Białkowski po raz trzeci z rzędu najlepszy. Pora na krok do przodu
Anglia

Białkowski po raz trzeci z rzędu najlepszy. Pora na krok do przodu

Bartosz Białkowski w Ipswich to już niemalże żywa legenda. Świadczy o tym fakt, że właśnie jako pierwszy trzeci raz z rzędu został w tym klubie piłkarzem sezonu. Wydaje się jednak, że to już najwyższy czas na zmiany, by nie mieć poczucia, że kariera zaczyna stać w miejscu.

30-letni bramkarz w marcu spełnił jedno ze swoich największych marzeń i zadebiutował w seniorskiej reprezentacji Polski, rozgrywając 45 minut z Nigerią. W styczniu wiele mówiło się o jego transferze do Crystal Palace, co oznaczałoby realizację kolejnego wielkiego celu: posmakowania Premier League.

Temat był dość poważny, o czym w lutym Białkowski mówił w rozmowie z Weszło TUTAJ.

(…) W żadnym momencie nie zdążyłeś się nastawić na przeprowadzkę do Londynu?

Zdążyłem przeanalizować z żoną wszystkie „za” i „przeciw”, rozmawialiśmy na ten temat. Wiadomo, że po stronie plusów było więcej. Chcieliśmy być przygotowani, żeby w razie czego nie zastanawiać się na gorąco. Nie myślałem jednak o tym na co dzień, miałem czystą głowę podczas treningów i meczów, w nocy też spałem spokojnie.

Ale skoro było to już przedmiotem dyskusji w waszym domu, rozmowy musiały wejść na bardziej zaawansowany etap.

Kluby rozmawiały między sobą, to był fakt, więc w takiej sytuacji chyba każdy zawodnik zacząłby się zastanawiać, żeby potem nie myśleć na ostatnią chwilę.

Z tobą nikt z Crystal Palace się nie kontaktował?

Dzwonił agent, który pracuje m.in. dla tego klubu, ale jeśli chodzi o te najważniejsze osoby – menedżera i dyrektora sportowego – kontaktu nie było.

Wydaje się, że najbliższe okienko powinno być przełomowe. Białkowski więcej w Ipswich już nie osiągnie. Klub ten ma zbyt małe możliwości, żeby awansować do Premier League. Po prostu. Jeszcze na początku marca były jakieś nadzieje na załapanie się do strefy barażowej, ale szybko zostały rozwiane. Ipswich w ostatnich ośmiu meczach wywalczyło zaledwie pięć punktów i od kilku tygodni gra już o nic. Utrzymanie zapewnione, ambitniejsze cele znów uciekły.

Być może właśnie to sprawiło, że nasz bramkarz miło zaczął sobotę, odbierając wyróżnienie za trzeci kolejny tytuł piłkarza sezonu, ale razem z kolegami źle ją skończył. Ipswich przegrało u siebie aż 0:4 z mającą nadal szanse na drugie miejsce – dające bezpośredni awans – Aston Villą. Przy żadnym golu nie miał szans. Za to jego obrońcy popełniali tak katastrofalne błędy, że gdyby to była Ekstraklasa, w pomeczowej relacji wysyłalibyśmy ich do pośredniaka. Nie popisał się także skrzydłowy Grant Ward, który za bestialski faul z 42. minuty słusznie wyleciał z boiska. Od oglądania powtórek tego zagrania aż oczy bolą. Odrobinę siły więcej i poszkodowany mógłby zakończyć karierę.

Sam Białkowski we wspomnianym wywiadzie zdawał sobie sprawę, jak wygląda jego sytuacja. – Wiem, że to już może być dla mnie ostatni dzwonek, żeby znaleźć się w Premier League. Cały czas do tego dążę, ale nic za wszelką cenę – mówił w kontekście letniego okienka.

Polak cały czas podchodzi do sprawy spokojnie. Nie ukrywa, że marzy o spróbowaniu sił w angielskiej elicie, ale pewnych granic nie będzie przekraczał, nie zamierza wymuszać transferu. Na razie asekuruje się, bo nadal nie złożył podpisów na nowej umowie, choć klub porozumienie ogłosił już 26 stycznia. Parafek nie złożono jednak ani w lutym, ani miesiąc później (rozmawialiśmy z Bartoszem od razu po powołaniu), ani teraz, o czym poinformował sam zainteresowany. Rozmowy cały czas trwają.

Latem ofert nie powinno zabraknąć. Pytanie tylko, czy będą wystarczająco dobre. Również w tej materii Białkowski wie, jak wygląda rzeczywistość. – W tym roku kończę 31 lat, nigdy nie grałem w Premier League, nie zadebiutowałem w reprezentacji Polski [stan na luty]. Mam wyrobioną markę w Championship, ale to nie gwarantuje kasowego transferu. Mimo wszystko na bramkarzy, poza kilkoma wyjątkami, jakiejś wielkiej kasy się nie wydaje. Kwota powyżej 4 mln funtów to już nie są takie grosze jak na tę pozycję i czynniki, o których przed chwilą wspominałem. Crystal Palace potrzebowało wzmocnienia na tu i teraz, ja jeszcze na tym poziomie nie zostałem zweryfikowany i byłoby to dla tego klubu jakieś ryzyko – analizował w rozmowie, którą raz jeszcze przytaczamy.

Miejmy nadzieję, że jednak wszystko pójdzie po myśli Polaka. Może czuć się super w Ipswich, rodzina może być tam szczęśliwa, wszyscy mogą go tam cenić, ale nieraz w życiu zawodowym – nie tylko sportowca – nadchodzą momenty, w których po prostu trzeba wykonać następny krok, mimo wszelkich sentymentów. Nie mamy wątpliwości, że w przypadku Białkowskiego ta godzina właśnie wybija – i to bez względu na to, czy pojedzie na mundial.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (5)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Odzidzia_Pajszao

Fajnie, że chłopakowi się udaje utrzymać na tym trudnym rynku, natomiast nie wiem, czy niestety nie jest trochę za późno na jakiś nagły zryw. Trzeba uważać, żeby sobie nie narobić kłopotów w imię wyższej pensji. Nie znam dobrze rynku bramkarzy w Anglii, ale chyba jest nieźle zabetonowany. Z drugiej strony pewnie warto byłoby dorobić na końcówkę kariery, być może nawet ryzykując ławkę.

zippedin

Czas mu się kończy, ma swoją renomę, czemu ma nie spróbować? 😉

Bubul

Trzynaście lat w Wielkiej Brytanii i nie potrafi napisać poprawnie dwóch zdań po angielsku, Ireneusz Jeleń byłby dumny.

wscieklybajpas

a z kim ma bramkarz gadać? wszyscy koledzy biegają gdzieś daleko. facet zwyczajnie nie ma z kim trenować rozmówek i skupia się na bramce. może dzięki temu wychodzi mu to całkiem dorbze.

scrollo7

taki sam poziom co fabianski

wpDiscuz