Dajcie nam show, dajcie nam gole, dajcie nam mecz godny tegorocznej Ligi Mistrzów!
Weszło

Dajcie nam show, dajcie nam gole, dajcie nam mecz godny tegorocznej Ligi Mistrzów!

Po porażce 2:5 na Anfield Road zespół Romy musi rzucić się do odrabiania strat. Włoskie media donoszą, że w rewanżu rzymianie wyjdą od pierwszych minut z trójką npastników – Edinem Dżeko, Patrickiem Schickiem i Stephanem El Shaarawym. Roma naraża się tym samym na kontry, czyli najmocniejszą broń graczy Liverpoolu. Jeśli w pierwszym meczu oglądaliśmy aż siedem goli, to wieczorem możemy być świadkami jednej z największych strzelanin w historii Ligi Mistrzów.

Niecały miesiąc temu Roma wprawiła w osłupienie cały piłkarski świat odrabiając trzybramkową stratę z Barcelony. Po porażce 1:4 w Katalonii zespół Eusebio di Francesco wygrał 3:0 dzięki czemu wyeliminował Leo Messiego i spółkę z Champions League. Historia Ligi Mistrzów do tej pory znała tylko dwa przypadki, w którym zespołowi udało się odrobić porażkę przynajmniej trzema golami. Wcześniej zrobiła to właśnie Barcelona w pamiętnym rewanżu na PSG, oraz Deportivo la Coruna, które piętnaście lat temu sprawiło figla Milanowi. Przeciwko Romie jest historia starć Liverpoolu na włoskiej ziemi – od 1965 roku nigdy gracze „The Reds” nie dali sobie strzelić tam trzech goli.

Roma znów zrobi coś niesamowitego i wywalczy awans? Kurs na LV Bet – 8,5!

Roma już przeszła do historii. Ale może zapisać się w niej ponownie. I to złotymi literami. Odrobienie strat przeciwko Liverpoolowi, czyli rewelacji tegorocznej edycji, będzie czymś jeszcze większym. – Nie jestem trenerem, który zadowala się tym, co ma. Cieszę się z tego, że jesteśmy w półfinale, ale naszym celem jest finał. Zdajemy sobie sprawę, że to bardzo trudne zadanie, ale pokazaliśmy w meczu z Barceloną, że stać nas na tak wielkie rzeczy – mówi di Francesco.

Debiutant w Lidze Mistrzów zamierza ustawić swój zespół bardzo ofensywnie. Według doniesień włoskich mediów na szpicy ma biegać Edin Dzeko, a wspierać go będzie duet Patrick Schick – Stephan El Shaarawy. Ofensywne zadania mają dostać boczni obrońcy, czyli Aleksandar Kolarow i Alessandro Florenzi. W Rzymie liczą jednak przede wszystkim na Bośniaka w ataku. I na to, że tym razem jakimś cudem uda się zatrzymać Mohameda Salaha, który na Anfield do dwóch goli dołożył dwie asysty. – Nie możemy poświęcić trzech piłkarzy, by za nim biegali – przyznaje trener dzisiejszych gospodarzy.

Heavy metal w Rzymie? LV Bet za over 4,5 goli w meczu płaci 3,15!

A co tam w Liverpoolu? „The Reds” przyjadą do Włoch poważnie osłabieni. Ale nie przez to, że ktoś wypadł za kartki. Z kontuzjami też nie jest źle. Chodzi o asystenta Jurgena Kloppa, czyli Zeljko Buvaca. Wieloletni współpracownik Niemca opuścił klub „ze względów osobistych”, ale bośniackie media donoszą, że Buvac ma zostać… trenerem Arsenalu. Nie chce nam się w to wierzyć, ale kto wie? O Bośniaku mówi się, że jest mózgiem sztabu Kloppa i to on stoi w pewnej mierze za sukcesem charyzmatycznego szkoleniowca. W Rzymie Liverpool będzie musiał sobie radzić bez niego.

Czego spodziewamy się w środę wieczorem? Prawdziwej strzelaniny. I to takiej naprawdę z przytupem. Roma musi rzucić się do ataku, tutaj naprawdę nie ma na co czekać. Z Barceloną gola strzelili już w szóstej minucie i to tamtym trafieniem włożyli łom do drzwi z napisem „półfinał Ligi Mistrzów”. Z Liverpoolem „Giallorossi” muszą liczyć na to samo. A o obronie „The Reds” na pewno nie napiszemy, że to najlepszy blok defensywny na świecie – zdarzają jej się wpadki, co pokazała chociażby końcówka pierwszego spotkania między tymi ekipami. Liverpool ma jednak znakomity atak, najlepszy w całej tegorocznej edycji Champions League. Zespół Kloppa w tej edycji Ligi Mistrzów strzelił już 38 (!) goli. A samo trio Salah-Firmino-Mane zdobyli 28 bramek. Czyli więcej niż Paris Saint-Germain czy Bayern Monachium. To robi wrażenie.

Roma wygra, a obie drużyny strzelą przynajmniej jednego gola? Atrakcyjny kurs na LV Bet – 3,15!

Dzisiejszy wieczór będzie też ekscytujący ze względu na Jurgena Kloppa. Jego Liverpool ma szansę osiągnąć drugi finał europejskich pucharów po tym, jak w 2016 roku dotarł do finału Ligi Europy. A umówmy się – dla „The Reds” w ostatnich latach sukcesy w Europie był rzadkością. Dość powiedzieć, że po raz ostatni w półfinale Ligi Mistrzów grali dekadę temu.

Faworytem do awansu jest Liverpool, to jasne. I prawdopodobnie w każdej innej edycji Ligi Mistrzów powiedzielibyśmy „eee, przesądzona sprawa, dowiozą ten wynik”. Ale nie w tej. Nie w edycji pełnej niespodzianek, comebacków i fantastycznych historii. Dziś chcielibyśmy znów przeżyć coś niesamowitego z Champions League. Dajcie nam prawdziwe show!

fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (2)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wscieklybajpas

Roma idzie się napierdalać. bramek może paść więcej niż w poprzednim meczu

Zawisza Czarnecki
KS Admira-Teletra Poznań

Dajcie nam druk!

wpDiscuz