Nowy Wenger? Nie widać takiego w Europie
Weszło

Nowy Wenger? Nie widać takiego w Europie

Nigdy już nie będzie takiego lata” i nigdy już nie będzie Arsene’a Wengera na ławce trenerskiej Arsenalu. Francuz po sezonie definitywnie opuszcza Kanonierów, których prowadził od 1996 roku, czyli przez niecałe 22 lata. Czy ktokolwiek w topowych europejskich ligach może nawiązać do wyczynu menedżera, który nieprzerwanie przez przeszło dwie dekady dowodził jednym i tym samym klubem?

Premier League

Nie licząc sędziwego Francuza, który wkrótce ustąpi ze stołka, najdłużej pracującymi menedżerami są Eddie Howe z Bournemouth i Sean Dyche z Burnley. Ten pierwszy odwala w obecnych rozgrywkach bardzo solidną robotę, Wisienki z dużym luzem utrzymają się w Premier League, zaś Burnley pod wodzą Dyche’a przekracza najśmielsze oczekiwania kibiców – są na siódmym miejscu w tabeli i wciąż mają duże szanse, żeby wskoczyć pięterko wyżej. Szósta lokata zagwarantowałaby klubowi udział w europejskich pucharach, kosztem… Arsenalu, który w tej chwili ostatnie premiowane miejsce okupuje. Swoją drogą, Dyche zastąpił w Burnley właśnie Eddiego Howe’a, kiedy ten musiał odejść z powodów jakie przedstawiono jako osobiste. Obu trenerom i obu klubom ta roszada wyszła na dobre, skoro dziś Burnley i Bournemouth mierzą się ze sobą w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Arsene Wenger (Arsenal): 21 lat, 6 miesięcy, 20 dni.

Eddie Howe (Bournemouth): 5 lat, 6 miesięcy, 6 dni.

Sean Dyche (Burnley): 5 lat, 5 miesięcy, 21 dni.

La Liga

Samodzielnym liderem jeżeli chodzi o staż pracy w klubie z hiszpańskiej ekstraklasy, jest nie kto inny jak Cholo Simeone. Argentyńskiego nerwusa przedstawiać nikomu nie trzeba – zastał Atletico… No, może nie drewniane, to mimo wszystko był klub z mniej lub bardziej ścisłej czołówki i z potencjałem na coś więcej. Ale na pewno pozostawi Los Colchoneros murowanymi – dziś Atleti to europejska potęga, dwukrotny finalista Ligi Mistrzów i klub, z którego taka gwiazda futbolu jak Antoine Griezmann wcale nie ucieka drzwiami i oknami. Plotki o transferze słyszymy co pół roku, lecz Francuz pozostaje wierny Atletico. Choć, gdy zabraknie argentyńskiego szkoleniowca i jego szalonej charyzmy, to kto wie, czy drużyna trochę się nie rozleci. A nie jest przecież tajemnicą, że Simeone chciałby kiedyś objąć inny zespół, w którym niegdyś błyszczał jako zawodnik. Chodzi oczywiście o mediolański Inter. W ślady Wengera zatem raczej nie pójdzie, zresztą u Rojiblancos – przy całym szacunku dla tej niesamowitej drużyny i osiągnięć trenera – już widać pewne symptomy stagnacji.

Diego Simeone (Atletico Madryt): 6 lat, 3 miesiące, 28 dni

Bundesliga

Christian Streich objął SC Freiburg w 2011 roku i rozkręcił, przeciętną w gruncie rzeczy, drużynę do tego stopnia, że zajął z nią piąte miejsce w lidze w sezonie 2012/13. Frazy grupowej Ligi Europy nie udało się przebrnąć – lepsza okazała się Sevilla, o co trudno mieć pretensje, ale także Slovan Liberec, co już kiepsko świadczy o przedstawicielu Bundesligi. Późniejsza historia Freiburga pod wodzą Streicha to już sinusoida – z piątego miejsca w 2013 roku zjechali aż do 2. Bundesligi dwa lata później. Wszystko po to, żeby zaorać konkurencję na zapleczu, przebić się znów do elity i ponownie solidnie pograć, bo w zeszłym sezonie zakończyli rozgrywki na niezłym, siódmym miejscu. A teraz znowu widmo spadku zagląda w oczy, walka w barażach o utrzymanie jest całkiem prawdopodobna.

Co jeśli trener zaliczy drugi spadek w swojej karierze? Bardzo możliwe, że nic. Facet najpierw przepracował piętnaście lat z klubową młodzieżą, dostał szansę z pierwszą drużyną, a teraz jest prawdziwym ulubieńcem lokalnych kibiców. To typ menedżera złotoustego, więc warto czasem „rzucić uchem” na konferencje prasowe w jego wykonaniu. Choć bywa, że puszczają mu nerwy, jak choćby trzy tygodnie temu w meczu przeciwko Schalke, gdy dostał szewskiej pasji i po chamsku potraktował arbitra, co zaowocowało szybką eksmisją na trybuny.

Christian Streich (Freiburg): 6 lat, 3 miesiące, 19 dni.

