Kozaków znaleźliśmy tylko czterech, ale jedenastkę kolejki i tak wybraliśmy
Weszło

Kozaków znaleźliśmy tylko czterech, ale jedenastkę kolejki i tak wybraliśmy

Za nami taka kolejka ekstraklasy, że nie śpieszyło nam się z wyborem jedenastek kozaków i badziewiaków. O ile w przypadku drugiej z tych drużyn chętni się zawsze znajdą, o tyle jeśli chodzi o pozytywnych bohaterów, poszukiwania były długie i wyczerpujące. 

Dlatego stawiamy sprawy jasno – po ostatniej serii gier wyróżniamy czterech kozaków i siedmiu gości, którzy na swoich pozycjach wypadli lepiej niż ligowa szarzyzna. Tym pierwszym wypada poświęcić trochę więcej miejsca, bo ich przypadki są dość ciekawe. Więc tak… Jakub Słowik wyrasta niespodziankę tej rundy. Używamy tego zwrotu, bo jakoś głupio mówić nam o odkryciu w przypadku gościa, który w lidze jest od wielu lat i zwiedza już trzeci klub w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dawno, dawno temu trochę nasłuchaliśmy się o jego potencjale, ale zarówno w Jagiellonii Bialystok, jak i w Pogoni Szczecin nie potrafił potwierdzić tych plotek.

Gdy przechodził do Śląska Wrocław, kibice tego klubu też nie skakali z radości pod sufit. Rezerwowy bramkarz po przejściach za ponad 25 patyków miesięcznie? No nie wyglądało to jak Himalaje rozsądnego zarządzania. Rezerwowy, ponieważ jedynką miał być Jakub Wrąbel, pierwszy bramkarz młodzieżowej reprezentacji na Euro i potencjalnie chłopak, za którego Śląsk przytulić może przynajmniej dużą bańkę. Tymczasem już późną jesienią panowie zamienili się miejscami i od tego momentu Słowik nie dał pół powodu, by sądzić, że była to zła decyzja. No, może poza spotkaniem z Legią w Warszawie, ale tam cały Śląsk zagrał bardzo źle. Meczów, w których bramkarz ratował kolegom cztery litery, mieliśmy jakieś sześć razy więcej. Włącznie z popisem tydzień po blamażu w stolicy, gdy przeciwko Górnikowi Słowik zaliczył jeden z lepszych indywidualnych występów w tym sezonie wśród piłkarzy w całej lidze. I włącznie z ostatnim meczem w Niecieczy. Byłby wstyd, gdyby Śląsk nie pokonał osłabionego i proszącego się o porażkę Bruk-Betu. Koniec końców mogło się tak stać, gdyby świetnie nie bronił bramkarz gości.

Kolejny bohater to już uznana marka i to nie tylko ligowa. W Krakowie jeden z lepszych meczów w tym sezonie rozegrał Michał Pazdan. Nie pograł sobie przy nim Carlitos, o reszcie nawet nie ma co mówić. Obrońca Legii ma w lidze swoje problemy, za całokształt tym razem raczej nie zgarnie statuetek dla najlepszego defensora ekstraklasy. Nawet jeśli chodzi o nasze noty, Pazdan kręci się dopiero wokół dziesiątego miejsca wśród stoperów, ale jeszcze się do najlepszej dyszki nie przebił. Mamy nadzieję, że spotkanie z Wisłą było zapowiedzią wysokiej formy, która utrzymana zostanie aż do ostatniego meczu kadry Nawałki na mundialu.

A skoro już przy Legii jesteśmy, to świetne wrażenie zrobił też Cristian Pasquato. Na razie to największy wygrany odejścia z Legii pana Jozaka. Zastępowanie Vadisa mu nie wychodziło. Był przedstawiany jako uczeń Alessandro Del Piero, ale w Polsce pokazywał się z takiej strony, że słynny Włoch raczej niechętnie przyznawałby się do takiego wychowanka. Może i miał momenty, ale to za mało. Teraz jest szansa na regularność. Pasquato z bardzo dobrej strony pokazał się w spotkaniu pucharowym z Górnikiem Zabrze, jego doskonała asysta w ostatniej minucie dała awans do finału. W meczu z Wisłą potwierdził, że na dzisiejszą Legię za słaby nie jest. Szczególnie przy golu, gdy minął dwóch rywali i huknął nie do obrony, ale też w innych fragmentach meczu. Był cały czas pod grą, rzetelnie wykonał swoją robotę.

