem z podium. Taki los spotkał Lewisa Hamiltona, który widocznie bardzo nie lubi się z torem w Austrii. Na domiar złego problemy z bolidem wyeliminowały innego faworyta, Maxa Verstappena. Wygrał, a może po prostu przetrwał tę zawieruchę (czego nie […]
05.07.2020
WeszłoTV
05.07.2020

LIGA MINUS. Milewski, Białek, Kowalczyk, Paczul

Nadszedł niedzielny wieczór, a więc czas na kolejny odcinek popularnego programu publicystyczno-rozrywkowego: Liga Minus. Dzisiaj Paweł Paczul poprowadzi gorącą dyskusję o ekstraklasowej piłeczce z następującym gronem wybitnych ekspertów: Wojciechem Kowalczykiem, Leszkiem Milewskim i Jakubem Białkiem. Zapraszamy! 
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Lechia Gdańsk przecieka w tyłach. Gdzie leży problem?

46 straconych goli w 34 meczach, bilans bramkowy -2. Kiepska jest to statystyka Lechii Gdańsk, drużyna jakby oduczyła się bronić, bo nikt w grupie mistrzowskiej nie dostał tyle ciosów, a przecież sezon temu chwaliliśmy gdańszczan właśnie za grę w tyłach. Gdzie leży problem? Przede wszystkim trzeba zauważyć, że zmieniła się podstawowa para stoperów. W zeszłym […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Meczyk w Szczecinie dobry, ale w roli głównej sędzia Marciniak

No nie spodziewaliśmy się, że w tym meczu dostaniem naprawdę fajne widowisko. Wiadomo, Jaga jeszcze w teorii walczy o puchary, Pogoń walczy o frytki, ale jeśli chodzi o formę w grupie mistrzowskiej – spodziewaliśmy się lekkiego paździerzu. A tu cztery gole, ponad trzydzieści strzałów, czerwona kartka, mnóstwo kontrowersji, walka do ostatnich minut o trzy punkty. […]
05.07.2020
Hiszpania
05.07.2020

Jak muchy w smole, ale w stronę mistrzostwa

Gdyby ten mecz odbywał się w Polsce, a nie w Hiszpanii, to komentatorzy pewnie trąbiliby na prawo i lewo, że wolne tempo spotkania determinuje wysoka temperatura. Takie typowe pierdu-pierdu na wytłumaczenie. Ale to  La Liga, tutaj nikt w ten sposób się nie tłumaczy. Po prostu spotkanie Athleticu Bilbao z Realem Madryt przypominało zawody urządzone przez […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Podbeskidzie powoli wita się z Ekstraklasą. Radomiak rozjechany w Bielsku

Sześć goli w hicie kolejki? To lubimy, takie hity szanujemy! W Bielsku-Białej nie można było dziś narzekać na nudę. Podbeskidzie i Radomiak pomyślały sobie, że jak się bić o awans, to na całego. Żadne szachy, żadne podwójne gardy – skoro jedni i drudzy słyną z ofensywy, to tą ofensywą właśnie spróbowali udowodnić wyższość nad rywalami. […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

LIVE: Piast ogrywa Śląska i znów jest wiceliderem

Legia, mimo porażki z Lechem, odskoczyła dostatecznie, by jej mistrzostwo było formalnością. Lech trzyma się mocno i jest faworytem w walce o wicemistrzostwo. Ale dalsze miejsca? Które mogą być warte nawet dwa miejsca pucharowe? Tutaj jest ciekawie, a chętnych całe grono. O to dzisiaj toczyć się będzie walka w grupie mistrzowskiej – Jaga powalczy o […]
05.07.2020
Włochy
05.07.2020

Rzym stracił tożsamość, teraz traci nadzieję. Co czeka amerykańską AS Romę?

Osiem porażek w 2020 roku – a w zasadzie dziewięć, bo remis w derbach to jak porażka – to bilans AS Romy, która przeżywa największy kryzys od lat. Zamiast powrotu na szczyt, Giallorossi muszą się martwić, czy nie wypadną nawet z Ligi Europy. Kibice nie krytykują już pod nosem. Rzymskie uliczki huczą od obelg kierowanych głównie pod […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Na papierze lepszy Piast. Ale z papieru Lavicka robi samolociki

Śląsk rozegra dziś bardzo ważny w kontekście walki o wicemistrzostwo Polski mecz z Piastem. Wiemy, że drużyna z Wrocławia ciągle kręciła się w tym sezonie po górnej połówce tabeli, ale musimy przyznać, że dość długo nie spodziewaliśmy się, że dalej będzie w grze o taki wynik. Dlaczego? Główny powód jest taki, że gdy patrzymy na […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Benedikt Zech – jeden z największych wiosennych zjazdów w Ekstraklasie

Nie napiszemy, że to największy wiosenny spadek formy piłkarza w Ekstraklasie, bo kilku mocnych konkurentów by się znalazło. Na przykład dołujący Jesus Imaz w Jagiellonii. Na pewno jednak Benedikt Zech z Pogoni Szczecin to jeden z tych, którzy w tym roku najbardziej obniżyli loty w porównaniu do rundy jesiennej. Austriak z czołowego stopera stał się […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bruno Fernandes – klucz Manchesteru United do bram Ligi Mistrzów

2 listopada 2019 roku Manchester United przegrał wyjazdowe spotkanie z Bournemouth i osunął się na dziesiąte miejsce w tabeli Premier League. Sporo się wówczas mówiło o konieczności wymiany trenera na Old Trafford, a szanse „Czerwonych Diabłów” na zajęcie w tabeli miejsca gwarantującego udział w Lidze Mistrzów wyglądały naprawdę marnie. Ale sytuacja się zmieniła. Wczoraj podopieczni […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020