Ligue 1

W Angers zastosowano model katalońsko-madrycki. Najpierw Stephane Moulin prowadził przez kilka lat drużynę rezerw, a później powierzono mu misję prowadzenia pierwszego zespołu. Objął drugoligowca, a dziś Angers to już etatowy członek piłkarskiej elity we Francji. Nie licząc trwającego jeden sezon wyskoku w latach 90-tych, Les Scoistes nie występowali w Ligue 1 od 34 lat, gdy Moulin awansował z nimi w 2015 roku. Później Angers wystąpiło jeszcze w finale Pucharu Francji, ale tam musieli uznać wyższość PSG, przegrywając w wyjątkowo okrutnych okolicznościach. Po samobójczym golu w ostatniej minucie gry. To była setna edycja CdF, więc ewentualny triumf byłby dziejowym sukcesem, ale niefortunna główka Issy Cissokho spowodowała, że marzenia można było spalić w kominku.

Stephane Moulin (Angers): 6 lat, 9 miesięcy, 20 dni.

Serie A

We Włoszech karuzela hula prawie jak w naszej ekstraklasie. No, bez przesady, może nie aż takie „prawie”, ponieważ trzech trenerów pracuje z zespołem przez ponad trzy lata. Pierwszy z nich – Massimiliano Allegri – właśnie kroczy po kolejny mistrzowski tytuł, ale już wiadomo, że znów nie zdobędzie upragnionej Ligi Mistrzów. A przecież samo zwycięstwo w Serie A to zdecydowanie za mało, żeby zaspokoić rozbuchane i mocno już podrażnione ambicje kibiców i włodarzy Juve. Nie jest zatem wykluczone, że w Turynie poszukają świeżości na stanowisku trenera.

Kto jeszcze? Rolando Maran z Chievo i Leonardo Semplici ze SPAL. Jeden i drugi uwikłany jest w tym sezonie w walkę o utrzymanie, więc wielce prawdopodobne, że wkrótce do akcji wkroczy słynna nowa miotła. Prędzej jednak w Weronie, ponieważ dla SPAL sam awans do Serie A był największym sukcesem w historii klubu, a to właśnie Semplici wprowadził tę maleńką drużynę na włoskie salony. Raczej go stamtąd tak gwałtownie nie szurną, zasłużył na zaufanie tak jak choćby Streich we Freiburgu.

Massimiliano Allegri (Juventus): 3 lata, 9 miesięcy, 4 dni.

Rolando Maran (Chievo): 3 lata, 6 miesięcy, 1 dzień.

Leonardo Semplici (SPAL): 3 lata, 4 miesiące, 12 dni.

Potencjał na nowego Wengera? Nie widzimy go nigdzie. Prawdę mówiąc można powątpiewać, czy którykolwiek z tych menedżerów popracuje w klubie nawet dekadę, a co dopiero mówić o dwóch. Czasy wielkich, piłkarskich bossów pokroju Fergusona, Wengera, Schaafa czy Rouxa minęły. Chyba bezpowrotnie.

Fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (14)

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gino Lettieri vel Wunderwaffe
Wir spielen ohne Torwart!

Paradoksalnie jeszcze się okaże, że kibice Arsenalu, którzy tak mocno ostatnio Francuza wyganiali, po jego odejściu bardzo szybko za nim zatęsknią, bo okaże się, jak dobrą robotę robił w Londynie. Niemożliwe? Zobaczycie :)

Pasta

Mysle ze jak go tuszel zastapi to bedzie lepiej

Michal Sz

Poza czołową szóstkę ligi nie wypadną, a Wenger w pucharach europejskich nie osiągnął nic. Musiałby przyjść jakiś zupełny amator na stanowisko trenera żeby było gorzej niż jest teraz.

dawdon3

Michal Sz : Ty tak poważnie, czy urodziłeś się po 2006?

Michal Sz

Wygrał ten finał w 2006 roku?

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Użytkownik usunięty
Użytkownik usunięty