Na koniec zostawiliśmy sobie Arvydasa Novikovasa z Jagiellonii, co wcale nie oznacza, że był słabszy od wyżej wymienionej trójki. Ostatnio cała drużyna z Podlasia grała słabo, więc sporo można było zarzucić jej liderowi (bo chyba trzeba tak Litwina nazywać). Nie miał pomysłu na to, jak rozruszać towarzystwo, ale okazało się, że wystarczyło posadzić go na ławce, by popatrzył na grę drużyny z boku. Z Koroną dostał 30 minut i była to chyba jedna z najlepszych zmian w ekstraklasie w ostatnich sezonach. Dwa strzelone gole, a do tego asysta przy trafieniu Bezjaka. Sztos. Ocenę obniżył mu tylko kabaretowo zmarnowany karny, tak złej wcinki nie widzieliśmy od czasów pamiętnej jedenastki Brożka na Legii.

Ale i bez tego trafienia Novikovas ma bardzo dobre statystyki. 9 goli, 7 asyst, 2 kluczowe podania. Jeśli to zsumujemy, w całej lidze więcej bramek wypracowali tylko snajperzy: Carlitos, Angulo, Świerczok, Gytkjaer i Piątek. Litwin jest najbardziej produktywnym pomocnikiem do spółki z Rafałem Kurzawą.

Cała jedenastka kozaków 32. kolejki wygląda tak (po nazwisku znajduje się liczba nominacji):

Jakub Słowik 4 (Śląsk Wrocław)  – Alan Uryga 2 (Wisła Płock), Michał Pazdan 2 (Legia Warszawa), Steven Vitoria 2 (Lechia Gdańsk) – Dominik Furman 2 (Wisła Płock), Martin Pospisil 4 (Jagiellonia Białystok) – Damir Sovsić 1 (Sandecja Nowy Sącz), Cristian Pasquato 2 (Legia Warszawa), Arvydas Novikovas 4 (Jagiellonia Białystok)  – Marcin Robak 6 (Śląsk Wrocław), Christian Gytkjaer 6 (Lech Poznań)

*

No to jeszcze dla formalności badziewiacy. Są niespodzianki. Na przykład takie, że niemal cały blok obronny to zazwyczaj bardzo solidna defensywa Arki. Ale czy mogło być inaczej, skoro to właśnie ci ludzie przerwali trwającą bardzo długo serię Sandecji Nowy Sącz bez zwycięstwa w lidze? Do tego mocna reprezentacja Bruk-Betu ze dzbanem kolejki, czyli Martinem Mikoviciem na czele, no i oczywiście piłkarze Piasta oraz zawodnik Pogoni, którzy najmocniej przyczynili się do powstania tego sobotniego paździerzu. Stawkę uzupełniają przedstawiciele klubów krakowskich. Mitrović znów pewnie ma żal, że jest najniżej ocenianym piłkarzem swojej drużyny, ale radzimy mu spojrzeć w lustro i zastanowić się nad tym, co sprawia, że tak się dzieje. Podpowiemy – może przydałoby się trochę zaangażowania i sprintów?

Jedenastka badziewiaków 32. kolejki:

Pavels Steinbors 2 (Arka Gdynia) – Damian Zbozień 2 (Arka Gdynia), Artem Putiwcew 2 (Bruk-Bet Termalica Nieciecza), Marcin Warcholak 1 (Arka Gdynia) – Mateusz Kupczak 5 (Bruk-Bet Termalica Nieciecza), Nikola Mitrović 1 (Wisła Kraków) – Spas Delew 2 (Pogoń Szczecin), Martin Miković 2 (Bruk-Bet Termalica Nieciecza), Konstantin Vassiljev 4 (Piast Gliwice), Antonini Culina 1 (Cracovia) – Karol Angielski 2 (Piast)

*

O dzbanie kolejki i wielu innych sprawach dotyczących ostatniej serii gier dyskutowaliśmy w magazynie Weszłopolscy.


Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (3)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
John The Revelator
Wisła Kraków

Mitrović pierwszy raz w badziewiakach? No nie róbmy sobie żartów, on powinien mieć na to karnet i opaskę kapitana tej zacnej ekipy.

KUBA97

Z Palciciem i kapitanem Cywką. :/

John The Revelator
Wisła Kraków

Oj zdecydowanie. Jeśli chodzi o Cywkę, to zastanawiam się, za co Rutkowski się mści na kibicach Lecha, że chce go sprowadzić. A Palcić to też niezły prawdziwek, prawie 25 lat, nie daje nic w ofensywie, popełnia proste błędy z tyłu i do tego ma skłonności do kontuzji. Zima 2018 to okienko transferowe życia w Wiśle.

wpDiscuz