Treść usunięta

Gooner250

Wenger to wielka legenda Arsenalu i wraz z jego odejściem kończy się pewna epoka. Z pewnością jest to przykre, bo człowiek się przyzwyczaił do Francuza. Wenger stworzył z Arsenalu swego czasu jedną z lepszych drużyn w Anglii i w Europie. Te kilka mistrzostw i puchary krajowe, do tego sezon bez porażki w lidze. Moim zdaniem pechowo przegrany finał LM w 2006 roku. Piłkarze, którzy pod jego okiem wznieśli się na swoje wyżyny. Henry, Pires, Ljungberg, Vieira, Bergkamp i wielu innych. Wielcy piłkarze, którzy grali pod wielkim trenerem i razem z nim pozostaną symbolem wielkiego Arsenalu z początku XXI wieku.
Ale to wszystko przeszłość. Oczywiście, Arsenal świetnie radzi sobie finansowo i to też zasługa Wengera. To on przebrnął z klubem przez trudny okres związany z budową nowego stadionu. To on grał nieprzerwanie przez 20 lat w LM i utrzymywał się w czołówce ligi, a nawet Europy, gdy co roku odchodził kluczowy zawodnik.
Ale obecnie jest gorzej niż było kiedykolwiek, a to już 2 sezon z rzędu, gdy Arsenal w lidze jest poza TOP 4. W piłce czasami nie ma miejsca na sentymenty i ja uważam, że to właściwa pora na odejście Wengera. Na każdego przychodzi pora po prostu. Bez urazy, ale nie masz bladego pojęcia o tym, jak to wygląda z perspektywy kibica Arsenalu, dlatego teksty w stylu „że teraz kibice Arsenalu zatęsknią za Wengerem, bo będzie gorzej” są śmieszne.
Nie, nie będzie gorzej, bo nie może być gorzej. Może od razu spadną? Bądźmy poważni. Z takimi finansami i składem Arsenal poza TOP 6 nie wypadnie. Z takim składem i finansami Arsenal ma się bić o mistrzostwo Anglii i upragniony sukces w LM, a nie o 6 miejsce. Nie wiem jakiego trenerskiego amatora musieliby ściągnąć, by Arsenal zajął miejsce w środku tabeli z takimi piłkarzami i pieniędzmi. A amatora nie wezmą, to niemal pewne.
Wenger to romantyk. Jego największą bolączką jest to, że nie wyciągał wniosków z popełnianych błędów. Sezon w sezon, mecz w mecz to samo. Jeśli ktoś ogląda Arsenal kilkanaście lat jak ja, jeździ też na mecze, co tydzień poświęca czas i nerwy na oglądanie tej drużyny, to wie i widzi nieco więcej. Ty może tego nie zrozumiesz, bo nie widzisz tego „od środka”. Wenger się wypalił w tym klubie, a wiecznie żyć historią i tym co osiągnął wiele lat temu nie można. To trener, który nie ogarnia taktycznie i ma obecnie przeciętną drużynę, która sam zbudował i za nią odpowiada. Dał się znowu wyprzedzić Tottenhamowi, 2 rok z rzędu Arsenalu może nie być w LM. Tutaj trzeba bić na alarm, bo perspektyw na lepsze jutro z tym trenerem już nie ma. Dostawał 10 000 szans na poprawę sytuacji i od lat nic znaczącego oprócz FA Cup nie wygrał. Arsenal co sezon kompromituje się w starciach z poważnymi rywalami, a przebłysków nie liczę, bo może je mieć każdy zespół. Jeśli ktoś co sezon popełnia dokładnie te same błędy od kilkunastu lat, odkąd Arsenal ostatnio bił się w finale LM, to wiedz, że trzeba się temu przyjrzeć. Ostatnie 2 sezony, gdy jest gorzej niż przez ostatnie 20 lat przelały czarę goryczy, czas powiedzieć sobie dość i spróbować czegoś nowego. Ten klub potrzebuje nowej wizji, świeżej krwi na ławce, kogoś, kto wniesie nowy wkład i zacznie pisać swoją własną historię z Arsenalem. Kogoś, kto przywróci Arsenalowi dawny blask i znowu zacznie się bić o najwyższe cele. Z Wengerem to było już bardzo mało prawdopodobne. Życzę mu, by wygrał Ligę Europy. Zasłużył na to. Byłoby to piękne pożegnanie z drużyną, której tyle poświęcił i mam nadzieję, że odejdzie zwycięski, przynajmniej na tym polu, zapewniając Arsenalowi tą LM i wygrywając pierwszy puchar w Europie. Piłkarze pewnie będą gryźć trawę i nie tyle wygrać to dla kibiców, co dla niego. Ale na tym należy zakończyć, bo LE nic nie zmieni w kontekście tych kilkunastu ostatnich lat, a Arsenal… a Arsenal ma wyższe ambicje, niż granie w LE.

Gooner250

A co do kibiców. To wiadomo, wszędzie są debile i hipokryci, każdy klub ma takich fanów.
Jest masa ludzi, którzy obrażali Wengera, a jak odchodzi to nagle im „smutno” i żałują. To jest żałosne. Ale są też ludzie, którzy poddawali pracę Wengera konstruktywnej krytyce i woleliby zmianę na tym stanowisku, ale szanują go, nigdy nie obrazili i jest im naprawdę smutno, że ten czas nadszedł. Ale to było po prostu konieczne. Przykre, ale konieczne.

ulame21

warto do tego zestawienia dodać Jacka Magierę i Jozaka bo to w końcu trenerzy na lata, Pana Stawowego z kontraktem na bodaj 10 lat ? no i Michałka Probierza który jak sam się nie zwolni to go przecież Filipiak nie wywali.

vincent van cock

czekam na artykuł o walce o 6 miejsce, potem ci co zajmą 7 i tak zagrają w pucharach (chyba,że Southampton wygra FA Cup).

wiejski_glupek

Praktykantowi, który spłodził ten tekst, proponuję zapoznać się z różnicą między słowami „niecałe” i „prawie”, a następnie raz jeszcze przeczytać nagłówek.

wpDiscuz